Okładka: Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią

Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią

Autor nieznany

Brak ocen
Epoka
Średniowiecze
Rodzaj
Liryka
Gatunek
Wiersz
Czytanie
ok. 11 min czytania
Nagranie
25 min
CzytajOtwórz w aplikacji

De morte prologus[1]

1
Gospodzinie[2] wszechmogący,
Nade wszytko[3] stworzenie więcszy[4],
Pomoży[5] mi to działo[6] słożyć[7],
Bych[8] je mógł pilnie wyłożyć
5
Ku twej fały[9] rozmnożeniu,
Ku ludzkiemu polepszeniu!
Wszytcy ludzie, posłuchajcie,
Okrutność śmirci[10] poznajcie! —
Wy, co jej nizacz nie macie[11],
10
Przy skonaniu ją poznacie.
Żadny[12] nie ujdzie śmiertelnej szkody;
Kogo koli[13] śmierć udusi,
Każdy w jej szkole być musi;
15
Dziwno się swym żakom stawi[14],
Każdego żywota zbawi[15].
Przykład o tem chcę powiedzieć,
Słuchaj tego, kto chce wiedzieć!
20
Mędrzec wieliki[17], mistrz wybrany[18],
Prosił Boga o to prawie[19],
By uźrzał[20] śmierć w jej postawie[21].
Gdy się moglił[22] Bogu wiele,
Ostał wszech ludzi w kościele[23],
25
Uźrzał człowieka nagiego,
Przyrodzenia[24] niewieściego[25],
Obraza[26] wielmi[27] skaradego[28],
Łoktuszą[29] przepasanego.
Chuda, blada, żółte lice[30]
30
Łszczy[31] się jako miednica[32];
Upadł[33] ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa[34];
Przewiązała głowę chustą
Jako samojedź[35] krzywousta;
35
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby[36];
Miece[37] oczy zawracając,
Groźną kosę w ręku mając;
Goła głowa, przykra mowa,
40
Ze wszech stron skarada[38] postawa —
Wypięła żebra i kości,
Groźno siecze przez[39] lutości[40].
Mistrz widząc obraz skarady,
Żołte oczy, żywot blady,
45
Groźno[41] się tego przelęknął,
Padł na ziemię, eże[42] stęknął.
Gdy leżał wznak[43] jako wiła[44],
Śmierć do niego przemowiła.

Mors dicit[45]:

Czemu się tako barzo[46] lękasz?
50
Wrzekomoś[47] zdrów, a wżdy[48] stękasz!
Pan Bog tę rzecz tako nosił[49],
Iżeś go o to barzo prosił,
Abych[50] ci się ukazała,
Wszytkę[51] swą moc wzjawiła[52];
55
Otoż ci[53] przed tobą stoję,
Oględaj[54] postawę moję[55]:
Każdemu się tak ukażę,
Gdy go żywota zbawię.
Nie lękaj się mie[56] tym razem,
60
Iż mię widzisz przed obrazem[57].
Gdy przydę[58], namilejszy, k tobie[59],
Tedy[60] barzo zeckniesz sobie[61]:
Zableszczysz[62] na strony oczy,
[63] ci z ciała pot poskoczy.
65
Rzucęć[64] się jako kot na myszy,
Aż twe sirce[65] ciężko wdyszy[66].
Odchoceć się[67] s miodem tarnek[68],
Gdyć[69] przyniosę jadu[70] garnek —
Musisz ji[71] pić przez dzięki[72].
70
Gdy pożywiesz[73] wielikiej męki,
Będziesz mieć dosyć tesnice[74],
Odbędziesz[75] swej miłośnice.
Ostań[76] tego wszego, tobie wielę[77],
Przez dzięki kaźnią[78] rozdzielę.
75
Mow se[79] mną, boć mam działo[80],
Gdyć się se mną mówić chciało;
Widzisz, iżem ci robotnica —
Czemu cię wzięła taka tesnica[81]?
Ma kosa wisz[82], trawę siecze,
80
Przed nią nikt nie uciecze[83].
Wstań, mistrzu, odpowiedz, jestli[84] umiesz!
Za[85] po polsku nie rozumiesz?
Snać[86] ci Sortes[87] nie pomoże,
Przelęknąłeś[88] się, nieboże!
85
Już odetchni[89], nieboraku,
Mow se mną, ubogi żaku,
Nie boj się dziś mojej szkoły,
Nie dam ci czyść[90] epistoły.

