Zemsta · Aleksander Fredro

AKT PIERWSZY

Nie masz nic tak złego, żeby się na dobre nie przydało. Bywa z węża dryjakiew[1], złe często dobremu okazyją daje.

Andrzej Maksymilian Fredro[2]

OSOBY:

  1. Cześnik Raptusiewicz
  2. Klara — jego synowica[3]
  3. Rejent Milczek
  4. Wacław — syn Rejenta
  5. Podstolina
  6. Papkin
  7. Dyndalski — marszałek Cześnika
  8. Śmigalski — dworzanin Cześnika
  9. Perełka — kuchmistrz Cześnika
  10. Mularze, hajduki, pachołki etc.

Scena na wsi.

AKT PIERWSZY

Pokój w zamku Cześnika, drzwi na prawo, lewo i w środku, stoły, krzesła etc.[4], gitara angielska na ścianie.

SCENA PIERWSZA

Cześnik, Dyndalski
Cześnik w białym żupanie[5], bez pasa i w szlafmycy[6] siedzi przy stole po prawej od aktorów stronie, okulary na nosie, czyta papiery[7] — za stołem, trochę w głębi, stoi Dyndalski, ręce w tył założone.

MałżeństwoCZEŚNIK

jakby do siebie
1
Piękne dobra w każdym względzie —
Lasy — gleba wyśmienita —
Dobrą żoną pewnie będzie —
Co za czynsze! — To kobiéta[8]!…
5
Trzy folwarki!

DYNDALSKI

Miła wdowa.

CZEŚNIK

Arcymiła, ani słowa.
kładzie papiery
Cóż, polewki[9] dziś nie dacie?
Dyndalski wychodzi.
Długoż na czczo będę czekać?
po krótkim milczeniu
10
Nie — nie trzeba rzeczy zwlekać —
Dyndalski, spotkawszy we drzwiach hajduka[10] niosącego na tacy wazkę, talerz, chleb itd., odbiera od niego i wraca, zawiązuje serwetę pod szyją Cześnikowi, potem podaje talerz z polewką, co wszystko nie tamuje rozmowy.
Qua[11] opiekun[12] i qua krewny,
Miałbym z Klarą sukces pewny;
Ale Klara młoda, płocha,
Chociaż dzisiaj i pokocha,
15
Któż za jutro mi zaręczy!

DYNDALSKI

nabierając na talerz
Nikt rozumny, jaśnie panie,
Rzecz to śliska.

CZEŚNIK

obracając się ku niemu
Tu sęk właśnie!
Na toż bym się, mocium panie,
20
Kawalerstwa dziś wyrzekał,
uderzając w stół
By kto… niech go piorun trzaśnie!
Długo będzie na to czekał,
po krótkim milczeniu, biorąc talerz
Ma dochody wprawdzie znaczne —
Podstolina ma znaczniejsze;
25
Z wdówką zatem działać zacznę.
po krótkim milczeniu
Bawi z nami — w domu Klary,
Bo krewniaczka jej daleka,
Ale mnie się wszystko zdaje…

DYNDALSKI

Ona czegoś więcej czeka.

CZEŚNIK

parskając śmiechem
30
Ona czegoś… więcej… czeka…
A bodajże cię, Dyndalu,
Z tym konceptem! — Czegoś czeka!
śmieje się
Tfy!… jakżem się uśmiał szczerze!
Czeka! — bardzo temu wierzę.
jedząc i po krótkiej chwili
35
Jeszczeć młoda jest i ona,
Ależ wdowa — doświadczona —
Zna proporcją[13], mocium panie,
I nie każe fircykować[14],
Po kulikach[15] balansować[16].
40
po krótkiej chwili
No — nie sekret, żem niemłody,
Alem także i niestary.
Co?

DYNDALSKI

niekoniecznie przystając
Tać…

CZEŚNIK

urażony
45
Możeś młodszy?

