Okładka: Wziętość

Wziętość

Ignacy Krasicki

Brak ocen
Epoka
Oświecenie
Rodzaj
Epika
Gatunek
Satyra
Czytanie
ok. 3 min czytania
1
Bogactwo, PrzebranieBył niejakiś pan Łukasz, co chciał wiele dostać.
Cóż on czynił? Najsamprzód zmyślił sobie postać;
Chciał oszukać, oszukał, bo to nie są cuda,
I niezgrabne szalbierstwo częstokroć się uda,
5
A dopieroż gdy sztuczne[2]. Patrzał Łukasz pilnie,
Jak to się drudzy wznoszą — i zgadł nieomylnie.
Zgadł sekret. A ten jaki? — Do możniejszych przystać,
Strzec się słabych, śmiać z cnoty, a z głupstwa korzystać.
Przykład wszystkim widoczny rzecz wyłuszczy z prosta.
10
Gdy widzisz, senatorem że został starosta[3],
Patrz, jak się zsenatorzył. Był filut, jest możny,
Wczoraj ledwo mościom pan[4], dziś jaśnie wielmożny.
LosTo gra, los działa szczęście, lecz mu dopomaga
Czoło bezwstydne, podłość, w niecnocie odwaga.
15
Zdrada, Ojczyzna, KaraMały złodziej wart chłosty, lecz ten, co kraj zdradza,
Lubo tyle za sobą hańb, sromot sprowadza,
Iż owe sławne sosny z nadbrzezia Pilicy[5]
Jeszcze małe do składu[6] jego szubienicy,
Przecież filut wisielec, na co patrzyć zgroza,
20
Wstęgi nosi na szyi, co warta powroza.
Nie dopiero[7] występek z cnotą walkę wszczyna:
Z Cyceronem w senacie siedział Katylina[8].
Wzdrygał się świat na sprośność, była sprośność przecie[9],
Alboż to w jednym zbrodnie rodzaju na świecie?
25
Ów celnik, co wytartym odziany kontuszem,
Zaczął sławne rzemiosło z świętym Mateuszem[10],
Przeszedł i apostoła: ten wrócił, co zyskał,
Nasz wziął, schował, zarobił i jeszcze uciskał:
Zgoła stał się najpierwszym w rachmistrzowskiej sztuce,
30
A coraz postępując w tak wielkiej nauce,
Doszedł tego, iż dziesięć od sta znaczna strata!
Bogactwo, OjczyznaKradzieżą oczywistą wzniosła się intrata[11].
Kraj zdarł, kradł go bez wstrętu, a wyszedł jak święty.
O kunszcie krasomówski[12] w skutkach niepojęty!
35
Kunszcie, co możesz bielić to, co było czarnym,
Nieprzepłacony w twoim zapędzie niemarnym[13],
Sprawiłeś (a kunszt lepszy jeszcze dopomagał),
Urzędnik, Złodziej, Żebrakten, co niegdyś chlebem żebraczym się wzmagał,
A w usłudze krajowej zyskał milijona, Samym tylko nazwiskiem różny od Katona[14].Dobry folwark na zyski skarb publicznej rzeczy[15]. Pieniądz, ŻołnierzObroną się wojsk swoich kraj każdy bezpieczy[16],
40
Sili się na obrońcę, drodzy są rycerze,
Ten najdroższy, co niewart być płatnym, a bierze,
Co pierśmi kraju swego mający być murem,
Że żołnierz — samym tylko wydatny mundurem[17].
Przywódca, RycerzSławny wiekom Czarniecki w baranim kożuchu
45
Gromił Szwedy, Duńczyki wśród klęsk i rozruchu,
Gromił, bo dusza wielka, co się nad gmin wzniosła,
Sławę, cnotę stawiała za zyski rzemiosła.
Był wielkim, bo czuł, czym był, a co czuł, to czynił.
Nie czuł nasz pan Mikołaj i chociaż przewinił,
50
Grzech mały według niego, on ledwo nie świętym.
Nowy przeto teolog, kunsztem niepojętym,
Bezpłatny kraju sędzia[18], przestawając na tym,
Sądził, karał, doradzał i stał się bogatym.
SprawiedliwośćŚlepa, mówią, jest Temis[19] — bajka, Temis widzi.
55
Nasz pan sędzia, co z dawnych błędów mądrze szydzi,
Znając jak przeświadczenie[20] mądrości uwłoczy,
Wypróbował dowodnie, iż ma bystre oczy.
Fraszka sądem bezwzględnym[21] trybunał ozdobić,
Mógł to i Czartoryski[22], lecz sądząc zarobić,
60
Więcej wygrać niż strona, co zyskała dekret[23]
To treść bystrych dowcipów, to sędziowski sekret.
Mają go i patrony[24] (nazwisko poważne),
Ale pod nim fortele w zyskach wieloważne[25],
Czyniąc wykręt dowodem, a prawność matactwem,
65
Panoszą stron obrońcę surowym żebractwem[26]. —
Świat się wypolerował i my też za światem.
Ja, co jestem dotychczas mości panem bratem[27],
Bogactwo, Kara, Pozycja społeczna, Sprawiedliwość, ZłodziejPatrzę z kąta na drugich, widzę drogi snadne[28],
Chciałbym i ja też uróść; cóż — kiedy nie kradnę.
70
Straszy mnie szubienica, jak spojrzę na sosnę,
Więc Piotr rośnie, Jan urósł, a ja nie urosnę.

Motywy w utworze

Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.