- Literum
- Lektury szkolne
- Matura rozszerzona
- Hamlet
- AKT PIERWSZY
Hamlet · William Shakespeare (Szekspir)
AKT PIERWSZY
OSOBY:
- KLAUDIUSZ — król duński
- HAMLET — syn poprzedniego, a synowiec teraźniejszego króla
- POLONIUSZ — szambelan
- HORACY — przyjaciel Hamleta
- LAERTES — syn Poloniusza
- WOLTYMAND, KORNELIUSZ, ROZENKRANC, GILDENSTERN, OZRYK — dworzanie
- KSIĄDZ
- MARCELLUS, BERNARDO — oficerowie
- FRANCISKO — żołnierz
- RAJNOLD — sługa Poloniusza
- ROTMISTRZ
- POSEŁ
- DUCH ojca Hamleta
- FORTYNBRAS — książę norweski
- GERTRUDA — królowa duńska, matka Hamleta
- OFELIA — córka Poloniusza
- Panowie, damy, oficerowie, żołnierze, aktorowie, grabarze, majtkowie, posłowie i inne osoby.
Rzecz się odbywa w Elsynorze[1].
AKT PIERWSZY
SCENA PIERWSZA
Taras przed zamkiem.
Francisko na warcie. Bernardo zbliża się ku niemu.
BERNARDO
FRANCISKO
Nie, pierwej ty sam mi odpowiedz;
Stój, wymień hasło!
BERNARDO
«Niech Bóg chroni króla».
FRANCISKO
BERNARDO
Ten sam.
FRANCISKO
Bardzo akuratnie
Stawiacie się na czas, panie Bernardo.
BERNARDO
FRANCISKO
BERNARDO
Miałżeś[5]
Spokojną wartę?
FRANCISKO
BERNARDO
Dobranoc. Jeśli napotkasz Marcella
I Horacego, z którymi tej nocy
Straż mam odbywać, powiedz, niech się śpieszą.
Horacy i Marcellus wchodzą.
FRANCISKO
Zda mi się, że ich słyszę. — Stój! Kto idzie?
MARCELLUS
HORACY
«Przyjaciele kraju».
FRANCISKO
A zatem dobrej nocy.
MARCELLUS
Bądź zdrów, stary.
Kto cię zluzował?
FRANCISKO
odchodzi
MARCELLUS
Hola! Bernardo!
BERNARDO
Ho! Czy to Horacy
Z tobą, Marcellu?
HORACY
Niby on.
BERNARDO
HORACY
DuchI cóż? Czy owa postać i tej nocy
Dała się widzieć?
BERNARDO
Ja nic nie widziałem.
MARCELLUS
HORACY
Nic z tego; ręczę, że nie przyjdzie.
BERNARDO
HORACY
Dobrze, usiądźmy; Bernardo!
Opowiedz, jak to było.
BERNARDO
50
Duch, KrólPrzeszłej nocy,
Gdy owa jasna gwiazda na zachodzie
Tę samą stronę nieba oświecała,
Gdzie teraz błyszczy, i zamkowy zegar
Bił pierwszą, Marcel i ja ujrzeliśmy…
MARCELLUS
Duch się ukazuje.
BERNARDO
Zupełnie postać nieboszczyka króla[12].
MARCELLUS
Horacy, przemów doń[13], uczony jesteś.
BERNARDO
Możeż[14] być większe podobieństwo? Powiedz.
HORACY
Prawda; słupieję[15] z trwogi i zdumienia.
BERNARDO
MARCELLUS
Przemów doń, Horacy.
HORACY
MARCELLUS
To mu się nie podoba.
BERNARDO
Patrz, odchodzi.
HORACY
Duch znika.
MARCELLUS
Już go nie ma.
BERNARDO
HORACY
75
Bóg świadkiem, że nigdy
Nie byłbym temu wierzył, gdyby nie to
Tak jawne, dotykalne przeświadczenie
Własnych mych oczu.
MARCELLUS
HORACY
MARCELLUS
HORACY
MARCELLUS
Konflikt, Przemoc, WojnaSiądźcie i niech mi powie, kto świadomy,
Na co te ciągłe i tak ścisłe warty
95Poddanych w kraju noc w noc niepokoją?
Na co to lanie dział i skupowanie
Po obcych targach narzędzi wojennych?
Ten ruch w warsztatach okrętowych, kędy[26]
Trud robotnika nie zna odróżnienia
100Między niedzielą a resztą tygodnia?
Co powoduje ten gwałtowny pośpiech,
Dający dniowi noc za towarzyszkę?
Objaśniż[27] mi to kto?
HORACY
Ja ci objaśnię.
105Przynajmniej wieści chodzą w taki sposób:
Ostatni duński monarcha, którego
Obraz dopiero co nam się ukazał,
Był, jak wiadomo, zmuszony do boju
Przez norweskiego króla, Fortynbrasa,
110Zazdroszczącego mu jego potęgi.
Mężny nasz Hamlet[28] (jako taki bowiem
Słynie w tej stronie znajomego świata)
Położył trupem tego Fortynbrasa,
Który na mocy aktu, pieczęciami
115Zatwierdzonego i uświęconego
Wojennym prawem, był obowiązany
Części swych krajów ustąpić zwycięzcy,
Tak jak nawzajem nasz król, na zasadzie
Klauzuli[29] tegoż samego układu,
120Byłby był[30] musiał odpowiednią porcję
Swych dzierżaw oddać na wieczne dziedzictwo
Fortynbrasowi, gdyby ten był przemógł[31].