DYNDALSKI

Miary
Z mego wieku…

CZEŚNIK

kończąc rozmowę
Dam dowody.
Chwila milczenia.

DYNDALSKI

skrobiąc się poza uszy
Tylko że to, jaśnie panie —

CZEŚNIK

50
Hę?

DYNDALSKI

W małżeńskim ciężko stanie:
Pan zaś, mówiąc między nami,
Masz pedogrę[17].

CZEŚNIK

niekontent
Ej, czasami.

DYNDALSKI

55
Kurcz żołądka.

CZEŚNIK

Po przepiciu.

DYNDALSKI

Rumatyzmy[18] jakieś łupią.

CZEŚNIK

zniecierpliwiony
Ot, co powiesz, wszystko głupio. —
Ten mankament[19] nic nie znaczy:
60
Wszak i u niej co w ukryciu,
Bóg to tylko wiedzieć raczy;
I nikt pewnie się nie spyta,
Byle tylko w dalszym życiu
Między nami była kwita[20].

SCENA DRUGA

Cześnik, Dyndalski, Papkin
FircykPapkin po francusku ubrany, przy szpadzie, krótkie spodnie, buty okrągłe do pół łydki; tupet[21] i harcopf[22], kapelusz stosowany[23], pod pachą para pistoletów; zawsze prędko mówi.

FircykPAPKIN

65
Bóg z waszmością, mój Cześniku.
Pędząc cwałem na rozkazy
Zamęczyłem szkap bez liku;
Wywróciłem się sto razy,
Tak że z nowej mej kolaski[24]
70
Gdzieś po drodze tylko trzaski[25].

CZEŚNIK

A ja za to ręczyć mogę,
Że mój Papkin tu piechotą
Przywędrował całą drogę;
A na podróż dane złoto
75
Gdzieś zostawił przy labecie[26].

PAPKIN

pokazując pistolet
Patrz, Cześniku — poznasz przecie…

CZEŚNIK

Cóż mam poznać?

PAPKIN

Wystrzelony.
Wypalony!

DYNDALSKI

na stronie, odchodząc
80
Gdzieś na wrony.

PAPKIN

Gdzie, do kogo, milczeć muszę,
Lecz nie karty są przyczyną,
Żem się w drodze spóźnił nieco.
Ani ziewnął, na mą duszę!
85
Tak z mej ręki wszyscy giną!

CZEŚNIK

poprawiając w mowie
Wszystkie.

PAPKIN

Wszystkie?

CZEŚNIK

Ćmy, komary.

PAPKIN

Waszmość nigdy nie dasz wiary.

CZEŚNIK

90
Bom niegłupi, mocium panie.

PAPKIN

Ach! co widzę, tu śniadanie.

CZEŚNIK

Ha, śniadanie.

PAPKIN

Ach! Cześniku!
Już to sześć dni i sześć nocy
95
Nic nie miałem na języku.

CZEŚNIK

Jedz i słuchaj!

PAPKIN

Tak się stanie.
siada po drugiej stronie stołu, jak do siebie
Strzelam gracko[27], rzecz to znana.

CZEŚNIK

Tajemnica, SzantażRzecz to znana, iż w mej mocy
100
Kazać zamknąć waszmość pana
Za wiadome dawne sprawki.

PAPKIN

zastraszony
Zamknąć! po co?

CZEŚNIK

Dla zabawki.

PAPKIN

Czyż nie znajdziesz lepszej sobie?

CZEŚNIK

105
Cicho! ciszej! Ja to mówię,
By odświeżyć w twej pamięci,
Nim powierzę moje chęci,
Coś mnie winien, a ja tobie.

PAPKIN

Ach, co każesz, wszystko zrobię.
110
Byłbym zaraz dopadł konia…
Bom jest jeździec doskonały:
Niechaj będzie wzięty z błonia[28],
Dzik to dziki, lew to śmiały —
W moim ręku jak owieczka,
115
Bom jest jeździec doskonały.

