- Literum
- Lektury szkolne
- Klasy 7–8
- Balladyna
- AKT TRZECI
Balladyna · Juliusz Słowacki
AKT TRZECI
AKT TRZECI
SCENA I
Dom Wdowy dopalający się — przed pogorzeliskiem garstka wieśniaczego ludu.
PIERWSZA KOBIETA
Oj widzicie, jak Bieda, Diabeł, Szczęściediabły ludziom szczęście noszą.
1615Ta nędzarka, ta wdowa ze swoją kokoszą,
W złotej karecie błotem na nas biednych bryzga.
DRUGA KOBIETA
ZazdrośćOj prawda, że to gorzko, nam się to wyślizga,
Co się drugim dostało.
Kobieta, Małżeństwo, StarośćSTARZEC
PIERWSZA KOBIETA
Bo bez zębów, jabłek by nie jadła.
STARZEC
Lekarz, WieśPamiętajcie, że ona ubogie leczyła.
1625Ty sama, co tu wrzeszczysz, moja pani miła,
Już by cię dawno szatan pojął do swej chwały,
Gdyby nie ta staruszka.
DRUGA KOBIETA
I mój Stasiek mały
Także jej winien życie, więc jej nie zazdroszczę,
1630Dalibóg nie zazdroszczę; wóz sianem wymoszczę
I pojadę w zamczysku odwiedzić staruszkę…
DZIEWCZYNA
I Balladynie miło będzie widzieć drużkę.
Pojadę z tobą, matko.
DRUGA KOBIETA
STARZEC
Oj, nie jedź, kobiéto!
OgieńWidzisz ten pożar?
DRUGA KOBIETA
STARZEC
Widać, że się wstydzą
Chaty, słomy, bławatków i nas…
PIERWSZA KOBIETA
Na to zgoda,
A mówiłam, że oni z biednych chłopków szydzą.
STARZEC
DZIEWCZYNA
DRUGA KOBIETA
Nim słońce dogrzeje,
Jedźmy, dziewczyno, wozem do zamku Kirkora…
DRUGA DZIEWCZYNA
DZIEWCZYNA
Nie jadę.
DRUGA KOBIETA
Stara wóz wymości
I pojedzie… Jak do nich mówić po godności?
STARZEC
Grzecznie mówić.
DRUGA KOBIETA
Miłość tragicznaDZIEWCZYNA
Tego im i trzeba;
Bieda, Bogactwo, Pozycja społecznaKażą ci na dziedziniec wynieść kawał chleba,
A ty się kłaniasz nisko jak wieko u skrzyni;
A pani z okna plunie. — Ha! mościa grabini[140],
1665Przyniosłam ci kosz jajek. — Wiecie wy, że ona
Była już na grabinię[141] z dawna przeznaczona,
Bo miała wziąć za męża Grabka pijanicę.
Wiecie o tym? na Boga… to nie tajemnice,
Zwąchali się z Grabiczem — to dziw, gdzie on siedział?
1670Nie było go na ślubie.
PIERWSZA KOBIETA
Może się dowiedział…
I poszedł do jeziora z rozpaczy.
DZIEWCZYNA
Niełatwo
Wisusowi utonąć…
PIERWSZA KOBIETA
Grabiec wpada na scenę, za nim tłum dzieci.
DZIEWCZYNA
odchodzi
DZIECI
Z Grabiczem! z Grabiczem!
Tańcujmy! tańcuj, Grabku!
GRABIEC
Precz, bachury!
STARZEC
Gdzieżeś to bywał? czemu tak ponury?
GRABIEC
DZIEWCZĘTA
I coś robił?
GRABIEC
Rosłem.
DZIEWCZĘTA
Co ty powiadasz?
GRABIEC
Rosłem.
DZIECI
GRABIEC
Milcz, przeklęty tłumie,
Bo mi się zdaje, że liściami szumię.
Gdybym przynajmniej miał tyle gałązek,
1695Co miałem wczora; nie szczędziłbym wiązek
Na wasze plecy.
DZIECI
Co pan Grabek plecie?
Czary, DrzewoGRABIEC
do starca
Powiedz mi, starcze! czy to można w lecie?…
Czy można to być? — dotąd korą świerzbię! —
1700Być wierzbą?…
STARZEC
Wierzbą można zostać wierzbie,
Ale grabinie to nie…
GRABIEC
A ja byłem
Wierzbą…
STARZEC
GRABIEC
Mówię, co mówiłem.
Bogdaj was diabeł pozamieniał w łozy,
Córki tej wierzby, i piekielne kozy
Wypuścił na was… Ale ja w rozpaczy;
1710Ja byłem wierzbą…
STARZEC
Jednak to coś znaczy…
PijaństwoA byłeś w karczmie?
GRABIEC
Wprzód nim wierzbą byłem,
To byłem w karczmie.
STARZEC
GRABIEC
A piłem…
STARZEC
śmiejąc się
Więc to sen, panie Grabku, wierzba owa!…
GRABIEC
pokazując na pogorzelisko
A gdzie ta chata?
DZIEWCZYNA
Jaka?…
GRABIEC
DZIEWCZYNA
A toż chata stoi…
GRABIEC
Gdzie?
DZIEWCZYNA
Ty pijany!…
GRABIEC
DZIEWCZYNA
Tu!…
GRABIEC
Niech was poi
Rosą diablica, jak mnie napoiła,
Jeśli tu chata…
DZIEWCZYNA
GRABIEC
Bogdaj cię ożenił
Sztokfisz w habicie z diabłem — Obyczajea gdzie ona?…
DZIEWCZYNA
GRABIEC
Balladyna?
DRUGA DZIEWCZYNA
wchodzi z grochowym wiankiem
Także przemieniona
W ten grochowy wianuszek, w grochowy wianuszek…
rzuca na głowę Grabkowi wianek
DZIECI
Cha! cha! cha! groch na wierzbie rośnie zamiast gruszek!
