Lilla Weneda · Juliusz Słowacki

AKT V

AKT V

SCENA I

Sala w zamku Lecha oświecona od[97] gęstych piorunów. Lech, Sygoń, Święty Gwalbert.

LECH

Na koń! straż przednia pierzchła.

ŚWIĘTY GWALBERT

2355
Przywódca, ZwycięstwoW imię krzyża
Dajęć[98] zwycięstwo.

LECH

W czyjekolwiek imię,
Biorę, gdy dajesz; jeśli nie dasz, wydrę.

ŚWIĘTY GWALBERT

Każ mi dać konia, bo dzisiejszej nocy
2360
Najświętsza Panna, w celi mej spalona,
Objawi mi się nad najświętszym trupem,
Nad krwią najbardziej Bogu ukochaną.
Każ mi dać konia.

LECH

Ha, pioruny biją.
2365
Jakby się walił świat — Straż przednia pierżchła,
Hej! miecz Rolanda…
Wchodzi Gwinona w żałobie.
Moja czarna żono —
Siedź w zamku… i każ wieżycom na czole
2370
Położyć gwiazdę z ognia — ile razy
Pioruny zgasną, a we krwi utonę,
Wypłynę z koniem ku twemu ogniowi.
Pocałuj dzieci. — Uśpić je musiało
Parne powietrze.

GWINONA

2375
Arfon się piorunów
Lęka i płacze.

LECH

Czy chory?

GWINONA

Zalękły.

LECH

Na koń, rycerze! a ty zamknij okna,
2380
Żeby nie wleciał tu na miejsce męża
Piorun czerwony. Lechici, do broni!
Wychodzą wszyscy prócz GWINONY.

GWINONA

Chodźcie tu, dziewki, bo mi samej straszno!
Wchodzą Dziewice.
Czy która bajek nie umie? niech gada,
2385
Bo mi tak straszno, jak w śmierci godzinę.
Wiecie, że mój syn już pewnie nie żyje,
Ona po harfę ojca nie wróciła; —
Pewnie nie żyje mój syn! Ale jeszcze
Ja mam nadzieję. — Ach! jak mi okropnie!
2390
Wy także wszystkie jesteście strwożone,
Jak białych stado łabędzi. Tej nocy
Coś okropnego stanie się. — Dziewczęta,
Idźcie spać — sama zostanę wam strażą.
Dziewice wychodzą.
2395
W powietrzu jakiś straszny piorunowy
Zapach i dziwne skargi, i płakanie,
Jakby się skarżył mój syn opuszczony
I wołał: „Matko! matko! matko!” — ha! ha!
Wchodzi Lilla Weneda.
2400
Czy syn mój przyszedł z tobą?…
Lilla Weneda odpowiada gestem rozpaczy.
Nie dręcz ty mnie,
Ale odpowiedz prosto, że zabity,
A jeśli żyje, odpowiedz, że żyje;
2405
PocałunekA ja wygryzę twe błękitne oczka
Pocałunkami… O! powiedz, że żyje.
Lecz jeśli? jeśli mój syn?…

LILLA WENEDA

Ty okropna…

GWINONA

zbliżając się wściekle, lecz z wolna.
Jeśli już?… mój syn… już…

LILLA WENEDA

2410
Przy bramie czeka…

GWINONA

Mój syn!

LILLA WENEDA

Na harfę moją czeka człowiek.

GWINONA

Harfiarko.
Chwyta ją za szyję.

LILLA WENEDA

Pani sroga, ty mię dławisz!

GWINONA

2415
Harfiarko!

LILLA WENEDA

O! o!

GWINONA

Krzycz! krzycz, krzycz! harfiarko.
Zrywa pas i dusi Lillę Wenedę.
Krzycz, uduszona. — A co? — już bez ducha! —
2420
Do mnie, dziewice! do mnie — trup jest ze mną.
Wbiegają Dziewice.

DZIEWICA

Jakie to wrzaski?

GWINONA

Co?

DZIEWICA

Tu coś upadło?

GWINONA

Ten trup.

DZIEWICA

2425
Okropność! okropność! okropność!

GWINONA

Okropność — to ja udusiłam wstążką —
Czy się boicie tknąć rękami trupa?
Ha?…

DZIEWICA

Uduszona?

