Skąpiec · Molière (Molier)

AKT I

OSOBY:

  1. Harpagon, ojciec Kleanta i Elizy, zalotnik Marianny.
  2. Kleant, syn Harpagona, zalotnik Marianny.
  3. Eliza, córka Harpagona.
  4. Walery, syn Anzelma, zalotnik Elizy.
  5. Marianna, córka Anzelma.
  6. Anzelm, ojciec Walerego i Marianny.
  7. Frozyna, pośredniczka.
  8. Simon, faktor.
  9. Jakub, kucharz i woźnica Harpagona.
  10. Strzałka, służący Kleanta.
  11. Pani Claude, gospodyni Harpagona.
  12. Ździebełko, służący Harpagona.
  13. Szczygiełek, służący Harpagona.
  14. Komisarz i jego pomocnik.

Rzecz dzieje się w Paryżu, w domu Harpagona.

AKT I

SCENA PIERWSZA

WALERY, ELIZA

WALERY

1

Cóż to, nadobna Elizo, zapadłaś, widzę, w smutek po chwili serdecznego zapału, który sprawił, iż tak wspaniałomyślnie oddałaś mi wiarę i słowo? Wzdychasz, gdy ja jestem tak pełen radości? Powiedz, miałażbyś[1] żałować, żeś mnie uczyniła szczęśliwym? Chciałażbyś cofnąć zadatek uczuć, do którego miłość moja zdołała cię nakłonić?

ELIZA

2

Nie, Walery, nie żałuję niczego. Zbyt słodka jakaś władza niewoli mnie ku tobie; nie mam nawet siły pragnąć, aby się to nie było stało[2]. Ale jeżeli mam być szczera, przyszłość napełnia mnie niepokojem; wielce się obawiam, że miłość zaprowadziła mnie dalej, niżby się godziło.

WALERY

3

I czemuż twoje ustępstwo napełnia cię obawą? Czegóż się lękasz?

ELIZA

4

Ach! Nie jednej, ale stu rzeczy: porywczości ojca, wymówek rodziny, sądu świata; ale nade wszystko, Walery, odmiany twego serca i tego okrutnego zobojętnienia, jakim wy, mężczyźni, odpłacacie najczęściej zbyt tkliwe dowody niewinnego uczucia.

WALERY

5

Ach, nie czyń mi tej krzywdy i nie sądź wedle innych. Słowo, CzynPosądzaj mnie o wszystko raczej, Elizo, niż o to, bym mógł uchybić temu, com ci powinien. Nazbyt cię kocham, a miłość moja trwać będzie do grobu.

ELIZA

6

Ach, Walery, każdy wszak mówi to samo! W słowach wszyscy mężczyźni podobni są do siebie; czyny dopiero odsłaniają różnice.

WALERY

7

Skoro więc czyny jedynie dają poznać, czym w istocie jesteśmy, zaczekaj przynajmniej, aż będziesz mogła wedle nich osądzić me serce, i nie obarczaj mnie zbrodniami czerpanymi w przedwczesnych podejrzeniach. Nie rań mnie, błagam, tak dotkliwym ciosem i zostaw mi czas, abym tysiącznymi dowodami mógł ci dowieść stałości mych płomieni.

ELIZA

8

Ach, jakże łatwo jest nas przekonać, gdy kogoś kochamy! O tak, Walery! I ja mniemam, że serce twoje niezdolne byłoby mnie zawieść. Wierzę, że kochasz prawdziwie i że mi będziesz wierny: nie chcę wątpić o tym i drżę już jedynie przed potępieniem świata.

WALERY

9

Ale skąd tak czarne przypuszczenia?

ELIZA

10

Nie lękałabym się niczego, gdyby każdy patrzał na cię moimi oczyma: w osobie twej znajduję dostateczne usprawiedliwienie wszystkiego, com uczyniła. Moje serce, na swoją obronę, może się powołać na wszystkie twoje przymioty, poparte jeszcze długiem wdzięczności, który niebo kazało mi względem ciebie zaciągnąć. Niebezpieczeństwo, Tajemnica, MiłośćCo chwila staje mi przed oczami straszliwe niebezpieczeństwo, które po raz pierwszy zbliżyło nas do siebie; szlachetna odwaga, z jaką nie wahałeś się narazić życia, aby mnie wydrzeć wściekłości wzburzonych fal; pełna tkliwości opieka, jaką mnie otoczyłeś, wydobywszy z wody, oraz te wytrwałe świadectwa żarliwej miłości, której ani czas, ani przeszkody nie zdołały odstręczyć. Więcej jeszcze! Wszakże ta miłość każe ci zapominać o domu i ojczyźnie, zatrzymuje cię w tym mieście, zmusza cię, abyś, ze względu na mnie, trzymał w ukryciu stan i nazwisko, a wreszcie skłania do tego, iż aby mnie widywać, przyjąłeś obowiązki domownika mego ojca. Wszystko to nie mogło mnie nie przywiązać do ciebie i wystarcza najzupełniej w moich oczach, aby wytłumaczyć krok, na jaki się zgodziłam; nie wystarczy może jednak, aby go uniewinnić w oczach ludzi. Ach, wcale nie jestem pewna, czy świat zechce zrozumieć moje uczucia!

