Chmury · Arystofanes
AGON WTÓRY
AGON WTÓRY
(1353–1452)
SCENA XXXI
Ci sami.
ARCYCHMURA I
1845
Jednakże z czego wśród was ta bójka się pocznie,
Trzeba wiedzieć chórowi; opowiedz bezzwłocznie!
WYKRĘTOWIC
O co właśnie my nasamprzód
zaczęliśma[382] lżyć się wzajem,
Uczta, Śpiew, ObyczajeToć słuchajcie! Jako wiecie,
1850siedzieliśma przy biesiedzie;
Więc ja jemu wziąć kazałem
naprzód lutnię i zaśpiewać
Symonida[383] pieśń tę starą,
jako Krijos[384] w sławie chodził:
1855Ten zaś mówi, że na lutni
grać i śpiewać w czasie uczty
Rzecz niemodna, że tak baby
pieją, mieląc pęcak[385] w żarnach.
ODRZYKOŃ
I już wtedy trzeba było
1860pana ojca prać i kopać,
Gdyś mi tylko kazał śpiewać,
jakbym świerszczem był na uczcie!
WYKRĘTOWIC
Takie brednie mówił doma,
jako teraz tu przed wami:
1865Śmiał Symonidesa nadto
marnym nazwać wierszokletą.
Zrazu z trudem, lecz tam jakoś
wstrzymywałem wybuch gniewu;
Potem mówię mu, niech weźmie
1870na skroń swoją kiść wawrzynu
niech coś z Ajschyla głosi,
a ten na to zaraz breszy:
«To sękaty pysk, ryczywół,
huku pełen odmigęba!»
1875A wtedy mi, wżdy czujecie,
jak nie zedrga serce w piersi.
Ajschylosa[386] bowiem mam ja
za hetmana wszech poetów:
Pomimo to wargi zgryzłem
1880i powiadam: to z tych nowszych
Wieszczów coś mi tu zaśpiewaj,
jako to tam mądre głowy.
Ten w tej chwili śpiewa rytmy
Eurypida[387], jako przespał
1885Brat rodzoną siostrę swoją[388]!
Chrońże nas od złego, Febie!
Przekleństwo, KłótniaWtedy już nie mogłem zdzierżyć.
Plunąłem weń zamaszyście
Prawdą mnogich brzydkich wyzwisk:
1890stąd zaczęła się, jak bywa,
Kłótnia, ząb za ząb zażarta.
Zwalił na ziem, skolankował,
dusił, gniótł, do żywa dobił!
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Klnę się Zeusem, zbiję słusznie.
WYKRĘTOWIC
Ojciec, Syn, Opieka, PrzemocJak to słusznie? Bić mnie, drabie,
który wyżywiłem ciebie?
Gdyś dzieciątkiem zaczął paplać,
1905jam zgadywał twoje chęci:
Ledwieś zaszczebiotał mlimli,
jam już mleczko ci podawał,
Kiedyś krzyknął tylko papu,
biegłem wraz[390] i bułkę niosłem.
1910Jeszcześ wżdy nie uśpiał pisnąć
ę, ę, już cię w ręku miałem,
I na dwór wyniósłszy, strzegłem!
Tyś mnie dziś pod gardło chwycił!
śpiewa
SCENA XXXII
Ci sami.
CHÓR
ODRZYKOŃ
Prawo, PogardaJakże miło poznać nowe
i dowcipne owe prawdy
1930I ze wzgardą patrzeć z góry
na społecznych praw przesądy!
Gdy się przedtem zajmowałem
całą duszą li[392] koniarstwem,
Nie umiałem wypowiedzieć
1935ni trzech zdań bez błędów mnóstwa:
Teraz zaś, gdy mnie powstrzymał
ten mój stary, sam, od błazeństw,
Nauka, Syn, OjciecZająłem się wiedzą wyższą,
praktykami i studiami.
1940Sądzę więc, że udowodnię,
iż się godzi bić rodzica.
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Otóż gdzieś mi przerwał mowę,
wracam do przedmiotu mego;
Przemoc, Ojciec, DzieckoI pytanie pierwsze zadam:
czy mnie biłeś, gdym był dzieckiem?
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Więc mów zaraz,
Czy nie słuszna, bym ja ciebie
obił również przez tę miłość,
1955Skoro bicie już dowodem
jest miłości — wedle ciebie?
Czyliż ma być wolne może
od plag chłosty ciało twoje,
Moje zasie nie? A jednak
1960jam się również wolnym zrodził!
Płaczą dziatki, biorąc chłostę:
czemu nie ma płakać ojciec?