1740Cha! cha! cha! panie Grabku! Grabku, gdzieś ty bywał?
A tu słowik kochance mężulka wyśpiéwał…
DZIEWCZYNY
A pan Grabek był wierzbą!
DZIECI
Grabek rosnął[143] w lesie!
DZIEWCZYNY
DZIECI
Żeń się, Grabku, z miotłą czarownicy!
Cha! cha! cha!
STARZEC
bierze Grabka za rękę
Chodź do karczmy, przy miodu szklanicy
Ja ci wszystko opowiem.
wyprowadza Grabka
DZIECI
lecąc za Grabkiem
1750
Gil, wróbel i dzierzba
Śpiewały na grabinie — a on rzekł: «Jam wierzba».
Nuż z niego kręcić dudy… Smyknęła dziewczyna!
Cha! cha! cha! wierzba, wierzbie, wierzbiątko, wierzbina.
Dzieci i cały tłum wychodzą za Grabkiem.
SCENA II
Sala pyszna w zamku Kirkora.
Balladyna wchodzi zamyślona w bogatej szacie — z wstążką czarną na czole.
BALLADYNA
sama
Więc mam już wszystko… wszystko… teraz trzeba
1755Używać… pańskich uczyć się uśmiechów,
I być jak ludzie, którym spadło z nieba
Ogromne szczęście… Wyrzuty sumieniaWszakże tylu ludzi
Większych się nad mój dopuścili grzechów
I żyją. — Rankiem głos sumnienia[145] nudzi,
1760Nad wieczorami dręczy i przeraża,
A nocą ze snu okropnego budzi…
O! gdyby nie to!… Cicho. — Mur powtarza:
«O! gdyby nie to…»
Wchodzi Kirkor zbrojny z rycerstwem.
Żona, MążKIRKOR
BALLADYNA
Spokojnie.
Wchodzi Fon Kostryn.
KOSTRYN
Rycerze zbrojni czekają przed broną[146].
BALLADYNA
Grabio! dlaczego tak rano i zbrojnie?
KIRKOR
Kochanie moje, odjeżdżam…
BALLADYNA
KIRKOR
Droga!
Przysiągłem święcie taić cel wyprawy.
BALLADYNA
Odjeżdżasz! ach, ja nieszczęsna!
KIRKOR
Na Boga!
1775
MiłośćNie płacz, najmilsza… bo ci będzie łzawy
Głos odpowiadał nierycerskim echem…
Ani mię trzymaj przymileń uśmiechem,
Bo moje oczy olśnione po słońcu
Drogi nie znajdą… Niech pierś uniesiona
1780Ciężkim westchnieniem z krągłego robrońcu[147]
Czarów nie rzuca, niech twoje ramiona
Wiszą ku ziemi jak uwiędłe bluszcze.
BALLADYNA
rzucając się na szyję
Gdzie jedziesz? Mężu… ja ciebie nie puszczę!
Dlaczego jedziesz? czyś poprzysiągł komu?
KIRKOR
BALLADYNA
KIRKOR
Za trzy dni wrócę…
BALLADYNA
Czyś ty kiedy liczył,
Ile w dniu godzin? ile chwil w godzinach?
KIRKOR
BALLADYNA
Lecz ty winien żonie
Pozostać z żoną…
KIRKOR
całuje w czoło
Przed ludzi okiem ty wiesz, że prawdziwe
Pocałowania dają się oczyma,
A biedne usta, tak jako pierzchliwe
Jaskółki, muszą w lot z białego kwiatka
1805Chwytać miodową pocałunku muszkę —
Bądź zdrowa, żono… Gdzie jest nasza matka?
Może spi jeszcze, pożegnaj staruszkę:
Nie mogę czekać.
odprowadzając na stronę
W skarbcu masz pieniążki,
1810Szafuj… i baw się… — Piętno, Tajemnicadaj mi czoło białe,
Jeszcze raz… — żono! nie lubię tej wstążki,
Czoło należy do mnie, czoło całe,
Rozwiąż tę wstążkę…
BALLADYNA
KIRKOR
Ślub po siostrze… tak… lecz gdy powrócę,
To wiedz się z Bogiem, ale mi się wyłam
Z takiego ślubu…
BALLADYNA
Tak…
KIRKOR
1820
Bo się pokłócę
Z tobą, kochanko… i to nie na żarty. —
Bądź zdrowa. — Chamy na koń! — niechaj warty
Czuwają w zamku…
do Balladyny
Wspominaj mnie…
Odchodzi Kirkor i wszyscy prócz Balladyny.
BALLADYNA
sama
1825
Mężu!…
Wyrzuty sumieniaOdjechał. Po co? Gdzie? — Sumnienia wężu,
Ty mi powiadasz: «Oto mąż odjechał
Szukać Aliny»… ona w grobie — w grobie?
Lecz jeśli znajdzie grób? — Tak się uśmiechał,
1830Jakby chciał mówić: «Przywiozę ją tobie,
A zdejmiesz wstążkę, jak przywiozę».
Fon Kostryn wchodzi.
Łzy, Mąż, ŻonaKOSTRYN
Pani!…
Hrabia zaklina, abyś mu przez okno
Posłała uśmiech…
Balladyna staje w oknie i uśmiecha się. Kostryn na stronie.
BALLADYNA
KOSTRYN
BALLADYNA
Nagrodzę ci hojnie
Czujność i wierność…
KOSTRYN
Nie potrzeba bodźca
Temu, kto służy rycersko i zbrojnie
1845Tobie, grafini… Otośmy dostali
Zamkowi temu obronę tajemną;
Ach! my oboje będziemy czuwali,
Ja nad aniołem — ty, anioł, nade mną.
NiemiecBALLADYNA
Jak się nazywasz?
KOSTRYN
BALLADYNA
Nie z Lachów?
