Okładka: Legenda o św. Aleksym

Legenda o św. Aleksym

Autor nieznany

Brak ocen
Epoka
Średniowiecze
Rodzaj
Liryka
Gatunek
Poemat
Czytanie
ok. 6 min czytania
Nagranie
12 min
CzytajOtwórz w aplikacji
1
Coż ci dzieją[2] Męszyjasz[3],
Przydaj rozumu k mej rzeczy[4],
Me sierce bostwem obleczy[5],
5
Raczy[6] mię mych grzechów pozbawić,
Bych[7] mogł o twych świętych prawić[8].
Żywot jednego świętego,
Coż[9] miłował Boga swego,
Cztę[10] w jednych księgach o nim.
10
Kto chce słuchać, ja powiem.
W Rzymie jedno panię było,
Coż Bogu rado[11] służyło.
Dwór, StrójA miał barzo wielki dwor,
Procz[12] panosz[13] trzysta rycerzow,
15
Co są mu zawżdy służyli[14],
Zawżdy k jego stołu byli[15].
Chował je na wielebności i na krasie[16]
I miał kożdy swe złote pasy.
Miłosierdzie, JedzenieChował siroty i wdowy,
20
Dał jim osobne trzy stoły,
Za czwartym pielgrzymi jedli,
Ci ji[17] do Boga przywiedli.
Eufamijan jemu dziano[18]
Wielkiemu temu panu,
25
A żenie[19] dziano Aglijas;
Ta była ubostwu[20] w czas[21].
Był wysokiego rodu,
Nie miał po sobie żadniego płodu[22].
Więc ci[23] jęli[24] Boga prosić,
30
Aby je tym darował,
Aby jim jedno plemię[25] dał —
Bog tych prośby wysłuchał.
A gdy się mu syn narodził,
Ten się w lepsze przygodził[26]:
35
Więc mu zdziano[27] Aleksy,
Ten był oćca barzo lepszy[28].
Ten więc służył Bogu rad.
Iże był star[29] dwadzieścia k temu cztyrzy lata[30],
Więc k niemu rzekł ociec słowa ta:
40
«Miły synu, każę tobie,
Pojim zajegoć[31] żonę sobie;
Której jedno[32] będziesz chcieć,
Ślubię[33] tobie, tę masz mieć».
Syn odpowie oćcu swemu,
45
Wszeko[34] słusza[35] starszemu:
«Oćcze, wszekom ja twoje dziecię[36],
Wiernie dałbych[37] swoj żywot prze cię[38].
Cokole[39] mi chcesz kazać,
Po twej woli[40] ma się to zstać».
50
A więc mu cesarz dziewkę[41] dał —
A papież ji s nią oddał[42].
A w ten czas papieża miano,
Innocencyjusz mu dziano;
To ten był cesarz pirwy,
55
Archodonijusz niżli[43]
Ktorej królewnie Famijana dziano,
Co ją Aleksemu dano.
A gdy się s nią pokładał,
Tej nocy s nią gadał.
60
Wrocił zasię[44] pirścień jej,
A rzekł tako do niej:
«Ostawiam cię przy twym dziewstwie[45],
Wroć mi ji[46], gdy będziewa oba[47] w niebieskim krolewstwie.
Jutroć się bierzę[48] od ciebie
65
Służyć temu, coż ci jest w niebie.
A gdyć wszytki stoły osiędą,
Tedyć ja już w drodze będę.
Miła żono, każę tobie:
Służy[49] Bogu w każdej dobie,
70
Ubogie karmi[50] i odziewaj,
Swych starszych nigdy nie gniewaj,
Chowaj się we czci i w kaźni,
Nie traci nijednej[51] przyjaźni»”.
Królewna odpowie jemu:
75
«Mam też dobrą wolą k temu,
Namilejszy mężu moj,
Tego się po mnie nic nie boj.
Każdy członek w mym żywocie
Chcę chować w kaźni i w cnocie;
80
Jinako[52] po mnie nie wzwiesz[53],
Dojąd[54] ty żyw, ja też».
A jeko[55] zajutra[56] wstał,
Od obiada się precz brał[57];
O tym nikt nie wiedział,
85
Jedno[58] żona jego,
Ta wiedziała od niego.
Nabrał sobie śrebra, złota dosyć,
Co go mogł piechotą nosić;
Więc się na morze wezbrał,
90
A ociec w żałości ostał.
I mać miała dosyć żałości,

(Przypuszczalnie w rkps. brak dwóch wierszy)