GWINONA

2430
Oni mi zabili
Syna. —

DZIEWICA

O! biedne! bielutkie stworzenie!
Cóż ci zawinił biedny gołąbeczek?
Pozwól przynajmniej, że ją ubierzemy
2435
W srebrną bieliznę, w bławatki, w narcyzy;
I zaśpiewamy nad umarłą lament.
O! jak te piersi krąglutkie ostygły!
Jak te nóżeczki zimne zbłękitniały!
Pomóżcie, siostry, wynieśmy ją razem
2440
Z tego pokoju, gdzie przez okna czarne
Ciekawe patrzą błyskawice z krzykiem. —
Ostrożnie! nóżki owińcie koszulą; —
Ona się do nas uśmiecha… Ostróżnie!
Wynoszą ciało Lilli Wenedy.

GWINONA

Gdym ją dusiła, dziesięć matek było
2445
We mnie zamkniętych — teraz przerażona,
Że wszystkie we mnie syczące gadziny
Ucichły — jestem jak trup. — Co uczynię?
Aha — odeszlę Derwidowi harfę.
A sama włożę zbroję… w krew się rzucę…
Wychodzi.

SCENA II

Pole przed zamkiem Lecha.

ŚLAZ

stukając do bramy
2450
Hej! hej! czy jest tam kto? czy tu pioruny
Wybiły ludzi? czy się pan odźwierny
Powiesił? hej! hej! — pies wyje żałośnie.
Mości psie, proszę, przypomnij królowej,
Że ja tu czekam na harfę… hej! hej! hej! —
2455
Nikogo — tylko psy żałośnie wyją,
Jakby tam w kogoś miał uderzyć piorun.
Hau! hau! — bogdajbyś zdechł! bogdaj cię piorun!
Hau — hau — czy w panu swoim wąchasz trupa?
Czy śmierć kościana ci przeszła pod nosem? —
2460
Brrr… aż mi zimno. — Cóż to są za mary?
Otwiera się brama, wychodzą Dziewice w bieli z pochodniami, niosąc skrzynię od harfy zamkniętą.

DZIEWICA

Człowieku!

ŚLAZ

Jestem.

DZIEWICA

Oto jest w zamknięciu
Harfa Derwida; odnieś ją i powiedz,
2465
Że dotrzymuje przysięgi Gwinona.

ŚLAZ

Włóżcie mi, proszę, pudło na ramiona,
Piękne dziewoje.

DZIEWICA

A śpiesz się, człowieku…
Wychodzą.

ŚLAZ

Pełno teraz po drogach ludzkiego rozcieku[99],
2470
A śmierć pod swoją kosę głupich ludzi garnie,
A pioruny jej świecą z nieba jak latarnie.
To zaś mój święty Gwalbert zowie światłem wieku…
Wychodzi ze skrzynią na ramionach.

SCENA III

Pole walki, noc błyskawicowa. Lech i Sygoń wchodzą.

LECH

O! mój Sygonie! to walka olbrzymów!
Pioruny przeciw nam; bo tylko słuchaj:
2475
Już przez szeregi na pół wyrąbane
Przelatywałem na wskroś… już oczyma
Sięgałem w samo krwawe serce wrogów,
Już byłem wpadał — tam, gdzie pod dębami
Starce, pochodnie, harfy zgromadzone
2480
Pod skrzydłem siedzą błyskawic, jak owce
W burzę pod gruszą tulące się wiankiem:
Jużem miał w rękach króla — kiedy nagle
Piorun nad głową moją roztrzaskany
Zabił mi konia.

SYGOŃ

2485
Panie, rzecz straszniejsza!
Potwór, PrzywódcaSpotkałem czarne straszydło dwugłowe —
Spotkałem wodza Wenedów.

LECH

Czy straszny?

SYGOŃ

Wódz ten dwie głowy ma na jednym ciele,
2490
Czasem się obie głowy razem schodzą,
I plączą rogi na hełmach ogromne:
Czasem się jedna zaiskrzona ciska
Z wściekłością węża na ludzi… a druga
Patrzy spokojnie i szuka oczyma
2495
Serc w naszych piersiach.

LECH

Za mną! ja go znajdę…
Wybiega.

SYGOŃ

Włos mi osiwiał — ale tak okropnej
Nocy za życia mego nie widziałem.
Chorągwie toną we krwi — jedną piorun
2500
Zapalił złotym płomieniem i bladość
Lekkiego ognia rzucił ludziom w twarze…
Lelum i Polelum wchodzą.

LELUM

Lech! Lech! Lech!
Napadają na Sygonia.