CZEŚNIK

A bodajżeś!…

PAPKIN

Tylko pozwól…
Kładłem nawet w strzemię nogę,
Kiedy nagle wielka sprzeczka
120
Przedsięwziętą spaźnia[29] drogę;
A ta była w tym sposobie:

CZEŚNIK

Słuchaj!…

PAPKIN

Zaraz… Szedłem sobie;
Mina tęga, włos w pierścienie,
125
Głowa w górę — a wejrzenie! —
Niech truchleje płeć zdradziecka!

CZEŚNIK

Słuchaj!…

PAPKIN

Zaraz… Idę sobie;
A wtem jakaś księżna grecka;
130
Anioł! bóstwo! zerk z karety —
Giną za mną te kobiety! —
Zerk więc na mnie — zerk ja na nią,
Koniec końcem pokochała,
Zawołała et caetera
135
Książę, tygrys, ludzi zbiera…

CZEŚNIK

uderzając w stół, aż Papkin podskoczył w krześle
Ależ cicho!

PAPKIN

Nadtoś żywy[30].

CZEŚNIK

A bezbożny ty języku!
I tyrkotny[31], i kłamliwy.

PAPKIN

140
Nadtoś żywy, mój Cześniku.
Gdybym także, równie tobie,
Namiętności nie brał w ryzy,
uderzając w rękojeść szpady
Ostrze mojej Artemizy[32]
uprzedzając uderzenie w stół Cześnika
Proszę mówić.

CZEŚNIK

po krótkiej chwili
145
Ojciec Klary
Kupił ze wsią zamek stary…

PAPKIN

Fiu! — mój ojciec miał ich dziesięć.

CZEŚNIK

uderza w stół i mówi dalej
Tu mieszkamy, jakby sowy;
Lecz co gorsza, że połowy
150
Drugiej zamku — czart dziedzicem.
Przestrach Papkina.
Czy inaczej? — Rejent Milczek —
Słodki, cichy, z kornym licem,
Ale z diabłem, z diabłem w duszy!

PAPKIN

Jednak zgodnie, jak sąsiady…

CZEŚNIK

155
Jeśli nie ja mymi psoty,
Nikt go stąd już nie wyruszy[33].
Nie ma dnia bez sprzeczki, zwady —
Lecz potrzebne i układy.
Pisać? — nie chcę do niecnoty.
160
Iść tam? — ślisko, mocium panie:
Mógłby otruć, zabić skrycie.
A mnie jeszcze miłe życie,
Więc dlategom wybrał ciebie:
Będziesz posłem tam w potrzebie.

PAPKIN

165
Za ten honor ściskam nogi!
Wielki czynisz swemu słudze,
Ale nazbyt jestem srogi:
Zamiast zgody, wojnę wzbudzę,
Bo do rycerskiego dzieła
170
Matka w łonie mnie poczęła;
A z powicia ślub uniosłem[34],
Nigdy w życiu nie być posłem.

CZEŚNIK

Czym ja zechcę, Papkin będzie,
Bo mnie Papkin słuchać musi.

PAPKIN

175
Lecz porywczy w każdym względzie,
Jak sąsiada Papkin zdusi,
Jak mu kulą łeb przewierci,
Jak na bigos go posieka —
Któż natenczas sprawcą śmierci?
180
Kogóż za to kara czeka?

CZEŚNIK

Biorę wszystko na sumienie.

PAPKIN

Chciej rozważyć.

CZEŚNIK

Już się stało.
Teraz inne dam zlecenie:
185
Mości Papkin — ja się żenię.

PAPKIN

Ba!

CZEŚNIK

przedrzeźniając
Cóż to: ba?

PAPKIN

Tak się cieszę!
I w tę sprawę chętnie spieszę.
190
Powiedz, gdzie mam błysnąć chwałą;
Mamże[35] zostać dziewosłębem[36]?
Mamże zmusić zbyt zuchwałą?
Mamże skłonić zbyt nieśmiałą?
Mamże, jeśli cudzą żoną,
195
Jej tyrana przeszyć łono?…

CZEŚNIK

Cóż, u diabła, za szaleństwo!