Magister respondit[91]:

Śmierć, Strach, Mędrzec, FilozofMistrz przemówił wielmi[92] skromnie:
90
Lęknąłem się, eż[93] nic po mnie.
Ta mi rzecz barzo niemiła,
Iżeś mię tako postraszyła;
By była co przykrego przemowiła,
Zerwałaby się we mnie każda żyła;
95
Nagle by mię umorzyła[94]
I duszę by wypędziła.
Proszę ciebie, ostęp[95] mało[96],
Boć nie wiem, coć[97] mi się zstało[98]:
Mgleję[99] wszytek[100] i bladzieję,
100
Straciłem zdrowie i nadzieję.
Racz rzucić od siebie kosę,
[101] swoję[102] głowę podniosę!

Mors dicit:

Darma[103], mistrzu, twoja mowa,
Tegom ci uczynić nie gotowa.
105
Dzirżę[104] kosę na rejistrze[105],
Siekę doktory i mistrze,
Zawżdy ją gotową noszę,
Przez dzięki noclegu proszę[106].
Wstań ku mnie, możesz mi wierzać,
110
Nie chcęć[107] się dzisia[108] zniewierzać[109]!
Wstał mistrz jedwo[110] lelejąc się[111],
Drżą mu nogi, przelęknął się.

Magister dicit:

Miła Śmierci, gdzieś się wzięła,
Dawno liś się urodziła[112]?
115
Rad bych[113] wiedział do ostatka,
Gdzie twoj ociec albo matka.

Mors dicit:

Grzech, Śmierć, Kondycja ludzka, JabłkoGdy stworzył Bog człowieka,
Iżby był żyw eż[114] do wieka,
Stworzył Bog Jewę z kości
120
Adamowi ku radości.
Dał jemu moc nad źwierzęty[115]
By panował jako święty —
Podał jemu ryby s morza.
Chcąc go zbawić wszego gorza[116]
125
Polecił mu rajskie sady;
Chcąc ji[117] zbawić wszej[118] biady,
To wszytko w jego moc dał,
Jedno mu drzewo zakazał,
By go owszejki[119] nie ruszał
130
Ani się na nie pokuszał[120],
Rzeknąc[121] jemu: „Jedno[122] ruszysz,
Tedy[123] pewno umrzeć musisz!”
Ale zły duch Jewę zdradził,
Gdy jej owoc ruszyć radził.
135
Ewa się ułakomiła[124],
Śmiałość uczyniła.
W ten czas się ja poczęła,
Gdy Ewa jabłko ruszyła,
Adamowi jebłka dała,
140
A ja w onem jebłku była.
A Adam mie w jebłce ukusił[125],
Przeto przez mię umrzeć musił —
W tem Boga barzo[126] obraził
I wszytko[127] swe plemię[128] zaraził.

Magister dicit:

145
Miła Śmirci, racz mi wzjewić[129],
Przecz[130] chcesz ludzie żywota zbawić,
Czemu twą łaskę stracili,
Zać[131] co złego uczynili?
Chcem[132] do ciebie poczty[133] nosić,
150
Aby się dała przeprosić.
Dałbych[134] dobry kołacz upiec,
Bych[135] mógł przed tobą uciec.