KOSTRYN
Z niemieckich książąt rodzę się.
BALLADYNA
Wygnany?
KOSTRYN
BALLADYNA
Co?
KOSTRYN
odchodzi
BALLADYNA
sama
Jak się ja prędko poznałam spojrzeniem
Z tym cudzoziemcem. — Ja mu nic nie winna —
Szukałam okiem przerażonym w tłumie
Kogoś. — Wierzyłam, że tu być powinna
1865Bratnia mi dusza… dusza moja… z moją…
Zacząć — jak? Spojrzeć — jeżeli zrozumie,
Przemówić. – BógDziwnie, że się ludzie boją
Ludzi jak Boga i więcej niż Boga. —
Będę odważną z ludźmi…
Wchodzi Wdowa ubrana jak w drugim akcie, w świątecznym ubiorze.
WDOWA
BALLADYNA
Cóż stąd?
WDOWA
Mąż, ŻonaNazajutrz po ślubie zaniechał
Żoneczki młodej… czyś go zagniewała?
1875To by źle było! SenJakże ty dziś spała,
Gołąbko moja? wszak mówią, że trzeba
Pamiętać zawsze sen na nowym łożu.
Otóż ja śniłam, że do mnie aż z nieba
Przyszła Alina, ot tak niby w morzu
1880Płynąc w obłoczkach… i rzekła…
BALLADYNA
Chłop, Pozycja społecznaRóżaniec
Mów lepiej, matko.
WDOWA
Czy ty chcesz kaganiec
Włożyć na usta matce?
BALLADYNA
Wchodzi Sługa.
SŁUGA
Jakaś tam hołota
Stoi przed bramą i wykrzyka hardo,
1890Aby ją puścić przez zamkowe wrota.
A straż złożoną na krzyż halabardą
Zamknęła bramy… Ta chłopianka stara
Z drabiniastego woza bez ustanku
Krzyczy żołnierzom: «Powiedz, mój kochanku,
1895Matce Kirkora żony, że Barbara,
Jej przyjaciółka, zjeżdża w odwiedziny».
WDOWA
To moja kuma… jakie tam nowiny?…
BALLADYNA
Odprawić ten wóz.
WDOWA
Balladyno?…
BALLADYNA
WDOWA
BALLADYNA
O! to żarty… żarty…
Każ, matko, wóz ten wyprawić…
WDOWA
z westchnieniem
Wyprawcie. —
Powiedzcie, że śpię.
BALLADYNA
do Sługi
WDOWA
do Sługi
Tylko nie nabawcie
Biedy… to stara.
Sługa odchodzi.
1915
Prawda, córko moja,
Gdyby przyjmować, toby tu jak z roja
Sypało chłopstwo. — Niechaj nas kochają
Z daleka — prawda? Ksiądz, Rozum, MądrośćCórki rozum mają,
Ty nie głupiutka; kiedy zaczniesz prawić,
1920To księdza nawet nie zrozumie głowa.
Córka, MatkaMoja córuniu! każ ty przecie sprawić
Sukienkę matce, bo już ta cycowa
Ma blade kwiatki, a jak tu kobiécie
W szarak się ubrać? Córko! moje życie!
BALLADYNA
WDOWA
BALLADYNA
Nie — nie…
WDOWA
BALLADYNA
Dosyć już, matko…
WDOWA
BALLADYNA
Więc dlaczego
Wspominasz, matko?…
WDOWA
BALLADYNA
Wierzę! wierzę! wierzę!
Matko, idź teraz do siebie na wieżę.
WDOWA
Do mojej ciupy[151]?…
BALLADYNA
WDOWA
I pić jak ptaszkowi?…
BALLADYNA
Idź, matko!
WDOWA
To już z moją siwą kosą[152]
Będę się bawić… Tylko służalcowi
1955Każ mi jeść przynieść… nie zapomnij…
odchodzi
BALLADYNA
sama
Mieszam się — bladnę… Ja się kiedyś zdradzę
Przed matką, mężem… Wszystko się urzekło
Na moją zgubę. Ludzie jako szpaki
1960Uczone mowy, Sprawiedliwośćprzez okropną władzę
Sprawiedliwości, nie myśląc o mowie,
Tak mówią, jakoby tajnymi szlaki[153]
Dążyli ciągle w głąb serca. Surowie
Kładą sędziego pytanie: czyś winna?
1965Krętymi słowy… Matka, mąż, oboje,
I mąż, Matka, Miłość, Obowiązeki matka — ta kobieta gminna…
Trzeba ją kochać, to matka.
Kostryn wchodzi na scenę.
KOSTRYN
Pokoje
Kazałem suto osnuć w złotogłowy.
1970Dziś dzień poślubny… dziś na dwór zamkowy
Zjadą się liczne pany i rycerze,
Wasale twoi…
BALLADYNA
KOSTRYN
BALLADYNA
KOSTRYN
Ty dyjamentowe
Serce. — Kazałem na Gopła pobrzeżu
Zapalić smolne beczki i ogniowe
Słupy; do ognia weselnego lecą
1990Weseli goście. Czy pochwalasz, pani?
BALLADYNA
Czyń, jak przystoi.
KOSTRYN
Wieże się oświecą
Jasnym kagańcem i tylko wybrani
Goście do zamku mają być przyjęci.
1995Właśnie dziś jakiś prostak bez pamięci
Wdzierał się tutaj, kazałem go psami
Poszczwać za wrota… Śmiałek nad śmiałkami,
Psom odszczekiwał ciągle, że znał ciebie,
A w takich ustach to bluźnierstwo srogie.
BALLADYNA
Chłop, PanKOSTRYN
Ktoś z tych, co po chlebie
Pańskim się włóczą, i szaty ubogie
Łatają nitką wyskubaną z płaszcza
Panów, gdy nadto blisko przypuszczają
2005Taką hołotę… wyszczekana paszcza.