PAPKIN

Znasz, Cześniku, moje męstwo.

CZEŚNIK

Słuchaj: mówiąc między nami,
Bez mej chluby, twej urazy,
200
Więcej niż ty, mój Papkinie,
Mam rozumu tysiąc razy.
Papkin chce przerwać, co Cześnik znakiem wstrzymuje.
Lecz rozprawiać z niewiastami,
Owe jakieś bałamutnie[37],
Afektowe[38] świegotanie —
205
Niech mi zaraz łeb kto utnie,
Nie potrafię, mocium panie.
Ty więc musisz swą wymową…

PAPKIN

Jest już twoją — daję słowo —
Chcesz, przysięgnę — masz już żonę,
210
Bo ja szczęście mam szalone:
Tylko spojrzę, każda moja,
A na każdą spojrzeć umiem.
Idę.

CZEŚNIK

Dokąd?

PAPKIN

215
Prawda, nie wiem.

CZEŚNIK

Podstolina…

PAPKIN

Już rozumiem.

CZEŚNIK

zatrzymując go
Tu ją czekaj.

PAPKIN

Ani słowa!
220
Za godzinę jest gotowa.

CZEŚNIK

odchodząc
Ja potrafię ci odwdzięczyć.

PAPKIN

Za Cześnika można ręczyć.

SCENA TRZECIA

PAPKIN

sam
Cześnik wulkan[39] — aż niemiło.
Gdybym krótko go nie trzymał,
225
Nie wiem, co by z światem było.
po krótkim myśleniu
Lecz nie będę ja tu drzymał
I w podziele tak się zwinę:
Jemu oddam Podstolinę,
Malowidło nieco stare;
230
Sobie wezmę śliczną Klarę.
Już od dawna mam nadzieję,
Że jej serce mnie się śmieje.
Już by para z nas dobrana
Zaludniała Papkinami,
235
Gdyby Cześnik, jakby ściana,
Nie stał zawsze między nami.
po chwili
Znak dać muszę, że tu jestem;
Niechaj lubym śpiew szelestem
W lube, drogie uszko wpadnie —
240
Ach, jak anioł śpiewam ładnie!
śpiewa przy angielskiej gitarze
Kot, Flirt«Córuś moja, dziecię moje, co u ciebie szepce?
Pani matko dobrodziejko, kotek mleko chłepce;
Oj kot, pani matko, kot, kot,
Narobił mi w pokoiku łoskot.
245
Córuś moja, dziecię moje, co u ciebie stuka?
Pani matko dobrodziejko, kotek myszki szuka;
Oj kot, pani matko, kot, kot,
Narobił mi w pokoiku łoskot.
250
Córuś moja, dziecię moje, czy ma ten kot nogi?
Pani matko dobrodziejko, i srebrne ostrogi;
Oj kot, pani matko, kot, kot,
Narobił mi w pokoiku łoskot[40]».

SCENA CZWARTA

Papkin, Podstolina ze drzwi prawych.

PODSTOLINA

255
Wszak mówiłam — albo koty[41],
Albo Papkin nam się zjawił.

PAPKIN

Żartobliwej pełna weny[42],
Podstolino! pół anioła!
Kolosalny wzorze cnoty
260
Pośród hemisfernej sceny[43],
Strojny w miłość, lubość, wdzięki!
Pozwól kornie ugiąć czoła
I na śniegu twojej ręki
Złożyć ustek wyciśnienie.
całuje w rękę
265
Sługa, służka uniżony.

PODSTOLINA

Cóż sprowadza w nasze strony?

PAPKIN

Miłe wszystkim nam zdarzenie.

PODSTOLINA

Tym zdarzeniem?

PAPKIN

Twe zamęście.

