Boska komedia, Raj · Dante Alighieri

Pieśń XXVI – Pieśń XXX

Pieśń XXVI

3830

Ciąg dalszy. Poeta ociemniał. Św. Jan wypytuje go o miłość. Wzrok poety wraca mu się, widzi znowu Beatrycze, potem Adama. Rzecz o pobycie Adama w raju, o jego zgrzeszeniu i mowie ludzkiej.

Podczas gdym chwiał się, co bez wzroku zrobię,
Z płomienia, który ślepiący blask rzucił[495],
Głos wyszedł, na siebie uwagę mą zwrócił,
Mówiąc: — «Nim przejrzy wzrok twój ociemniały
3835
W chwili, gdy we mnie zatopił się cały,
Mówieniem siebie pocieszaj w olśnieniu.
Mów, twoją duszę gdzie żądza unosi[496]?
Wierz, wzrok się zbłąkał, lecz nie zamarł w tobie;
Bo przewodniczka twoja ma w spojrzeniu
3840
Moc, jaką miała dłoń Ananijasza[497]».
Rzekłem: — «Jak zechce, ona przyjdzie w porę
W pomoc mym oczom, które były drzwiami,
Gdy weszła z ogniem, jakim zawsze gore.
Dobro, ta radość dworu niebieskiego,
3845
Jest wszechpism świata Alfą i Omegą,
Rozmaitymi pisanych głoskami,
Co miłość łatwo lub trudno mi czyta[498]».
Ten głos, co ze mnie zdjął bojaźń ślepoty,
Mówić z nim dłużej dodał mi ochoty,
3850
I rzekł: — «Sczyść siebie dnem gęstszego sita[499];
Musisz powiedzieć, łuk twój z celów wielu
Co skierowało do takiego celu?»
Miłość, Dobro«Filozofija» rzekłem «i powaga,
Która stąd schodzi, tę miłość skrą z nieba
3855
Zapala we mnie i płomień jej wzmaga.
Bo dobro, odkąd je pojmiem, jak trzeba,
Zapala miłość i żywiej przenika,
Im więcej w sobie dobroci zamyka.
Więc do tej treści[500], w czym znak jej dobroci,
3860
Że wszelkie dobre, co zewnątrz jej błyska
Tylko promieniem jest od jej ogniska,
Niechaj z miłością wszelki duch się zwróci
Tego, w kim prawda objawia się szczera,
Na zrębie której ten dowód się wspiera:
3865
Tę prawdę odkrył memu rozumowi
Ten, który miłość, co serca porywa
Wszystkim co boskie, rad pierwszą nazywa[501]:
Tę prawdę jeszcze dowodzą mi słowa
Prawdomównego Stwórcy, który mówi
3870
W głos do Mojżesza, sam mówiąc o sobie:
»Najwyższe dobro ja pokażę tobie[502]
Ty ją dowodzisz, pierwsza przed wszystkimi
O najwznioślejsza wieści heroldowa[503]!
Skrytości nieba zwiastująca ziemi».
3875
Słyszałem: — «W imię więc ziemskiej mądrości,
W imię powagi, która z nią jest w zgodzie,
Boga największą miłuj z twych miłości.
Lecz mów, czy czujesz inne struny w sobie,
Które ku Niemu ciągną cię w tej dobie,
3880
Ilu ostrzami ta miłość cię bodzie?»
Z Chrystusowego orła zapowiedzi[504]
Zgadłem, gdzie zwrócić chciał prąd mej spowiedzi,
Więc rzekłem: — «MiłośćWszystkie te ostrza, co mogą
Zwrócić ku Bogu tą czy inną drogą
3885
Zmysły i serce, jakby się zmówiły,
W jedno ognisko miłość mą roztliły.
Byt świata, byt mój, ofiara krzyżowa
Tego, co umarł, abym w duchu ożył,
Nadzieja, w czym ją każdy wierny złożył,
3890
I ziemska mądrość, o czym była mowa,
Wyrwawszy z morza miłości fałszywej
Mnie postawiły na brzegu prawdziwej.
Lubię ja kwiaty, jakie tu zamyka
Wiekuistego ogród ogrodnika,
3895
Ile on więcej im dobra udziela[505]».
Gdym zamilkł, w niebie zabrzmiał hymn wesela
I mojej Pani głos chórem objęty
Śpiewał z drugimi: «Święty! święty! święty!».