Mors dicit:

Chowaj sobie poczty swoje,
Rozdrażnisz mię tyle dwoje[136]!
155
W pocztach ci ja nie korzyszczę[137],
Wszytki[138] w żywocie zaniszczę.
Chcesz li wiedzieć[139] statecznie[140],
Powiem tobie przezpiecznie[141]:
160
Pożyczył mi takiej mocy,
Bych[142] morzyła[143] we dnie i w nocy.
Morzę na wschód, na południe,
A umiem to działo[144] cudnie.
Od połnocy do zachodu
165
Chodzę nie pytając[145] brodu.
Toć me nawięcsze[146] wiesiele[147],
Gdy mam morzyć żywych wiele:
Gdy się jimę[148] z kosą plęsać,
Chcę jich tysiąc pokęsać.
170
Toć jest mojej mocy znamię[149]
Morzę wszytko[150] ludzskie[151] plemię:
Morzę mądre i też wiły[152],
W tym skazuję[153] swoje siły;
I chorego, i zdrowego
175
Zbawię[154] żywota każdego;
Lubo[155] stary, lubo młody,
Każdemu ma kosa zgodzi[156];
Bądź ubodzy i bogaci,
Szwytki[157] ma kosa potraci;
180
Wojewody i czestniki,
Wszytki świecskie[158] miłostniki,
Bądź książęta albo grabie[159],
Wszytki ja pobierzę k sobie[160].
Ja z króla koronę semknę[161],
185
Za włosy ji[162] pod kosę wemknę[163];
Też bywam w cesarskiej sieni,
Zimie, lecie[164] i w jesieni.
Filozofy i gwiazdarze[165],
Wszytki na swej stawiam sparze[166];
190
Rzemieślniki, kupce i oracze,
Każdy przed mą kosą skacze;
Wszytki zradźce[167] i lifniki[168],
Zostawię je nieboszczyki.
Karczmarze, co źle piwa dają,
195
Nieczęsto na mię wspominają;
Jako swe miechy[169] natkają,
W ten czas mą kosę poznają;
Kiedy nawiedzą mą szkołę,
Będę jem[170] lać w gardło smołę.
200
Jedno[171] się poruszę,
Wszytki nagle zdawić[172] muszę.
Naprzod[173] zdawię dziewki[174], chłopce,
Aż się chłop po sircu smekce[175].
Ja zabiła Golijasza[176],
205
Annasza i Kajifasza[177];
Ja Judasza[178] obiesiła[179]
I dwu łotru[180] na krzyż wbiła;
Alem kosy naruszyła,
Gdym Krystusa umorzyła[181],
210
Bo w niem była Boska siła.
Ten jeden mą kosę zwyciężył,
Iż trzeciego dnia ożył;
Z tegom się żywotem biedziła,
Potem jużem wszytkę moc straciła.
215
Mam moc nad ludźmi dobremi,
Ale więcej nade złemi;
Kto nawięcej[182] czyni złości,
Temu słamię[183] kości.
Chcesz li[184], jeszcze wzjawię[185] tobie,
220
Jedno bierz na rozum sobie[186]:
Powiem ci o mej kosie,
Jedno jej powąchaj w nosie,
Chcesz li spatrzać[187] jako ostra,
Zapłacze nad tobą siostra,
225
Mistrzostwać[188] nic nie pomogą,
W ocemgnieniu[189] wezdrżysz nogą[190];
Jedno wyjmę z puzdra[191] kosy,
Natychmiast smienisz głosy[192].
Dał ci mi to Wszechmogący,
230
Bych morzyła lud żywiący.
Zawżdy wsłynie moja siła,
Jam obrzymy pomorzyła:
Salomona[193] tak mądrego,
Absolona[194] nadobnego,
235
Sampsona[195] wielmi mocnego
I Wietrzycha obrzymskiego;
Ja się nad niemi pomściła,
A swą kosę ucieszyła.
Jać też dziwy poczynam,
240
Jedny wieszam, drugie ścinam.