PODSTOLINA

270
Moje?

PAPKIN

Właśnie miałem szczęście
Mieć u siebie na wieczerzy
Lorda Pembrok[44], kilku panów,
Cały tuzin szambelanów,
275
Dam niewiele, ale jakich!

PODSTOLINA

Któż z kim swata?…

PAPKIN

Szmer się szerzy:
Za mąż idzie piękna Hanna.
Ten zapewnia, ów nie wierzy,
280
Ale każdy z ócz mych czyta.
Wtem miledi[45], bóg-kobieta,
Lecz w zazdrości diablik mały,
Wciąż mnie szczypiąc pod serwetą,
Na pół z płaczem dwakroć pyta:
285
«Skąd masz styczność z Hanny losem?»
Ach, spokojną bądź w tej mierze —
Szepnę w uszko wdzięcznym głosem —
Przyjaciela Hanna bierze.

PODSTOLINA

Ależ kogo? powiedz, kogo?

PAPKIN

290
Wszyscy wybór chwalą zgodnie…
Bo nie chwalić jakże mogą!

PODSTOLINA

na stronie
Ha, rozumiem…

PAPKIN

Człowiek grzeczny[46]
I majętny, i stateczny.

PODSTOLINA

na stronie
295
Od Cześnika ma zlecenie
I zachodzi tak z daleka
Tam, gdzie go się dawno czeka.
Głupi mędrek.

PAPKIN

na stronie
Tam do licha!
300
Ona zerka, ona wzdycha —
Czy nie myli się w osobie?
Może we mnie… dałżem sobie!
A to plaga, boska kara:
Do mnie młoda, do mnie stara.
305
Jeszcze zerka… czy szalona!
Tu żartować nie ma czego —
Zjadłbym śledzia[47] z rąk patrona[48],
A mnie po co, na co tego!
To już dłużej trwać nie może.
do Podstoliny
310
Pozwól pani: Cześnikowi
Gratulacje niechaj złożę.

PODSTOLINA

Więc to jego mam być żoną?

PAPKIN

Jakież czynisz zapytanie?
Bajkęż by to rozgłoszono?

PODSTOLINA

315
Bajkę dotąd…

PAPKIN

Lecz się stanie
Wkrótce prawdą — czy się mylę?

PODSTOLINA

Ciekawości skądże tyle?

PAPKIN

Gdyby Cześnik rozogniony,
320
Wskroś przejęty twymi wdzięki,
Drgnął miłością i rzucony
Do nóg twoich, błagał ręki?

PODSTOLINA

Cieszyłby się z odpowiedzi.
odchodzi w drzwi prawe

PAPKIN

sam
A że w każdej diablik siedzi,
325
Co pustoty rozpoczyna,
Jeno wspomnisz zapowiedzi!
Bo kto mądry, niech mi powié:
Po kaduka[49] Podstolina
Daje rękę Cześnikowi?

SCENA PIĄTA

Papkin, Cześnik wychodzi ze drzwi lewych już ubrany.

KonfliktCZEŚNIK

330
Cóż u czarta! ty spokojny,
Kiedy Rejent mnie napada
I otwartej żąda wojny?
Lecz godnego ma sąsiada!
Dalej żwawo! — niech, kto żyje,
335
Biegnie, pędzi, zgania, bije!

PAPKIN

Cóż się stało?

CZEŚNIK

Mur naprawia!
Mur graniczny, trzech murarzy!
On rozkazał! on się waży!
340
Mur graniczny! — Trzech na murze!
Trzech wybiję, a mur zburzę!
Zburzę, zniszczę, aż do ziemi. —

PAPKIN

zmieszany, niechcący powtarza
Zburzę, zniszczę…

CZEŚNIK

Dajesz słowo?
345
Zbierz więc ludzi — ruszaj z niemi!
I jeżeli nie namową,
To przemocą spędź z roboty —
Ty się trzęsiesz?

PAPKIN

To z ochoty.
350
Ale czekaj — słuchaj wprzody
Mojej szczytnej, pięknej ody.

CZEŚNIK

Co?