Jak gdy się budzim na światło rażące
3900
Zmysłem widzenia, co bieży bez przerwy
Spotykać światło przez wszystkie ócz nerwy,
Półsenni patrzym z bojaźnią dokoła
Póty, nim trwoga sąd w pomoc przywoła,
Tak z oczu moich opadła pomroka,
3905
Żegnana blaskiem Beatrycze oka,
Co świecił dalej, jak na mil tysiące.
Wtedy me oczy jak ze snu przetarte
Przejrzały nagle: na pół osłupiały
Pytałem: — «Oprócz świateł, co tu stały,
3910
Jakie tu widzę, powiedz, światło czwarte?»
«Patrz, pierwsza dusza, jaką pierwsza siła»
Tak Pani rzekła «w ziemski proch wcieliła[506],
Z środka promieni, co jej blask roznoszą.
Na swego Stwórcę pogląda z rozkoszą».
3915
Jak w przejściu wiatru zgina się wierzch drzewa,
A potem wstaje i prosty powiewa,
Gdy to mówiła, dałem pokłon czołem,
A potem żądzą mówienia zagrzany,
Prostując czoło, tak mówić zacząłem:
3920
«Owocu, jeden dojrzałym wydany!
Ojcze, któremu, co kobietą zową
Każda jest razem córką i synową,
Jeśli cię prośba nakłoni, jak wnoszę,
O! przemów do mnie, najpobożniej proszę,
3925
Widzisz chęć moją, lecz o niej nie mówię,
Chcąc prędzej w twoim lubować się słowie».
Jak zwierzę, gdy go wewnątrz co porusza,
Zdradza przez skórę, tak ta pierwsza dusza
Przez światło, które ją w sobie spowiło,
3930
Zdradziła, jak jej ze mną mówić miło!
I rzekła: — «Chociaż chęci twej przede mną
Sam nie wyrażasz, znam jej myśl tajemną,
Jak ty rzecz, która dla cię nie jest ciemną;
Bo ją zwierciadło w mych oczach odbiło,
3935
Które odbija rzeczy rozmaite,
A nie jest w żadnej zupełnie odbite.
Chcesz wiedzieć, Bóg mnie od kiedy umieścił
W ogrodzie wzniosłym[507], gdzie ta, co zagrzewa
Twój duch, natchnęła ciebie siłą nową,
3940
Żeś mógł szczeblować tak długą drabiną,
I przez czas, jaki jam oczy me pieścił
Wielkiego gniewu prawdziwą przyczyną[508],
Słuch mój przeze mnie utworzoną mową?
ReligiaSynu, nie owoc skosztowany z drzewa
3945
Był w tobie źródłem długiego wygnania,
Lecz przekroczenie tylko przykazania[509].
Tam, skąd Wirgili na rozkaz twej Pani
Wodził po górze ciebie i otchłani[510],
Cztery tysiące trzysta i dwa roki[511]
3950
Czekałem nieba w tęsknocie głębokiej,
A zaś na ziemi w znoju i w boleści
Słońc naliczyłem dziewięćset trzydzieści.
Język mój wygasł, nim lud Nemrodowy
Zrąb nieskończonej założył budowy[512],
3955
Bo nie był żaden skutek rozumowy
Trwałym na zawsze; tak chciały wyroki[513]!
Z powodu woli człowieka ruchomej,
Którą przemienia wpływ niebios widomy.
Człowiek myśl musi wyrażać przez słowo;
3960
Ale czy mówi tą, czy inną mową,
Powód jest tego w natury sekrecie,
Która pozwala robić wam, co chcecie.
Nim w piekło z klątwą wstąpiłem tułacza,
Najwyższe dobro zwano El na ziemi,[514],
3965
Skąd biorę światło, jakie mnie otacza;
Potem go Eli zwano uroczyście;
Bowiem zwyczaje między śmiertelnemi
Są krótkotrwałe jak na drzewie liście,
Gdy stary żółknie, zieleni się młody.
3970
Góra najwyżej wzniesiona nad wody
Widziała, jak ja z winą i bez winy
Mieszkałem na niej od pierwszej godziny
Aż do godziny siódmej, kiedy słońce
Z drugiej swej kwadry widzim zstępujące[515]».