Żonę po nim jeko spyta.
Więc to święte plemię[59]
Przyszło w jednę ziemię.
95
Rozdał swe rucho[60] żebrakom,
Śrzebro, złoto popom, żakom.
Żebrak, Szlachcic, PokoraWięc sam pod kościołem siedział,
A o jego księstwie[61] nikt nie wiedział.
Więc to zawżdy wstawał reno,
100
Ano kościoł zamkniono,
Więc tu leżał podle[62] proga
Falę[63], proszę[64] swego Boga.
Cud, Matka Boska, Portret, Żebrak, ŚwiętyAno z wirzchu szła przygoda:
Niegdy[65] mroz, niegdy woda,
105
[66] się zstało[67] w jeden czas,
Wstał z obraza Matki Bożej obraz[68].
Szedł do tego człowieka,
Jen[69] się kluczem opieka[70],
I rzekł jest[71] tako do niego:
110
«Wstań, puści[72] człowieka tego,
Otemkni[73] mu kościoł Boży,
[74] na tym mrozie nie leży».
Żak się tego barzo[75] lęknął,
Wstawszy, kościoł otemknął.
115
To się nie jedno[76] dziejało,
Ale się często dziejało.
Więc żak powiedał każdemu,
I staremu, i młodemu.
A gdyż to po nim uznali,
120
Wieliką mu fałę[77] dali.
Za świętego ji trzymano[78]
I wiele mu prze Bog[79] dawano.
Pan, Sługa, Żebrak, PokoraSteskszy[80] sobie ociec jego,
Prze swego syna jedynego,
125
Rozsłał po wszym ziemiam[81] lud
I zadał jim wielki trud;
Strawili wieliki pieniądz,
Swego księdza[82] szukając.
Tu ji nadjeli[83]
130
W jednym mieście, w Jelidocni[84].
Nie znał go jeden, jeko drugi,
A on poznał wszytki swe sługi.
Brał od nich jełmużny jich,
Więc wiesioł[85] był,
135
Iż ji[86] tym Bog nawiedził.
Tu są jechali[87] od niego,
A nie poznał żadni[88] jego,
A oćcu są powiedzieli:
«Nigdziejsmy go nie widzieli».
140
A gdy to ociec usłyszał ta słowa,
Tedy jego żałość była nowa.
Tu jął płakać, narzekać,
Mać nie mogła płaczu przestać.
A więc świętemu Aleksemu,
145
Temu księdzu[89] wielebnemu,
Nieluba[90] mu fała[91] była,
Co się mu ondzie[92] wodziła[93].
Tu się wezbrał jeko mogę,
Wsiadł na morze w kogę[94],
150
Brał[95] się do ziemie, do jednej,
Do miasta Tarsa[96] w Syryjej.
Tam był czuł[97] świętego Pawła,
Tu była[98] jego myśl padła.
Więc się wietr obrocił,
155
Ten ci ji[99] zasię[100] nawrócił.
A gdy do Rzyma przyjął[101], Bogu dziękował,
Iż ji do swej ziemie przygnał.
A rzekąc[102]: «Już tu chcę cirzpieć[103]
Mękę i wsztki[104] złe file[105] jimieć[106]
160
U mego oćca na dworze,
Gdym nie przebył za morze».
Oćca swego i jął go prosić:
«W jimię Syna Bożego
165
I dla syna twego, Aleksego,
A racz mi swą jełmużnę dać,
Bych mógł ty odrobiny brać,
Co będą z twego stoła padać».
Jego ociec to usłyszał,
170
Iż jemu synowo[109] jimię wspomionął[110]:
Tu silno rzewno zapłakał,
Więc ji Boga dla[111] chował[112].
A gdy usłyszał taką mowę,
Zawinął sobie płaszczem głowę;
175
Tu się był weń zamęt[113] wkradł,
Mało eże[114] z mostu nie spadł
Podał[115] mu szafarza[116] swego,
Ten mu czynił wiele złego.
Tu pod wschodem[117] leżał,
180
Każdy nań pomyje lał.
A leżał tu sześćnaćcie lat,
Wsztko cirpiał prze Bog rad;
Siodmegonaćcie lata za morzem był[118],
Co sobie nic nie czynił.
185
List, Mąż, Żona, Święty, CudA więc gdy już umrzeć miał,
Sam sobie list napisał
I ścisnął ji[119] twardo w ręce,
Popisawszy swoje wsztki męki
I wsztki skutki[120], co je płodził,
190
Jako się na świat narodził.
DźwiękA gdy Bogu duszę dał,
Tu się wielki dziw zstał[121]:
Samy[122] zwony[123] zwoniły[124],
Wsztki, co w Rzymie były.
195
Więc się po nim pytano,
Po wsztkich domiech[125] szukano;
Nie mogli go nigdziej najć[126],
A wżdy[127] nie chcieli przestać.
Dziecko, Pozycja społecznaJedno młode dziecię było,
200
To jim[128] więc wzjawiło[129],
A rzekąc[130]: «Aza[131] wy nie wiecie o tym,
Kto to umarł? Jać[132] wam powiem.
U Eufamijanać leży,
O jimże[133] ta fała[134] bieży;
205
Pod wschodem[135] ji[136] najdziecie,
Acz go jedno[137] szukać chcecie».
Więc tu papież z kardynały[138],
Cesarz z swymi kapłany
Szli są k niemu z chorągwiami,
210
A zwony wżdy[139] zwoniły samy;
Tu więc była ludzi siła[140],
Silno[141] wielka ciszczba[142] była.
Cud, Trup, ŚwiętyKogokole[143] para[144] zaleciała
Od tego świętego ciała,
215
Który le[145] chorobę miał,
Natemieście[146] zdrow ostał.
Tu są[147] krasne cztyrzy[148] świece stały,
Co są[149] więc w sobie święty ogień miały.
Chcieli mu list z ręki wziąć,
220
Nie mogli go mu wziąć.
Ani cesarz, ani papież,
Ani wsztko kapłaństwo takież[150],
I wsztek lud k temu[151],
Nie mógł rozdrzeć[152] nicht[153] ręki jemu.
225
Więc wsztcy prosili Boga za[154] to,
Aby jim Bog pomogł na to,
By mu mogli list otjąć[155],
A wżdy[156] mu go nie mogli otjąć,
Eżby[157] ale[158] poznali mało[159],
230
Co by na tym liście stało[160].
Jedno[161] przyszła żona jego,
A wściągła[162] rękę do niego,
Eż jej w rękę upadł list,
Przeto, iż był jeden do drugiego czyst[163].
235
A gdy ten list oglądano,
Natemieście uznano,
Iż był syn Eufamijanow[164],
A księdza[165] rzymskiego cesarzow.
A gdy to ociec […]

(dalszego ciągu w rkps. brak)

Motywy w utworze

Inne lektury: matura podstawowa, średniowiecze

Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.