Magister respondit:

Jać nie wiem, z kim się ty zbracisz[196],
Gdy wszytki[197] ludzie potracisz;
Gdy wszytki ludzie posieczesz,
A gdzież sama ucieczesz!
245
Wszędyć[198] trzeba ludzkiej przyjaźni,
By cię zgrzeli w swojej łaźni,
Aby się w niej napociła,
Gdyby się urobiła[199]
A potem lepiej czyniła.

Mors dicit:

250
W ocemgnieniu[202] setnę[203] szyję.
Czemu się tako z rzeczą wciekasz[204],
Snać[205] tu jutra nie doczekasz!
Mówisz mi to tako śmiele,
255
Utnęć szyję i w kościele!
Otoż, mistrzu barzo[206] głupi,
Nie rozumiesz o tej kupi[207]:
Nie korzyszczęć[208] ja w odzieniu
Ani w nawięcszem[209] jimieniu[210],
260
Twe rozynki i migdały
Zawżdyć[211] mi za mało stały[212],
Eksamity[213] i postawce[214]
Tych się mnie nigdy nie chce.
W grzechu się ludzkiem kocham,
265
A tego nigdy nie przeniecham[215].
Duchownego i świecskiego[216],
Zbawię[217] żywota każdego,
A każdego morzę[218], łupię,
O to nigdy nie pokupię:
270
Będą w mojej szkole jeszcze,
I plebani s miąszą[219] szyją,
Jiżto[220] barzo piwo piją
I podgardłki[221] na pirsiach wieszają;
275
Dobre kupce, rostocharze[222],
Wszytki[223] moja kosa skarze;
Panie i tłuste niewiasty,
Co sobie czynią rozpasty[224],
Mordarze[225] i okrutniki,
280
Ty[226] posiekę nieboszczyki;
Dziewki[227], wdowy i mężatki
Posiekę je za jich[228] niestatki[229];
Szlachcicom bierzę szypy[230], tulce[231],
A ostawiam je w jenej koszulce;
285
Żaki i dworaki,
Ty posiekę nieboraki;
Wszytki, co na ostre gonią[232],
Biegam za nimi z pogonią;
Kto się rad ku bitwie miece[233],
290
Utnę mu rękę i plece[234],
Rozdzielę ji[235] z swoją miłą,
A ostawię ji prawym[236] wiłą[237];
Chcę mu sama trafić[238] włosy,
Iże[239] smieni głosy[240].

Magister dicit:

295
By mię chciała trocha[241] słuchać,
Chciałbych[242] cię nieco pytać:
Czemu się lekarze stają,
Gdy z twej mocy nie wybawiają,
I też powiedają,
300
Eże[243] wieliką[244] moc zioła mają.

Mors respondit:

Lekarz, Śmierć, Kondycja ludzkaOtoć każdy lekarz faści[245],
Nie pomogą jego maści;
Pożywają[246] mistrzostwa swego,
Poki nietu czasu mego[247],
305
A poki jest wola Boża,
Poty człowiek praw niezboża.
Nie pomogą apoteki,
Przeciw mnie żadne leki,
A wżdy[248] umrzeć każdy musi,
310
Kto jich lekarstwa zakusi[249];
Na mały czas[250] mogą pomoc,
Iż niemocny weźmie swą moc.
A wżdy koniec temu będzie,
Gdy lekarz w mej szkole siędzie,
315
Bowiem przeciw śmirtelnej szkodzie
Nie najdzie ziela na ogrodzie.
Darmo pożywasz lubieszczka,
Jużci zgotowana deszczka[251];
Nie pomoże kurzenie piołyna,
320
Gdy przydzie[252] moja godzina;
Nie pomogą i szełwije —
Wszytko śmirć przez ługu smyje[253].
Jać[254] nie dbam o żadne ziele,
A wżdy już lat przeszło wiele[255],
325
Gdy pożywam swego państwa[256],
A nie dbam o żadne lekarstwa;
Swe poczwy[257] nad ludźmi stroję,
A wżdy w jenej mierze stoję.
Sędzia, Sprawiedliwość, ŚmierćMorzę[258] sędzie i podsędki,
330
Zadam jim wielikie smętki.
Gdy swą rodzinę sądzą,
Często na skazaniu błądzą[259]
Ale gdy przydzie[260] sąd Boży,
Sędzia w miech piszczeli włoży[261]:
335
Już nie pojedzie na roki[262],
Czyniąc niesprawie otwłoki,
Co przewracał sądy wierne,
Bierząc winy nieumiernie,
Bierząc[263] od złostnikow dary,
340
Sprawiając jich niewiery —
To wszytko będzie wzjawiono[264]
I ciężko pomszczono.