Owóż[32] syn tego, panie, Fortynbrasa,
Awanturniczym pobudzony szałem,
125Zgromadził teraz zebraną po różnych
Kątach Norwegii, za strawę i jurgielt[33],
Który bynajmniej nie trąci[36] tchórzostwem,
A który, jak to nasz rząd odgaduje,
130Nie na czym innym się zasadza, jeno
Na odebraniu nam siłą oręża
W drodze przemocy wyż rzeczonych[37] krain,
Które utracił był jego poprzednik;
I to, jak mi się zdaje, jest przyczyną
135Owych uzbrojeń, powodem czat[38] naszych
I źródłem tego wrzenia w całym kraju.
BERNARDO
I ja tak samo sądzę; tym ci bardziej,
Odwiedza nasze czaty i przybiera
140Na siebie postać nieboszczyka króla,
Który tych wojen był i jest sprężyną.
HORACY
Gdy Rzym na szczycie stał swojej potęgi,
Krótko przed śmiercią wielkiego Juliusza[41]
145Otworzyły się groby i umarli
Błądzili, jęcząc, po ulicach Rzymu;
Widziane były różne dziwowiska:
Jako to[42] gwiazdy z ogonem, deszcz krwawy,
Słońce, KsiężycPlamy na słońcu i owa wilgotna
150Gwiazda[43], rządząca państwami Neptuna,
Zmierzchła, jak gdyby na sąd ostateczny.
I otóż takie same poprzedniki[44]
Smutnych wypadków, które jako gońce
Biegną przed losem albo są prologiem
155Wróżb przyjść mających, nieba i podziemia
Zsyłają teraz i naszemu państwu.
Duch, Odwaga, PrzemocDuch powraca.
Patrzcie! znów idzie. Zastąpię mu drogę,
Choćbym miał zdrowiem przypłacić. Stój, maro!
Możeszli[45] wydać głos albo przynajmniej
160Dźwięk jakikolwiek przystępny dla ucha:
To mów!
Jestli[46] czyn jaki do spełnienia, zdolny
Dopomóc tobie, a mnie przynieść zaszczyt:
To mów!
165Maszli[47] świadomość losów tego kraju,
Które, wprzód znając, można by odwrócić:
To mów!
W nieprawy sposób zgromadzone skarby,
170Za co wy, duchy, bywacie, jak mówią,
Skazane nieraz tułać się po śmierci.
Kur pieje.
Mów! Stój! Mów! — Zabież[50] mu drogę, Marcellu!
MARCELLUS
HORACY
BERNARDO
Tu jest!
HORACY
Tu jest!
Duch znika.
MARCELLUS
BERNARDO
HORACY
Wtem nagle wzdrygnął się jak winowajca
185Na głos strasznego apelu. Słyszałem,
Że kur, ten trębacz zwiastujący ranek,
Swoim donośnym, przeraźliwym głosem
Przebudza bóstwo dnia, i na to hasło
Wszelki duch, czy to błądzący na ziemi,
190Czy w wodzie, w ogniu czy w powietrzu, śpiesznie
Wraca, skąd wyszedł; a że to jest prawdą,
Dowodem właśnie to, cośmy widzieli.
MARCELLUS
Zadrżał i rozwiał się, skoro kur zapiał,
Mówią, że ranny ten ptak w owej porze,
195Kiedy święcimy narodzenie Pana,
Po całych nocach zwykł śpiewać i wtedy
Żaden duch nie śmie wyjść z swego siedliska:
Noce są zdrowe, gwiazdy nieszkodliwe,
Złe śpi, ustają czarodziejskie wpływy,
200Tak święty jest ten czas i dobroczynny.
HORACY
Słyszałem i ja o tym i po części
Sam daję temu wiarę. Ale patrzcie,
Już dzień w różanym płaszczu strząsa rosę
Na owym wzgórku wschodnim. Zejdźmy z warty.
205Moja zaś rada, abyśmy niezwłocznie
O tym, czegośmy tu świadkami byli,
Uwiadomili młodego Hamleta;
Bo prawie pewien jestem, że to widmo,
Milczące dla nas, przemówi do niego.
210Czy się zgadzacie na to, co nam zrobić
Zarówno serce, jak powinność każe?
MARCELLUS
Jak najzupełniej, i wiem nawet, gdzie go
Na osobności zdybiemy[56] dziś z rana.
Wychodzą.
SCENA DRUGA
Sala audiencjonalna[57] w zamku.
Król, Królowa, Hamlet, Poloniusz, Laertes, Woltymand, Korneliusz, panowie i orszak.
KRÓL
Król, Śmierć, ŻałobaJakkolwiek świeżo tkwi w naszej pamięci
215Zgon kochanego, drogiego naszego
Brata Hamleta, jakkolwiek by przeto
Sercu naszemu godziło się w ciężkim
Żalu pogrążyć, a całemu państwu
220Jednak rozwaga czyni gwałt naturze,
Że pomnąc o nim, nie zapominamy
O sobie samych. MałżeństwoDlatego — z zatrutą,
Że tak powiemy, od smutku radością,
Z pogodą w jednym, a łzą w drugim oku,
225Z bukietem w ręku, a jękiem na ustach,
Na równi ważąc wesele i boleść —
Połączyliśmy się małżeńskim węzłem
Z tą niegdyś siostrą naszą, a następnie
Dziedziczką tego wojennego państwa.
230Co wszakże czyniąc, nie postąpiliśmy
Wbrew światlejszemu waszemu uznaniu,
Które swobodnie objawione dało
Temu krokowi sankcje[60]. Dzięki za to. —
WojnaA teraz wiedzcie, że młody Fortynbras,
235Czyli[61] to naszą lekceważąc wartość,
Czyli to sądząc, że z śmiercią drogiego
Brata naszego w królestwie tym znajdzie
Nieład i bezrząd, i na tym jedynie
Budując płonną nadzieję korzyści,
240Nie zaniedbuje naglić nas przez posłów
O zwrot tych krain, które prawomocnie,
Za sprawą świętej pamięci Hamleta,
Brata naszego, z rąk jego rodzica
Przeszły na własność Danii. Tyle o nim.