Pieśń XXVII

3975

8. Hymn pochwalny rajski. Skarga św. Piotra na rządy papieskie, przepowiednia mściciela. Św. Piotr znika. 9. Ku niebu kryształowemu, Primum Mobile, i siedzibie aniołów. Beatrycze mówi o przewrocie porządku i ogólnym zwyrodnieniu świata współczesnego. Powtórna zapowiedź zbawcy.

Śpiew, Raj«Ojcu, Synowi i Duchowi chwała!»
Śpiewał raj cały, pieśń co to śpiewała
Tak była słodka, że mnie upajała.
Zda się, widziałem tam uśmiech wszechświata,
3980
Bo upojenia mego szał uroczy
Wchodził zarazem przez słuch i przez oczy.
O! Wesołości wielka i bogata.
O! Życie w miłość i pokój obfite,
Bogactwo wiecznie bez żądzy i syte!
3985
Cztery pochodnie płonęły bez przerwy
Stojąc przede mną, ta, co przyszła pierwej[516],
Poczęła iskrzyć, a żar jej był taki,
Jak gdyby gwiazdy Marsa i Jowisza
Przeobrażone niespodzianie w ptaki
3990
Nawzajem swoje zamieniały pierze.
Opatrzność sama zajęta w tej sferze
I obowiązków, i czasów wydziałem,
Błogosławionych pieśniom w niebie całem
Kazała milczeć i stała się cisza,
3995
Gdy posłyszałem: — «Że się blask mój mieni,
Nie dziw się temu, w ciągu mowy mojej
Każde z tych świateł tak się zaczerwieni.
On co na ziemi sam na imię swoje
Przywłaszczył miejsce, miejsce, miejsce moje[517],
4000
Które, o zgrozo! niezajęte stoi
Przed Synem Bożym! On z mego cmentarza[518]
Zrobił kałużę z krwi i nieczystoty,
Co dla strąconej stąd w otchłań istoty[519]
Tam ukorzonej ból pychy umarza».
4005
Wtenczas widziałem oba nieba końce
Przyobleczone w blask ognia tak ostry,
Jakim w poranek i wieczorem słońce
Naprzeciw siebie maluje obłoki.
Jak piękność znana ze skromności wysokiej
4010
Pewną jest siebie, a jednak źrenice
Spuszcza, słuchając o błędzie swej siostry[520],
Tak się mieniła z wstydu Beatryce,
Takie być mogło w niebie przemienienie,
Gdy się spełniało krzyżowe cierpienie[521].
4015
Potem tak mówił, lecz głos swój tak zmienił,
Więc tak jak światło, gdy je zaczerwienił:
«ReligiaOblubienica Chrystusa skąpana[522]
W krwi mojej, Lina i Kleta nie na to,
A żeby złoto było jej zapłatą,
4020
Lecz raczej życia błogość wiekuista
Syksta, Kaliksta, Piusa, Urbana,
Których ze łzami krew lała się czysta.
Religia, ChciwośćNie taki cel był mojego zamiaru,
Aby lud boży przy mojej stolicy
4025
Stał po prawicy, a ten po lewicy[523];
Ażeby klucz mój był godłem sztandaru,
Pod którym krew się chrześcijańska leje;
Ażebym stał się pieczęci odciskiem,
Kłamne[524] lub kupne zdobić przywileje,
4030
Co widząc, często wstydem czerwienieję.
Żarłoczne wilki pod suknią pasterza
Snują się każdym znęcone pastwiskiem;
Boże! Dlaczego twój piorun tak drzymie?
ReligiaChciwiec z Kahorsu, chełpliwy Gaskoniec[525]
4035
Już pić krew naszą nie żartem zamierza[526];
Piękny początku, zły będzie twój koniec
Ale Opatrzność, która ze Scypionem
Broniła niegdyś chwałę świata w Rzymie,
Przyjdzie mu w pomoc, w co wierzę z zapałem!
4040
Synu, gdy w świat twój jako ciężki ciałem
Wrócisz, otwieraj usta, niech kto żyje
Słucha, a nie kryj, czego ja nie kryję.»
A jak z powietrza kędzierzawym szronem
Paździerzą śniegi miękko spadające,
4045
Gdy Koziorożec bodzie rogiem słońce;
Podobnie eter, na cośmy patrzyli,
Tymi świętymi paździerzył światłami,
Które się były zatrzymały z nami,
Aż od ich iskier mżył deszcz srebrno-złoty;
