Księga dżungli · Rudyard Kipling

Śpiew bandar-logów wędrujących

ok. 1 min czytania

Śpiew bandar-logów wędrujących

Księżyc oświeca cudnie
Festony i girlandy małp na drzewach!
O, zaprawdę, nie masz ludu jako my,
Najwolniejszym jesteśmy narodem!
505
W waleczności i dowcipie niesiężni[16],
Budzimy zazdrość wszystkich, a przeto
Udają, że nas nie widzą! Lecz mniejsza o to,
W beztroskiej igraszce ciągniem się za ogony!
Plany żywimy ogromne!
510
Zmianę losów postanawiamy narodu…
Zebrane w gęstwie wielkich drzew
Marzymy, o czym się nie śni, zaprawdę,
Ludom dżungli jak długa i szeroka.
Genialne myśli nas tłoczą…
515
Wtem nagle spada orzeszek, wzrok go śledzi.
Myśli pierzchają z głowy! Mniejsza o to!
W beztroskiej igraszce ciągniem się za ogony!
Mowa nasza przebogata!
Słowa coraz inne, nowe,
520
Czerpiemy z języków wszelakich!
Z lwa pomruku, ptasich głosów,
Pisk, szczekanie, pomruk, syki,
Każdy odgłos, piór szelesty,
Łusek tarcie, słowem cały
525
Skarb odgłosów, wszystko razem,
Oto jest nasza mowa, oto nasz język wspaniały.
Czy jest dźwięczny? Mniejsza o to!
W beztroskiej igraszce ciągniem się za ogony!
Oto jest życie, oto wolność bandar-logów.
530
Ogromną, zwartą gromadą, poprzez mroki kniei,
Poprzez liany, drzew wierzchołki, przesadzając przepaści,
Z hałasem bujnej radości, pośród łomotu gałęzi,
Pędzimy w dal, ku jakimś dalekim celom, ku szczęściu i sławie!

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.