O! ty go nie znasz… twe usta nie mają
Zgłosek na takie imię — jakiś gbura —
Grabiec…
BALLADYNA
KOSTRYN
Przebacz im, grabini.
Królowa kwiatów na próżno obwini
Chłopianki ułów, że koło niej brzęczą.
Albo się obwiń niewidzialną tęczą
2015Przed ludzi okiem; albo znoś cierpliwie
Nasze wejrzenia…
BALLADYNA
O! ty, syn książęcy,
Mieszasz się próżno z tymi, co na niwie
Wiejskiej wyrośli… z tysiąca tysięcy
2020Możesz być pierwszym, byleś tajemnicy
Umiał dochować.
Kostryn przyklęka i całuje kraj szaty.
Chodźmy do skarbnicy
Zaczerpnąć nieco złota, aby godnie
Gości przyjmować…
KOSTRYN
Kostryn poprzedza z pochodniami Balladynę — wychodzą.
SCENA III
Las przed chatą pustelnika.
Kirkor zbrojny. — Pustelnik z koroną w ręku.
PUSTELNIK
WładzaKirkorze, oto złocista korona.
Więc może kiedyś za twoją pomocą
Wróci na Gnezno i niezakrwawiona
Błyśnie ludowi.
KIRKOR
Małżeństwo, Mąż, ŻonaPUSTELNIK
Boże,
Świeć naszej sprawie… Dam ci jedną radę.
Młodziutką żonę pojąłeś, Kirkorze?
KIRKOR
PUSTELNIK
Wtenczas w kobiecie całą ufność kładę,
Jeżeli wolna od wad matki Ewy.
Doświadcz ją. Poszlij zapieczętowaną
Skrzynię[156] małżonce i srogimi gniewy
2040Zagroź, jeżeli znajdziesz rozłamaną
Pieczęć małżeńską.
wynosi żelazną skrzynkę
KIRKOR
Dobrze, niech tak będzie.
To moja pieczęć, dwie złote żołędzie
W paszczy dzikowej. Pójdź sam[157], wierny sługo.
Wchodzi Sługa.
Sługa odchodzi.
PUSTELNIK
Na twoim czole już zwycięstwo czytam.
KIRKOR
Na koń, rycerze!
Odchodzi Kirkor. — Słychać tętent oddalających się koni.
PUSTELNIK
Kochanek romantyczny, Miłość silniejsza niż śmierćWchodzi Filon — fantastycznie ubrany.
FILON
PUSTELNIK
Nie ożyła.
Mężczyzna, Kochanek, RycerzFILON
Ach to mi pokaż, gdzie leży mogiła
Serca mojego?… Niechaj widzę, jakie
Kwiaty wyrosły z posianej nadziei.
2070Blade być muszą…
PUSTELNIK
O! wieczna płacznico!
Czemu bezczynny błądzisz w leśnej kniei?
Biegnij z Kirkorem, twoje złote włosy
Odziej żelazną rycerza przyłbicą;
2075I na tę szalę, która ludzkie losy
Waży na ziemi, rzuć ziarko makowe
Twojego życia… może los przeważy.
FILON
Gdzie jej mogiła?… gdzie?
Grób, Trup, Gotycyzm, ZaświatyPUSTELNIK
FILON
O nie! ona w ziemi
Jako rzek nimfa, na glinianym dzbanku
Dłonią oparta, dzban malinowemi
2085Leje gwiazdami i w różowym wianku
Trzyma zaklętą na malin ruczajek
Białą jej postać… zbudzić się nie może;
Oczki, aż listkiem niezapominajek
Z grobu wyrosną, w rubinowe zorze
2090Mogiły patrzą gwiazdami błękitu.
W grobie się błyszczy.
PUSTELNIK
W grobie tyle świtu,
Co nad kołyską marzeń.
FILON
A cień blady
2095Nieraz tam błądzi, gdzie zwieszone smutnie
Nad grobowcami brzozy, jako lutnie
Od słowikowej trącane gromady,
Płaczą i szumią listkowymi struny.
Nieraz ją srebrne uplączą piołuny,
2100Nieraz rozkwitły zatrzyma bławatek;
Nieraz jak dziecko staje — i westchnieniem
Zdmucha cykorii opuszony kwiatek.
Ciało jej leży pod zimnym kamieniem;
Duch na promykach księżycowych pływa
2105I nieraz płocho te kwiatki obrywa,
Co każdym listkiem liczą szczęścia chwile.
Ach powiedz, starcze… więc ludzie w mogile
Marzą o szczęściu?…
PUSTELNIK
Głupiec, LosFILON
Pójdę… i stanę na leśnym rozdrożu.
Jeżeli jaka jaszczurka zielona
2115Pobiegnie w prawo, to w grobie się marzy…
Jeśli na lewo… to człowiek — nic — kona
I nie śni…
Odchodzi Filon.
PUSTELNIK
Szaleniec, Obraz świata, Kondycja ludzkaIleż rodzajów nędzarzy
Na biednym świecie — ziemia, to szalona
2120Matka szalonych — któż to znowu?
BALLADYNA
wbiega prędko
Kto ty?
BALLADYNA
Pani z bliskiego zamku.
PUSTELNIK
Czego żądasz?
LekarzBALLADYNA
PUSTELNIK
Zdrowo mi wyglądasz.
Pokaż zranione miejsce.
BALLADYNA
Starcze!
PUSTELNIK
BALLADYNA
Czy ty mi przyrzekasz
Wyleczyć?
PUSTELNIK
Pokaż tę ranę!
BALLADYNA
Piętno, ZbrodniarzPUSTELNIK
Niby miesiąc w mglistym kole
Krwi… twoja rana… czerwona i sina.
Powiedz mi, jaka, jaka straszna wina
Przyczyną?
BALLADYNA
PUSTELNIK
Lekarz musi wiedzieć
Wprzód, nim wyleczy.