PAPKIN

Tak, ody do pokoju —
A jeżeli żądza boju
355
Nie umilknie na głos Muzy…

CZEŚNIK

grożąc
Zostań. — Ale!…
odchodzi

PAPKIN

idzie za nim ze spuszczoną głową
Pewne guzy!

SCENA SZÓSTA

Odmiana sceny. Ogród, kawał muru całego, od lewej strony ku środkowi prosty, od środka w głąb sceny załamany i w połowie zburzony, przy tej części mularze pracują. Po lewej stronie zupełnie w głębi za częścią całego muru baszta albo róg mieszkania Rejenta, z oknem. Nieco na przodzie po prawej stronie podobny róg mieszkania Cześnika. Altana po lewej stronie na przodzie. Klara przechodzi scenę. Wacław, wszedłszy wyłomem, skrada się wzdłuż muru i pokazuje się powtórnie w altanie przy Klarze.
Klara, Wacław

KochanekWACŁAW

Bliskie nasze pomieszkania,
Bliższe serca — ach, a przecie
360
Tak daleko na tym świecie.

KLARA

Jakież nowe dziś żądania
Chmurzą jasność twego czoła?
Nigdyż granic, nigdyż miary —
Nicże wstrzymać cię nie zdoła,
365
Nawet miłość twojej Klary?

WACŁAW

Widzieć ciebie jedną chwilę,
Potem spędzić godzin tyle
Bez twych oczu, twego głosu —
I mam chwalić hojność losu?

KLARA

370
Wspomnij, wspomnij, mój kochanku,
Jakie były twe wyrazy,
Gdy zaledwie parę razy
Zeszliśmy się na krużganku[50].
«Pozwól, droga, kochać siebie,
375
O nic więcej łzy nie proszą;
Z mą miłością stanę w niebie
Bogiem, będę żył rozkoszą!»

WACŁAW

Co mówiłem, nie wiedziałem.

KLARA

Kochaj — rzekłam — ja nie bronię;
380
Ale wkrótce, gdyś z zapałem
Cisnął w swoich moje dłonie:
«Kochasz ty mnie, droga Klaro?» —
Zawsześ mnie się, zawsze pytał,
Chocieś w oczach dobrze czytał[51].

WACŁAW

385
Któż by nie chciał dać pół życia,
By mógł wyssać do upicia,
Wyssać duszą z ust twych słowa,
Które jeszcze uśmiech chowa!

KLARA

Niech tak będzie — rzekłam w końcu:
390
Kocham — bom też i kochała.
udając jego zapał
«Co za szczęście, rozkosz, radość!
Dzięki niebu, ziemi, słońcu!…»
Tym życzeniom czyniąc zadość,
Już natura zubożała[52]
395
Więcej dla cię nic nie miała.

WACŁAW

Prawda, wyznać się nie boję,
Dopełniła wtenczas miary;
Lecz gdy zwiększa miłość moję,
Czyż nie winna zwiększać dary?

KLARA

400
Za dni parę rzekłeś luby:
«Ach, to okno, ach, ta krata
Będą źródłem mojej zguby.
Patrz, jak różdżka różdżkę splata,
Jak ku sobie kwiat się skłania,
405
Któż nam, Klaro, tego wzbrania?»

WACŁAW

Miałżem w myśli mych zamęcie
Zimną kratę brać w objęcie?

KLARA

Usłuchałam cię, Wacławie:
Dzień w dzień schodzim się w altanie,
410
Lecz i razem co dzień prawie
Nowe od cię mam żądanie —
Tobiem szczęście życia winna,
Ty nawzajem — chętnie wierzę;
Czemuż twoja miłość inna
415
Coraz nową postać bierze?
Kiedy rozkosz być przy tobie
Aż przepełnia serce moje,
Ty, niewdzięczny, w tejże dobie
Tłumisz tylko niepokoje.