4050
Wzrok mój ich kształty pościgał dopóty,
Aż mu odległość wzbroniła iść dalej.
Dlatego Pani aż dotąd milcząca,
Widząc, że wyżej już patrzeć przestałem,
Rzekła: «Spuść oczy, a zmierz bystrym wzrokiem
4055
Łuk, jakiś przebiegł po niebie szerokiem».
Od chwili, skąd tam pierwszy raz spojrzałem[527]
Spostrzegłem, żem łuk południowy słońca
Przebiegł od jego środka aż do końca;
I tak patrzyłem oczyma bystremi,
4060
Że za Kadyksem opodal widziałem
Twój nieroztropny przechód, Ulissesie[528]
I brzeg, na którym, jak wieść stara niesie,
Piękną Europę porwał byk na rogi[529].
Jeszcze bym odkrył dalszy ten kąt ziemi,
4065
Lecz słońce nisko szło pod moje rogi,
Już o znak jeden odległe i więcej[530].
Wzrok, MiłośćDuch mój wciąż w mojej zakochany Pani,
A zawsze na nią poglądać ochoczy,
Wtenczas, jak nigdy zapragnął goręcej
4070
Wzrok mój skierować, aby spoczął na niej.
Jeśli natura i sztuka ma sidło,
Na które łowi duszę nam przez oczy
Żyjąca piękność lub jej malowidło,
Złączone z sobą zgasną przy uroku
4075
Boskiej rozkoszy, o, któż ją wymarzy?
Gdym wzrok zatopił w uśmiechu jej twarzy.
A siła, jaką czerpałem z jej wzroku,
Od gniazda Ledy[531] porwała mnie lotem,
W sferę krążącą najszybszym obrotem[532].
4080
Części tej sfery tak są jednolice,
Tak równie szybko okręca się cała,
Że nie opowiem, którą z nich wybrała
Na miejsce dla mnie moja Beatryce.
Ona, co dobrze chęć moją widziała,
4085
Zaczęła mówić, tak rada, szczęśliwa,
Uśmiech tak boskim blaskiem ją tęczował,
Jakby w jej twarzy Bóg się rozradował.
— «Natura biegu, co w środku spoczywa,
A wszystko rusza i ruchu użycza,
4090
Stąd się poczyna, z swego pogranicza.
Duch boży zajął tej sfery przestrzenie,
Od niego miłość zapala płomienie,
Co ją porusza, i moc, co z niej spływa.
Światło i miłość obeszły ją kołem[533],
4095
Jak ona inne opasuje społem;
A taki okrąg, on co go buduje,
Jak zbudowany sam jeden pojmuje.
Nieoznaczony bieg jej kołowrotu,
Choć sam jest miarą innych sfer obrotu,
4100
Równie jak stoi znak liczby dziesiątej
Na swej połowie i swej części piątej.
Teraz sam pojmiesz, że czas rzeczywiście
Z tej urny rostek, z drugich puszcza liście[534].
Jak ty głęboko w sobie, o chciwości!
4105
Pogrążasz ludzi, że ich myśl nie wzleci
Ponad wzburzone wód twych głębokości.
Wola w człowieku bogato się kwieci,
Lecz nieustanny deszcz kwiat chorobliwy
Wyradza w płaszczki, nie w prawdziwe śliwy[535].
4110
Wiarę, niewinność napotkasz u dzieci,
Lecz ledwo puch im jagody powleka,
Jedna za drugą w ślad od nich ucieka.
Ten, gdy szczebioce dziecinnymi usty,
Pości, bo jego pobożność jest szczera,
4115
Niech no rozwiąże język jak w zapusty,
W każdym miesiącu w karmi nie przebiera.
Małe z kolebki szczebiocące dziatki,
Kochają matkę i słuchają matki,
Lecz gdy szermują mową wyuczoną,
4120
Chciałyby widzieć matkę pogrzebioną.
Tak się przemienia piękna słońca córa[536],
Z początku biała czernieje jej skóra.
Nie dziwo, nikt dziś na ziemi nie rządzi,
Przeto z dróg swoich człowieczeństwo błądzi:
4125
Lecz nim wyskoczy cały styczeń z zimy,
Przez setną cząstkę, jakiej nie liczymy[537],
Sfery w ten sposób obrócą się światu,
Kto gdzie tył widział, ujrzy przód okrętu,
Flaga już prosta wypłynie z odmętu,
4130
Prawdziwy owoc dojrzeje wam z kwiatu».