WALERY

11

Ze wszystkiego, coś tu na mą korzyść wymieniła, jedynie mej miłości pragnąłbym przypisać jakąś zasługę; co zaś do skrupułów, to sam ojciec stara się aż nadto, aby postępek twój uczynić zrozumiałym dla świata. Ten bezmiar skąpstwa i surowość, z jaką obchodzi się z dziećmi, zdolne są usprawiedliwić najśmielszą decyzję. Przebacz mi, urocza Elizo, że się wyrażam w ten sposób; wiesz wszakże, że trudno by było złagodzić sąd w tej mierze. Skoro jednak, jak się spodziewam, uda mi się odszukać rodziców, z łatwością przyjdzie nam ich ubłagać. Oczekuję z całym upragnieniem wiadomości i sam gotów jestem udać się po nie, jeśli rzecz będzie się przewlekała.

ELIZA

12

Ach, Walery, nie ruszaj się stąd, błagam, staraj się tylko zjednać przychylność ojca!

WALERY

13

Widzisz sama, jak usilnie pracuję nad tym i ile trzeba było zręczności, aby dostać się do jego domu; jak się maskuję nieustannie, byle mu się przypodobać, i jaką rolę odgrywam tutaj, jedynie dla kupienia sobie jego życzliwości. Czynię w niej zresztą zadziwiające postępy. Pochlebstwo, Interes, Kondycja ludzka, PróżnośćPrzekonuję się, że aby pozyskać sobie ludzi, nie ma na świecie lepszej drogi, jak stroić się we własne ich skłonności, przejmować się ich mniemaniami, patrzeć z zachwytem na ich wady i przyklaskiwać wszystkim uczynkom. Nie ma obawy, aby można było przesadzić w tej komedii, choćby się ją grało w sposób najwidoczniejszy w świecie. Gdy chodzi o pochlebstwo, najmędrsi ludzie posiadają istne skarby naiwności; nie ma nic tak bezczelnego ani tak niedorzecznego, czego by nie połknęli, skoro się należycie rzecz zaprawi pochwałami. Szczerość szwankuje cokolwiek przy takim zatrudnieniu, ale cóż, kiedy się potrzebuje kogoś, trzeba się doń nagiąć! Skoro to jest jedyny sposób zdobycia ufności, wina nie leży po stronie pochlebców, lecz tych, którzy domagają się pochlebstwa.

ELIZA

14

Ale czemu nie próbujesz również zjednać sobie poparcia mego brata, na wypadek, gdyby służącej przyszła ochota zdradzić tajemnicę?

WALERY

15

Nie można zabiegać naraz o jedno i drugie; charakter ojca i syna są tak sprzeczne, że trudno by utrzymać się w podwójnej roli. Ale ty, ze swej strony, staraj się wpłynąć na brata i skorzystaj z przyjaźni, jaką ma dla ciebie, aby go nastroić przychylnie. Idzie właśnie. Odchodzę. Pomów z nim i odsłoń mu tyle, ile uznasz za stosowne.

ELIZA

16

Nie wiem, czy potrafię się zdobyć na to wyznanie.

SCENA DRUGA

KLEANT, ELIZA

KLEANT

17

Bardzo rad jestem, że cię samą zastaję, siostro; pragnąłem pomówić z tobą i zwierzyć się z pewnego sekretu.

ELIZA

18

Z miłą chęcią, bracie. Cóż masz mi do powiedzenia?

KLEANT

19

MiłośćWiele rzeczy, moja siostro; i to w jednym słowie. Kocham.

ELIZA

20

Kochasz?

KLEANT

21

Miłość, Małżeństwo, Ojciec, Syn, ObyczajeTak, kocham. Ale nim powiem cośkolwiek dalej, wiem, że zależny jestem od ojca i że powinność syna czyni mnie podwładnym jego woli; że nie godzi się przyjmować zobowiązania bez zezwolenia tych, którym zawdzięczamy życie; że niebo uczyniło ich panami naszych uczuć i że wolno nam rozrządzać sobą jedynie za ich wskazówką; że, nie ulegając wpływom szaleńczej namiętności, mogą mieć sąd o wiele zdrowszy i lepiej widzieć, co jest dla nas odpowiednie; że raczej trzeba polegać na bystrości ich rozsądku, niż na zaślepieniu żądzy, i że młodzieńcze porywy prowadzą nas najczęściej ku niebezpiecznym przepaściom. Mówię to wszystko, siostro, abyś ty nie potrzebowała sobie zadawać tego trudu; miłość moja bowiem nie chce o niczym słyszeć i proszę cię, byś oszczędziła sobie wszelkich perswazji.

ELIZA

22

Czy już związałeś się, bracie, wobec tej, którą tak kochasz?

KLEANT

23

Nie; ale jestem na to zupełnie przygotowany i błagam raz jeszcze, nie staraj się mnie odwodzić.

ELIZA

24

Czyż jestem, bracie, tak ograniczona?

KLEANT

25

Nie, siostro, ale ty nie kochasz; nie znasz słodkiej potęgi, z jaką tkliwe uczucie owłada[3] sercem; dlatego lękam się twego rozsądku.

ELIZA

26

Ach, bracie, nie mówmy o moim rozsądku; nie ma człowieka, którego by on nie zdradził przynajmniej raz w życiu. Gdybym ci otworzyła serce, być może, okazałabym się w twoich oczach jeszcze mniej rozsądną od ciebie.