BALLADYNA
Czerwona malina
Splamiła czoło.
PUSTELNIK
BALLADYNA
Wczora[165].
PUSTELNIK
Wczora rano?
BALLADYNA
Tak.
PUSTELNIK
2150
Daj mi ręką posłuchać uderzeń
Twojego serca. — Czy pod zapłakaną
Wierzbą nie rosły maliny? Mów śmiało;
Żądam od ciebie spowiedniczych zwierzeń.
Czy ta malina była kiedyś białą?
2155A tyś ją może sama sczerwieniła?
Przyłóż do serca tę, co cię zraniła,
Malinę…
odpycha ją gwałtownie
Biada tobie! serce twoje
Wydało…
BALLADYNA
PUSTELNIK
Siostra, Morderstwo, ZbrodniaTyś siostrę zabiła!
BALLADYNA
PUSTELNIK
Słuchaj! za co płacisz?
BALLADYNA
PUSTELNIK
Ta rana ciebie piekielnym zarzewiem
Pali… ha?…
BALLADYNA
Pali…
PUSTELNIK
I spałaś dziś?
BALLADYNA
PUSTELNIK
Z tą raną?…
BALLADYNA
Starcze, ja nic nie wyznałam.
PUSTELNIK
Nic! o przeklęta! a za coś płaciła?
BALLADYNA
Za twoje leki.
PUSTELNIK
BALLADYNA
Starcze biada tobie!
PUSTELNIK
z ironią
Co ty mi grozisz, kiedy ja chorobie
2180Obmyślam leki? czary piekieł trudzę,
Aby tę ranę zmazać z twego czoła.
Chcesz? siostrę twoją umarłą obudzę.
BALLADYNA
Obudzisz?
PUSTELNIK
BALLADYNA
Gdybym miała trzy wybladłe twarze,
Na każdej twarzy trzy
Straszniejsze plamy,
2190Wolę je nosić aż do Boga sądu,
Niż…
PUSTELNIK
Milcz, zbrodniarko! teraz my się znamy
Do głębi serca… GotycyzmNiechaj z tego trądu
Lęgną się w mózgu gryzące robaki,
2195W sumnieniu węże; niech kąsają wiecznie,
Kara, PrzekleństwoAż umrzesz wewnątrz, a zgniłymi znaki
Okryta, chodzić będziesz jako żywe
Trupy… precz! precz! precz! ty musisz koniecznie
Czekać, co Boga sądy sprawiedliwe
2200Uczynią z tobą… A coś okropnego
Bóg już przeznaczył, może jutro spełni.
Może odmówi chleba powszednego[168],
Może ci włosy kołtunami zwełni,
Potem zabije nie wyspowiadaną
2205Ogniem niebieskim… Biada! jutro rano
Na murach zamku ujrzysz Boga palec.
Ty jesteś jako zjadliwy padalec,
A jeszcze gorszą plamę masz wyrytą
Na twoim sercu niż na twoim czole.
2210Co… czyś ty martwa?… Obudź się, kobiéto…
Obudź się… słuchaj.
BALLADYNA
jak ze snu
Co to? ha! wyrzekłeś,
Że siostra moja zbudzi się?… ja wolę
Umrzeć. — Dlaczego ty się, starcze, wściekłeś?
2215Biada ci! Biada!
ucieka
PUSTELNIK
sam
Bóg, Obraz świata, Koniec świata, Sprawiedliwość, ZbrodniaW smutnej lasów ciszy
Zbrodnia jak dzięcioł w drzewa bije suche;
A cięcie noża daje takie głuche;
Echo jak topor kata, kiedy rąbie
2220Głowy na pniaku. Bóg to wszystko słyszy,
Wszystko zamyka w tej okropnej trąbie,
Co kiedyś będzie na sąd wołać ludzi.
Słychać śmiech w lesie.
Słychać odgłos łowów i psów łajanie.
Słychać dzwony podziemne.
Cóż to? zalane przed wiekami miasta
Wołają z Gopła do Boga o litość
2235Płaczem wieżowym… Może jaki krzyżyk
Wieży sodomskiej między lilijami
Widać na fali?… Pójdę — nie wytrzymam —
Pójdę przeżegnać miasto potępione;
Może spokojne pod modlitwą starca
2240Snem cichym zaśnie w pogrobowej fali;
Jak potępiony człowiek, za którego
Dziecię się modli.
SCENA IV
Las jak poprzednio. — Skierka i Chochlik.
CHOCHLIK
Poleciał… głupi jak wrona.
SKIERKA
bierze porzuconą na kamieniu koronę
Patrz, oto starca korona.
2245Niechaj na włosach Goplany
Od księżycowych promyków
Błyska jak wianek ogników
Związany włosem i wlany
W gniazdeczko złotych warkoczy.
CHOCHLIK
Grabiec i Goplana wchodzą na scenę.
Kochanek, Czarownica, WodaGRABIEC
Moja najmilsza wiedźmo, deszczowa panienko,
Tobie jezioro łożem, a chmura sukienką;
Gdy po lesie przechodzisz, każdy kwiat i drzewo
Wołać by cię powinien: «Chodź, panno ulewo!»
2255Oraczowi by ciebie mieć nad suchą niwą.
A gdybym ja był kwiatkiem, gorczycą, pokrzywą
Albo rumiankiem, wtenczas wieczną tobie miłość
Przysiągłbym i w małżeńską wstąpiłbym zażyłość.
Ale ja na nieszczęście nie kwiat ani ziele;
2260Człowiek mięsny, panienko; a moje piszczele
Skórę wychudłą podrą jak ostre nożyce,
Jeśli je mgłą napoję, gwiazdami nasycę.
Więc kłaniam uniżenie[171].