Pieśń XXVIII

4131

9. W niebie kryształowym. Stosunek świata aniołów i świata cielesnego. Pouczenie o hierarchii aniołów.

Gdy nędz obecnych prawdę mi odkryła,
Do jakich ludzie nieszczęśliwi przyszli,
Ta, która duch mój tak blisko wraiła,
4135
Jak gdy w zwierciadle kto postrzeże z dala
Pochodnię, która za nim się zapala,
Wprzód nim ją ujrzy lub o niej pomyśli,
Wzrok za się zwraca, nie wierząc wzrokowi,
Ażeby widzieć, czy szkło prawdę mówi,
4140
I widzi, że te światła, co się dwoją,
Zgodne są z sobą jak pieśń z nutą swoją;
Podobnie, ile pamięć moja sięga,
Zrobiłem w piękne spoglądając oczy[538],
Skąd miłość w pierwszy swój węzeł uroczy
4145
Mnie usidliła; Bógi gdym się obrócił
Spojrzeć za siebie wkoło niebokręga,
Co patrzącego wzrok za każdym razem
Swej bezmierności zadziwia obrazem,
Tam punkt widziałem, który blask wyrzucił[539],
4150
Blask, co powiekę słabą śmiertelnika
Pali swym ostrzem, a paląc zamyka.
Najmniejsza gwiazda świecąca z wysoka,
Wydałaby się jak księżyc dla oka,
Stojąc tuż przy nim, jak przy gwiazdach gwiazdy[540].
4155
Ile w mgle może wydać się odległym
Światło od koła, w które się oplata,
Równie odległy od punktu spostrzegłem
Krąg ognia, który swym szybkim obrotem
Mógłby prześcignąć bieg najszybszej jazdy
4160
Obiegającej naokoło świata.
Krąg był otoczon drugim kołowrotem,
A drugi trzecim, krąg czwarty i piąty
Otaczał szósty, nad którymi społem
Krąg siódmy śmigał tak szerokim kołem,
4165
Że tego kręgu posłanka Junony
Nie objęłaby swoimi ramiony.
W kolej krąg ósmy otaczał dziewiąty[541]
A ruch wolniejszy był kręgu każdego,
Względnie do liczby, pod jaką bieg jego
4170
Kołował dalej od kręgu pierwszego.
Najodleglejszy krąg od iskry czystej
Miał blask i promień więcej przeźroczysty,
Snadź się najwięcej do niej porównywa.
A moja Pani widząc, jaka chmura
4175
Gwałtownej troski nade mną ciążyła,
«BógOd tego punktu», tak do mnie mówiła:
«Zależą niebo i cała natura!
Patrz, krąg najbliższy jaki wir porywa,
Wiedz, że przyczyną tak szybkich obrotów
4180
Jest miłość, jaką pędzi zaogniony».
Ja do niej: «Gdyby świat był urządzony
Na obraz ruchu, co toczy te koła,
Na tym wykładzie przestać byłbym gotów[542].
Lecz gdy przeciwnie, w świecie dotykalnym
4185
Ruch coraz większy w sferach jest widzialny,
Im dalej krążą od swojego środka,
Jeśli swój kres tu moja żądza spotka
W tej anielskiego budowie kościoła,
Który w krąg miłość i światło otacza,
4190
Naucz, dlaczego nie jeden kierunek
Obrał dla siebie wzór i wizerunek?
Bo nie mam na to sam w sobie tłumacza».
— «Jeśli» mówiła «w sieci tego węzła
Tak niedołężnie twoja dłoń uwięzła,
4195
Nic w tym dziwnego, bo ten węzeł święty
Tak się zawiązał, aby był nietknięty».
A potem rzekła: «Nakłoń na to ucha,
Co ja ci powiem; jeśli chcesz być sytym,
Zaostrzaj na tym myśl twojego ducha.
4200
Kręgi ciał widzisz z kształtem rozmaitym,
Większe i mniejsze, stosownie do siły[543],
Jaka wstąpiła w ich nerwy i żyły.
Z większego światła większy promień wschodzi,
Większa zasługa większe dobro rodzi
4205
I większe dobro mają większe ciała,
Gdy treść ich części równie doskonała.
Więc krąg ten, który najchyżej kołuje[544],
Przez podobieństwo temu odpowiada,
Który najwięcej kocha i pojmuje,
4210
Tak mierząc siłę, nie tylko rozciągłość
Istot mających w twych oczach okrągłość,
Dziwny stosunek wyśledzi myśl rada
Sfer między sobą spojonych łańcuchem
Wielkich z małymi i z ich arcyruchem».
4215
A jak półkula wyjaśnia się nasza,
Gdy tchnie łagodny wiatr z ust Boreasza,
Niebo się czystym zaciąga obłokiem,
Śmiejąc się do nas całym swym urokiem;
Tak jej odpowiedź jasna błąd rozprasza
4220
I prawda, wzrok mój zwracając na siebie,
Dała się widzieć jak gwiazda na niebie.
A gdy zamilkła, kręgi jak żarami
Grzane żelazo trysnęły iskrami,
A każda iskra w wzajemnym uścisku
4225
Tworzyła iskrę większego połysku.
Iskier tych liczba rosła nieskończenie,
Jako warcabne kostki przez mnożenie:
Z chóru do chóru Hosannę słyszałem,
Aż do stałego punktu, który całem
4230
Kołem tych chórów wedle woli swojej
Rządzi, że każde gdzie stało, tam stoi.
A ona widząc w mym duchu zwątpienie,
Rzekła: «W tych pierwszych kręgach ile zdążą
Same Serafy i Cheruby krążą[545],
4235
Za swym pociągiem tak im lecieć błogo,
By się porównać z punktem, ile mogą,
I mogą wedle oka, co spojrzenie
Wytęża silniej z większej wysokości.
Drugie wkoło nich krążące miłości
4240
Wzroku bożego zowią się tronami,
Bo w nich się pierwsza troistość zamyka.
Wiedz, że ich radość o tyle jest żywa,
Ile się mogą wytężyć oczami,
O ile wzrok ich zapada i wnika
4245
W prawdę, gdzie cała wszechmądrość spoczywa.
Z tego wnieść możesz, że szczęśliwość nasza
Czynem widzenia tylko się podnasza
A nie miłości, ta po nim jest drugą.
Skala widzenia jest jakby zasługą,
4250
Której przez łaskę dobra wola dopnie;
Tak tu wstępują ze stopni na stopnie.
Druga troistość wschodząca w tej wiośnie,
Której majowej jak szmaragd zieleni
Nie ściemnią noce przedłuższe jesieni[546],
4255
Śpiewa Hosannę bez przerwy radośnie,
Trzema nutami, których ton wypada
Ze trzech porządków, z jakich się tam składa.
W tej hierarchii są naprzód mocarstwa,
Potem potęgi, na końcu włodarstwa,
4260
A w przedostatnich dwóch kręgach wespoły
Kołują same księstwa, archanioły,
W ostatnim gry są i uczty anielskie[547].
Wzrok tych porządków, blask z góry odstrzela
I między ludzi skarb światła rozdziela
4265
Jak między dzieci dobra rodzicielskie:
Tak pociągana natura ich błoga:
Ku Bogu, wszystko pociąga do Boga.
A duch widzący Areopagity[548]
Tak się zagłębił w te niebios zaszczyty,
4270
Że wszystkie nazwał, jak ja, po imieniu.
Choć odeń Grzegorz w świętym zachwyceniu
Inaczej widział[549], lecz zaledwo w niebie
Otworzył oczy, zaśmiał się sam z siebie.
Nie dziw, że człowiek mógł przed żyjącemi
4275
Prawdę tak skrytą objawić na ziemi,
Bo ten, co w niebie dostał do niej klucza,
O wielu prawdach podobnych poucza[550]».

Pieśń XXIX

4278

Ciąg dalszy i koniec pouczenia o aniołach. Skargi na przewrotną filozofię, przekręcanie Pisma Świętego itp.