KLEANT

27

Och, dałby Bóg, aby twoje serce, podobnie jak moje…

ELIZA

28

Omówmyż[4] najpierw twoją sprawę; powiedz mi, kto jest ta, którą pokochałeś?

KLEANT

29

Młoda osoba, która od niedawna mieszka w tej dzielnicy. Zda się, niebo samo stworzyło ją po to, aby natchnęła miłością każdego, kto się do niej zbliży. Kobieta, Opieka, Dobro, UrodaNa świecie nie może istnieć nic powabniejszego; wyznaję, iż straciłem zmysły od pierwszej chwili, kiedy ją ujrzałem. Nazywa się Marianna; mieszka z poczciwą matką, która prawie ciągle jest chora i do której przywiązana jest w sposób wprost niewiarygodny. Pielęgnuje ją, tuli i pociesza z czułością, która by cię wzruszyła do głębi. Wszystko, co czyni, tchnie jakimś niewymownym wdziękiem; w każdym postępku mieszczą się tysiące powabów, słodycz pełna uroku, pociągająca dobroć, uczciwość bez zmazy… ach, siostro, chciałbym, abyś ją mogła poznać.

ELIZA

30

Poznałam już niemal, bracie, z tego, co mówisz; abym zaś czuła dla niej sympatię, wystarcza mi, że ty ją kochasz.

KLEANT

31

Domyśliłem się, choć nic mi o tym nie mówiły, że nie są w zbyt świetnych stosunkach i że, mimo skromnego trybu, zaledwie mogą nastarczyć potrzebom. Czy ty pojmujesz, siostro, Miłość, Opieka, Skąpiec, Ojciec, Synco to za szczęście móc się przyczynić do poprawienia losu osoby, którą się kocha; zręcznie udzielać nieznacznej pomocy skromnym potrzebom zacnej rodziny? Zrozum tedy, jak bolesne jest uczucie, że wskutek skąpstwa ojca niepodobieństwem jest dla mnie kosztować tej słodyczy i złożyć ukochanej w całej pełni świadectwo mej miłości.

ELIZA

32

Och, doskonale odczuwam, jak to musi być przykro.

KLEANT

33

Ach, siostro, bardziej, niż sobie można wyobrazić! Bo, powiedz, Skąpiec, Ojciec, Dzieckoczy może być coś bardziej nieludzkiego niż te drobiazgowe braki, które cierpimy w tym domu, i ta straszna surowość, w jakiej jęczymy bez przerwy? I na cóż się nam przyda, że będziemy mieli kiedyś majątek, skoro posiądziemy go wówczas, gdy miną najpiękniejsze lata! Toż dziś, aby się utrzymać, muszę wręcz zadłużać się na wszystkie strony; jestem, jak i ty zresztą, zniewolony uciekać się do łaski kupców, aby po prostu ubrać się przyzwoicie. Słowem, chciałem z tobą mówić, abyś mi dopomogła wybadać ojca, jak się zapatruje na moje uczucie; gdybym napotkał na przeszkody, zdecydowany jestem wraz z ukochaną szukać szczęścia gdzie indziej… Na wszystkie strony staram się w tym celu zebrać potrzebną sumę. Jeśli ty, siostro, znajdujesz się w podobnym położeniu i jeśli ojciec będzie się sprzeciwiał naszym pragnieniom, opuścimy go oboje i wyzwolimy się z przemocy, w jakiej nieznośne skąpstwo więzi nas od tak dawna.

ELIZA

34

To prawda, z każdym dniem daje on nam więcej powodów do opłakiwania przedwczesnej śmierci matki…

KLEANT

35

Słyszę jego głos; oddalmy się nieco dla dokończenia zwierzeń, następnie zaś połączymy siły, aby przewalczyć ojcowską tyranię.

SCENA TRZECIA

HARPAGON, STRZAŁKA

HARPAGON

36

Precz mi stąd zaraz, w tej chwili, bez tłumaczeń! Dalej, zabierać mi się z domu, ty arcyhultaju, ty urodzony wisielcze!

STRZAŁKA

na stronie
37

Nie widziałem w życiu takiej złej bestii, jak ten przeklęty starzec! Doprawdy, myślę czasem, że on ma diabła w sobie.

HARPAGON

38

Mruczysz jeszcze?

STRZAŁKA.

39

Za co mnie pan wygania?

HARPAGON

40

Będziesz się pytał za co, obwiesiu jeden? Umykaj czym prędzej, bo cię ubiję na miejscu!

STRZAŁKA

41

Cóż ja zrobiłem?

HARPAGON

42

To zrobiłeś, że chcę, abyś się wynosił.

STRZAŁKA

43

Mój pan, a syn pański, kazał mi tu czekać.

HARPAGON

44

To idź, czekaj na ulicy, a nie stercz mi w domu, jak szyldwach[5] na warcie, aby podpatrywać, co się dzieje, i ciągnąć ze wszystkiego korzyści. Nie chcę mieć bez ustanku pod nosem szpiega, zdrajcy, którego przeklęte oczy śledzą wciąż, co robię, pożerają wszystko, co posiadam, i myszkują na wsze strony, czyby się nie udało czegoś złasować[6].