245Terazże[62] o nas i o celu, w jakim
Tu się zeszliśmy. Wzywamy tym pismem
Stryja młodego Fortynbrasa, dzisiaj
Króla Norwegii, który, z sił opadły,
Obłożnie chory, może i nie słyszał
250O tych zabiegach swojego synowca,
Aby powstrzymał go od dalszych kroków
W tej sprawie, aby mu wzbronił zbierania
Wojsk i zaciągów[63] złożonych wszak z jego
Wiernych poddanych. Wam zaś, Korneliuszu
255I Woltymandzie, poruczamy[64] zanieść
To pismo, łącznie z pozdrowieniem naszym,
Władcy Norwegii, nie upoważniając
Was do wchodzenia z nim w nic więcej nad to,
Co treść powyższych słów naszych zakreśla.
260Bywajcie nam więc zdrowi i niech pośpiech
Chwali gorliwość waszą.
KORNELIUSZ I WOLTYMAND
Jak we wszystkim,
Tak i w tym starać się będziem[65] jej dowieść.
KRÓL
Nie wątpię o tym. Bywajcież[66] nam zdrowi.
Korneliusz i Woltymand wychodzą.
265
Miałeś nas o coś prosić, Laertesie;
Jakiż jest przedmiot tej prośby? Mów śmiało.
Nie traci próżno słów, kto się udaje
Ze słusznym żądaniem do monarchy Danii.
Czegóż byś pragnął, czego bym nie gotów
270Spełnić wprzód jeszcze, niżeliś[67] zapragnął?
Głowa nie bliżej jest pokrewna sercu,
Ręka nie skorsza[68] ku przysłudze ustom
Jak tron nasz ojcu twemu, Laertesie,
Czegóż więc żądasz?
LAERTES
275
Pozwolenia waszej
Królewskiej mości na powrót do Francji,
Skąd chętnie wprawdzie tu przybyłem, aby
Złożyć powinny hołd przy koronacji
Waszej królewskiej mości, ale teraz,
280Gdym już dopełnił tego obowiązku,
Życzenia moje i myśli, wyznaję,
Ciągną mię[69] znowu do Francji; ku czemu
O przychylenie się i przebaczenie
Kornie śmiem waszą królewską mość błagać.
KRÓL
POLONIUSZ
KRÓL
HAMLET
na stronie
Trochę więcej niż synowcze,
A mniej niż synu.
KRÓL
MelancholiaJakiż tego powód,
Że czarne chmury wciąż cię otaczają?
HAMLET
KRÓLOWA
Kochany Hamlecie,
Zrzuć tę ponurą barwę i przyjaźnie
Wypogodzonym okiem spójrz na Danię;
305Przestań powieki ustawicznie spuszczać
W ziemię, o drogim ojcu rozmyślając.
Przemijanie, ŚmierćCo żyje, musi umrzeć; dziś tu gości,
A jutro w progi przechodzi wieczności;
To pospolita rzecz.
HAMLET
KRÓLOWA
Gdy wszystkim jest wspólna,
Czemuż się tobie zdaje tak szczególna?
HAMLET
Zdaje się, pani! bynajmniej, jest raczej;
315
Żałoba, PozoryU mnie nic żadne «zdaje się» nie znaczy,
Niczym sam przez się ten oczom widzialny
Czarnej żałoby strój konwencjonalny;
Wietrzne z trudnością wydawane tchnienie,
Obficie z oczu ciekące strumienie,
320Żałość na widok stawiana[74] obliczem,
Miną, gestami — to wszystko jest niczem.
To tylko zdaje się, bo potajemnie
Można być obcym temu; ale we mnie
Jest coś, co w ramę oznak się nie mieści,
325
KRÓL
Grzech, Ojciec, Syn, Śmierć, Przemijanie, Los, ŻałobaGodzien pochwały, Hamlecie, ten smutek,
Którym oddajesz cześć pamięci ojca;
Lecz wiedz, że ojciec twój miał także ojca
I że go także utracił tak samo
330Jak tamten swego. Dobry syn powinien
Jakiś czas boleć po śmierci rodzica;
Lecz uporczywie trwać w utyskiwaniach[77]
Jest to bezbożny okazywać upór,
Sprzeciwiający się wyrokom niebios;
335Jest to niemęskie okazywać serce,
Niesforny umysł i płochą rozwagę.
Bo skoro wiemy, że coś jest zwyczajnym,
Jak każda inna rzecz najpowszedniejsza,
Na cóż, stawiając opór konieczności,
340Brać to do serca? Wstydź się, jest to grzechem
Przeciw naturze, przeciw niebu, przeciw
Zmarłemu nawet; jest to na ostatek
Wbrew rozumowi, który od skonania
Pierwszego z ludzi aż do śmierci tego,
345Którego świeżą opłakujem[78] stratę,
Ciągle i ciągle woła: Tak być musi!
Rzuć więc, prosimy cię, te płonne[79] żale
I pomnij[80], że masz w nas drugiego ojca,
Niechaj się dowie świat, żeś ty najbliższym
350Naszego tronu i naszego serca;
Co się zaś tyczy twojego zamiaru
Jest on życzeniom naszym wręcz przeciwny;
Przeto wzywamy cię, abyś się zgodził
355Na pozostanie tu pod czułą pieczą
Naszego oka, jako nasz najmilszy
Dworzanin, krewny i syn.