Kiedy z Latony zrodzone bliźnięta[551]
4280
Poza Barana i Wagi znakami
Widnokrąg wspólnym pasem opromienią[552],
Ile trwa chwila, gdzie je równoważy
Zenit, nim z sobą półsferę zamienią,
Patrzyła, milcząc, przewodniczka święta
4285
W punkt, który wzrok mój zwyciężył blaskami,
A potem rzekła z uśmiechem na twarzy:
«Co chcesz usłyszeć, nie pytając ciebie
Powiem, bo chęć twą ja widziałam w niebie,
Tam gdzie, jak z ziarna wschodząca roślina,
4290
Wszelkie się Ubi i Quando zaczyna[553],
Nie żeby podnieść swoją doskonałość[554],
Co być nie może, lecz by jej wspaniałość,
W światłości, jaka ją jak płaszcz odziała,
»Ja jestem, który jestem« powiedziała,
4295
Miłość poczęła siebie w swej wieczności,
Bez czasu, miejsca, tak jak się jej zdało,
I dziewięć stopni stworzyła miłości.
Anioł, StworzenieNie, żeby wpierw jej ziarno próżnowało,
Bo wpierw, przed czasem mierzonym latami,
4300
Duch się unosił boży nad wodami.
Złączone forma z materyją[555], czyste
Wyszły poczęte w doskonałym czynie,
Jak łuk trójstronny wyrzuca trzy strzały.
A jak w krysztale, we szkle i w bursztynie,
4305
Promień odbija przez tło przeźroczyste,
Bez przerwy schodząc stamtąd, gdzie jest cały;
Równie ten skutek trójkształtny zaiste,
Od swego Stwórcy wyszedł jednolicy,
W zasadzie swojej bez żadnej różnicy.
4310
Wtedy stworzony był i zbudowany
Stopień tych istot[556], Bóg zaś je postawił
Najwyżej jakby wierzch, koronę świata.
W których się czysty arcyczyn przejawił:
Najniższe miejsce materyja[557] trzyma;
4315
Lecz w środku formę z materyją splata
Węzeł, co nigdy nie jest rozwiązany.
Wprawdzie aniołów wedle Hieronima[558]
Bóg naprzód stworzył i prąd wieków długi
Upłynął, zanim utworzył świat drugi:
4320
Ale ta prawda nie tak zapisana
W księgach natchnionych Duchem świętym Pana[559],
Widną jest, kto by głębokość ich zbrodził.
Sam by wasz rozum na to się nie zgodził,
Aby te czynu bezpośrednie siły
4325
Tak długo same bezczynnymi były.
Gdzie, jak i kiedy te miłości święte
Stworzone były, masz tu wywód cały,
Razem twej żądzy studzisz trzy zapały.
Tak szybko w myśli nie zliczysz dwadzieścia
4330
Jak ze stworzonych część jedna aniołów
Zawieruszyła ład waszych żywiołów[560].
Część druga wiernie dotrwała w swej cześci[561];
Z jaką rozkoszą dzieło rozpoczęte
Ciągle prowadzą, sam ich bieg dowodzi,
4335
Co kołowrotem nieustannym chodzi.
SzatanPierwszy strąciła duch przeklęta pycha
Tego coś widział, jak zdeptany w pysze
Pod ciężarami światów ledwo dysze.
AniołCzęść, którą widzisz tutaj, była cicha,
4340
Uznała Dobroć, co ich w swej miłości
Do tak wysokich wzniosła pojętności.
Wzrok ich wzmocniła siłą doskonałą
Oświecająca Łaska i zasługa,
Przeto ich wola jest pełną i stałą.
4345
Uwierz na pewno jak pokorny sługa,
Że zasłużoną łaskę ten odbiera,
O ile serce kto dla niej otwiera.
Sam teraz poznasz bez cudzej podpory,
Jeśliś mnie pojął, te anielskie chóry.
4350
AniołLecz gdy na ziemi błąd po waszych szkołach
Ogłasza błędny wykład o aniołach,
Że chcieć, pojmować i pamiętać mogą,
Jeszcze sprostuję w tobie sąd opaczny,
Mroczący prawdę przez wykład dwuznaczny.
4355
Duchom tym oczy tak zatapiać błogo
W obrazie bożym, że wzroku ni razu
Nie oderwały od tego obrazu,
Przed którym żadna rzecz nie jest zakryta.
Oczu ich przedmiot nowy nie odrywa,
4360
Myśl ich na różne cele nierozbita,
Wewnętrzną ducha jednością szczęśliwa
Nie potrzebuje władzy przypomnienia.
U was w czuwaniu roją się marzenia,
Ten wierzy, drugi bez wiary słuchacza
4365
Słucha, lecz pierwszy najwięcej wykracza.
Filozofując na ziemi myśl wasza
Bez drogi idzie nowotnymi tory[562],
Tak was namiętność pozoru unosi.
Winę tę z mniejszą grozą widzą z góry,
4370
Niż kiedy Pismo Święte kto odrzuca
Lub je wykładem krzywym zbałamuca.
U was nie myślą, co krwi kosztowało
Nasieniem jego zasiać ziemię całą,
Jak błogo w życiu z nim chodzić pokornie;
4375
Każdy nowością chce błyszczeć pozornie,
Szermuje szumną kaznodzieja mową,
Ewangeliczne zagłuszając słowo[563].
ReligiaTen mówi: jako przed męką krzyżową
Cofnął się księżyc i stał przeciw słońcu,
4380
Aż noc świat cały zaćmiła na końcu.
Wedle drugiego tekstu kaznodziei,
Światło się samo schowało ze drżeniem
I noc nakryła powszechnym zaćmieniem
Indów, Hiszpanów, jak było w Judei.
4385
Ileż to bajek w rok spada z ambony!
A biedne owce, aż żal serce ściska,
Wiatrem karmione wracają z pastwiska.
Chrystus śląc uczniów na wsze świata strony,
Nie mówił: idźcie i każcie swe baje,
4390
Lecz za tekst słowa prawdę im podaje,
Którą tak silnie grzmieli jego ucznie,
Aże starczyła w ich walkach za wiarę
Ewangeljia za tarcze i włócznie.
Dziś idą kazać jakieś baje stare,
4395
Które ktoś ledwo wpisałby do fraszek,
Gmin daje poklask, kaptur się nadyma.
Lecz gdyby wiedzieć gmin mógł, jaki ptaszek[564]
Gniazdo uściela pod fałdą kaptura,
Może innymi widziałby oczyma
4400
Wartość odpustów spadłych z kazalnicy;
Lecz łatwowierna człowieka natura
Z wiarą lgnie na lep każdej obietnicy;
Czym wieprz świętego Antoniego tyje[565]
I gorsi wieprzów, co za wiarę żywą
4405
Płacą monetą, bez stępla fałszywą.
Długie zboczenie ciebie z toru zbije,
Na prostą ścieżkę chciej twe oczy zwrócić,
Aby zarazem czas i drogę skrócić.
AniołLiczba aniołów w nieskończoność sięga,
4410
Korzy się przed nią liczebna potęga;
Nadmienia o niej Danijela[566] księga[567]
Krociem tysięcy w zadumienie wprawia,
Jednak dokładnej liczby nie objawia.
Punkt arcyświatła, co oświeca z góry
4415
Wszystkie aniołów i duchów natury,
Treść ich przenika w stopniu rozmaitym,
Ile się łączy z ich blaskiem odbitym.
A jak uczucie z ogniska natchnienia
Różnie się w oczach waszych rozpromienia,
4420
AniołSłodycz miłości jak światło pochodni
Iskrzy w aniołach, to świeci łagodniej.
Zważ, jak bogata władza nieśmiertelna,
Która zwierciadeł tyle dla się stwarza
A w nich swój obraz bez końca rozmnaża,
4425
A w sobie jedna jest i niepodzielna».

