Skąpiec · Molière (Molier)

AKT III

AKT III

SCENA PIERWSZA

HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, PANI CLAUDE z miotłą w ręce, JAKUB, SZCZYGIEŁEK, ŹDZIEBEŁKO

HARPAGON

415

Dalej, chodźcie tu wszyscy; dam wam rozkazy na dzisiaj i wyznaczę każdemu jego zajęcie. Chodź no tu, pani Claude, zacznijmy od pani. Pani Claude zbliża się z miotłą. Dobrze, już pod bronią. Tobie więc powierzam obowiązek posprzątania w całym mieszkaniu; proszę tylko nie ścierać za mocno: to bardzo niszczy. Prócz tego, oddaję pani podczas wieczerzy nadzór nad butelkami: jeśli się która gdzieś zawieruszy albo też jeśli się coś stłucze, pani będziesz za to odpowiadała: wytrąci się z zasług[46].

JAKUB

na stronie
416

Roztropny wymiar kary.

HARPAGON

do pani Claude
417

No, ruszaj pani.

SCENA DRUGA

HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, JAKUB, SZCZYGIELEK, ŹDZIEBEŁKO

HARPAGON

418

Ciebie, Ździebełko, i ciebie, Szczygiełek, przeznaczam do płukania szklanek i nalewania wina, ale tylko wówczas, gdy ktoś będzie miał pragnienie, a nie wzorem tych błaznów lokai, co to naprzykrzają się ludziom i namawiają do picia wówczas, kiedy się nikomu o tym nie śniło! Czekajcie, aż ktoś poprosi, i to nie jeden raz, a pamiętajcie przy tym nie żałować i wody.

JAKUB

na stronie
419

Tak. Czyste wino uderza do głowy.

SZCZYGIEŁEK

420

Czy mamy zdjąć płótnianki?

HARPAGON

421

Tak, kiedy ujrzycie, że goście się już schodzą; a pamiętajcie nie zniszczyć liberii.

ŹDZIEBEŁKO

422

Ale kiedy, proszę pana, mój kaftan po jednej stronie z przodu strasznie poplamiony olejem…

SZCZYGIEŁEK

423

A znowu moje szarawary całkiem podarte z tyłu, tak, że mi widać, uczciwszy uszy…

HARPAGON

do Szczygiełka
424

Sza! Trzymaj się zręcznie koło ściany i obracaj się zawsze frontem. Do Ździebelka, pokazując mu, w jaki sposób ma trzymać kapelusz przed sobą, aby zasłonić plamę z oleju A ty, kiedy będziesz usługiwał, trzymaj zawsze kapelusz w ten sposób.

SCENA TRZECIA

HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, JAKUB

HARPAGON

425

Ty, moja córko, będziesz miała oko, gdy będą sprzątali ze stołu, i będziesz uważała, aby nic nie przepadło. To zajęcie dla młodej panienki. A pamiętaj też przyjąć jak należy moją narzeczoną, która cię chce odwiedzić: zabierzesz ją z sobą na jarmark. Rozumiesz?

ELIZA

426

Tak, ojcze.

HARPAGON

przedrzeźniając
427

Tak, niuńko.

SCENA CZWARTA

HARPAGON, KLEANT, WALERY, JAKUB

HARPAGON

428

A ty, paniczu, któremu łaskawie przebaczyłem ostatnie wybryki, proszę, aby ci również nie wpadło do głowy wykrzywiać się na nią.

KLEANT

429

Ja, ojcze? Wykrzywiać się na nią! Z jakiej przyczyny?

HARPAGON

430

Mój Boże! Już my wiemy, co sobie myślą dzieci, kiedy ojciec żeni się powtórnie, i jakim okiem patrzą zazwyczaj na tak zwaną macochę. Ale, jeżeli pragniesz, abym zupełnie wymazał z pamięci ostatnią sprawkę, zalecam ci, byś tę osobę przyjął jak najuprzejmiej i był dla niej tak grzeczny, jak tylko zdołasz.