STRZAŁKA

45

Skąpiec, SługaJakże pan chcesz, u diabła, aby panu można było coś złasować? Jakim cudem tego dokazać, skoro wszystko zamykasz pod kluczem i stoisz na straży we dnie jak i w nocy?

HARPAGON

46

Będę zamykał, co mi się podoba, i stał na straży, ile tylko zechcę. Patrzcie mi wcibskich, którzy czuwają nad każdym moim krokiem! Po cichu na stronie. Drżę cały, czy on nie domyśla się czegoś o moich pieniądzach. Głośno. Ty może byłbyś zdolny rozsiewać plotki, że ja mam schowane pieniądze?

STRZAŁKA

47

Pan ma schowane pieniądze?

HARPAGON

48

Nie, łotrze, nie mówię tego wcale. Po cichu. To można oszaleć! Głośno. Pytam, ot tak, czy nie puszczasz takich bajeczek, aby mi na złość zrobić?

STRZAŁKA

49

Ech, cóż komu na tym zależy, czy pan masz, czy nie masz; dla nas to wychodzi na jedno i to samo.

HARPAGON

zamierzając się, aby mu dać policzek
50

Będziesz mędrkował! Ja ci to mędrkowanie prędko wybiję z głowy! Zabieraj się; ostatni raz ci powiadam.

STRZAŁKA

51

Dobrze więc: zabieram się.

HARPAGON

52

Czekaj: nie wynosisz czego z domu?

STRZAŁKA

53

Et! Cóż bym mógł stąd wynieść?

HARPAGON

54

Chodź, chodź tutaj, niech zobaczę. Pokaż ręce.

STRZAŁKA

55

Oto.

HARPAGON

56

Drugie!

STRZAŁKA

57

Drugie?

HARPAGON

58

Tak.

STRZAŁKA

59

Oto.

HARPAGON

wskazując na spodnie Strzałki
60

Nic tutaj nie schowałeś?

STRZAŁKA

61

Niechże pan zobaczy.

HARPAGON

obmacując spodnie Strzałki
62

Te szerokie hajdawery[7], to jakby stworzone na magazyny złodziejskie. Bardzo bym rad, aby kogo zaprowadziły na szubienicę.

STRZAŁKA

na stronie
63

Ach, jakże taki człowiek wart byłby swego losu i z jakąż radością okradłbym go naprawdę!

HARPAGON

64

Hę?

STRZAŁKA

65

Co?

HARPAGON

66

Co ty mówisz o okradzeniu?

STRZAŁKA.

67

Mówię, że może pan wszystko przetrząsnąć, aby się przekonać, czy go nie okradłem.

HARPAGON

68

Właśnie, właśnie.

Harpagon przetrząsa kieszenie Strzałki.

STRZAŁKA

na stronie
69

SkąpiecNiech zaraza wygniecie skąpstwo i dusigroszów!

HARPAGON

70

Hę? Co powiadasz?

STRZAŁKA

71

Co powiadam?

HARPAGON

72

Tak; co powiadasz o skąpstwie i dusigroszach?

STRZAŁKA

73

Mówię, żeby zaraza wygniotła skąpstwo i dusigroszów.

HARPAGON

74

O kimże to chcesz mówić?

STRZAŁKA

75

O dusigroszach.

HARPAGON

76

Któż to są ci dusigrosze?

STRZAŁKA

77

Obrzydliwcy i brudasy.

HARPAGON

78

Ale kogo przez to rozumiesz?…

STRZAŁKA

79

Cóż się pan o to tak troszczy?

HARPAGON

80

Bo mi się podoba.

STRZAŁKA

81

Myśli pan, że chciałem mówić o panu?

HARPAGON

82

Myślę, co myślę; ale chcę, abyś powiedział, do kogoś to mówił.

STRZAŁKA

83

Mówiłem… mówiłem do mojej czapki.

HARPAGON

84

Ejże, bo ja przemówię do twojego grzbietu.

STRZAŁKA

85

Zabroni mi pan wymyślać na skąpców?

HARPAGON

86

Nie; ale zabronię odpowiadać i być zuchwałym. Milczeć!

STRZAŁKA

87

Nie wymieniłem nikogo.

HARPAGON

88

Piśnij jeszcze, a kości ci połamię.

STRZAŁKA

89

Uderz w stół…

HARPAGON

90

Nie zmilczysz?

STRZAŁKA

91

Niech stracę.

HARPAGON

92

Ej, ej!

STRZAŁKA

pokazując Harpagonowi jeszcze jedną kieszeń
93

O, jeszcze jedna: czyś pan zadowolony?

HARPAGON

94

Dalej, oddaj bez obszukiwania.

STRZAŁKA

95

Co?

HARPAGON

96

To, co wziąłeś.

STRZAŁKA

97

Nic nie wziąłem.

HARPAGON

98

Z pewnością?

STRZAŁKA

99

Z pewnością.

HARPAGON

100

No, to z panem Bogiem. Ruszaj do wszystkich diabłów!

STRZAŁKA

na stronie
101

Ładna odprawa, daję słowo!

HARPAGON

102

Odpowiesz za to przed twoim sumieniem.