WACŁAW

420
Ach, obecność[53] mnie zastrasza,
Bo tak dotąd czynim mało,
By zapewnić przyszłość całą —
A przyszłością miłość nasza.
Z twoim stryjem ojca mego
425
Ciągłe sprawy, sprzeczki, kłótnie
Nic nie wróżą nam dobrego;
Raczej mówią, iż okrutnie
Będziem kiedyś rozdzieleni,
Jeśli…

KLARA

430
Dokończ — pokaż drogę;
Ty czy ja tu pomóc mogę?

WACŁAW

Tylko twoja wola zmieni,
Co się zdaje nie do zmiany.

KLARA

Mówże, słucham.

WACŁAW

435
Żem kochany,
Że cię kocham nad te nieba,
Że przy sobie żyć pragniemy,
To oboje dobrze wiemy;
Nie oboje, czego trzeba,
440
Aby zniszczyć to ukrycie[54],
W którym pełza nasze życie,
I nie truchleć, czy dzień szczęścia
Nie poprzedza dnia żałoby.

KLARA

Czegóż trzeba? mów!

WACŁAW

445
Zamęścia.

KLARA

O szalony, gdzież sposoby?

WACŁAW

W twojej woli.

KLARA

W woli stryja,
W woli ojca, powiedz raczej.

WACŁAW

450
Co zawadza, to się mija,
Gdy nie może być inaczej.

KLARA

A, rozumiem! — Małżeństwo, Tajemnica, UcieczkaNie, Wacławie,
Gdzie mnie zechcesz, znajdziesz wszędzie
Zawsze twoją — prócz w niesławie.

WACŁAW

455
Ależ, Klaro, moją żoną…

KLARA

Któż to, powiedz, wiedzieć będzie,
Czyś poślubił wykradzioną…
Co za hałas? — Słyszę kroki!
Coraz bliżej!… idź bez zwłoki!

WACŁAW

460
Jedno słowo.

KLARA

Już ci dane.

WACŁAW

Jak nie zmienisz, żyć przestanę.

KLARA

z czułością, jakby poprawiając
Przestaniemy — jeśli zechcesz.

WACŁAW

Pomyśl tylko, Klaro droga…

KLARA

wytrącając go prawie
465
Ale idźże, idź, dla Boga!
przechodzi scenę

SCENA SIÓDMA

Papkin, Śmigalski, kilku służących z kijami, później Rejent i Cześnik w oknach.

PAPKIN

Panie majster, proszę waści
Przyzwoicie, grzecznie, ładnie,
Nie murować tu z napaści,
Bo mu na grzbiet co upadnie.
po krótkim milczeniu
470
Wy zaś drudzy, dobrzy ludzie,
Którzy młotki, piony, kielnie
W niepotrzebnym dzisiaj trudzie
Używacie arcydzielnie,
Idźcie wszyscy precz, do czarta!
po krótkim milczeniu
475
Będzie, widzę, rzecz uparta!
Ta hołota, jakby głucha,
Mego słowa ani słucha. —
No, Śmigalski! Nie trać czasu —
Ściągnij za kark! weź narzędzie!
480
Grzecznie, ładnie, bez hałasu,
Niech wszystkiemu koniec będzie.
TchórzostwoNic się nie bój — ja za tobą.
Śmigalski posuwa się ze służącymi ku mularzom, Papkin cofa się za róg domu.

ŚMIGALSKI

Precz! precz!

REJENT

w oknie
Stójcie! co to znaczy?

ŚMIGALSKI

485
Cześnik, pan mój, kazać raczy,
Aby muru nie kończono.

CZEŚNIK

w oknie
Tak jest, każę, bo mam prawo.
Dalej naprzód, dalej żwawo!
Śmigalski posuwa się naprzód, Papkin, który był wyszedł, znowu się cofa za róg domu.

REJENT

Jakie prawo?

CZEŚNIK

490
Jak kupiono
Mur graniczny, tak zostanie.

REJENT

Ależ luby, miły panie,
To szaleństwo z waszej strony —
I mur będzie naprawiony.