GOPLANA
GRABIEC
Pijaństwo, SługaDzisiaj mnie sowito
Wierzbami pod zamczyskiem Kirkora obito;
To prawdziwe nieszczęście, plecy świerzbią. — Ale
Skoro w tym zamku biją, a karmią wspaniale,
2275Gdy z odkręconych dziobków u rynien w rynsztoki
Płynie jasna gorzałka; więc każą wyroki,
Abym przystał na służbę do kuchni Kirkora.
Czary, CzarownicaGOPLANA
Co? zawsze do niej! do niej!… Jeszcze wczora
Widziałeś serce tej kobiety. Miły,
2280Czego zażądasz? władzy, bogactw, siły,
Zmienionej twarzy; chociażby kamyka,
Co sprawia cudem, że przed ludźmi znika
Człowiek, jak widmo rozpłynione we śnie;
Wszystko mieć będziesz. Jakże mi boleśnie
2285Czarami twoje zakupować serce! —
Chceszli[173] mieć owe skrzydlate kobierce,
Co noszą ludzi, gdzie myślą zażądać?
O! miły, powiedz?… Czy pragniesz wyglądać
Jako ów rycerz zjawiony na chmurze
2290Szykom Lechitów? w złocie i lazurze
Od stóp do głowy.
GRABIEC
Więc od stóp do głowy
Miło by mi wyglądać jako król dzwonkowy[174],
W koronie, z jabłkiem w lewej, z berłem na prawicy.
na stronie
głośno
Bogactwo, PokusaNiech mam berło, koronę, płaszcz, złote trzewiki,
Od stopy aż do głowy, jak pan król…
GOPLANA
Odbiegają Skierka i Chochlik.
do Grabka
O jakiej zamarzysz postaci,
2310Zakreślony w czarów kole,
Taką moc Goplany da ci
Postać, szaty, rysy, dolę…
GRABIEC
W mojej myśli dzwonkowe szastają się krole[175].
GOPLANA
zakreśla koło
Drzewo, PtakStój cicho, nie wychodź z koła.
2315Słyszysz, jak szumi puszcza wesoła,
Jak po gałązkach sosen, leszczyny
Zlatują na dół śpiewne ptaszyny,
Złociste wilgi, gile, słowiki.
Z nimi ciekawe słońca promyki
2320Spływają do nas przez listki drżące.
Ale się wkrótce niebo zachmurzy,
We mgle przelecą złote miesiące
I gwiazdy blade, jak tuman burzy
Z błyskawicami!
Skierka i Chochlik niosą szaty i koronę.
SKIERKA
SenGRABIEC
poziewa
A! a! spać chcę…
GOPLANA
GRABIEC
kładnąc się
Cudy… Dobranoc, panie Grabku… do widzenia
Na tronie… dobrej nocy, synu organisty,
Polecam się pamięci i afekt strzelisty
Łączę…
poziewa
zasypia
GOPLANA
Czuwajcie nad sennym,
Ja czary piekieł zamówię.
Ściemnia się — czerwone chmury przechodzą i widma otaczają Goplanę odwróconą.
SKIERKA
Okryj go płaszczem promiennym,
Wdziej mu złociste obuwie.
Ściemnia się zupełnie. — Na głowie Goplany pokazuje się półksiężyc[177].
CHOCHLIK
Król dobrodziej w dobre chrapie,
Na drugi bok się przewraca.
SKIERKA
Goplana daje znak — księżyc z jej czoła znika — i światło wraca.
GOPLANA
patrząc na śpiącego
Jaką on sobie dziwną postawę wymarzył.
Grabek wstaje z ziemi jak król dzwonkowy.
GRABIEC
poziewając
A — a — a — a — dobry dzień… a — piękna pogoda.
SzatanCo to? włosy na brodzie? — diabła! — siwa broda,
2350Co to znaczy? w co znowu przewierzgnęły[178] biesy?
Jaki płaszcz! — jakie dziwne na piersiach floresy!
Śniło mi się… Dalibóg, nie wiem, co się śniło,
Karczma podobno, piwo z beczek się toczyło,
I był potop, w potopie pływałem jak ryba.
2355Sztuczka diabla! zrobili ze mnie wieloryba,
Lewiatana w złocistym płaszczu, z brodą siwą.
Ha! chodź tu, moja wiedźmo, moje szklanne dziwo,
Król, PrzebraniePowiedz, kto mnie tak złotem i brodą ozdobił?
Powiedz, co się zrobiło ze mnie?
GOPLANA
GRABIEC
sięga do głowy i znajduje koronę
Więc niech się nie odrabia to, co już zrobione.
Sięgnęła ręka głowy, znalazła koronę.
Cudy…
GOPLANA
Nosisz prawdziwą koronę Popielów…
GRABIEC
pokazuje berło drewniane
GOPLANA
Berło twoje.
GRABIEC
Jak chcesz, miły węgorzu, ja sobie uroję,
Że to berło; niech oko rozumowi sprzyja
2370I powie, że to berło… Skąd wy tego kija
Wzięli, diabliki moje?
CHOCHLIK
Gdy cię Grabkiem zwano…
GRABIEC
ze wzgardą
Nie mów mi o tym Grabku.
CHOCHLIK
GRABIEC
I ta ręka lewa
Nosi tę samą korę, którąm[179] ja porastał,
I ta kora jest berłem… Ha! to będę szastał
2380Tym berłem po grzbiecinach. — OjciecAch wielka mi szkoda,
Że się do nieba dostał ojciec golibroda,
Wraz by oszastał długie kędziory na brodzie.
Moja wiedźmo, co chodzisz jak święta po wodzie,
Nie możesz ty mię z łaski swojej brody zbawić[180]?
2385Nie?… basta… jaki balwierz potrafi się wsławić
Na tej królewskiej brodzie. — Ha… a jeszcze warto
Dać mi jabłko do ręki, a z dzwonkową kartą
Będę chodził po świecie jako ze zwierciadłem.