SCENA CZWARTA

HARPAGON

sam
103

Oto mi kawał obwiesia! Wygląda mocno podejrzanie; wolałbym, aby ten pies kulawy raz zniknął mi już z oczu. Pieniądz, Bogactwo, Strach, ZłodziejAch, cóż to za straszny kłopot mieć w domu tak znaczną sumę; szczęśliwy, kto ma cały majątek w bezpiecznej lokacie, a zachowa sobie tylko to, co potrzebne na codzienne wydatki! To niemała rzecz znaleźć w domu bezpieczną kryjówkę; co do mnie, wszystkie zamknięcia i skrzynie uważam za mocno niepewne i nierad na nich polegam. To istna przynęta dla złodziei: każdy przede wszystkim tam się dobiera.

SCENA PIĄTA

HARPAGON; ELIZA i KLEANT rozmawiają z sobą w głębi

HARPAGON

myślqc, że jest sam
104

Mimo to, Pieniądz, Zdrada, Strachnie wiem, czy dobrze uczyniłem, zakopując w ogrodzie dziesięć tysięcy talarów, które mi wczoraj oddano. Dziesięć tysięcy talarów w złocie, to suma dosyć… Na stronie, spostrzegając Kleanta i Elizę O nieba! Sam się zdradziłem! Zapał mnie uniósł; lękam się, iż rozprawiając sam ze sobą, mówiłem zbyt głośno. Do Kleanta i Elizy Co się stało?

KLEANT

105

Nic, ojcze.

HARPAGON

106

Dawno jesteście tutaj?

ELIZA

107

Weszliśmy właśnie.

HARPAGON

108

Słyszeliście…

KLEANT

109

Co, ojcze?

HARPAGON

110

To…

ELIZA

111

Co takiego?

HARPAGON

112

To, co mówiłem.

KLEANT

113

Nie.

HARPAGON

114

Owszem, owszem.

ELIZA

115

Wybacz, ojcze…

HARPAGON

116

Widzę dobrze, że was coś doleciało. Rozmawiałem właśnie sam ze sobą, jak ciężko dziś jest wydostać pieniędzy; mówiłem, że bardzo jest szczęśliwy, kto ma w domu z jakie[8] dziesięć tysięcy talarów.

KLEANT

117

Obawialiśmy się zbliżyć, aby ci nie przeszkodzić, ojcze.

HARPAGON

118

Bardzom rad, że wam to mogę powiedzieć, abyście sobie nie tłumaczyli fałszywie i nie wyobrażali, że to ja mam dziesięć tysięcy talarów.

KLEANT

119

Nie mieszamy się do twoich spraw, ojcze.

HARPAGON

120

Dałby Bóg, abym je miał, owe dziesięć tysięcy.

KLEANT

121

Nie przypuszczam…

HARPAGON

122

To byłby dla mnie interes nie lada.

ELIZA

123

To są rzeczy…

HARPAGON

124

Przydałyby mi się bardzo…

KLEANT

125

Sądzę, że…

HARPAGON

126

Wiedziałbym, co z nimi zrobić.

ELIZA

127

Jesteś, ojcze…

HARPAGON

128

Nie narzekałbym wówczas na ciężkie czasy.

KLEANT

129

Skąpiec, Strach, PlotkaMój Boże, wszakże ty, ojcze, nie masz chyba przyczyn do narzekania: wszystkim wiadomo, że posiadasz ładny majątek.

HARPAGON

130

Ja, ładny majątek! Ci, co tak mówią, łżą bezczelnie. Nic fałszywszego pod słońcem; to tylko hultaje rozpuszczają umyślnie takie pogłoski.

ELIZA

131

Nie unoś się, ojcze.

HARPAGON

132

To nie do wiary, że własne dzieci zdradzają mnie i stają w rzędzie moich nieprzyjaciół!

KLEANT

133

Czy to znaczy być twoim nieprzyjacielem, mówić, że posiadasz majątek?

HARPAGON

134

Tak. Podobne gadania, a także i twoje szalone wydatki, staną się przyczyną, że któregoś dnia przyjdzie mi tu ktoś gardło poderżnąć w mniemaniu, że ja po prostu sypiam na złocie.

KLEANT

135

StrójJakież ja robię nadzwyczajne wydatki?

HARPAGON

136

Jakie? Czy może być coś bardziej oburzającego niż te wspaniałe stroje, w których paradujesz po mieście? Wczoraj musiałem wyłajać Elizę, ale ty jesteś jeszcze gorszy. To woła o pomstę do nieba; ściągnąwszy z ciebie to, co masz na grzbiecie, można by uzyskać wcale ładny kapitalik. Mówiłem ci mało dwadzieścia razy[9], mój synu, że cały twój tryb życia bardzo mi się nie podoba; diabelnie mi coś bawisz się w markiza. Aby stroić się w ten sposób, musisz mnie chyba podskubywać.

KLEANT

137

Ej, bardzom ciekaw, jakby to można ojca podskubywać.

HARPAGON

138

Cóż ja mogę wiedzieć? Skądże zatem bierzesz na to, aby się utrzymać na takiej stopie?

KLEANT

139

Ja, ojcze? Gram, po prostu; ponieważ zaś gram bardzo szczęśliwie, obracam całą wygraną na swoje potrzeby.

