Quo vadis · Henryk Sienkiewicz

Rozdział pięćdziesiąty czwarty

Rozdział pięćdziesiąty czwarty

3134

SiłaWinicjusz opuściwszy Apostoła szedł do więzienia z odrodzonym przez nadzieję sercem. Dusza, Strach Gdzieś w głębi duszy krzyczała mu jeszcze rozpacz i przerażenie, lecz on tłumił w sobie te głosy. Wydało mu się niepodobieństwem, by wstawiennictwo Bożego namiestnika i potęga jego modlitwy miały pozostać bez skutku. Bał się nie mieć nadziei, bał się wątpić. „Będę wierzył w miłosierdzie Jego — mówił do siebie — choćbym ją ujrzał w paszczy lwa”. I na tę myśl, choć drżała w nim dusza i pot zimny oblewał mu skronie, wierzył. Każde uderzenie jego serca było teraz modlitwą. PrzeczuciePoczynał rozumieć, że wiara góry porusza, albowiem poczuł w sobie jakąś dziwną siłę, której nie odczuwał przedtem. Zdawało mu się, że potrafi nią dokonać takich rzeczy, które jeszcze wczoraj nie były w jego mocy. Chwilami miał wrażenie, jakby złe już minęło. Gdy rozpacz odzywała się jeszcze jękiem w jego duszy, przypominał sobie tę noc i tę świętą sędziwą twarz, wzniesioną ku niebu w modlitwie. „Nie! Chrystus nie odmówi pierwszemu uczniowi swemu i pasterzowi trzody! Chrystus mu nie odmówi, a ja nie zwątpię”.

3135

I biegł do więzienia jak zwiastun dobrej nowiny.

3136

Lecz tu czekała go rzecz niespodziewana.

3137

WięzienieStraże pretoriańskie, zmieniające się przy Mamertyńskim więzieniu, znały go już wszystkie i zwykle nie czyniono mu najmniejszych trudności, lecz tym razem łańcuch się nie otworzył, a natomiast setnik zbliżył się ku niemu i rzekł:

3138

— Wybacz, szlachetny trybunie, mamy dziś rozkaz nie wpuszczać nikogo.

3139

— Rozkaz? — powtórzył blednąc Winicjusz.

3140

Żołnierz spojrzał na niego ze współczuciem i odrzekł:

3141

Choroba— Tak, panie. Rozkaz cezara. W więzieniu dużo jest chorych i być może, iż obawiają się, aby przychodnie nie roznieśli zarazy po mieście.

3142

— Lecz mówiłeś, że rozkaz na dziś tylko?

3143

— W południe zmieniają się straże.

3144

Winicjusz zamilkł i odkrył głowę, albowiem zdawało mu się, że pileolus[439], który miał na niej, jest z ołowiu.

3145

Wtem żołnierz zbliżył się i rzekł przyciszonym głosem:

3146

— Uspokój się, panie. Stróże i Ursus czuwają nad nią.

3147

To rzekłszy pochylił się i w mgnieniu oka nakreślił na kamiennej płycie swym długim galijskim mieczem kształt ryby.

3148

Winicjusz spojrzał na niego bystro.

3149

— …I jesteś pretorianinem?…

3150

— Póki nie będę tam — odrzekł żołnierz wskazując na więzienie.

3151

— I ja czczę Chrystusa.

3152

— Niech będzie pochwalone imię Jego! Wiem, panie. Nie mogę cię wpuścić do więzienia, lecz jeśli napiszesz list, oddam go stróżom.

3153

— Dzięki ci, bracie.

3154

ŚwiatłoI ścisnąwszy rękę żołnierza odszedł. Pileolus przestał mu ciążyć ołowiem. Słońce ranne podniosło się nad mury więzienia, a razem z jego jasnością poczęła znów wstępować otucha w serce Winicjusza. Ten żołnierz chrześcijanin był dla niego jakby nowym świadectwem potęgi Chrystusa. Po chwili zatrzymał się i utkwiwszy wzrok w różowych obłokach zwieszonych nad Kapitolem i świątynią Statora, rzekł:

3155

„Nie widziałem jej dziś, Panie, ale wierzę w Twoje miłosierdzie”.

3156

ObyczajeW domu czekał na niego Petroniusz, który, jak zwykle „z nocy dzień czyniąc”, niedawno był powrócił. Zdążył jednakże wziąć już kąpiel i namaścić się do snu.

3157

— Mam dla ciebie nowiny — rzekł. — OkrucieństwoByłem dziś u Tuliusza Senecjona, u którego był i cezar. DzieckoNie wiem, skąd Auguście przyszło na myśl przyprowadzić ze sobą małego Rufiusa… Może dlatego, by swą urodą zmiękczył serce cezara. Na nieszczęście, dziecko, zmorzone snem, usnęło w czasie czytania, jak niegdyś Wespazjan, co widząc Ahenobarbus cisnął w nie pucharem i skaleczył je ciężko. Poppea zemdlała, wszyscy zaś słyszeli, jak cezar rzekł: „Dość mam tego przypłodka!”, a to, wiesz, tyle znaczy, co śmierć!