SYGOŃ

Wodzu ohydny Wenedów,
Jeśli człowiekiem jesteś, będziesz trupem.
Biją się.

POLELUM

2505
Zakręć łańcuchem koło niego… i zwiąż.
Gdy Polelum walczy, Lelum obiega w koło Sygonia i okręca mu łańcuch na gardle, tak że Sygoń zostaje powieszony na łańcuchu, który łączy ręce bratnie.

LELUM

Teraz rozbieżmy się, łańcuch udusi.

POLELUM

Zacharkał… puść go.

LELUM

Leży uduszony.
Odwijają łańcuch, Sygoń się wali trupem.
2510
Na łuku moim kładź zatrute strzały.
O! gdyby ojca harfy jęk — o! gdyby
Jeden jęk tylko harfy Derwidowej,
A z wszystkich byłyby — o takie trupy…
Wychodzą.

SCENA IV

Pole toż samo. Lech, Sygoń zabity.

LECH

Sygoń! tu do mnie! Sygoń! znów zabiłem
2515
Ludzi dwunastu, miecz mi się wyszczerbił.
Co widzę! Stary Sygoń leży trupem?
O! zemsta! zemsta!
Wchodzi Święty Gwalbert z krzyżem.

ŚWIĘTY GWALBERT

Jęki króla słyszę.

LECH

Zdejm z niego zbroję i zobacz, gdzie ranny?

ŚWIĘTY GWALBERT

2520
Na ciele żadnej nie odebrał rany,
Lecz ma zsiniałą twarz jak powieszony,
Albo zabity piorunem.

LECH

O, zemsta
Nad piorunami!…
Wychodzi.

ŚWIĘTY GWALBERT

2525
Biedny poganinie,
Chodź, ja dam tobie pogrzeb chrześcijański.
Wychodzi, ciągnąc trupa.

SCENA V

Monument z druidycznych kamieni w lesie. Derwid na tronie kamiennym, wokoło Dwunastu Harfiarzy na dwunastu siedzi kamieniach, przy każdym harfa złota i pochodnia w ziemię zatknięta, Roza Weneda stoi za ojcem na tronie. — Dąb Derwidowy na prawo.

DERWID

Cóż? jeszcze nie ma harfy, a ja słyszę
Jęki narodu i szelest płynącej
Krwi. — Jeszcze nie ma harfy — o! bogowie!
Wchodzi Wened ranny.

WENED

2530
Przybiegłem ranny. — Lechici nas łamią,
Lud czeka pieśni.

DERWID

O! Boże! o! Boże!

WENED

Ja konam, królu, graj pieśń… ja umieram.
Pada i kona.

DERWID

wstając na tronie i rwąc włosy
Pioruny, bijcie we mnie! o! pioruny!
2535
Bądźcie wy królem! a ja będę harfą!
Królestwo moje to puch jak te włosy,
Które wiatr bierze z krwią moją wyrwane…
O! wichry, rwijcie mi włosy! o! wichry!
Lelum i Polelum wchodzą.

LELUM

Ojcze, giniemy, graj pieśń…

DERWID

2540
Idźcie skonać,
Ja nie mam harfy.

ROZA WENEDA

Ustąpcie się wszyscy,
Już słyszę harfę idącą, już słyszę…
Uderzcie w tarcze, niech się zejdą wodze!
2545
Ta pieśń uczyni z nich nieśmiertelniki.
A wszyscy, co ją usłyszą, żyć będą,
A wszyscy, którzy nie usłyszą, pomrą.
Wchodzi Ślaz z harfą w skrzyni

ŚLAZ

Otom się dobrze wam zasłużył, ludzie…
Przynoszę harfę — gdzie postawić?

ROZA WENEDA

2550
Daj tu…
O dąb oparta królewski, niech czeka…

ŚLAZ

A wam królowa kazała powiedzieć,
Że dotrzymuje przysięgi.

ROZA WENEDA

Precz, wężu!

ŚLAZ

2555
A to i dobrze, schowam się w bagniska.
Odchodzi.

ROZA WENEDA

Królu! zwycięstwo daj twemu ludowi.
Wchodzi Wodzów Dwunastu z obnażonymi mieczami, wszyscy krwawi.
Oto są wodze i pieśni godzina.
Ojcze, przy dębie Derwidowym harfa.