KLEANT

431

Jeżeli mam prawdę wyznać, ojcze, nie mogę powiedzieć, abym był bardzo rad z tego, iż ta osoba zostanie moją macochą: skłamałbym, gdybym to utrzymywał; ale, co się tyczy grzecznego przyjęcia, ręczę ci, ojcze, iż pod tym względem spotkasz się z najściślejszym posłuszeństwem.

HARPAGON

432

No, pamiętaj!

KLEANT

433

Zobaczysz, ojcze, nie będziesz miał powodu się uskarżać.

HARPAGON

434

Bardzo ci się to chwali.

SCENA PIĄTA

HARPAGON, WALERY, JAKUB

HARPAGON

435

Walery, pomóż mi w tej sprawie. Chodź tu, imci[47] Jakubie, zbliż się, zachowałem cię na ostatek.

JAKUB

436

Czy do stangreta zamierza pan mówić czy do kucharza? Bo jestem i jednym, i drugim.

HARPAGON

437

Do obydwóch.

JAKUB

438

Ale do którego najpierw?

HARPAGON

439

Do kucharza.

JAKUB

440

Niech pan zaczeka, jeśli łaska. Zdejmuje liberię stangreta i ukazuje się ubrany za kucharza.

HARPAGON

441

Cóż to, u diaska, za jakieś komedie?

JAKUB

442

Jestem na usługi.

HARPAGON

443

Przyrzekłem wydać dziś kolację, Jakubie.

JAKUB

na stronie
444

Cuda się dzieją!

HARPAGON

445

Powiedz no mi: potrafisz zgotować jak się należy?

JAKUB

446

Owszem, jeżeli pan da dosyć pieniędzy.

HARPAGON

447

Cóż u diabła, ciągle pieniędzy! Zdawałoby się, że oni nie umieją nic innego, jak tylko: pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. Wciąż jedno słowo w gębie: pieniędzy! Ciągle słyszę tylko: pieniędzy! Oto ich ulubiony konik: pieniądze!

WALERY

448

Słyszał kto kiedy bezczelniejszą odpowiedź! Wielka sztuka ugotować dobrą kolację za drogie pieniądze! To najłatwiejsza rzecz pod słońcem; nie ma tak miernej mózgownicy, która by się nie wysiliła na to. Kto chce okazać, że jest zdatnym człowiekiem, powinien umieć dać dobrze jeść za tanie pieniądze.

JAKUB

449

Dobrze jeść za tanie pieniądze?

WALERY

450

Rozumie się.

JAKUB

do Walerego
451

Dalibóg, panie rządco, bardzo byłbym wdzięczny, gdybyś mnie pan nauczył tego sekretu i objął urząd kucharza, bo, jak widzę, w tym domu do wszystkiego chcesz nos wściubiać.

HARPAGON

452

Cicho mi! Czegóż więc trzeba?

JAKUB

453

Oto jest tu pan rządca, który ugotuje panu dobrze jeść za tanie pieniądze.

HARPAGON

454

Hej tam! Masz mi odpowiadać na pytanie.

JAKUB

455

Ileż osób?

HARPAGON

456

Osiem do dziesięciu; ale trzeba liczyć tylko na osiem. Gdzie jest dla ośmiu, znajdzie się i dla dziesięciu.

WALERY

457

Rozumie się.

JAKUB

458

Ano, to trzeba będzie cztery wielkie dania i pięć przystawek. Zupa… Pierwsze danie…

HARPAGON

459

Cóż u diabła, to by starczyło dla całego miasta!

JAKUB

460

Pieczyste…

HARPAGON

zasłaniając mu usta ręką
461

A, łotrze, pożreć chcesz mnie całego!

JAKUB

462

Legumina…

HARPAGON

zasłaniając mu znowu usta
463

Jeszcze?

WALERY

do Jakuba
464

Chcesz, aby wszyscy popękali? Czy pan po to sprosił gości, aby ich uśmiercać z przejedzenia? Idźże sobie przeczytać jakie przepisy zdrowotne i popytaj się lekarzy, czy może być coś szkodliwszego dla człowieka niż nadmierne jedzenie.

HARPAGON

465

Ma słuszność.