Magister dicit:

Proszę ciebie, słuchaj tego,
A niechaj[265] mówienia swego.
345
Twoja kosa wszytki siecze,
Tako szlachtę, jako kmiecie;
Dawisz[266] wszytki prze lutości[267],
Nie czyniąc żadnej miłości.
Chciałbych otmowić z tobą:
350
Ucieczka, Strach, Śmierć, Broń, PrzemocMogł li bych[268] się skryć przed tobą,
Gdybych się w ziemi chował
Albo twardo zamurował?
Zali[269] bych uszedł twej mocy,
Gdybych strzegł we dnie i w nocy?
355
Temu bych uczynił wrożą[270]
I postawił dobrą strożą[271].

Mors dicit:

Chcesz li[272] tego skosztować,
Dam ci się w żelezie[273] skować
I też w ziemi zakopać —
360
Ale cię pewno potrzepię,
Jedno[274] sobie kosę sklepię.
Uwijaj się, jako umiesz,
Aza[275] mej mocy ujdziesz.
Jużem ci naostrzyła kosę,
365
A darmo jej nie podniosę,
Ciebie ją podgolić muszę.

Magister dicit:

Miła Śmierci, nie mow mi tego,
Zbawisz mię żywota mego;
Już ci nie wiem, coć mi się złego zstało[276]:
370
Głowa mi się wkoło toczy,
S niej chcą wypaść oczy.

Mors dicit:

