Faust, część pierwsza · Johann Wolfgang von Goethe
PROLOG W NIEBIE
TRAGEDII CZĘŚĆ PIERWSZA
PROLOG W NIEBIE
Pan; Zastępy niebieskie; Archaniołowie: Rafał, Gabriel,
Michał; Mefistofeles,
RAFAŁ
GABRIEL
W przelocie wartkim niepojęcie
mknie świat — w urodzie niepoznanej —
i w przemian utajonym święcie
260dzień z nocą splata na przemiany.
Pieni się morze w fal zalewie,
szturmem zdobywa skalny brzeg,
lądy i morza w burzy gniewie
gna w wieczną dal, sferyczny bieg.
MICHAŁ
RAZEM
Cud niepojęty darzy mocą,
zachwyt z serc naszych wypromienia;
275dzieła rąk bożych tak się złocą
dziś — jak za pierwszych dni stworzenia.
MEFISTOFELES[18]
Panie, władnący dniem i mrokiem
raczyłeś zejść przed nieba próg —
patrzysz łaskawym na mnie okiem —
280przeto tu staję w gronie Twoich sług.
Nie umiem splatać słów górnie i grzecznie
— niechże niebiańska szydzi ze mnie brać —
rozśmieszyłbym cię patosem bezsprzecznie,
gdybyś się, Panie, nie oduczył śmiać.
285Gwiazdami, bezkresami włada myśl Twa boska;
nie znam się na tym; jedno wiem:Kondycja ludzka człowiek się troska!
Ten mały bożek ziemi w życia błędnym kole
pcha swój ciężar w jednakim, upartym mozole;
rzekłeś: złudę światła mu dam, niechaj go krzepi.
290— wierzaj, Panie, bez tego byłoby mu lepiej —
rozumem złudę nazwał, spaczył ten dar Boży —
w rezultacie jak zwierzę żyje, bodaj gorzej.
MuzykaWybacz, Panie łaskawy, lecz tak mi się zdaje —
podobien[19] człowiek wielce do świerszcza, co wstaje
295na wydłużonych nóżkach — skacze i rzępoli,
i brzęczy skargą zrzędną o tym, co go boli
— i więcej — ! — gdybyż w trawie siedział! — aleć oto
podnosi się — skok w górę! — nosem zarył w błoto!
PAN
MEFISTOFELES
Rzeczywiście,
nie taję, Panie, bardzo źle ludziom na ziemi
i nierad[22] ich uwodzę sztuczkami diablemi —
i tak się sami z dnia na dzień grążą w szarugę.
PAN
MEFISTOFELES
Doktora?
PAN
Tak! Mojego sługę!
MEFISTOFELES
Przedziwnie on Ci służy! Myślą nieodgadłą!
Nieczłowieczy jest jego napitek i jadło.
310Rozterka gna go w otchłań, spokój ducha płoszy,
pożądań obłąkanych zalewa go fala,
z nieba pożąda skrzących gwiazd — z ziemi — rozkoszy,
w tej zamieszce[23] od Ciebie czucia swe oddala;
jego serce znękane ciągłą wrzawą boju
315zapomniało, co miłość i błękit spokoju.
PAN
W tej służbie jego opacznej, w tej myśli jego opornej,
pomocą podam mu rękę, światło wykrzeszę w pomroce:
każde drzewo w ogrodzie zna ogrodnik przezorny
i dokładnie wie, jakie i kiedy wyda owoce.
MEFISTOFELES
320
O zakład idę — utracisz go, Panie!
daj zezwolenie, a ja go w otchłanie
zawiodę zgrabnie i niespostrzeżenie.
PAN
Kondycja ludzkaDopóki żyje na ziemi, wódź go na pokuszenie —
z błędem jest ożenione wszelkie człowiecze dążenie.
MEFISTOFELES
PAN
MEFISTOFELES
PAN
Przychylność moja ciebie zabezpiecza,
nienawiść jej nie zgasi ani nie umniejszy;
z rzeszy przekornej, co wiecznie zaprzecza —
345sowizdrzał[26] ostatecznie jeszcze najznośniejszy.
Czynność ludzkiego ducha zbyt łatwo wiotczeje —
baczę, aby w lenistwie gnuśnym nie osłabła,
przeto podsycam wolę, podżegam nadzieje
niepokojącym towarzystwem diabla.
350Lecz wy, synowie światłości,
zapłońcie pięknem, radością!
wiążcie więzami miłości
serca z wszechświata miłością!
Kędy niestałość się mieni
355w wahaniu w rozliczne strony,
lećcie obliczem zwróceni,
stałej udzielcie obrony.
Zamyka się niebo.
Archaniołowie znikają.
MEFISTOFELES
sam
Diabeł, BógLubię staruszka czasem i jestem ostrożny,
by nie czynić niczego, co nazbyt Go zraża;
360przecież to bardzo miło, gdy pan tak wielmożny
z chudopachołkiem za pan brat przygwarza.
Strona 1 z 1 · 8% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.