KRÓLOWA
O, Hamlecie,
Nie daj się matce prosić nadaremnie;
360Pozostań z nami, porzuć myśl jechania
Do Wittenbergi.
HAMLET
Ze wszystkich sił moich
Będęć[83] posłusznym, pani.
KRÓL
To mi piękna,
365Co się nazywa, synowska odpowiedź!
Pójdź, ukochana żono, ta uprzejma,
Nieprzymuszona powolność[84] Hamleta
Rozpromieniła mi serce; dlatego
Każdy wzniesiony dziś na zamku toast
370Moździerze wzbiją w obłoki i niebo,
Wtórząc radosnym królewskim wiwatom,
Odpowie ziemi równym grzmotem. Idźmy.
Król, Królowa i wszyscy prócz Hamleta wychodzą.
HAMLET
Vanitas, Melancholia, Ciało, SamobójstwoBogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało
Stopniało, w lotną parę się rozwiało!
375Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą
Zagroził samobójcy! Boże! Boże!
Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym
Zda mi się cały obrót[85] tego świata!
To niepielony ogród, samym tylko
380Bujnie krzewiącym się chwastem porosły.
O wstydzie! że też mogło przyjść do tego!
Kobieta, Matka, MałżeństwoParę miesięcy dopiero, jak umarł!
Nie, nie, i tego nie ma — taki dobry,
Taki anielski król, naprzeciw tego —
385
A tak do matki mojej przywiązany,
Że nie mógł ścierpieć nawet, aby lada
Przyostry powiew dotknął się jej twarzy.
Ona zaś — trzebaż, abym to pamiętał! —
390Wieszała mu się u szyi tak chciwie,
Jakby w niej rosła żądza pieszczot w miarę
Zaspokajania jej. I w miesiąc potem…
O, precz z tą myślą!…Mizoginia, Kobieta, Wierność Słabości, nazwisko
Twoje: kobieta. — W jeden marny miesiąc,
395
ŁzyNim jeszcze zdarła te trzewiki, w których
Szła za biednego mego ojca ciałem,
Zalana łzami jako Niobe[88] — patrzcie! —
Boże mój! zwierzę, bezrozumne zwierzę
Dłużej by czuło żal — zostaje żoną
400Mojego stryja, brata mego ojca,
Lecz który tak jest do brata podobny
Jak ja do Herkulesa. W jeden miesiąc,
Nim jeszcze słony osad łez nieszczerych
Z zaczerwienionych powiek jej ustąpił,
405Została żoną innego! Tak prędko,
Tak lekko skoczyć w kazirodne łoże!
Nie jest to dobrym ani wyjść nie może
Na dobre. Serce, SłowoAle pękaj, serce moje,
Bo usta milczeć muszą.
Horacy, Bernardo i Marcellus wchodzą.
HORACY
HAMLET
Miło mi widzieć panów w dobrym zdrowiu.
Przyjaźń, SługaWszak to Horacy! albo zapomniałem,
Jak się sam zowię.
HORACY
HAMLET
Dobry przyjaciel raczej; weź to miano,
A mnie daj tamto. Cóż cię z Wittenbergi
Sprowadza? — Wszak to Marcellus?
MARCELLUS
Tak, panie.
HAMLET
HORACY
Skłonność
Do próżniackiego życia, mości książę.
HAMLET
HORACY
Pogrzeb, ŚlubPrzybyłem
Na pogrzeb ojca twego, mości książę.
HAMLET
HORACY
W istocie, prędko nastąpił po tamtym.
HAMLET
Oszczędność, bracie, oszczędność! Przygrzane
Resztki przysmaków z pogrzebowej stypy
Dały traktament[91] na ucztę weselną.
440O mój Horacy, wolałbym był ujrzeć
Najzawziętszego mego wroga w niebie
Niż dożyć tego dnia. Mój biedny ojciec!…
Dusza, OkoZda mi się, że go widzę.
HORACY
Gdzie?!
HAMLET
HORACY
Widziałem go niegdyś;
Był to król, jakich mało.
HAMLET
Człowiek, powiedz;
450Chociażby wszystko w tym fałszywym świecie
Było tym, czym się na pozór wydaje,
Jeszcze by drugi taki się nie znalazł.
HORACY
Zda mi się, że go widziałem tej nocy.
HAMLET
Widziałeś? kogo?
HORACY
HAMLET
Króla? mego ojca?!
HORACY
Zawieś na chwilę zdumienie, o panie,
I bacznym uchem racz wysłuchać tego
460Nadzwyczajnego doniesienia, które,
Zgodnie z świadectwem tych dwóch zacnych ludzi,
Mam ci uczynić.
HAMLET
Mów, na miłość boską!
HORACY
Duch, RycerzPrzez dwie już noce po sobie idące,
465Wśród głuchej ciszy północnej, ciż sami
Oficerowie, Marcel i Bernardo,
Straż odbywając przy zamku, miewają
Następujące widzenie:
Postać podobna do świętej pamięci
470Ojca twojego, panie, uzbrojona
Jak najkompletniej od stóp aż do głowy,
Staje przed nimi, uroczystym krokiem
Przechodzi mimo, z wolna i poważnie;
Trzykroć przeciąga przed ich zdumiałymi[93]
475I struchlałymi oczyma tak blisko,
Że ich nieledwie buławą dotyka;
Oni zaś stoją jak wryci i, jakby
Zgalareceni przerażeniem, nie śmią
Przemówić do niej ani słowa. Mając
480Wieść o tym sobie przez nich udzieloną
Jak najtajemniej, udałem się z nimi
Następnej nocy samotrzeć[94] na wartę;
I rzeczywiście o tym samym czasie,
W taki sam sposób, co do joty zgodnie
485Z przywiedzionymi[95] szczegółami, przyszło
Widziadło. Znałem ojca twego, panie:
Te ręce mniej są do siebie podobne.