WALERY

466

Dowiedzże się, Jakubie, ty i podobni tobie, że to prosta mordownia — stół przeładowany potrawami. Kto chce się okazać prawdziwym przyjacielem swoich gości, daje im jeść skromnie; toć, wedle słów starożytnego filozofa, po to się je, aby żyć, nie zaś po to żyje, aby jeść.

HARPAGON

467

Ach, pięknie powiedziane! To najpiękniejsza sentencja, jaką słyszałem w życiu: Po to się żyje, aby jeść, a nie po to je, aby żyć… Nie, nie, to nie to. Jak ty to powiedziałeś?

WALERY

468

Że po to się je, aby żyć, a nie po to żyje, aby jeść.

HARPAGON

do Jakuba
469

Aha. Słyszałeś? Do Walerego Cóż to za wielki mędrzec powiedział?

WALERY

470

Nie przypominam sobie w tej chwili.

HARPAGON

471

Pamiętaj mi spisać te słowa: chcę je wyryć złotymi literami nad kominkiem.

WALERY

472

Nie omieszkam. Co zaś się tyczy wieczerzy, niech pan to mnie pozostawi; już ja wszystko zarządzę jak trzeba.

HARPAGON

473

Więc dobrze.

JAKUB

474

Tym lepiej! Mniej będę miał kłopotu.

HARPAGON

do Walerego
475

Najlepiej dać coś takiego, czego nie można dużo jeść i co zaraz syci; ot, potrawkę baranią, dobrze tłustą: do tego ciasto nadziewane gęsto kasztanami. To zapycha.

WALERY

476

Niech się pan na mnie spuści[48].

HARPAGON

477

A teraz, Jakubie, trzeba wychędożyć[49] karocę.

JAKUB

478

Niech pan czeka: to do stangreta. Wkłada płaszcz. Powiada pan…

HARPAGON

479

Zwierzęta, Głód, SkąpiecŻe trzeba wychędożyć karocę i mieć konie w pogotowiu. Zawieziesz na jarmark…

JAKUB

480

Pańskie konie? Ależ, dalibóg, one po prostu z nóg lecą! Nie powiem panu, że leżą na podściółce: biedne zwierzęta nie wiedzą, co to podściółka, nie ma co o tym gadać! Ale trzyma je pan na tak ścisłym poście, że to już zaledwie cienie, widma, szkielety, a nie konie.

HARPAGON

481

Wielka im krzywda! Cały dzień nic nie robią.

JAKUB

482

Pan myśli, że kto nic nie robi, to już jeść nie potrzebuje? Lepiej by wyszło na zdrowie biednym bydlętom pracować porządnie, ale za to najeść się do syta. Serce się kraje patrzeć na tę mizerię! Bo, koniec końców, człowiek ma serce dla swoich koni: zdaje mu się, że sam cierpi, kiedy patrzy na ich niedolę. Od ust sobie codziennie odejmuję, aby je pożywić; to, proszę pana, trzeba być z kamienia, aby tak nie mieć litości nad bliźnim…

HARPAGON

483

Niewielka praca odwieźć panienki na jarmark.

JAKUB

484

Nie, panie, nie miałbym odwagi ich zaprząc, sumienie by mnie gryzło, gdybym uderzył batem te chudzięta. Jakże pan chcesz, aby one zawlokły karocę, skoro same ledwie się wloką!

WALERY

485

Uproszę sąsiada, aby zastąpił Jakuba na koźle; wszakże i tak będzie tu potrzebny.

JAKUB

486

Niech będzie. Wolę już, niech zginą z innej ręki, nie z mojej.

WALERY

487

Pan Jakub coś dużo rezonuje.

JAKUB

488

Pan rządca coś we wszystko nos wścibia.

HARPAGON

489

Cicho tam!

JAKUB

490

Sługa, PochlebstwoJa bo[50], proszę pana, znieść nie mogę lizunów[51] i dobrze widzę, do czego to zmierza. Te jego wieczne trzęsienie się nad chlebem, winem, nad drzewem, solą i świecami, to tylko po to, aby panu bakę świecić[52] i ująć pana za serce. Wściekłość mnie już bierze; przykro mi, doprawdy, codziennie słyszeć, co ludzie gadają o panu. Niech co chce będzie, ja i dla pana, mimo wszystko, mam serce: po moich koniach, pan jest człowiekiem, którego kocham najwięcej na świecie.