DERWID

wstaje z tronu i zbliża się do harfy
2560
O! jak mi serce drży! czy ja potrafię
W złociste struny uderzyć?… Już słyszę
Serca bijące w ludziach — gdzie ta harfa? —
Czekajcie! — Jak mi drży serce. — Gdzie harfa? —
Już czuję w sobie, że wy zwyciężycie,
2565
Jeżeli duszę w pieśń przeleję całą,
A duszę już mam w rękach, tu — jak piorun,
Jak piorun całą ją cisnę na struny
I spiorunuję pieśnią.
Dotyka się omackiem skrzyni harfowej.
2570
TrupHarfa w skrzyni,
Wenedo, otwórz.
Roza Weneda zdejmuje wieko ze skrzyni harfowej i cofa się, odciągając ojca za rękę. W skrzyni bowiem zamiast harfy widać umarłą Lillę Wenedę w śmiertelnej koszuli, z wieńcem bławatkowym na głowie.
Puszczajcie do harfy!
Dlaczego wy mnie trzymacie za szaty?
2575
Dlaczego wstręty czynicie starcowi?
Ja jestem pełny ducha! — ja się wyrwę
I ta pieśń moja będzie nieśmiertelną.
Wyrywa się z rąk córki i kładzie ręce na twarzy zmarłej Lilli Wenedy.
Cóż to?… rzecz jakaś zimna… to nie struny…
2580
Ja pod palcami mymi czuję trupa…
Co to jest?… o! to nie harfa… to ciało
Mojej umarłej córki…
Chwila milczenia. Roza Weneda chce ojca odprowadzić od ciała zmarłej, starzec nie daje się córce.
Precz, gadzino!
2585
Tu moja tamta córka… tu, tu w trumnie.
O! o! umarła! — Czekajcie! czekajcie!
Bo tu jest także pieśń, te złote włosy,
Na których będę grał. — Ja ciebie widzę!
Dzieweczko moja, widzę! — o! ja znajdę
2590
Twoje usteczka. — O! nie odrywajcie,
Nie odrywajcie wy mnie od niej, proszę!
Nie odrywajcie.

ROZA WENEDA

Cóż to — nie słyszycie
Tej pieśni z łez królewskich? idźcie skonać!

DERWID

2595
O! o! gołąbek mój martwy! o! martwy!
O! już na wieki martwy.

HARFIARZ

Ojciec płacze.

DERWID

Ja ciebie widzę, córko! twoja postać
Stoi mi w jamie, tu, powydzieranych
2600
Oczu. — Ja ciebie widzę w grobie głowy.
O! gwiazdeczkami ukoronowana
W pachnącym cedrze, lampo pełna blasku.
Wychodzisz z rączki otwartymi… O! o!
Tu! — czy widzicie? tu — śmieje się płacząc…
2605
Umarła moja, najmilsza umarła!
Moja jedyna!

ROZA WENEDA

Wiedziałam ja dawno,
Na jaką zwołam was pieśń, potępiony
Ludu przez Boga… już dawno widziałam
2610
Na waszych czołach napisane krwawo
Życie trzydniowe. — Cóż! — czemu tak bladzi?
Któż tu jest kłamcą? los? czy ja? czy rozpacz,
Która niechcących umrzeć oszukała? —
Gołębie serca! o! jak wam leniwo
2615
Do kończącego wszystko grobu! — Trzeba
Was było wszystkich oszukać i śmierci
Pędzić, jak białą trzodę owiec, w gardło.
Nie dosyć jeszcze?… o! wy, moje włosy
Wyrwane, w garść się wężów przemieniajcie
2620
I dla strupiałych ludzi bądźcie biczem!

PIERWSZY Z WODZÓW

Zwycięstwo, Ofiara, Zemsta, Czas, HistoriaWróżko! przyrzekłaś nam zwycięstwa harfę.

ROZA WENEDA

Ja ci przyrzekłam? — co? — Chodź tu i patrzaj!
I ty myślałeś, że więcej jest głosu
W strunach niż w trupa niewinnego ciszy?
2625
Gdzież taka harfa jak ten trup? Gdzie takie
Tony żałosne, jak płacz tego ojca,
Co w rękach córki rozwija warkocze
I szuka w nich, jak w strunach drżących, głosu?
O! przysięgnijcie wy na nią, rycerze,
2630
Że się pomścicie… resztę zdajcie gromom
I późnej zemście czasu… przysięgnijcie!

WODZE

Zaprzysięgamy zemstę… aż do śmierci.
Wychodzą.