Pieśń XXX

4426

Oddział trzeci. 10) Empireum, właściwe niebo, siedziba błogosławionych i Boga samego. Aniołowie dziewiątej sfery znikają. Światło Beatrycze. Okrągły prąd światła; róża niebiańska; miejsce Henryka VII; upadek Klemensa V.

Stąd w domniemanej przez myśl odległości
Na sześć tysięcy mil szósta godzina
Płonęła w ogniu[568], a cień padał prościej
4430
Na tamtej sferze, prawie prostopadły:
Gdy środek niebios nad nami widniejszy
Staje się takim, że gwiazd promień zbladły
W ich głębokościach już tonąć zaczyna;
A niebo z przyjściem słońca służebnicy
4435
Zagasza gwiazdy aż do najpiękniejszej;
Podobnie z wolna gasł ten triumf święty[569]
Grać i kołować bez przerwy nawykły
W krąg punktu, który pełen tajemnicy,
W ten, co zamyka, zda się, był zamknięty.
4440
Przeto żal świateł, co zarazem znikły,
I miłość moja mnie zwrócić zmusiły
Stęsknione oczy znów do Beatrycy.
Gdyby tu wszystkie (gdzież taka wymowa!),
Jakie mówiłem dotąd o niej słowa,
4445
W jedną pochwałę razem się złączyły,
Na ten raz jeszcze byłaby za małą.
Widziałem piękność jej tak doskonałą,
Że tylko może ten, co piękność daje,
Jeden jej Stwórca pojmować ją całą.
4450
Tu słabość nuty mej pieśni wyznaję,
Jak dramatyczny pisarz wśród polotu
Myśli nierównej z wzniosłością przedmiotu.
A jak powiekę, im więcej jest drżąca,
Morduje słońce, tak samo wspomnienie
4455
Słodkich uśmiechów duch mój w letarg wtrąca.
Odkąd ją naprzód ujrzałem wśród nieba,
Po to ostatnie tak wzniosłe widzenie,
Pieśń nieurwana brzmiała ciągłą nutą,
Tu piękność mojej Pani śpiewająca
4460
Czuje, że stanąć w pół akordu trzeba;
Tak sztukmistrz rzuca pędzel albo dłuto,
Czując ostatnie sztuki wysilenie.
I taka, jak ją zostawiam opiewać
Lutni większego ode mnie poety,
4465
Gdy z moją, jako podróżny do mety,
Śpieszę co prędzej pieśń trudną dośpiewać,
Z powagą do mnie rzekła uroczystą:
«NieboJużeśmy weszli, cześć Bogu i chwała,
Od ciał niebieskich z największego ciała
4470
Do nieba, które jest światłością czystą[570]:
Światło miłości pełne i duchowe,
Miłość, co prawdy rozświeca oblicze,
Radość, co wszelkie przechodzi słodycze.
Tu ujrzysz raju dwa pułki bojowe[571];
4475
Jednego błyśnie w twoich oczach szata,
W jakiej go ujrzysz sam na sądzie świata[572]».
Jak błyskawica nagła wzrok rozrywa,
Władzę sądzenia odejmując oku
Bliskich przedmiotów, jak o nocnym zmroku,
4480
Tak mnie objęła wkoło światłość żywa,
Tak w swego blasku zasłonę spowiła,
Że mi widzenie wszech rzeczy zakryła.
«Miłość w tym niebie każdego przychodnia
Wesoło wita, gdy wchodzi z gotowym
4485
Sercem zapłonąć zbawieniem duchowym,
Jak zdolna przyjąć swój płomień pochodnia».
To Beatrycze krótkie przemówienie
Nad moje siły mój zapał podniosło,
Czułem, jak we mnie sił poczucie rosło
4490
I we mnie taki zatliło wzrok nowy,
Żem mógł światłości wytrzymać promienie.
I światłość w kształcie rzeki kryształowej[573]
Płynęła, błyszcząc pomiędzy brzegami
Odzierzganymi pierwiosnków kwiatami;
4495
Z tej rzeki światła tryskając iskrami,
Z żywym na kwiaty spadały migotem,
Jako rubiny oprawując złotem.
Światła tych kwiatów upojone wonią,
Tonęły potem pod cudowną tonią,
4500
Na przemian tonąc, to wschodząc spod fali.
«Wysoka żądza, co teraz cię pali,
Aby, co widzisz z dala, poznać bliżej,
Tym milsza dla mnie, im cię wznosi wyżej,