HARPAGON

491

Mógłbyś mi powiedzieć, mości[53] Jakubie, co o mnie gadają?

JAKUB

492

Owszem, gdybym był pewny, że się pan nie pogniewa.

HARPAGON

493

Nie, ani trochę.

JAKUB

494

SkąpiecAha! Pewien jestem, że pan by się rozzłościł.

HARPAGON

495

Ani mi się śni. Owszem, przyjemność mi zrobisz; rad będę usłyszeć, co ludzie o mnie mówią.

JAKUB

496

Skoro więc pan każe, powiem otwarcie, że drwią sobie wszędzie z pana. Ze wszystkich stron przycinki za pana musimy znosić, świat nie ma większej uciechy niż dworować sobie z pana i obnosić coraz to nowe powiastki o pańskim sknerstwie. Jeden mówi, że pan każe drukować osobne kalendarze z podwójną ilością dni krzyżowych i wigilii, aby domownikom nałożyć dubeltową[54] liczbę postów; drugi, że pan zawsze się umie pogniewać o coś na służbę z okazji Nowego Roku lub odprawy, aby móc nic nie dać. Ten opowiada, że pewnego razu pozwałeś pan kota z sąsiedniego domu za to, że zjadł panu resztkę potrawki baraniej; ów, że schwytano pana w nocy, jak pan sam odkradał owies koniom, i że własny stangret, ten, co tu był przede mną, wrzepił panu po ciemku porcyjkę batogów, do których się pan nikomu nie przyznał. Słowem, mam rzec prawdę? Ruszyć się nie można, aby się nie słyszało, jak pana obrabiają na wszystkie strony. Jesteś pan pośmiewiskiem całego świata; nikt o panu inaczej nie mówi, tylko jak o skąpcu, dusigroszu, brudasie i lichwiarzu.

HARPAGON

bijąc Jakuba
497

Jesteś głupiec, bałwan, hultaj i bezczelnik.

JAKUB

498

A co, nie zgadłem? Nie chciał pan wierzyć. Mówiłem, że się pan pogniewa, jak powiem prawdę.

HARPAGON

499

Nauczę cię takich gadań!

SCENA SZÓSTA

WALERY, JAKUB

WALERY

śmiejąc się
500

Widzę, mości Jakubie, że źle ci płacą za twą szczerość.

JAKUB

501

Do licha, mości przybłędo, który chcesz tutaj grać ważną figurę, to nie twoja sprawa. Śmiej się z kijów, które sam dostaniesz, nie z moich.

WALERY

502

Konflikt, PrzemocEjże, panie Jakubie, proszę, niech się pan nie złości.

JAKUB

na stronie
503

Oho, coś mi cienko śpiewa! Spróbuję udać zucha, a jeśli będzie dość głupi, aby się przestraszyć, przetrzepię go trochę. Głośno. A czy wiesz, panie śmieszku, że ja śmieszków nie lubię i że jeżeli będziesz mi w drogę właził, nauczę cię śmiać się z innego tonu? Następuje groźno na Walerego, który się cofa.

WALERY

504

Ejże, z wolna!

JAKUB

505

Co, z wolna? Jak mi się będzie podobało!

WALERY

506

Za pozwoleniem.

JAKUB

507

Widzicie błazna!

WALERY

508

Panie Jakubie…

JAKUB

509

Nie ma żadnego pana Jakuba. Jak się wezmę do kija, to ci tak skórę wyłoję…

WALERY

510

Jak to: do kija? Walery następuje z kolei na Jakuba.

JAKUB

511

Nic, nic, ja tylko tak…

WALERY

512

Czy ty wiesz, panie śmiałku, że bardzo łatwo mógłbym przełoić ja ciebie?

JAKUB

513

Ależ nie wątpię.

WALERY

514

Że ostatecznie jesteś tylko lichym kuchtą?

JAKUB

515

Wiem, wiem.

WALERY

516

I że mnie jeszcze nie znasz jak należy.