LELUM

całując zmarłą siostrę.
Na ustach twoich, siostro, zaprzysięgam,
Że zobaczymy się dziś. O! Lechici!…

DERWID

dobywa z zanadrza nóż ofiarny i mówi, przebijając się dwa razy.
2635
Synowie! o tak — o tak — w Lecha serce…
Pada martwy.

ROZA WENEDA

Tam stos na prawo… Weźcie te dwa ciała
I spalcie razem, a wokoło stosu
Trzymajcie urny z królów popiołami;
Jeśliby który Lechita szedł gwałtem
2640
I chciał ze stosu porwać ciała święte,
To wy go tymi urny[100] przywalicie.
Harfiarze biorą urny i pochodnie. — Czterech zaś kładzie na barki ciało Derwida i Lillę Wenedę w skrzyni cedrowej i wychodzą. — Roza Weneda obraca się do Lelum i Polelum i mówi.
Tu na tronowym kamieniu ułożę
Stos z pachnącego drzewa… Czekam na was…
Lelum [i] Polelum wychodzą walczyć, Roza Weneda odchodzi w głąb lasu.

SCENA VI

Pole walki. — Noc. — Burza.

LECH

wchodzi
2645
Złamani! — Tych psów wycinać do reszty!
Cóż to za rycerz? —
Wchodzi Gwinona w zbroi.

GWINONA

Jam się uzbroiła
Mścić się za mego syna! mścić się jeszcze.

LECH

Można ich teraz rąbać jak barany —
2650
Zupełnie ducha stracili ci ludzie.
Stracili ducha o samej północy
I odtąd rąbią ich nasi jak trzodę.

GWINONA

Harfiarza! ja chcę harfiarza!

LECH

Ostrożnie,
2655
Bo przy nim musi być ludzi ostatek.
Gwinona wychodzi. — Święty Gwalbert wchodzi.
A ty co robisz?

ŚWIĘTY GWALBERT

Ja chrzczę niedobitych.
Aż mi się Matka Chrystusowa zjawi…

LECH

2660
Chciałbym napotkać dwugłowego wodza
I ofiarować życie potworowi,
Byleby chodził za pługiem.
Wychodzi.

ŚWIĘTY GWALBERT

A ja tu
Siądę na kępie. — Wojna, Matka, Dziecko, TrupKto noc taką widział,
2665
Ten wie, co waży świat… co warci ludzie —
Litośniejszymi są pioruny złote,
Bo tylko sosnom serca rozdzierają.
Na toż to matkom dzieci swe hodować,
Aby z nich były kiedyś takie jatki?
2670
Każdy trup tyle wart, ile kosztował;
Spytaj się matki, niech oceni trupa —
Zlękniesz się… gdybyś zapłacił, co mówi,
Mogłaby kupić za zmarłego syna
Żywe królestwo, gdzie są milijony
2675
Synów i matek…

ŚLAZ

pokazuje głowę spoza kępy
Prześwięty Gwalbercie!

ŚWIĘTY GWALBERT

A co tu robisz, Ślazie?

ŚLAZ

Grzęznę w błocie.

ŚWIĘTY GWALBERT

A jakże ty się tu znalazłeś?

ŚLAZ

2680
Święty!
Wprzód mnie wyratuj za uszy — bo tonę,
A potem twoje zaspokoję uszy…

ŚWIĘTY GWALBERT

Diabeł, Czyn, FałszŁajdaku, ty mi spalił celę.

ŚLAZ

Nie ja,
2685
Diabeł ją spalił — jam cię, ojcze, szukał,
Aby się tobie na diabła poskarżyć…

ŚWIĘTY GWALBERT

Dziś odkupienia noc… Gapiu, chodź ze mną.

ŚLAZ

Teraz do śmierci będę księżym sługą.
Wychodzi.

SCENA VII

Inna część pola. Lech wchodzi.

LECH

Zabiłem wodza pół…
Gryf wchodzi.

GRYF

2690
Gdzie Lech?

LECH

Co słychać?

GRYF

Małżonka twoja, panie, leży trupem.

LECH

Zabita?

