Okładka: Pieśń VI (Acz mię twa droga, miła, barzo boli...)

Pieśń VI (Acz mię twa droga, miła, barzo boli...)

Jan Kochanowski

Brak ocen
Epoka
Renesans
Rodzaj
Liryka
Gatunek
Pieśń
Czytanie
ok. 2 min czytania
1
Acz mię twa droga[3], miła, barzo boli,
Nie chcę cię trzymać przeciw twojej woli;
Z mej strony bodaj wszystko dobre miała,
Kędy sie kolwiek będziesz obracała.
5
Lecz sama widzisz, jakie wiatry wstają,
Jakie po niebie chmury sie mieszają.
Ja wiem, co umie morze i szalony
Wicher, na wody słone uniesiony.
Niech żony srogich pohańców[4] i dzieci
10
Doświadczą, jakim pędem wicher leci
Morze mieszając: huczą srogie wały,
A brzeżne w gruncie[5] wzdrygają sie skały.
Takci sie biednej Europie[6] dostało,
Jeno że wołu chciała przysieść mało[7],
15
Bo sie z nienagła przymknął[8] z nią ku wodzie,
Potym jak płynie, tak płynie bez łodzie.
A ta dopiero zlękła sie nieboga,
Gdzie pojźrzy, zewsząd morze, zewsząd trwoga;
Brzegu nie widać, przewoźnik niepewny,
20
Strach serce ujął, a w oczu płacz rzewny.
A gdy do sławnej Krety przypłynęła,
Z wielkiej tesknice włosy targać jęła,
Skarżąc sie z płaczem: «Ojcze mój łaskawy,
Któregom zbyła[9] prze me głupie sprawy[10].
25
Com ja tu miała czynić w tej krainie?
Mało jest jedna śmierć panieńskiej winie.
Ale na jawiż płaczę swej lekkości[11]?
Czy mię pokusa łudzi krom winności[12],
Która przez wrota kościane[13] wychodzi,
30
A na człowieka sny dziwne przywodzi?
Lepiej li było przez morze sie pławić
Czy nad polnemi kwiatkami sie bawić?
By[14] mi sie teraz dostał jako w ręce
On wół bezecny, byłby w takiej męce,
35
Żeby mu ze łba musiały spaść rogi,
Chociaż był u mnie niedawno tak drogi.
Nie miałam wstydu, dom swój opuszczając,
I teraz nie mam, śmierci odkładając;
Boże mój, jesli słyszysz prośbę moję,
40
Niechaj dziś nago w pośrzodku lwów stoję.
Pierwej niż pleśnią piękna twarz przypadnie[15]
I zupełnemu[16] ciału krasa[17] spadnie,
Niechaj mię wilcy pożrą w tej gładkości,
A po pustyniach rozniosą me kości»
45
Nikczemna dziewko — ojciec ci przyciska[18]
Czemu nie umrzesz? Strzyma cię ta niska
Jedlina i pas[19] zaniesiony w cale[20];
A jeslić milsza śmierć na ostrej skale,
Daj sie w moc wiatrom a skocz z góry śmiele,
50
Niżbyś wolała siedzieć u kądziele,
Królewska dziewka, i być w ręce dana
Srogiej pogance, winna bywszy[21] pana.

Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.