Lecz wpierw pragnienie zgaś w tych fal przeźroczu[574]».
4505
Tak mi mówiło słońce moich oczu,
Dodając jeszcze: «Rzeka i topazy,
Co toną w wodzie i wschodzą nad wodę,
Kwiaty ziejące wonie tak przyjemne,
Są to zwiastunki prawdy, jej obrazy.
4510
Rzeczy te same w sobie nie są ciemne.
Lecz błąd jest w tobie, który mimo całej
Żądzy widzenia nie patrzy dość śmiało».
Dziecko nie prędzej na mleczną jagodę
Matczynej piersi z chciwością się rzuca,
4515
Jeśli za późno ze snu się ocuca,
Jak się schyliłem do wód z pełną cześcią[575],
Co duch rzeźwiącą umacniają treścią,
Chcąc lepsze zrobić z mych oczu zwierciadła,
Ledwo je rzęsą musnęła powieka,
4520
Z długiej okrągłą wydała się rzeka[576]:
Jak ci, od których lic maska odpadła,
Zdają się inne mieć barwy i szaty,
Gdy zrzucą z siebie kłamane pozory,
Tak swój kształt iskry zmieniły i kwiaty,
4525
Ażem w nich postrzegł dwa niebieskie dwory.
Światłości boża! Przez którą patrzyłem
Na triumf prawdy w jej królestwie całem,
Daj moc powiedzieć tak, jak ją widziałem.
Tam wzwyż jest światło, które Stworzyciela
4530
Czyni widomym[577] każdemu stworzeniu,
A duch z pokojem tonie w tym widzeniu,
Światło to krąg swój rozszerza bez końca,
Pas za szeroki na objęcie słońca[578]
Od tego światła tylko się odstrzela
4535
Promień widomie na tej pierwszej sferze[579],
Co zeń swe życie i potęgę bierze.
A jak w nadbrzeżnych przegląda się wodach
Zielony wzgórek, rad z swojej postawy
Strojnej w rozliczne i kwiaty, i trawy,
4540
Tak zawieszone wkoło nad tą rzeką
Wszystkie te dusze, co z naszego świata
Tam powróciły, po tysiącznych schodach
W jej przeźrocz złotą patrzały powieką.
Gdy niższych szczebli światłość tak bogata,
4545
Jakże, zaiste, ona w górze płuży[580],
W najwyższych liściach tej niebieskiej róży[581]
Wzrok mój nie zbłądził w róży głębokości,
Ilość i jakość objął jej światłości.
Tam niknie miara przestrzeni powszednich,
4550
Skala przedmiotów dalszych i zbliżonych,
Bo gdzie Bóg rządzi bez wpływów pośrednich,
Tam i ustaje moc praw przyrodzonych[582].
Natenczas w złote serce róży wiecznej,
Rozwitej w blasku światłości słonecznej,
4555
Co wonią pochwał wciąż dysze do słońca,
Jako przyczyny swej wiosny bez końca,
Wzrok mój zwróciły Beatrycze słowa[583].
Gdy pragnąc mówić, stałem jak niemowa,
Tak przemówiła do mnie niespodzianie:
4560
«Patrz, co za wielkie białych gwiazd zebranie[584]!
Patrz, nasze miasto, ta arka przymierza,
Jak tu swój obwód bez końca rozszerza;
Patrz schody nasze jak pełne wybranych,
Do których dziś jest tak mało wezwanych.
4565
Patrz, na tym szczeblu, nad którym zwieszona
Wzrok twój pociąga Cezarów korona,
Wpierw nim ucztować przyjdziesz na te gody,
Zasiądzie dusza wielkiego Henryka[585].
On ziemie włoskie chciał zmienić w ogrody,
4570
Podnieść ich żyzność, ale praca marna,
Ziemia płodnego nie przyjęła ziarna;
Bo ślepa chciwość wam rozum odbiera,
Jak upór dziecku, co ust nie przytyka
Do piersi matki, a z głodu przymiera.
4575
Wobec Henryka na bożym urzędzie
Wróg jego jawny i skryty zasiędzie[586].
Jakże ich obu różna ziemska droga!
Gdy się pierwszemu cześć świata należy,
Ten wkrótce po nim[587], któż swą przyszłość zgadnie?
4580
Z świętej stolicy strącony przez Boga
Aż tam, gdzie Szymon czarnoksiężnik leży,
Niżej pasterza z Anagni upadnie.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.