1Moja wdzięczna
[2] Orszulo, bodaj ty mnie była
Albo nie umierała lub sie nie rodziła.
Małe pociechy płacę wielkim żalem swoim
Za tym nieodpowiednym pożegnanim
[3] twoim.
5Omyliłaś mię
[4] jako nocny sen znikomy
[5],
Który wielkością
[6] złota cieszy zmysł
[7] łakomy
[8],
Potym nagle uciecze
[9], a temu na jawi
[10]
Z onych skarbów jeno chęć a żądzą
[11] zostawi.
Takeś ty mnie, Orszulo droga, uczyniła:
10Wielkieś nadzieje w moim sercu roznieciła,
Potymeś mię smutnego nagle odbieżała
[12]
I wszytki moje z sobą pociechy zabrała.
Wzięłaś mi, zgoła mówiąc
[13], dusze połowicę
[14],
Ostatek przy mnie został na wieczną tesknicę
[15].
15Tu mi kamień, murarze, ciosany połóżcie,
A na nim tę nieszczesną pamiątkę
[16] wydróżcie
[17]:
ORSZULA KOCHANOWSKA TU LEŻY, KOCHANIE
[18]
OJCOWE ALBO RACZEJ PŁACZ I NARZEKANIE.
OPAKEŚ TO, NIEBACZNA
[19] ŚMIERCI, UDZIAŁAŁA
[20]:
20NIE JAĆ ONEJ, ALE MNIE ONA PŁAKAĆ MIAŁA.