JAKUB

517

Niech pan daruje.

WALERY

518

Wyłoisz mi skórę, powiadasz?

JAKUB

519

Tak sobie żartowałem.

WALERY

520

A mnie twoje żarty wcale nie smakują. Okładając kijem Jakuba. Niech cię to na drugi raz oduczy od głupich żartów.

JAKUB

sam
521

Słowo, Prawda, Przemoc, Pozycja społeczna, Pan, SługaNiech diabli wezmą szczerość! To liche rzemiosło: wyrzekam się go; odtąd nie w głowie mi mówić prawdę. Mniejsza zresztą o mego pana; on ma przynajmniej jakieś prawo mnie grzmocić; ale co z panem rządcą, jeszcze się porachujemy.

SCENA SIÓDMA

MARIANNA, FROZYNA, JAKUB

FROZYNA

522

Nie wiesz, Jakubie, czy pan w domu?

JAKUB

523

O, w domu, w domu, wiem aż nadto dobrze.

FROZYNA

524

Powiedz mu, proszę, że czekamy.

JAKUB

525

Oho, jakiś niebrzydki buziaczek!

SCENA ÓSMA

MARIANNA, FROZYNA

MARIANNA

526

Ach, Frozyno, tak mi dziwnie jakoś; jeśli mam prawdę powiedzieć, strasznie się boję tego spotkania.

FROZYNA

527

Ale dlaczego? Skądże ten niepokój?

MARIANNA

528

Ach, ty się pytasz? Czy nie możesz sobie wyobrazić uczucia osoby, która za chwilę ma zobaczyć narzędzia tortur, na jakie jest skazana?

FROZYNA

529

Wierzę bardzo, że gdyby chodziło o przyjemny rodzaj śmierci, wolałabyś do tego inne narzędzie niż pana Harpagona. Poznaję z twojej minki, że młody elegancik, o którym mi mówiłaś, zaprószył ci nieco głowę.

MARIANNA

530

Tak, Frozyno, nie myślę przeczyć; wyznaję, iż kilkakrotne jego odwiedziny i obejście tak pełne grzeczności i szacunku zostawiły mi nader miłe wspomnienie.

FROZYNA

531

Ale czy dowiedziałaś się bodaj, kto to taki?

MARIANNA

532

Nie, nie wiem; ale to wiem, że jest człowiekiem, którego można pokochać. To pewna, gdyby rzeczy zależały od mego wyboru, wolałabym raczej jego niż innego, i wspomnienie to niemałą odgrywa rolę we wstręcie do narzuconego mi małżeństwa.

FROZYNA

533

Małżeństwo, Wdowa, Starość, InteresMój Boże! takie gagatki są bardzo przyjemne i umieją się przypodobać; ale cóż, zwykle są goli jak święci tureccy. Lepszy zaprawdę los czeka cię z mężem starym, ale bogatym. Przyznaję, że związek taki nie wróży zbyt wielkich rozkoszy i że trzeba będzie przewalczyć trochę wstrętu; ale to przecież nie na wieczność! Śmierć jego, wierzaj, pozwoli ci znaleźć kogoś milszego, kto zatrze to przykre wspomnienie.

MARIANNA

534

Mój Boże, Frozyno, to straszna rzecz, iż, aby móc być szczęśliwą, trzeba życzyć lub oczekiwać dopiero czyjegoś zgonu! Śmierć nie zawsze jest tak uprzejma dla naszych zamiarów.

FROZYNA

535

Czy panna żartuje? Wychodzisz zań tylko z tym warunkiem, że zostajesz prędko wdową; to jeden z punktów ślubnego kontraktu! To byłaby bezczelność, gdyby miał nie umrzeć do kwartału[55]! Ale otóż i on we własnej osobie.

MARIANNA

536

Ach, Frozyno, cóż za postać!