HARPAGON

140

To bardzo źle robisz. Jeżeli masz szczęście w karty, powinieneś z tego korzystać i składać wygraną na uczciwy procent, aby się czegoś dociułać. Strój, Moda, PieniądzChciałbym bardzo wiedzieć, nie mówiąc już o reszcie, do czego służą te wstążki, którymi jesteś upierzony od stóp aż do głowy? Czy kilka sprzączek[10] nie wystarczyłoby tak samo do przymocowania spodni? Bardzo też potrzebne wyrzucać pieniądze na peruczki, kiedy można nosić włosy swojego chowu, nie wydając ani szeląga! Założyłbym się, że w tych wstążkach i perukach utonęło co najmniej dwadzieścia pistoli[11]; zaś dwadzieścia pistoli[12] przynosi rocznie osiemnaście funtów[13], sześć susów[14] i osiem denarów[15], chociażby się tylko pobierało jeden od dwunastu[16].

KLEANT

141

Masz słuszność, ojcze.

HARPAGON

142

Dajmy temu pokój i mówmy o czym innym. Widząc, że Eliza i Kleant dają sobie znaki. Hej! Po cichu na stronie. Zdaje się, że się porozumiewają, aby mi zwędzić sakiewkę. Głośno. Cóż znaczą te miny?

ELIZA

143

Drożymy[17] się z bratem, kto będzie mówił pierwszy; oboje mamy ci, ojcze, coś do powiedzenia.

HARPAGON

144

I ja wam także.

KLEANT

145

To, co ci mamy powiedzieć, ojcze, dotyczy małżeństwa.

HARPAGON

146

I ja również o małżeństwie chciałbym z wami pogadać.

ELIZA

147

Ach, ojcze!

HARPAGON

148

Po cóż te krzyki? Czy słowo, czy rzecz sama tak cię przeraża, moja córko?

KLEANT

149

Małżeństwo, Ojciec, DzieckoBiorąc małżeństwo tak, jak ty je pojmujesz, ojcze, może ono słusznie przerażać nas oboje. Lękamy się, że nasze uczucia znajdą się w niezgodzie z twoim wyborem.

HARPAGON

150

Chwilę cierpliwości; nie macie się o co trwożyć. Wiem, czego wam trzeba; ani jedno, ani drugie nie będzie miało powodu się uskarżać na moje zamiary. Aby więc przystąpić do rzeczy, do Kleanta powiedz mi, czy zauważyłeś kiedy młodą osobę, imieniem Mariannę, mieszkającą niedaleko od nas?

KLEANT

151

Owszem, ojcze.

HARPAGON

152

A ty?

ELIZA

153

Słyszałam tylko o niej.

HARPAGON

154

I jak ci się wydaje, synu, ta panienka?

KLEANT

155

Osobą wprost uroczą.

HARPAGON

156

Jej wejrzenie?…

KLEANT

157

Pełne niewinności i powabu.

HARPAGON

158

Układ i obejście?…

KLEANT

159

Czarujące po prostu.

HARPAGON

160

Nie uważasz, że taka dziewczyna zasługuje w zupełności, aby o niej pomyśleć?

KLEANT

161

Owszem, ojcze.

HARPAGON

162

Że mogłaby być dla każdego pożądaną partią?

KLEANT

163

Bardzo pożądaną.

HARPAGON

164

Że wygląda na osobę, która potrafi być dobrą gospodynią?

KLEANT

165

Niewątpliwie.

HARPAGON

166

I że mąż mógłby z nią być szczęśliwy?

KLEANT

167

Z pewnością.

HARPAGON

168

Jest tylko mała trudność: obawiam się, że nie posiada takiego posagu, do jakiego by się miało prawo.

KLEANT

169

Ach, ojcze, cóż znaczy majątek, gdy chodzi o małżeństwo z istotą godną uwielbienia!

HARPAGON

170

Za pozwoleniem, za pozwoleniem. Można by rzec jedynie, że jeżeli się nie weźmie za nią tyle, ile by się pragnęło, można się starać odbić to na innych rzeczach.

KLEANT

171

Oczywiście!

HARPAGON

172

Słowem, bardzo się cieszę, że się zgadzamy w zapatrywaniach: łagodne bowiem wejrzenie i stateczność panienki ujęły mnie za serce i, byleby miała bodaj jaki posażek[18], gotów jestem ją zaślubić.

KLEANT

173

Co? Jak?

HARPAGON

174

Hę?

KLEANT

175

Jesteś gotów, ojcze, powiadasz…

HARPAGON

176

Zaślubić Mariannę.

KLEANT

177

Kto? Ty, ojcze? Ty?

HARPAGON

178

Tak, ja, ja, ja. Cóż to ma znaczyć?

KLEANT

179

Słabo mi się jakoś zrobiło. Pozwól mi odejść, ojcze.

HARPAGON

180

To minie. Idź prędko do kuchni i wypij dużą szklankę czystej wody.

SCENA SZÓSTA

HARPAGON, ELIZA

HARPAGON

181

Oto nasi wymuskani panicze; tyle w nich siły, co w kurczęciu. Ojciec, Syn, Córka, Małżeństwo, WładzaTo zatem, moja córko, postanowiłem dla siebie. Co do Kleanta, przeznaczam dlań pewną wdowę, o której mi właśnie mówiono dziś rano; ciebie zaś wydam za pana Anzelma.

ELIZA

182

Za pana Anzelma?