SKIERKA
Na jabłko królewskie skradłem
2390Chłopakom z bliskiego sioła[181]
Bańkę z mydła; a dokoła
Tak piekło słońce, że z głową
I z nogami w kryształową
Siadłem kulkę. — Lecę, lecę…
2395Wtem banieczka moja złota
Na błękitnej siadła rzece;
I konik polny — niecnota!
Kiedy pod tęczowym szkiełkiem
Usnąłem spokojnie w łódce:
2400Zbił ją gazowym skrzydełkiem
I uciekł… a ja rozespan,
Na niebieskiej nezabudce[182]
Ocknąłem się…
GRABIEC
Diabliku, to znaczy, że jespan
2405Głupi jak but… bo jabłko, choć jabłko królewskie,
To jabłko, nie zaś żadne migdały niebieskie.
Chochlik daje mu jabłko.
Dzięki składam waszeci — dobre… a czy winne?
kosztuje
Władza, Państwo, Urzędnik, NiewolaWięc mam wszystko, co król ma. Ach! ach! A gdzie gminne
Szołdry[183]? poddani moi, którym ja panuję?…
GOPLANA
2410
Wszystko, co na tej ziemi moją władzę czuje:
Ptaszyny, drzewa, rosy, tęcze, każdy kwiatek
Jest twoim…
GRABIEC
Trzeba zaraz nałożyć podatek.
Słuchajcie mnie… a kodeks niech będzie wykuty
2415
I żubry, i zające, i dziki, i łosie.
Kwiaty, jeżeli zechcą kąpać listki w rosie,
Niech płacą, rosę puszczam w odkupy[185] Żydowi;
Niech mi wódką zapłaci. Każdemu szpakowi
2420Kazać nie myśleć wtenczas, kiedy będzie gadał…
Zabronić, aby sejmik jaskółczy usiadał
Na trzcinach i o sprawie politycznej sądził.
Wróblów sejmy rozpędzić; ja sam będę rządził
I wieszał, i nagradzał… Jaskółkom na drogę
2425Dawać paszporta, w takich opisywać nogę,
Dziób, ogonek i skrzydła, i rodzime znaki.
Odtąd nie będą dzieci swych posyłać ptaki
Do niemieckich zakładów, gdzie uczą papugi;
Wyjęte[186] sroki, które oddają usługi
2430Ważne mowie ojczystej. Z cudzych stron osoby,
Jak to: kanarki… śledzić. Na obce wyroby
Nakładam cło… od łokcia tęczy wyrobionej
W kraju słońca, księżyca, białej lub czerwonej
Albo fijoletowej, byleby jedwabnej,
2435Płacić po trzy złotniki… a od sztuki szwabnej
Płótna z białych pajęczyn…
GOPLANA
O czym gadasz, drogi?
GRABIEC
GOPLANA
Zostawiam ci Chochlika, Skierkę — niechaj służą,
Niechaj zrywają kwiaty, a strzęsioną różą
2445Osypią, kiedy zaśniesz. Bądź zdrów — do wieczora.
Będę ciebie czekała nad brzegiem jeziora
I płacząc, piosnką płaczu wabiła słowika.
Odchodzi Goplana.
GRABIEC
Aż mi lżej, że ta rybia galareta znika.
Król, WładzaHej, poddani!
do Chochlika
do Skierki
A ty, drugi diable z oczkiem bystrem,
Błaznem; śmiesz mię, łajdaku, aż z radości pęknę.
Ministrze, gdzie mój powóz?
SzatanCHOCHLIK
GRABIEC
Dlaczego?
CHOCHLIK
GRABIEC
Szalona! szalona!
Jeśli diabeł pożycza, bierz, bo takie wozy
Oszczędzają ci butów…
do Skierki
SKIERKA
Gdzie król jedzie?
GRABIEC
Na ucztę ślubną do Kirkora.
Odchodzą wszyscy.
SCENA V
Sala w zamku Kirkora.
KOSTRYN
sam
PodstępZa pustelnika celą drzewami ukryty
2470Słyszałem tajemniczą spowiedź tej kobiéty
O! szczęście! — teraz pan-em[191] złotej tajemnicy;
Mógłbym ją z pałacowej rozkrzyczeć wieżycy
Albo mojemu panu wiernie opowiedzieć,
SzantażAlbo okropną powieść wyrazami cedzić,
2475Jako piasek klepsydry, w pani trwożne ucho,
Aż zobaczę skarbnicę tego zamku suchą
Jak czoło Araratu[192]… Wraca Balladyna.
Mogę mieć ją i skarby. — Szczęśliwa godzina.
staje na stronie
BALLADYNA
wchodzi głęboko zamyślona
Wyrzuty sumieniaO wszystkim wie ten człowiek stary… powie drzewom,
2480Drzewa będą rozmawiać o tym w głuche noce,
Aż straszna wieść urośnie. — O! biedneż wy myśli,
Jak dzieci nierozumne cieniów się lękacie.
Ten starzec słowa moje łączy, składa, zbiera,
I mówi: «Być nie może… ta kobieta młoda
2485Nie zabiła». A jeśli wie? jeżeli pewny?
A któż w taką rzecz może uwierzyć jak w pacierz?…
StrachAle jeśli uwierzył — jeśli przechodniowi
Zbłąkanemu opowie straszną zbrodnię pani,
Nim wymówi nazwisko, zlęknie się jak prostak
2490Zemsty możnego pana. — A może — jeżeli
Dobre ma serce starzec; na końcu języka
Znajdzie litośną radę: Na co ludziom szkodzić?
A może już zapomniał, a ja nierozsądna
Myślę, o czym ten starzec myśleć już poprzestał…
2495Bo i czymże ja jestem, aby mną się ludzie
Zajmowali, śledzili, chcieli gubić? — Piekło!
Tysiącem słów nie mogę zabić tego słowa: «On wie». —
Straciłam się; szatańska ręka mnie zawiodła.