3158

— Nad Augustą zawisła kara Boża — odpowiedział Winicjusz — ale czemu mi to mówisz?

3159

— Mówię dlatego, że ciebie i Ligię ścigał gniew Poppei, teraz zaś ona, zajęta własnym nieszczęściem, może poniecha zemsty i łatwiej da się przejednać. Zobaczę ją dziś wieczór i będę z nią mówił.

3160

— Dzięki ci. Zwiastujesz mi dobrą nowinę.

3161

— A ty się wykąp i spocznij. Usta masz sine i cień z ciebie pozostał.

3162

Lecz Winicjusz spytał:

3163

— Zali nie mówiono, kiedy odbędzie się pierwszy ludus matutinus?

3164

— Za dziesięć dni. Ale wezmą pierwej inne więzienia. Im więcej zostanie nam czasu, tym lepiej. Nie wszystko jeszcze stracone.

3165

SłowoI tak mówiąc, mówił to, w co sam już nie wierzył, wiedział albowiem doskonale, że skoro cezar w odpowiedzi na prośbę Aliturusa znalazł wspaniale brzmiącą odpowiedź, w której porównał się z Brutusem, to dla Ligii nie ma już ratunku. OkrucieństwoUkrył też przez litość, co słyszał u Senecjona, że Dziewictwocezar i Tygellin postanowili wybrać dla siebie i dla przyjaciół najpiękniejsze dziewice chrześcijańskie i pohańbić je przed męką, reszta zaś miała być wydana w sam dzień igrzyska pretorianom i bestiariuszom.

3166

Śmierć, UrodaWiedząc, że Winicjusz w żadnym razie nie zechce przeżyć Ligii, umyślnie krzepił tymczasem nadzieję w jego sercu, naprzód przez współczucie dla niego, a po wtóre, że temu estecie chodziło także i o to, aby Winicjusz, jeśli ma umrzeć, umarł pięknym, nie zaś z twarzą wyniszczoną i sczerniałą od bólu i bezsenności.

3167

— Powiem dziś Auguście — rzekł — mniej więcej tak: „Uratuj Ligię dla Winicjusza, a ja uratuję dla ciebie Rufiusa”. I będę o tym myślał naprawdę. Słowo, WładzaZ Ahenobarbem jedno słowo, powiedziane w stosownej chwili, może kogoś uratować lub zgubić. W najgorszym razie zyskamy na czasie.

3168

— Dzięki ci — powtórzył Winicjusz.

3169

— Najlepiej mi podziękujesz, gdy się pożywisz i spoczniesz. Na Atenę! Odysej w największym nieszczęściu myślał o śnie i jadle. Całą noc spędziłeś pewno w więzieniu.

3170

— Nie — odpowiedział Winicjusz. — Chciałem pójść do więzienia teraz, ale jest rozkaz, aby nikogo nie dopuszczano. Dowiedz się ty, Petroniuszu, czy rozkaz jest na dziś tylko, czy aż do dnia igrzysk.

3171

— Dowiem się dziś w nocy i jutro rano powiem ci, na jak długo i dlaczego rozkaz został wydany. A teraz, choćby Helios miał ze zmartwienia zejść do kimeryjskich krajów, idę spać, ty zaś naśladuj mnie.

3172

I rozeszli się, lecz Winicjusz udał się do biblioteki i począł pisać list do Ligii.

3173

Gdy skończył, odniósł go sam i wręczył chrześcijańskiemu setnikowi, który natychmiast poszedł z nim do więzienia. Po chwili wrócił z pozdrowieniem od Ligii i z obietnicą, że dziś jeszcze odniesie jej odpowiedź.

3174

Winicjusz nie chciał jednak wracać i siadłszy na głazie czekał na list Ligii. Słońce wzbiło się już wysoko na niebie i Tłumprzez Clivus Argentarius napływały na Forum, jak zwykle, tłumy ludzi. Przekupnie wywoływali swoje towary; wróżbici polecali przechodniom swe usługi; obywatele ciągnęli poważnym krokiem ku rostrom, by słuchać przygodnych mówców lub rozpowiadać sobie wzajemnie najświeższe nowiny. W miarę jak upał dogrzewał coraz silniej, gromady próżniaków chroniły się pod portyki świątyń, spod których Ptakwylatywały co chwila z wielkim łopotem skrzydeł całe stada gołębi, rozbłyskując białymi piórami w jasności słonecznej i błękicie.

3175

SenPod nadmiarem światła, pod wpływem gwaru, ciepła i niezmiernego znużenia oczy Winicjusza poczęły się kleić. Monotonne okrzyki chłopców, grających obok w morę, i miarowe kroki żołnierzy kołysały go do snu. Kilkakroć podniósł jeszcze głowę i objął oczyma więzienie, po czym oparł ją o zrąb skalny, westchnął jak dziecko, które usypia po długim płaczu, i usnął.