HARPAGON

183

Tak; jest to człowiek dojrzały, rozsądny i doświadczony; nie ma więcej nad pięćdziesiąt lat i słynie ze swoich dostatków.

ELIZA

kłaniając się
184

Ja nie pragnę wyjść za mąż, mój ojcze, jeżeli pozwolisz.

HARPAGON

przedrzeźniając Elizę
185

A ja, moja córeczko, moja duszyczko, pragnę, abyś wyszła za mąż, jeżeli pozwolisz.

ELIZA

kłaniając się powtórnie
186

Wybacz mi, ojcze.

HARPAGON

przedrzeźniając Elizę
187

Wybacz mi córko.

ELIZA

188

Jestem najuniżeńszą sługą pana Anzelma, ale, z przeproszeniem ojca, kłaniając się znowu żoną jego nie zostanę.

HARPAGON

189

Jestem twoim najniższym podnóżkiem, ale, przedrzeźniając Elizę z przeproszeniem panny, żoną jego zostaniesz jeszcze dziś wieczór.

ELIZA

190

Dziś wieczór?

HARPAGON

191

Dziś wieczór.

ELIZA

kłaniając się znowu
192

To być nie może, ojcze.

HARPAGON

przedrzeźniając Elizę
193

Będzie, moja córko.

ELIZA

194

Nie.

HARPAGON

195

Tak.

ELIZA

196

Nie, powiadam.

HARPAGON

197

Tak, powiadam.

ELIZA

198

Nie zmusisz mnie do tego, ojcze.

HARPAGON

199

Zmuszę, moja córko.

ELIZA

200

Raczej się zabiję, niż przyjmę takiego męża.

HARPAGON

201

Nie zabijesz się i przyjmiesz. Widział kto takie zuchwalstwo? Słyszał kto, aby córka w ten sposób przemawiała do ojca?

ELIZA

202

A słyszał kto, aby ojciec w ten sposób chciał wydawać córkę za mąż?

HARPAGON

203

To partia bez zarzutu: założę się, że każdy tylko pochwalić może mój wybór.

ELIZA

204

A ja się założę, że nikt rozsądny nie może go pochwalić.

HARPAGON

spostrzegając z daleka Walerego
205

Oto Walery. Chcesz, abyśmy go obrali za sędziego w tej sprawie?

ELIZA

206

Chętnie…

HARPAGON

207

Zdajesz się na jego wyrok?

ELIZA

208

Dobrze, uczynię, co on powie.

HARPAGON

209

Zatem, rzecz załatwiona.

SCENA SIÓDMA

WALERY, HARPAGON, ELIZA

HARPAGON

210

Chodź no, Walery. Obraliśmy cię właśnie, abyś powiedział, kto z nas ma słuszność: ja czy córka.

WALERY

211

Ani wątpliwości, że pan.

HARPAGON

212

A czy wiesz, o co chodzi?

WALERY

213

Nie. Ale pan nie może nie mieć słuszności: pan, który jesteś wcieleniem rozsądku.

HARPAGON

214

Pragnę dziś wieczór jeszcze wydać ją za mąż za statecznego i bogatego człowieka; tymczasem, ta ladaco w nos mi powiada, że jej to ani w głowie! Cóż ty na to?

WALERY

215

Co ja na to?

HARPAGON

216

Tak.

WALERY

217

Hm, hm!

HARPAGON

218

Co?

WALERY

219

Powiadam, że w gruncie jestem najzupełniej pańskiego zdania; słuszność najoczywiściej jest po pańskiej stronie. Ale i córka nie jest tak zupełnie w błędzie, jeżeli…

HARPAGON

220

Ślub, Małżeństwo, Pieniądz, Uczucie, Ojciec, CórkaJak to! Imć Anzelm jest partią pierwszej wody; szlachcic to herbowy[19], człowiek spokojny, przyzwoity, rozsądny, zamożny, niemający dzieci z pierwszego małżeństwa. Co mogłaby znaleźć lepszego?

WALERY

221

Wszystko prawda. Ale córka mogłaby znów odpowiedzieć, że pan traktujesz sprawę zbyt nagle; że trzeba by przynajmniej trochę czasu, aby się przekonać, czy jej serce…

HARPAGON

222

Nie; taką sposobność trzeba w lot chwytać po prostu. Sprawa ta przedstawia dla mnie korzyść, której w innych warunkach nie mógłbym się spodziewać: godzi się ją wziąć bez posagu[20].

WALERY

223

Bez posagu?

HARPAGON

224

Tak.

WALERY

225

Ha! Na to już nic nie mogę odpowiedzieć. Bagatela[21]! To w istocie decydujący argument; muszę uchylić czoła.

HARPAGON

226

Pewno, że to stanowi dla mnie oszczędność wcale pokaźną.

WALERY

227

Oczywiście; nie można zaprzeczyć. Prawda, iż córka mogłaby nadmienić, że małżeństwo jest sprawą ważniejszą, niżby się zdawało; że chodzi tu o szczęście lub niedolę całego życia; że zobowiązanie, które ma trwać aż do zgonu, należy zaciągać z największą ostrożnością…

HARPAGON

228

Bez posagu!