2500I pomyśleć? że gdyby nie te odwiedziny,
Starzec byłby jak owe ludzi milijony,
Których nigdy na świecie nie spotkałam.
Myśleć, że ta sama godzina trwożnych myśli pełna
Byłaby jak wczorajsze godziny, i może
2505Spokojniejsza; bo wszakże wiele by się strachu
Przez jeden dzień zatarło tajemniczą ciszą.
Teraz wszystko na nowo odradza się z twarzą
Okropniejszą. — Zazdroszczę tej, co dzisiaj rano
Mną była.
Kostryn zbliża się.
KOSTRYN
BALLADYNA
Dary od męża? zawołaj człowieka,
Niech je tu złoży. Stój… czy tobie znany
Ów żebrak, który mieszka w lesie, stary?
KOSTRYN
BALLADYNA
Nie wiem, czemu się nawinął
Na myśl… gdzie goniec z przysłanymi dary?
Zapewne drogie?
KOSTRYN
Graf pan zawsze słynął
2520Szczodrobliwością… i był na kształt słońca,
Co wszędy żywne rozsypuje blaski…
BALLADYNA
Ciekawa jestem nowej męża łaski.
Zawołaj zaraz… zawołaj tu gońca.
Kostryn odchodzi.
Wchodzi Kostryn i Gralon.
GRALON
Przeze mnie, Gralona,
Kirkor pozdrawia…
BALLADYNA
Zdrów?
GRALON
BALLADYNA
Czy mąż ci kazał taką osłodzoną
Przynieść odpowiedź?…
GRALON
BALLADYNA
GRALON
Graf Kirkor…
BALLADYNA
Wiem. — Ale dlaczego
Skrzynię okutą i przysłaną w darze
2545Kazał mi chować aż do dnia sądnego
Zamkniętą?…
GRALON
Mówił pan: «Bo ja tak każę…»
Nic więcej…
BALLADYNA
Głupcze! Twoją głowę ciasną
2550Nosisz na karku w skorupie blaszanej,
Aby w niej wróble, jak w dziurawym garku,
Gniazda winęły. — Skrzyni okowanej
Nie ruszać? Ha! ha! w Kirkora podarku
Widzę nieufność, nie zaś wierną miłość.
2555Ty podły chłopie,
do Gralona
choć długa zażyłość
Łączy cię z panem, nie miałbyś odwagi
Ruszyć tej skrzyni? bo ty chłosty, plagi
Czujesz na grzbiecie… Ale ja! małżonka,
2560Jeżeli zechcę… Gdyby mi szepnęła
Mucha… ha, gdyby cichego skowronka
Głosek podszepnął: «Otwórz», a od dzieła
Szatan odpędzał ognistymi skrzydły,
To wiesz ty, podły służalcze obrzydły,
2565Że wola moja?
KOSTRYN
Grafini…
BALLADYNA
Ty może
Chcesz przypominać, że mój mąż ma prawo?
Więc niech doświadcza! co mi tam… Mój Boże,
2570Gdybym ja była jak inne ciekawą,
To… Ale wy mnie nie znacie, przysięgam!
Ja tak trwożliwa, że nawet w ogrodzie
Po jabłko z drzewa upadłe nie sięgam.
Jeśli mąż zechce, o chlebie i wodzie
2575Żyć będę, zawsze wesoła, jak wrona
Na cudzym płocie. Anim[195] teraz w złości.
Masz, stary,
do Gralona
Tęsknota, Żonaoto złotówka czerwona,
Weź ją i przepij albo przegraj w kości,
2580I goń za panem; powiedz, że go czekam
Z niecierpliwością, że łzy po nim ronię;
Że jedwabiami złotymi wywlekam
Szarfę dla niego. Gdzieżeś ty, Gralonie,
Odjechał pana?
GRALON
StrachBALLADYNA
Nie zatrzymywał się nigdzie po drodze?
GRALON
U pustelnika stanął w celi.
BALLADYNA
Boże!
U pustelnika… Mów — ja ci nagrodzę
2590Za każde słowo garścią złota — ale
Chcę wiedzieć wszystko… rozumiesz? Wspaniale
Nagrodzę ciebie, ale mów otwarcie.
Choćby co było okropnego — powiedz…
GRALON
BALLADYNA
z przerażeniem
GRALON
Krzyknął: «Za mną służba!»
I pieszo z mieczem pod wierzbę poskoczył.
Na mchu trup leżał — a piersi mu toczył
Wianek żelaznych gadzin…
BALLADYNA
GRALON
«To wróżba
Naszej wyprawy — rzekł graf. — Oto leży
Przed nami ścierwo zabitego tura».
BALLADYNA
oddychając
Ach!
GRALON
KOSTRYN
GRALON
Na ścierwie tura.
KOSTRYN
Nieszczęśliwa łania!
GRALON
To był tur samiec.
KOSTRYN
GRALON
Tak, panie.
KOSTRYN
Blisko starca chaty?
GRALON
Tak…
KOSTRYN
GRALON
Tak.
KOSTRYN
Przysiąż!
GRALON
Dlaczego?
KOSTRYN
do Balladyny, dobywając miecza
Zbrodnia, MorderstwoTego człowieka trzeba zabić.
BALLADYNA
z pomięszaniem
Trzeba.
KOSTRYN
napadając
Broń się!
GRALON
broniąc się
Biją się — Balladyna zdejmuje miecz ze ściany i zachodząc z tyłu, zabija Gralona.
BALLADYNA
Masz!
GRALON
O jasne nieba!
Zbrodnia!!!
kona
Kobieta, MężczyznaKOSTRYN
BALLADYNA
Wiem! o mój Boże!
KOSTRYN
Ja biorę połowę
Twojego strachu, tajemnic, rozpaczy.
BALLADYNA
Co teraz robić, Kostrynie?
KOSTRYN
KONIEC AKTU TRZECIEGO
Strona 1 z 1 · 66% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.