SCENA DZIEWIĄTA

HARPAGON, FROZYNA, MARIANNA

HARPAGON

do Marianny
537

Nie gniewaj się, piękna panienko, że ci się ośmielam przedstawić w okularach. Wiem, że twoje wdzięki dostatecznie jaśnieją oczom, dość są widoczne same przez się i nie potrzeba szkieł, aby się ich dopatrzeć; ale wszak i na gwiazdy ludzie patrzą przez szkła. Ja twierdzę i zaręczam, że pani jesteś gwiazdą, i jaką gwiazdą! Najpiękniejszą gwiazdą, jaka istniała kiedy w krainie gwiazd. Frozyno, ależ ona nic nie odpowiada? Nie okazuje żadnej radości z mego widoku?

FROZYNA

538

Jeszcze nie może ochłonąć; przy tym dziewczęta zawsze się wstydzą pokazać tak od razu, co się dzieje w serduszku.

HARPAGON

do Frozyny
539

Masz słuszność. Do Marianny Oto, piękna duszyczko, córka pragnie się z tobą przywitać.

SCENA DZIESIĄTA

HARPAGON, ELIZA, MARIANNA, FROZYNA

MARIANNA

540

Zbyt późno dopełniam tego miłego obowiązku.

ELIZA

541

Pani uczyniłaś to, co ja powinnam była uczynić: do mnie należało uprzedzić panią.

HARPAGON

542

CórkaDuża dziewczyna, nieprawdaż? Ale złe zielsko zawsze prędko rośnie.

MARIANNA

po cichu do Frozyny
543

O, cóż za wstrętny człowiek.

HARPAGON

po cichu do Frozyny
544

Co mówi moja ślicznotka?

FROZYNA

545

Że pan jest zachwycający.

HARPAGON

546

Zbyt jesteś łaskawa, czarująca istoto.

MARIANNA

na stronie
547

Cóż za figura!

HARPAGON

548

Jestem ci nader obowiązany za takie uczucia.

MARIANNA

na stronie
549

Nie wytrzymam dłużej.

SCENA JEDENASTA

HARPAGON, MARIANNA, ELIZA, KLEANT, WALERY, FROZYNA, ŹDZIEBEŁKO

HARPAGON

550

Oto syn pragnie złożyć ci uszanowanie.

MARIANNA

po cichu do Frozyny
551

Ach, Frozyno, cóż za zdarzenie! To właśnie ten, o którym ci mówiłam.

FROZYNA

do Marianny
552

Istotnie, nadzwyczajny zbieg okoliczności.

HARPAGON

553

Uważam, iż pani się dziwi, widząc mnie ojcem tak dorosłych dzieci, ale wkrótce zbędę się obojga.

KLEANT

do Marianny
554

Jeśli mam pani prawdę wyznać, nie spodziewałem się nigdy takiego spotkania. Zdziwiłem się niemało, kiedy mi dziś rano ojciec obwieścił swój zamiar.

MARIANNA

555

Toż samo mogłabym powiedzieć o sobie. To spotkanie zaskoczyło mnie nie mniej od pana; nie byłam przygotowana na taką przygodę[56].

KLEANT

556

To pewna, pani, iż ojciec nie mógł uczynić lepszego wyboru i że zaszczyt oglądania pani jest dla mnie niemałym szczęściem; jednakże, mimo wszystko, nie będę pani upewniał, iż z radością powitam w tobie moją macochę. Dworne owacje zbyt trudne mi są w tych warunkach; niepodobieństwem mi jest winszować pani tego tytułu. Te słowa mogłyby się wydać nie dość uprzejme; ale pewien jestem, że ty, pani, zrozumiesz je tak, jak należy, i pojmiesz, iż ten związek musi we mnie budzić bardzo naturalną odrazę. Wiedząc, kim jestem, nie możesz się nie domyślać, do jakiego stopnia staje on w drodze[57] mym pragnieniom; jeżeli mam prawdę wyznać, powiem, z przeproszeniem mego ojca, że gdyby rzeczy zależały ode mnie, małżeństwo to nie przyszłoby nigdy do skutku.

HARPAGON

557

A to doprawdy bezwstydnik! Ładna oracja powitalna!