HAMLET
Gdzie się to działo?
HORACY
Na tarasie, panie.
HAMLET
HORACY
I owszem, ale żadnej odpowiedzi
Nie otrzymałem. Raz tylko podniosło
Głowę i zdało się chcieć coś powiedzieć;
Ale w tej chwili zapiał kur poranny,
495Na głos którego zerwało się nagle
I znikło nam sprzed oczu.
HAMLET
Osobliwe!
HORACY
Jak żyw tu stoję, mości książę, jest to
Rzetelna prawda i mieliśmy sobie
500Za obowiązek donieść o tym waszej
Książęcej mości.
HAMLET
WSZYSCY TRZEJ
HAMLET
Było więc uzbrojone?
WSZYSCY TRZEJ
Tak jest, panie.
HAMLET
Od stóp do głowy?
WSZYSCY TRZEJ
Od czaszki do kostek.
HAMLET
HORACY
I owszem: miało przyłbicę wzniesioną.
HAMLET
Groźnież[97] na twarzy wyglądało?
HORACY
Smutno
Bardziej niż gniewnie.
HAMLET
HORACY
O, bardzo blado.
HAMLET
I wzrok w was wlepiało?
HORACY
Nieporuszenie.
HAMLET
Szkoda, żem[98] tam nie był.
HORACY
HAMLET
Być może,
Być może. Długoż[100] bawiło?
HORACY
MARCELLUS I BERNARDO
O, dłużej.
HORACY
Nie wtedy,
Kiedy ja byłem.
HAMLET
Siwąż[101] miało brodę?
HORACY
HAMLET
Będę dziś z wami na warcie: być może,
Iż przyjdzie znowu.
HORACY
Przyjdzie niezawodnie.
HAMLET
535
Duch, Ojciec, Obowiązek, TajemnicaSkoro przybiera postać mego ojca,
Muszę z nim mówić, choćby całe piekło,
Rozwarłszy paszczę, milczeć mi kazało.
Co do was, moi panowie, jeśliście
Tę okoliczność dotąd zataili,
540Trzymajcież[102] ją i nadal pod zamknięciem,
I co bądź zdarzy się tej nocy, bierzcie
Wszystko na rozum, ale nie na język;
Nagrodzę wam tę dobroć. Bądźcie zdrowi.
Pomiędzy jedenastą a dwunastą
545Zejdziem się na tarasie.
WSZYSCY TRZEJ
Przyjaźń, Sługa, PanSłudzy waszej
Książęcej mości.
HAMLET
Bądźcie przyjaciółmi,
Tak jak ja jestem waszym. Do widzenia.
Horacy, Marcellus, Bernardo wychodzą.
550
Duch mego ojca! uzbrojony! Coś tu
Złego się święci, coś tu krzywo idzie,
Oby już była noc! tymczasem jednak
ZbrodniaMilcz, serce moje! Zbrodnie i spod ziemi
Wychodzą, aby stać się widomemi.
wychodzi
SCENA TRZECIA
Pokój w domu Poloniusza.
Laertes i Ofelia.
LAERTES
555
Już rzeczy moje zniesione na pokład;
Bądź zdrowa, siostro; a gdy wiatr przyjaźnie
Zadmie od brzegu i który z okrętów
Zdejmie kotwicę, nie zasypiaj wtedy,
Lecz donoś mi o sobie.
OFELIA
LAERTES
OFELIA
Więcej nic?
LAERTES
Nie myśl inaczej.
570
Kondycja ludzkaNatura ludzka, kiedy się rozwija,
Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych;
Jak w budującej się świątyni — służba
Duszy i ducha zwiększa się w niej także.
Miłość, Pozycja społeczna, PaństwoByć może, iż on ciebie teraz kocha,
575Że czystość jego chęci jest bez plamy;
Ale zważywszy jego stopień[105], pomnij,
Że jego wola nie jest jego własną.
On sam jest rodu swego niewolnikiem;
Nie może, jako podrzędni, wybierać
580Dla siebie tylko, od jego wyboru
Zależy bowiem bezpieczeństwo, dobro
Całego państwa; przeto[106] też i jego
Wybór koniecznie musi być zależny
Od życzeń i od przyzwolenia tego
585Wielkiego ciała, którego jest głową[107].
Jeżeli zatem mówi, że cię kocha,
Rozwadze twojej przystoi mu wierzyć
O tyle tylko, o ile on zgodnie
Ze stanowiskiem przez się zajmowanym
590Będzie mógł słowa swojego dotrzymać,
To jest, o ile powszechny głos Danii
Przystanie na to. Dziewictwo, Cnota, Kobieta, Siostra, BratUważ, jaka hańba
Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie
Poszeptom[108] jego podasz ucho, serce
595Sobie uwięzisz i skarb niewinności
Otworzysz jego zapędom bez wodzy.
Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro;
I stój w odwodzie twej skłonności, z dala
Od niebezpieczeństw i napaści pokus.
600
KsiężycWstydliwe dziewczę za wiele już waży,
Gdy przed księżycem wdzięki swe odsłania;
PlotkaNa samą cnotę pada rdza obmowy;
Robak, KwiatyRobak zbyt często toczy dzieci wiosny,
Nim jeszcze pączki zdążyły otworzyć[109];
605I kiedy rosa wilży[110] młodość hożą,
Wpływy złośliwych miazm[111] najbardziej grożą.
Strzeż się więc; tarczą najlepszą w tej próbie
Niedowierzanie — nawet samej sobie.
