1Ucieszna moja śpiewaczko, Safo
[2] słowieńska
[3],
Na którą nie tylko moja cząstka
[4] ziemieńska
[5],
Ale i lutnia
[6] dziedzicznym prawem spaść miała;
Tęś nadzieję już po sobie okazowała,
5Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykając
Ustek
[7] nigdy, ale cały dzień prześpiewając
[8],
Jako więc lichy
[9] słowiczek w krzaku zielonym
Całą noc prześpiewa gardłkiem
[10] swym ucieszonym
[11].
Prędkoś mi nazbyt umilkła, nagle cię sroga
10Śmierć spłoszyła, moja wdzięczna
[12] szczebiotko
[13] droga.
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami
I tę trochę teraz płacę sowicie
[14] łzami.
A tyś ani umierając śpiewać przestała
[15],
Lecz matkę ucałowawszy, takeś żegnała:
15«Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wiecznie
[16] zaniechać
[17]».
To, i czego żal ojcowski nie da serdeczny
20Przypominać więcej, był jej głos ostateczny
[18].
A matce, słysząc
[19] żegnanie tak żałościwe,
Dobre
[20] serce, że od żalu zostało żywe.