MARIANNA

558

Ja zaś, w odpowiedzi, wyznam, że moje uczucia w tym względzie są zupełnie podobne. Jeżeli panu byłoby przykro widzieć we mnie macochę, i mnie również bardzo byłoby niemiło ujrzeć w nim pasierba. Nie myśl, proszę, że to z mej woli grozi panu to niebezpieczeństwo. Za nic nie chciałabym panu zrobić przykrości; i, o ile przemoc nie zmusi mnie do tego, daję panu słowo, że nie przystanę nigdy na małżeństwo, które pana martwi.

HARPAGON

559

Ma słuszność. Na takie głupie odezwanie trzeba odpowiedzieć z tego samego tonu. Przepraszam cię bardzo, ślicznotko, za zuchwalstwo syna; głuptas nie pojmuje jeszcze znaczenia tego, co mówi.

MARIANNA

560

Upewniam, że się nie czuję bynajmniej obrażoną; przeciwnie, sprawił mi przyjemność, wyrażając otwarcie swe prawdziwe uczucia. Podoba mi się to wyznanie; gdyby przemówił inaczej, zmniejszyłoby to mój szacunek dla niego.

HARPAGON

561

Zbyt dobra jesteś, że tak tłumaczysz jego głupstwa. Z czasem zresztą nabierze rozsądku; zobaczysz, że zmieni zapatrywania.

KLEANT

562

Nie, ojcze, nie byłbym zdolen[58] odmienić uczuć i proszę usilnie panią, byś zechciała im uwierzyć.

HARPAGON

563

Patrzcie mi błazna! Brnie coraz dalej!

KLEANT

564

Czy chciałbyś, ojcze, abym kłamał swoim myślom?

HARPAGON

565

Jeszcze! Zaczniesz ty mi gadać z innego tonu?

KLEANT

566

Dobrze więc, ojcze, skoro tak każesz, będę przemawiał inaczej. Pozwól więc, pani, że postawię się na miejscu ojca i wyznam ci, iż nie widziałem w świecie nic równie uroczego; nie pojmuję większego szczęścia niż podobać się tobie; tytuł twego męża jest zaszczytem i rozkoszą, które bym przełożył nad potęgę największych władców świata. Tak, pani; szczęście posiadania cię jest w moich oczach najpiękniejszym losem, a w zdobyciu go pokładałbym całą mą dumę. Nie istnieje nic, czego bym nie był zdolny uczynić dla tak kosztownej nagrody; najpotężniejsze zapory…

HARPAGON

567

Hola, synu, hola!

KLEANT

568

W twoim imieniu, ojcze, przemawiałem do pani.

HARPAGON

569

Do kroćset, mam język, aby mówić za siebie; nie potrzebuję adwokata. Hej tam, krzeseł!

FROZYNA

570

Nie; lepiej udamy się teraz na jarmark, aby wcześniej wrócić i mieć więcej czasu do gawędki.

HARPAGON

do Ździebełka
571

Wołaj tam, niech zaprzęga.

SCENA DWUNASTA

HARPAGON, MARIANNA, ELIZA, KLEANT, WALERY, FROZYNA.

HARPAGON

do Marianny
572

Zechciej wybaczyć, ślicznotko, że nie pomyślałem o jakiej przekąsce przed spacerem.

KLEANT

573

Postarałem się o to, ojcze: kazałem w twoim imieniu przynieść parę koszy chińskich pomarańcz, daktyli i konfitur.

HARPAGON

po cichu do Walerego
574

Walery!

WALERY

po cichu do Harpagona
575

Zwariował!

KLEANT

576

Uważasz, ojcze, że to nie dosyć? Mam nadzieję, że pani zechce darować…

MARIANNA

577

Ależ i to było zupełnie zbyteczne.

KLEANT

578

PodstępCzy zdarzyło się pani widzieć kiedy[59] piękniejszy diament, niż ten, który ojciec ma na palcu?

MARIANNA

579

W istocie, błyszczy wspaniale.

KLEANT

zdejmując ojcu diament i wręczając Mariannie
580

Musi pani blisko zobaczyć.

MARIANNA

581

Bardzo piękny, rzeczywiście, ogień ma niezrównany.

KLEANT

zagradzając drogę Mariannie, która chce oddać diament
582

Nie, pani, w zbyt pięknych znajduje się rączkach. Chciej pani przyjąć ten mały upominek, jaki ci składa ojciec.