Czemu się tak wiele przeciwiasz,
Mirziączki[277] se mną nabywasz!
Nikt się przede mną nie skryje,
375
Śmierć, ZwierzętaWszytkiem żywem utnę szyje:
Sama w lisie jamy łażę,
Wszytki liszki[278] w zdrowiu każę[279];
Za kunami łażę w dzienie[280],
Łupieże[281] dam na odzienie;
380
Ja dawię[282] gronostaje
I wiewiorkam się dostaje;
Jać też kosą siekę wilki,
Sarny łapam drugiej filki[283];
Przez płoty chłopie
385
Gonię żorawie i dropie;
Z gęsi też wypędzam duszki,
Pierze dawam na poduszki —
Zwierzęta i wszytki ptaki
Ja posiekę nieboraki.
390
Co koli[284] martwym niosą,
Ci byli pod mą kosą.
Przetoć ten przykład przywodzę,
Każdego w żywocie szkodzę:
By się podnosił na powietrze,
395
Musisz płacić świętopietrze;
Jen ma grody i pałace,
Każdy przed mą kosą skacze;
By też miał żelazna wrota,
Nie udzie[285] se mną kłopota.
400
Z każdego duszę wydłabię[286]:
Stojić za mało papież
I naliszszy[287] żebrak takież,
Kardynali i biskupi —
405
Zadam jim wielikie łupy,
Pogniatam ci kanoniki,
Proboszcze, sufragany,
Ani mam o to przygany;
Wszytki mnichy i opaty
410
Posiekę przez zapłaty[288].
Dobrzy mniszy[289] się nie boją,
Którzy żywot dobry mają,
Acz[290] mą kosę poznają,
Ale się jej nie lękają.
415
To wszytkim dobrem pospolno —
Jidą przed mą kosą rowno,
Bo dobremu mało płaci,
Acz umrze, nic nie straci:
Pozbędzie świecskiej żałości,
420
Pojdzie w niebieskie radości.
Prostynią[291] w niebo ciągnie,
A żadny[292] mu nie przeciągnie[293];
Wziął ot wszytkich wzgardzenie,
Świeczszczy[294] mu się naśmiewali[295],
425
Za prawego[296] ji[297] wiłę[298] mieli[299].
VanitasAle gdy przydzie dzień sądny,
Gdzie się nie skryje żadny,
Uźrzą[300] mądrzy tego świata,
Iż dobra Boska odpłata;
430
Chowali tu żywot swoj ciasno,
Alić jich[301] sirca[302] nad słońce jasno;
Jidą[303] w niebieskie radości,
A nie w piekielne żałości.
Co nam pomogło odzienie
435
Albo obłudne[304] jimienie[305],
Cośmy się w niem kochali,
A swe dusze za nie dali?
Przeminęło jak obłoki,
A my jidziem przez otwłoki[306].
440
Jinako[307] morzę[308] złe mnichy,
Którzy mają zakon lichy[309],
Co z klasztora uciekają,
A swej wolej pożywają[310].
Gdy mnich pocznie dziwy strojić,
445
Nikt go nie może ukojić[311];
Kto chce czynić co na świecie,
Zły mnich we wszytko się miece[312].
Jestli[313] wsiędzie na szkapicę[314],
Wetknie za nadrę[315] kapicę[316],
450
Zawodem na koniu wraca,
A często kozielce[317] przewraca.
Kiedy mnich na koniu skacze,
Nie weźrzałby na[318] nalepsze kołacze;
Umaże się jako wiła[319],
455
A wżdy[320] mu ta rzecz barzo miła.
Gdy piechotą jimie[321] biegać,
Muszę mu naprzod zabiegać.
Azaż[322] ci[323] ji czarci niosą,
Jedwo ji[324] pogonię z kosą!
460
Nie dba, iż go kijem biją,
Zawod[325] biega z krzywą szyją;
A drugdy[326] mu zbiją plece,
A wżdy się w niem coś złego miece —
A wżdy za niem biegać muszę,
465
Aż s niego wypędzę duszę.
Mówię to przez kłamu[327] wierę[328],
Dam ji[329] czartom na ofierę.
Kustosza i przeora
Wezmę je do swego dwora;
470
Z opata sejmę[330] kapicę[331],
Dam komu na nogawicę;
Z szkaplerza będą pilśnianki[332],
Suknia będzie pachołkom na lanki[333];
Odejmę mu torłop kuni,
475
A nie wiem, gdzie się okuni;
Odejmę mu kożuch lisi
I płaszcz, co nazbyt wisi;
Koniecznie mu sejmę imfułę
I dam za szyję poczpułę[334].

Magister dicit:

480
By mię tego nauczyła:
Panie, co czystość chowają,
Jako się u Boga mają?

Mors respondit:

Azaś[335] nie czytał świętych żywota,
485
Co mieli ciężkie kłopoty?
Jako panny mordowano,
Sieczono i biczowano,
Nago zwłoczono, ciało żżono[336]
I pirsi rzezano —
490
Potem do ciemnice wiedziono,
Niektóre głodem morzono,
Potem w powrozie wodzono,
Okrutnemi dręcząc mękami,
Targano je osękami[337].
495
Ja się temu dziwowała,
Gdym w nich tę śmiałość widziała —
Dziwno jest nie dbać okrutności,
Cirzpiąc[338] tako ciężkie boleści.

(dalszego ciągu brak)

Motywy w utworze

Inne lektury: matura podstawowa, średniowiecze

Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.