GRYF

ŚmierćPanie! okropnie zabita,
2695
A tym okropniej, że już lud Wenedów
Bezbronny, miecze rzucając, uciekał…
Kiedy królowa, obaczywszy wzgórze
I płomień wielki, czerwony i wieniec
Czarnych postaci przy płomieniu krwawym.
2700
Krzyknęła: «Derwid tam musi być stary!»
I z obnażonym mieczem szła na górę.
Wtenczas ci czarni, stojący przy stosie,
Na którym dwoje paliło się trupa[101],
Chwycili urny, pełne dawnych prochów,
2705
I na królową, co się skał imała[102],
Rzucili z góry straszne popielnice.
Przybiegłem — ona leżała okryta
Prochem i ludzi umarłych kościami,
Z piersią okropnie roztrzaskaną — martwą.

LECH

2710
Biedne me dziatki… będą pytać o nią.
Patrzaj, nie mogę teraz płakać… krwawy.
Nieście do zamku zwłoki nieszczęśliwej
I każcie obmyć z ludzkiego popiołu.
Wychodzą.

SCENA VIII

Monument druidyczny. — Stos ułożony w miejscu, gdzie stał tron Derwida.

ROZA WENEDA

sama
Już lud wyrżnięty i ustaje burza.
2715
Przed chwilą tu był król, ludzie, pochodnie;
Teraz dwanaście tych pustych kamieni,
I tak na wieki już! i tak na wieki!
Wchodzi Polelum, niosąc na rękach ciało zabitego brata, jeszcze przykute doń łańcuchem.
I cóż, nie mówisz nic do mnie, Polelum?

POLELUM

2720
O! patrz, zabity brat na piersiach mi śpi.

ROZA WENEDA

Czy rozciąć[103] łańcuch między wami dwoma?

POLELUM

Nie rusz łańcucha. — Gdzie stos dla umarłych?

ROZA WENEDA

Masz zgliszcze, burza zgasiła pochodnie.

POLELUM

Poszukaj ognia.

ROZA WENEDA

2725
Ogień dadzą chmury.
Polelum wchodzi na stos z trupem brata.

POLELUM

Jam gotów — pieśnią zawołaj piorunów.
O! śpij na piersiach moich, bracie blady.
Wszystko skłonione do snu na tym świecie. —
Wróżko, zawołaj piorunów! jam gotów…

ROZA WENEDA

2730
Podnieś do nieba rękę z ręką trupa.
Wołajcie oba gromów — łańcuchami.
Wchodzi Lech.

LECH

Stójcie, poganie! przynoszę wam życie.
Wchodzi Święty Gwalbert.

ŚWIĘTY GWALBERT

Stójcie, poganie! przynoszę wam wiarę.

POLELUM

Życie i wiarę?! — Boże! patrzaj z nieba
2735
Na tych dwóch ludzi przed stosem Weneda
Konającego — patrzaj na tych ludzi,
I pomyśl, jakim ty dajesz stworzeniom
Chwilę tryumfu i urągowiska?
I przyszli, kiedy mój lud cały skonał!
2740
I przyszli, kiedy mój brat już nie żyje!
I przyszli, kiedy niebo oświecone
Łunami stosów, gdzie się palą trupy!
I tu mi dają życie. O! stworzenia!
Czuję nad wami w sercu wielką litość
2745
I wielką wzgardę! O! nie pozwól, Boże,
Aby grobowiec mój był na tej ziemi,
Gdzie oni żyją. — Chmury! czarne chmury,
Co uciekacie z nad trupiego pola,
Ostatnie miecąc pioruny… o! chmury!
2750
Podnoszę do was tę rękę w łańcuchu,
Z tą drugą ręką mego brata trupa;
Obie te ręce i ten łańcuch proszą
O piorun jasny, litosny, ostatni…
Cóż! nie słuchacie?… Więc tą ręką trupią
2755
I tym łańcuchem wyzywam do walki
Was, napełnione piorunami burze,
Aż prośbą piorun wasz niewywołany
Wydrę przekleństwem!
Piorun bije w stos i drzewo zajmuje się złotym płomieniem. — Lelum i Polelum nikną w blasku. — Powoli nad gasnącym stosem ukazuje się postać Bogarodzicy.

ŚWIĘTY GWALBERT

pokazując na zjawienie.
Ave[104], Nieśmiertelna!

LECH

2760
Cudowne widmo w obręczu z płomyków.

ROZA WENEDA

wchodząc na stos zagasły, grzebie w popiołach, znajduje łańcuch próżny, którym przykuci byli do siebie Lelum i Polelum, i rzucając go pod stopy LECHA, mówi.
Patrz! co zostało z twoich niewolników!

Około 1839.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.