HARPAGON

583

Ja?

KLEANT

584

Nieprawdaż, ojcze, pragnąłbyś, aby pani przyjęła ten pierścień dla twojej miłości?

HARPAGON

po cichu do syna
585

Jak to?

KLEANT

do Marianny
586

Ależ tak! Ojciec daje mi znaki, abym panią nakłonił do przyjęcia.

MARIANNA

587

Nie chciałabym…

KLEANT

do Marianny
588

Żartuje pani? Za nic w świecie nie wziąłby go z powrotem.

HARPAGON

na stronie
589

Oszaleję!

MARIANNA

590

To byłoby…

KLEANT

ciągle nie pozwalając Mariannie oddać pierścionka
591

Ależ nie, pani, to byłaby obraza.

MARIANNA

592

Ależ proszę.

KLEANT

593

Ani mowy.

HARPAGON

na stronie
594

Niech wszyscy czarci…

KLEANT

595

O, jaki wzburzony odmową!

HARPAGON

po cichu do syna
596

A, zdrajco!

KLEANT

do Marianny
597

Widzi pani, jest w rozpaczy.

HARPAGON

cicho do syna, grożąc mu
598

Kacie! Opryszku!

KLEANT

599

To nie moja wina, ojcze. Robię, co mogę, aby panią nakłonić; cóż, kiedy się upiera.

HARPAGON

j.w.
600

Wisielcze!

KLEANT

601

Jesteś pani przyczyną, iż ojciec pogniewał się na mnie.

HARPAGON

j.w.
602

Łotrze!

KLEANT

do Marianny
603

Przyprawisz go o chorobę. Przez litość, pani, nie opieraj się dłużej.

FROZYNA

do Marianny
604

Mój Boże! Cóż za ceremonie. Weźże pierścionek, skoro pan chce koniecznie.

MARIANNA

do Harpagona
605

Aby więc pana nie gniewać, zatrzymuję go na razie, lecz nie omieszkam zwrócić przy sposobności.

SCENA TRZYNASTA

HARPAGON, MARIANNA, ELIZA, KLEANT, WALERY, FROZYNA, ŹDZIEBEŁKO

ŹDZIEBEŁKO

606

Panie, człowiek jakiś chce mówić z panem.

HARPAGON

607

Powiedz, że jestem zajęty; niech przyjdzie innym razem.

ŹDZIEBEŁKO

608

Mówi, że przyniósł pieniądze dla pana.

HARPAGON

do Marianny
609

Wybacz mi, pani; wracam natychmiast.

SCENA CZTERNASTA

HARPAGON, MARIANNA, ELIZA, KLEANT, WALERY, FROZYNA, SZCZYGIEŁEK

SZCZYGIEŁEK

wpadając i przewracając Harpagona
610

Panie…

HARPAGON

611

Och! Zabił mnie.

KLEANT

612

Co się stało, ojcze, czy zrobiłeś sobie co złego?

HARPAGON

613

Zdrajca! Musieli go przekupić moi dłużnicy, aby mi kark skręcił.

WALERY

do Harpagona
614

Ależ nie, nic panu nie będzie.

SZCZYGIEŁEK

do Harpagona
615

Przepraszam bardzo, myślałem, że trzeba się śpieszyć.

HARPAGON

616

Czego chcesz, gałganie?

SZCZYGIEŁEK

617

Chciałem powiedzieć, że konie niepodkute.

HARPAGON

618

Niechże je prędko zawiodą do kowala.

KLEANT

619

Zanim więc je okują, pozwolisz, ojcze, że będę za ciebie robił honory domu i zaprowadzę panią do ogrodu, gdzie kazałem podać podwieczorek.

SCENA PIĘTNASTA

HARPAGON, WALERY

HARPAGON

620

Walery, miejże przynajmniej oko na wszystko i staraj się uratować, ile będzie można, aby odesłać z powrotem do sklepu.

WALERY

621

Niech pan będzie spokojny.

HARPAGON

sam
622

O synu wyrodny! Chcesz więc mej ruiny?

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.