Powiesz mi, że podług ciebie,
taki jest przywilej dzieci.
1965Ja zaś twierdzę, że staruszek,
przebóg, to podwójne dziecko!
Przeto rzecz słuszniejsza karcić
starych ostrzej niźli młodych,
Zwłaszcza, że w podeszłym wieku
1970wcale nie przystoi grzeszyć!
WYKRĘTOWIC
Lecz na całym świecie nie ma
takich praw, by ojców bito!
ODRZYKOŃ
Czyż to nie był człowiek taki,
jakoś ty jest, jakom ja jest,
1975Który prawa nadał ongi,
przodków słowem przekonawszy?
Czyż nie wolno i mnie nadać
praw najnowszych, by w przyszłości
Mogli w odwet bić do woli
1980rodzicieli swych synowie?
Jednak, ile batów wzięlim[394],
nim to nowe prawo stanie,
Odpuścimy ojcom z łaski
i skwitujem porachunki.
1985Patrzaj acan[395] na koguty
i na inną wszechżywiznę,
Jak ścigają, bijąc ojców!
Aza[396] różnią się czym od nas?
Przebóg, chyba tym, że ustaw
1990na tablicach nie gryzmolą!
WYKRĘTOWIC
Czemuż tedy, gdy koguty
naśladujesz w każdej sprawie,
Nie żresz z nimi na gnoisku
i na płocie nie śpisz, siedząc?
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Wobec tego nie bij ojca,
bo sam na się bicz ukręcisz!
ODRZYKOŃ
Jak to mniemasz?
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
szydersko
WYKRĘTOWIC
Mnie się zdaje, o rówieśni,
że syn słuszne rzeczy prawi!
Przeto mniemam, że się godzi
wręcz ustąpić po słuszności!
2010
Prawo, KaraGdy bezprawie bowiem czynim,
słuszna — byśmy brali cięgi.
ODRZYKOŃ
Poznaj inną mą zasadę!
WYKRĘTOWIC
Chcesz mnie chyba życia zbawić?
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Jakimże to, mów, sposobem,
chcesz mi, synku, sprawić ulgę?
ODRZYKOŃ
Matkę zbiję, jako ciebie!
WYKRĘTOWIC
ze zdumieniem i strachem
ODRZYKOŃ
śpiewając i tańcząc
WYKRĘTOWIC
Wtedy tobie mogę dać
2025Jednę radę: bez obawy
Z Sokratesem, tym wyrodem
I z nieprawym twym wywodem
Prosto w otchłań na łeb skacz!
zwracając się do chóru
OBIE ARCYCHMURY
Sam sobie służysz za sprawcę i kata,
Gdyś tak «wykręcił» na zdrożny tor świata!
WYKRĘTOWIC
Przecz[399] tego pierwej wyście mi nie rzekły,
Lecz starca, gbura, jeszcze bardziej wzdęły?
OBIE ARCYCHMURY
2035
Pycha, Kara, LosZawsze tak czynim, ile razy widzim
Człeka, co w sercu złe skłonności pieści:
Wtrącim go na dno nieszczęścia i szydzim,
By się nauczył dobrze bożej cześci[400]!
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Nigdy nie będę moich krzywdził mistrzów!
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Patrzaj go! Zeusa! Jakiżeś ty wstecznik!
Jestli[402] Zeus jaki?
WYKRĘTOWIC
Jest!
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Oj, to nieprawda, tylkom ja tak poplótł
Na wiarę tego mędrka. Och, ja nędznik!!
gesty rozpaczliwe
ODRZYKOŃ
Sam tutaj szalej i sam bredź do siebie!
Odchodzi spiesznie.
SCENA XXXIII
Wykrętowic, Chór.
WYKRĘTOWIC
podchodzi do posągu Hermesa przed domem, obejmuje go pieszczotliwie
Drogi Hermesie, nie gniewaj się na mnie,
Nie gub do reszty, daruj: już nie będę!…
Wybacz, żem bzika dostał przez warcholstwo!
Teraz poradź mi, czy mam ich zaskarżyć
2060Przed sądem, czy też co innego każesz…
przykłada ucho do ust boga, nasłuchując
Dowcipnie radzisz… nie włóczyć się w sądach,
Lecz w okamgnieniu podpalić to gniazdo
Owych warchołów…
woła donośnie na służbę, która wypada z osękami
i toporkami.
Niewolnicy szybko wypełniają rozkazy, rąbią i rwą dach. Wykrętowic z głownią i oskardem wchodzi po drabinie na dach, rąbie i podpala. Dym i ogień. Oknami wyglądają przerażeni uczniowie.
Strona 1 z 1 · 99% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.