OFELIA
Kobieta, Mężczyzna, CnotaTreść tej nauki postawię na straży
610Mojego serca. Nie idź jednak, bracie,
Za śladem owych fałszywych doradców,
Którzy nam stromą i ciernistą ścieżkę
Cnoty wskazują, a sami tymczasem
Kroczą kwiecistym szlakiem błędów, własnych
615Rad niepamiętni.
LAERTES
Bądź o mnie spokojna
I bądź mi zdrowa. Lecz oto nasz ojciec.
Poloniusz wchodzi.
Podwójne błogosławieństwo, podwójne
Szczęście przynosi: szczęśliwe spotkanie,
620Które mi zdarza sposobność ku temu.
POLONIUSZ
PodróżLaertes jeszcze tu? Dalej na okręt!
Wiatr wzdyma żagle, czekają na ciebie,
Raz jeszcze daję ci błogosławieństwo
Na drogę.
kładzie rękę na głowę synowi
625
Weź je i wraź sobie w pamięć
Wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny.
Bądź popularnym, ale nigdy gminnym[113].
Przyjaciół, których doświadczysz, a których
630Wybór okaże się być ciebie godnym,
Przykuj do siebie żelaznymi klamry[114],
Ale nie plugaw sobie rąk uściskiem
Dłoni pierwszego lepszego socjusza[115].
Strzeż się zatargów, jeśli zaś w nie zajdziesz,
635Tak się w nich znajduj, aby twój przeciwnik
Nadal się ciebie strzec musiał. Miej zawżdy[116]
Ucho otworem, ale rzadko kiedy
Otwieraj usta. Chwytaj zdania drugich,
Ale sąd własny zatrzymuj przy sobie.
640
StrójNoś się kosztownie, o ile ci na to
Mieszek[117] pozwoli, ale bez przesady;
Wytwornie, ale nie wybrednie; często
Bowiem ubranie zdradza grunt człowieka
I pod tym względem Francuzi szczególniej
645Są pełni taktu. PieniądzNie pożyczaj drugim
Ani od drugich; bo pożyczkę daną
Tracim najczęściej razem z przyjacielem,
A braną psujem rząd[118] potrzebny w domu.
Słowem, rzetelnym bądź sam względem siebie,
650A jako po dniu noc z porządku idzie,
Tak za tym pójdzie, że i względem drugich
Będziesz rzetelnym. Bądź zdrów, niech cię moje
Błogosławieństwo utwierdzi w tej mierze.
LAERTES
Z pokorą żegnam cię, ojcze i panie.
POLONIUSZ
LAERTES
SerceBądź zdrowa, siostro, i pamiętaj na to,
Com ci powiedział.
OFELIA
Zamknęłam to w sercu,
A ty masz klucz do niego.
LAERTES
wychodzi
POLONIUSZ
Cóż to on tobie powiedział, Ofelio?
OFELIA
Coś, co tyczyło się księcia Hamleta.
POLONIUSZ
Dziewictwo, Ojciec, CórkaW porę mi o tym wspominasz. Słyszałem,
Że on cię często nawiedzał w tych czasach
665I że znajdował z twojej strony przystęp
Łatwy i chętny. Jeżeli tak było
(A udzielono mi o tym wiadomość
Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć,
Że się nie cenisz tak, jakby przystało
670Dbałej o sławę córce Poloniusza.
Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę.
OFELIA
Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością.
POLONIUSZ
OFELIA
Nie wiem, co myśleć mam, mój ojcze.
POLONIUSZ
OFELIA
POLONIUSZ
Tak, tak, bo czynić to jest obyczajem.
OFELIA
I słowa swoje stwierdził najświętszymi,
Jakie być mogą, przysięgami.
POLONIUSZ
Plewy
690Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi,
Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu
Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów
Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła,
A i to światło gaśnie w oka mgnieniu.
695Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności
I więcej sobie waż rozmowę swoją
Niż wyzywanie drugich do rozmowy.
Młodość, Kobieta, Mężczyzna, Pozycja społecznaCo się zaś księcia Hamleta dotyczy,
Bacz na to, że on jeszcze młodzieniaszek
700I że mu więcej jest wolno, niż tobie
Może być wolno kiedykolwiek. Słowem,
Miłość, Przysięga, Przebranie, Pozory, Pożądanie, TeatrNie ufaj jego przysięgom, bo one
Są jak kuglarze[123], czym innym, niż szaty
Ich pokazują: orędownicami[124]
705Bezbożnych chuci, biorącymi pozór
Świętości, aby tym łacniej[125] usidlić
Naiwne serca. Krótko mówiąc, nie chcę,
Abyś od dziś dnia czas swój marnowała
Na zadawanie się z księciem Hamletem.
710Pamiętaj, nie chcę tego. Możesz odejść.
OFELIA
Będęć[126] posłuszną, panie.
Wychodzą.
SCENA CZWARTA
Taras zamkowy.
Wchodzą Hamlet, Horacy i Marcellus.
HAMLET
Ostry wiatr wieje; przejmujące zimno.
HORACY
W istocie: bardzo szczypiące powietrze.
HAMLET
Która godzina?
HORACY
MARCELLUS
Dwunasta biła już.
HORACY
Już? Nie słyszałem.
Zbliża się zatem czas, o którym widmo
Zwykło się jawić.
Obyczaje, UcztaOdgłos trąb i wystrzałów za sceną.
HAMLET
HORACY
Czy to taki zwyczaj?
HAMLET
Zwyczaj zaiste; moim jednak zdaniem,
Lubom[128] tu zrodzon i z tym oswojony,
Chlubniej byłoby taki zwyczaj łamać
730
W pośmiech i wzgardę tylko nas podają
U innych ludów: beczkami nas mienią
I trzodzie chlewnej właściwy przydomek
Hańbi nazwisko nasze. W rzeczy samej,
735Choćbyśmy zresztą byli bez zarzutu,
To jedno już by starło z naszych czynów
Zaszczytną cechę ich wnętrznej[130] wartości.