CZEŚNIK

495
Wprzódy trupem go zaścielę.

REJENT

do mularzy
Kończcie śmiało, przyjaciele,
Gardźcie ze mną próżnym krzykiem.

CZEŚNIK

Chcesz więc bójki?

REJENT

Mój Cześniku,
500
Mój sąsiedzie, luby, miły,
Przestań też być rozbójnikiem.

CZEŚNIK

Co! jak! — Żwawo! bij, co siły!
Śmigalski ze swoimi ludźmi wstępuje na mur, mularze cofają się tak, że bójka zostaje zakryta częścią muru całego.

REJENT

Panie majster — ja w obronie.
Nic się nie bój — niechaj bije,
505
Kiedy go tam swędzą dłonie.
Dobrze! dobrze! — po czuprynie —
Ot-tak — lepiej! — co się wlezie! —
Nic się nie bój! — niechaj bije,
Niechaj bije! świat nie zginie!
510
Ja Cześnika za to skryję,
Gdzie nie widać ziemi, nieba[55]!

CZEŚNIK

wołając za siebie
Gniew, BrońHej! Serwacy! daj gwintówkę[56],
Niechaj strącę tę makówkę —
Prędko!
Rejent zamyka okno.

CZEŚNIK

515
Ha, ha! fugas chrustas[57].
No, Śmigalski! dosyć będzie,
Daj półzłotka albo złoty
Baserunku[58] dla hołoty,
Ale zabierz im narzędzie.
520
Dosyć, dosyć na dziś będzie.
zamyka okno
Po odejściu wszystkich Papkin obejrzawszy się, że już nie ma nikogo, mówi ku murowi.

PAPKIN

sam
Ha! hultaje, precz mi z drogi,
Bo na miazgę was rozgniotę —
Nie zostanie jednej nogi —
A mam diablą dziś ochotę!
525
Wielu was tam? chodź tu który!
Nie wylezie żaden z dziury?
O wy łotry! o wy tchórze!
Jutro cały zamek zburzę.

SCENA ÓSMA

Papkin, Wacław

WACŁAW

stanąwszy tuż za nim
Jutro?
Papkin zdejmuje kapelusz.
530
Mamże wracać w progi,
Które pewnie z przyszłą dobą
Zrówna z ziemią wyrok srogi? —
Wolę jeńcem iść za tobą!

PAPKIN

wkładając kapelusz na bakier
Pardon[59] mówisz?

WACŁAW

535
Pardon, panie.

PAPKIN

Znasz me męstwo?

WACŁAW

Jak zły szeląg.

PAPKIN

Boisz mnie się!

WACŁAW

Niesłychanie!

PAPKIN

540
Pójdziesz za mną?

WACŁAW

Pójdę, panie.

PAPKIN

Któż ty jesteś?

WACŁAW

Jestem, panie.

PAPKIN

Lecz czym jesteś?

WACŁAW

545
Czym ja jestem?
Jestem… jestem…

PAPKIN

chwytając za broń
Cóż to znaczy!

WACŁAW

…Komisarzem mego pana.

PAPKIN

Co? Rejenta?

WACŁAW

550
Nie inaczéj.

PAPKIN

Czy to, proszę, rzecz słychana!
Ledwie szlachcic na wioszczynę
Z pękiem długów się wydrapie —
Już mieć musi komisarza.
555
Dziw się potem, gdy się zdarza,
Że wołają: «Sto tysięcy!
Kto da więcéj!»[60] A jak krzykną po raz trzeci,
Jakby z procy szlachcic leci
I do swego komisarza
560
Idzie w służbę za szafarza[61].
Ale chodźmy.
na stronie
Cześnikowi
Wielką radość jeńcem sprawię,
I zapewne do mnie powié,
565
Gdy mu zdobycz mą przedstawię:
«Niechaj Klara twą zostanie».
Chodź, mój jeńcze.

WACŁAW

Idę, panie.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.