WALERY

229

Ma pan słuszność; to rozstrzyga o wszystkim; rozumie się. Są ludzie, którzy by mogli sądzić, że w podobnej sprawie należałoby się liczyć i ze skłonnością córki; że tak znaczna nierówność wieku, chęci i usposobień narazić może na dotkliwe niebezpieczeństwa…

HARPAGON

230

Bez posagu!

WALERY

231

Tak, na to nie ma żadnej odpowiedzi; wiadomo. Któż, u diaska, mógłby się sprzeciwiać! Istnieją wprawdzie ojcowie, którzy by woleli raczej liczyć się z chęciami córki niż z takim wydatkiem; którzy by nie chcieli poświęcić jej szczęścia dla swojej korzyści i którzy ponad wszystko inne stawiają w małżeństwie słodką wzajemną sympatię, ową rękojmię czci, spokoju i szczęścia; słowem…

HARPAGON

232

Bez posagu!

WALERY

233

To prawda; to zamyka usta. Bez posagu! Jak się tu oprzeć takiemu argumentowi?

HARPAGON

na stronie, spoglądając w stronę ogrodu
234

Oho! Zdaje mi się, że to pies szczeka. Czy tam komu nie przyszła chętka dobierać się do moich pieniędzy? Do Walerego. Nie rusz się; wracam za chwilę.

SCENA ÓSMA

ELIZA, WALERY

ELIZA

235

Czy ty żarty stroisz, Walery, aby mówić w ten sposób?

WALERY

236

To aby go nie rozdrażnić i łatwiej dać sobie z nim radę. Podstęp, Bunt, PochlebstwoSprzeciwiać się wprost to pewny sposób, aby wszystko popsuć; są ludzie, których można opanować jedynie pozorną ustępliwością, usposobienia nieznoszące opozycji. Takie natury buntują się przeciw każdej prawdzie, bronią się ile w ich mocy przed drogą rozsądku i jedynie krętymi ścieżkami można je doprowadzić tam, gdzie się zamierza. Udaj, że się zgadzasz na wszystko, a łatwiej zdołasz…

ELIZA

237

Ale to małżeństwo, Walery!…

WALERY

238

Poszukamy sposobów, aby je udaremnić.

ELIZA

239

Ale jakich, skoro jeszcze dziś wieczór ma być zawarte?

WALERY

240

Lekarz, Choroba, PozoryTrzeba wyprosić zwłokę: najlepiej udać chorobę.

ELIZA

241

Zawezwą lekarzy i podstęp się wykryje.

WALERY

242

Żartujesz? Czyż oni mają o tym jakie pojęcie? Tylko śmiało, możesz sobie wybrać chorobę, jaka ci się żywnie spodoba; znajdą z pewnością uczone argumenty, aby wytłumaczyć, skąd się wzięła.

SCENA DZIEWIĄTA

HARPAGON, ELIZA, WALERY

HARPAGON

na stronie, w głębi sceny
243

Zdawało mi się tylko, Bogu dzięki.

WALERY

nie widząc Harpagona
244

A wreszcie, jako ostatni sposób, zostaje nam ucieczka, i jeśli miłość twoja, piękna Elizo, potrafi się zdobyć… Spostrzegając Harpagona. Tak, córka powinna być posłuszna ojcu. Nie trzeba zważać, czy mąż się podoba czy nie. Bez posagu! To wielkie słowo: gdy taki argument wchodzi w grę, obowiązkiem jest zamknąć oczy na wszystko.

HARPAGON

245

Dobrze, to się nazywa mówić! O!

WALERY

246

Przepraszam pana bardzo, jeśli się cokolwiek uniosłem i ośmielam się mówić do córki w ten sposób.

HARPAGON

247

Jak to! Ależ zachwycony jestem! Chciałbym, abyś zyskał na nią wpływ nieograniczony. Do Elizy Tak, możesz się boczyć, ile ci się podoba: przelewam na niego całą władzę, od nieba mi daną, i życzę sobie, abyś we wszystkim była mu posłuszna.

WALERY

do Elizy
248

Czy wobec tego zechce pani opierać się jeszcze…

SCENA DZIESIĄTA

HARPAGON, WALERY

WALERY

249

Panie, pójdę jej jeszcze roztrząsać sumienie.

HARPAGON

250

Owszem; bardzo ci będę wdzięczny. Z pewnością…

WALERY

251

Zdrowo będzie, jeśli się jej trochę cugli przykróci[22].

HARPAGON

252

To prawda. Należy…

WALERY

253

Niech się pan nie obawia. Mniemam, iż dam sobie radę.

HARPAGON

254

Staraj się, staraj. Muszę teraz wyjść do miasta; wrócę za małą chwilkę.

WALERY

idąc w stronę, którą wyszła Eliza i zwracając się jak gdyby do niej
255

Pieniądz, MałżeństwoTak, pieniądz jest darem najcenniejszym w świecie; powinnaś, pani, dziękować niebiosom, iż dały pani tak dzielnego i zacnego ojca. Skoro ktoś gotów jest wziąć pannę bez posagu, nie ma się co dłużej zastanawiać. Wszystko mieści się w tym słowie: bez posagu; ono powinno starczyć za młodość, piękność, urodzenie, honor, rozum i uczciwość.

HARPAGON

256

Dzielny chłopak! To się nazywa mówić jak wyrocznia. Szczęśliwy, kto ma przy boku takiego człowieka.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.