I pojedynczym ludziom się to zdarza:
Niejeden skutkiem naturalnych przywar[131] —
740Czyli[132] to rodu (czemu nic nie winien,
Bo któż obiera sobie pochodzenie),
Czy to jakiegoś krwi usposobienia,
Które częstokroć rwie tamy rozumu,
Czy to nałogu przeciwnego formom
745Przyzwoitości — niejeden, powiadam,
Upośledzony w taki sposób jaką
Szczególną wadą, bądź to organicznie,
Bądź przypadkowo — choćby jego cnoty
Były skądinąd jako kryształ czyste
750I mnogie, jako być mogą w człowieku —
Tą jedną skazą zarażony będzie
W opinii ludzi. Jedna drachma[133] złego
Niweczy[134] wszelkie szlachetne pierwiastki.
Duch, Ojciec, SynDuch wchodzi.
HORACY
Widzisz go, panie?
HAMLET
755
Aniołowie Pana
Zastępów, miejcie mię w swojej opiece!
Błogosławionyś ty czy potępiony,
Tchnieszli[135] tchem niebios czy wyziewem piekieł,
Maszli[136] zamiary zgubne czy przyjazne,
760Przychodzisz w takiej postaci, że muszę
Wydobyć z ciebie głos. Hamlecie, królu,
Ojcze mój, władco Danii, odpowiadaj!
Nie pozostawiaj mię w nieświadomości;
Powiedz, dlaczego święte kości twoje,
765Na wieki w trumnie złożone, przebiły
Śmiertelny całun; dlaczego grobowiec,
W który widzielim[137] cię zstępującego,
Podniósł swe ciężkie marmurowe wieko,
Żeby cię zwrócić ziemi? Co to znaczy?
770Że ty, trup, znowu w kompletnym rynsztunku
Podksiężycowy ten padół odwiedzasz,
Czyniąc noc straszną i nas, niedołężnych
Synów tej ziemi, wstrząsając myślami,
Przechodzącymi metę naszych pojęć?
775O, powiedz, co to jest! Co za cel tego?
Czego chcesz od nas?
HORACY
Daje ci znak, panie,
Abyś z nim poszedł, jakby chciał sam na sam
Pomówić z tobą.
MARCELLUS
HORACY
Nie chodź, mości książę.
HAMLET
Chce ze mną mówić: pójdę.
HORACY
HAMLET
Nieśmiertelność, Odwaga, VanitasCzegóż bym się lękał?
To życie szpilki złamanej niewarte,
A dusza moja, jak on, nieśmiertelna.
790Patrz, znowu na mnie kiwa… Pójdę za nim.
HORACY
Szaleństwo, Morze, OtchłańA gdyby on cię zaprowadził, panie,
Nad przepaść, na brzeg owej groźnej skały,
Która się stromo spuszcza w morską otchłań,
I tam przedzierzgnął[138] się w inne postacie,
795Jeszcze straszniejsze, które by ci mogły
Odjąć, o panie, przytomność umysłu
I w obłąkanie cię wprawić? Zważ tylko!
Już samo tamto miejsce bez żadnego
Innego wpływu budzi rozpaczliwe
800Usposobienie w każdym, kto spostrzeże
Morze na tyle sążni[139] tuż pod sobą
I słyszy jego huk.
HAMLET
Wciąż na mnie kiwa.
Idź już, idź; pójdę z tobą.
MARCELLUS
HAMLET
Puśćcie mnie!
HORACY
Wstrzymaj się, panie, pozostań!
HAMLET
Los, OdwagaLos mój mnie woła i najmniejszą żyłkę
Mojego ciała czyni tak potężną
810Jak najsilniejszy nerw lwa nemejskiego[140].
Duch nie przestaje kiwać.
Ciągle mnie wzywa! Puśćcie mnie!
wyrywając się
Na Boga!
W upiora zmienię tego, co mnie dłużej
Wstrzymywać będzie. — Idź, śpieszę za tobą.
Duch i Hamlet wychodzą.
HORACY
MARCELLUS
Idźmy
W trop za nim; tu nie w porę posłuszeństwo.
HORACY
Idźmy. Na czymże się to skończy?
MARCELLUS
HORACY
Niebo zaradzi temu.
MARCELLUS
Spieszmy za nim.
Wychodzą.
SCENA PIĄTA
Oddalona część tarasu.
Wchodzą Duch i Hamlet.
HAMLET
Gdzie mnie prowadzisz? Mów; nie pójdę dalej.
DUCH
Słuchaj mnie.
HAMLET
DUCH
Duch, Tajemnica, Obowiązek, ZemstaZbliża się godzina,
O której w srogie, siarczyste płomienie
Muszę powrócić znowu.
HAMLET
Biedny duchu!
DUCH
HAMLET
Mów, powinnością moją słuchać ciebie.
DUCH
Jak niemniej zemścić się, gdy mnie wysłuchasz.
HAMLET
Zemścić się?
DUCH
835
Duch, Grzech, Kara, OjciecJestem duchem twego ojca,
Skazanym tułać się nocą po świecie,
A przez dzień jęczeć w ogniu, póki wszystek
Kał popełnionych za żywota grzechów
Nie wypali się we mnie. Gdybym miejsca
840Mojej pokuty sekret mógł wyjawić,
Takie bym rzeczy ci opisał, których
Najmniejszy szczegół rozdarłby ci duszę,
Młodą krew twoją zmroził, oczy twoje
Jak gwiazdy z posad wydobył, zwinięte,
845Gładkie kędziory twoje wyprostował
Tak, że ich każdy włos stanąłby dębem
Jako na jeżu kolce; ale takich
Podań nie znosi ludzkie ucho. Słuchaj,
O, słuchaj, słuchaj, jeśli choć cokolwiek
850Kochałeś twego ojca.