3176

SenI wnet opadły go widzenia. Zdawało mu się, że wśród nocy niesie na ręku Ligię przez nieznaną winnicę, a przed nim idzie Pomponia Grecyna z kagankiem w ręku i świeci. Jakiś głos, jakby głos Petroniusza, wołał za nim z daleka: „Wróć się!” Lecz on nie zważał na owo wołanie i szedł dalej za Pomponią, póki nie doszli do chaty, w której progu stał Piotr Apostoł. Wówczas on pokazał mu Ligię i rzekł: „Idziemy z areny, panie, ale nie możemy jej obudzić, zbudź ty ją”. Lecz Piotr odpowiedział: „Chrystus sam przyjdzie ją zbudzić!”

3177

Potem obrazy poczęły mu się mieszać. Widział przez sen Nerona i Poppeę trzymającą na ręku małego Rufiusa ze skrwawionym czołem, które obmywał Petroniusz, i Tygellina posypującego popiołem stoły zastawione kosztownymi potrawami, i Witeliusza pożerającego owe potrawy, i mnóstwo innych augustianów siedzących przy uczcie. On sam spoczywał przy Ligii; lecz między stołami chodziły lwy, którym z płowych bród ściekała krew. Ligia prosiła go, by ją wyprowadził, a jego ogarnęła bezwładność tak straszna, iż nie mógł się nawet poruszyć. Za czym w widzeniach jego nastał bezwład jeszcze większy i wreszcie wszystko zapadło w ciemność zupełną.

3178

Z głębokiego snu zbudził go dopiero żar słoneczny i okrzyki, które rozległy się tuż obok miejsca, na którym siedział. Winicjusz przetarł oczy: ulica roiła się od ludzi, lecz dwaj biegacze, przybrani w żółte tuniki, rozsuwali długimi trzcinami tłum, krzycząc i czyniąc miejsce dla wspaniałej lektyki, którą niosło czterech silnych niewolników egipskich.

3179

W lektyce siedział jakiś człowiek przybrany w białe szaty, którego twarzy nie było dobrze widać, albowiem tuż przy oczach trzymał zwój papirusu i odczytywał coś pilnie.

3180

— Miejsce dla szlachetnego augustianina! — wołali biegacze.

3181

Ulica była jednak tak natłoczona, że lektyka musiała się na chwilę zatrzymać. Wówczas augustianin opuścił niecierpliwie zwój papieru i wychylił głowę wołając:

3182

— Rozpędzić mi tych nicponiów! Prędzej!

3183

Nagle, spostrzegłszy Winicjusza, cofnął głowę i podniósł szybko do oczu zwój papieru.

3184

A Winicjusz przeciągnął ręką po czole sądząc, że śni jeszcze.

3185

W lektyce siedział Chilo.

3186

Tymczasem biegacze utorowali drogę i Egipcjanie mieli ruszyć naprzód, gdy nagle młody trybun, który w jednej chwili zrozumiał wiele rzeczy przedtem dla niego niezrozumiałych, przybliżył się do lektyki.

3187

— Pozdrowienie ci, Chilonie! — rzekł.

3188

— Młodzieńcze — odpowiedział z godnością i dumą Grek, usiłując swej twarzy nadać wyraz spokoju, którego w duszy nie miał — witaj, ale mnie nie zatrzymuj, gdyż śpieszę się do przyjaciela mego, szlachetnego Tygellina.

3189

ZemstaA Winicjusz, chwyciwszy za krawędź lektyki, pochylił się ku niemu i patrząc mu wprost w oczy, rzekł zniżonym głosem:

3190

— Tyś wydał Ligię?…

3191

— Kolosie Memnona! — zawołał z przestrachem Chilo.

3192

SiłaLecz w oczach Winicjusza nie było groźby, więc strach starego Greka przeszedł szybko. Pomyślał, że jest pod opieką Tygellina i samego cezara, to jest potęg, przed którymi drży wszystko, i że otaczają go silni niewolnicy, a zaś Winicjusz stoi przed nim bezbronny, z wynędzniałą twarzą i postawą zgiętą przez ból.

3193

Na tę myśl wróciła mu zuchwałość. Utkwił w Winicjusza swe oczy, okolone czerwonymi obwódkami, i odszepnął:

3194

— A ty, gdym umierał z głodu, kazałeś mnie schłostać.

3195

Na chwilę umilkli obaj, po czym ozwał się głuchy głos Winicjusza:

3196

— Skrzywdziłem cię, Chilonie!…

3197

Wówczas Grek podniósł głowę i klasnąwszy w palce, co w Rzymie było oznaką lekceważenia i pogardy, odrzekł tak głośno, aby wszyscy mogli go słyszeć:

3198

— Przyjacielu, jeśli masz do mnie prośbę, przyjdź do domu mego na Eskwilinie o rannej porze, w której po kąpieli przyjmuję gości i klientów.

3199

I skinął ręką, a na ów znak Egipcjanie podnieśli lektykę, niewolnicy zaś, przybrani w żółte tuniki, poczęli wołać machając trzcinami:

3200

— Miejsce dla lektyki szlachetnego Chilona Chilonidesa! Miejsce! Miejsce!…

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.