HAMLET
Przebóg!
DUCH
Duch, Zbrodnia, ZemstaPomścij
Śmierć jego, dzieło ohydnego mordu!
HAMLET
Mordu?
DUCH
HAMLET
Dlaboga[144], wymień go, wymień czym prędzej,
Abym na skrzydłach chyżych jak modlitwa
Lub myśl kochanka podążył ku zemście.
DUCH
860
Zdajesz się pełen dobrych chęci, byłbyś
Też nikczemniejszy niż najlichsze ziele,
Wegetujące nad brzegami Lety[145],
Gdybyś pozostał na to obojętny.
Słuchaj więc, słuchaj, Hamlecie. WążPuszczono
865Rozgłos, że podczas mego snu w ogrodzie
Wąż mnie ukąsił; takim to skłamanym
Powodem śmierci mej zwiedziono Danię;
Dowiedz się bowiem, szlachetny młodzieńcze,
Że ów wąż, który zabił twego ojca,
870Nosi dziś jego koronę.
HAMLET
O nieba!
Zdrada, Żona, Cnota, UpadekStryj! Nie zawiodły mnie przeczucia moje.
DUCH
Ten to bezwstydny, cudzołożny potwór
Zdradnymi[146] dary, czarami wymowy
875(Przeklęte dary, przeklęta wymowa,
Która tak może złudzić!) ku sromocie[147]
Potrafił skłonić wolę mojej niby
Cnotliwej żony. O Hamlecie! cóż to
Był za upadek! Ode mnie, którego
880Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni
Z ślubną przysięgą, w objęcia nędznika,
Którego dary przyrodzone były
Naprzeciw moich tak liche!
Lecz jako cnota pozostaje czystą,
885Choćby ją sprośność w postaci niebianki
Usiłowała skusić, tak zła żądza,
Choćby ją łączył ślub z aniołem nawet,
Prędko uprzykrzy[148] sobie święte łoże
I rzuci się na barłóg.
890Ale dość tego! Trucizna, MorderstwoJuż powietrze ranne
Czuć mi się daje; muszę kończyć: kiedym
Raz po południu jak zwykle w ogrodzie
Bezpiecznie zasnął, wkradł się stryj twój z flaszką
Zawierającą blekotowe[149] krople
895I wlał mi w ucho ten zabójczy rozczyn,
Którego siła tak jest nieprzyjazna
Ludzkiej naturze, że jak żywe srebro[150]
Przebiega nagle wszystkie drogi, wszystkie
Kanały ciała i jako sok kwaśny
900Wlany do mleka ścina wnet i zgęszcza
Wszystką krew zdrową. Tak było i z moją;
I wraz plugawy trąd, jak u Łazarza,
Wystąpił na mnie i brzydką skorupą
Pokrył mi całe ciało.
905Tak to śpiąc, ręką brata pozbawiony
Zostałem życia, berła i małżonki,
Grzech, ŚmierćSkoszony w samym kwiecie moich grzechów:
Bez namaszczenia, bez przygotowania,
Bez porachunku z sobą wyprawiony
910Zdać porachunek z win jeszcze nie zmytych.
Matka, WinaO, to okropne! okropne! okropne!
Maszli[151] iskierkę czucia, nie ścierp tego;
Nie pozwól, aby łoże władców Danii
Było ohydnym gniazdem wszeteczeństwa[152].
915Jakkolwiek jednak czyn ten pomścić zechcesz,
Nie kalaj swojej duszy, nie czyń przeciw
Matce zamachów; Wyrzuty sumieniapozostaw ją niebu
I owym cierniom, które w głębi łona
Występnych siedzą; zrobią one swoje.
920Bądź zdrów, świecący robaczek oznajmia,
Że ranek już jest bliski; wątłe bowiem
Światełko jego znacznie już pobladło;
Żegnam cię, żegnam cię; pamiętaj o mnie.
znika
HAMLET
O wy niebieskie potęgi! O ziemio!
925Cóż więcej? Mamże[153] piekło jeszcze wezwać?
Nie, o nie! Krzep[154] się, krzep się, serce moje!
Prężcie się nerwy! Obowiązek, PamięćPamiętać o tobie?
O biedny duchu, stanie ci się zadość.
Dopóki tylko w tej znękanej głowie
930Pamięć żyć będzie. Pamiętać o tobie?
Wraz pamięć moja z tablic swych wykreśli
Wszelkie powszednie, tuzinkowe myśli;
Książkową mądrość, obrazy, wrażenia,
Płody młodości lub zastanowienia,
935Wszystko, co związek ma z przyszłym mym bytem;
To, coś mi zlecił, to tylko wyrytem
W księdze mojego mózgu pozostanie;
Tak mi dopomóż, wiekuisty Panie!
O wiarołomna niewiasto! O łotrze,
940Uśmiechający się, bezczelny łotrze!
Muszę to sobie zapisać, że można
Nosić na ustach uśmiech i być łotrem —
W Danii przynajmniej
wyjmuje pugilares i zapisuje
HORACY
za sceną
Królewiczu!
MARCELLUS
podobnież
Książę Hamlecie!
HORACY
HAMLET
Amen!
MARCELLUS
Hop, hop, hop, mości książę!
HAMLET
Hop, hop, chłopcze!
Tu, tu, mój ptaszku!
Horacy i Marcellus wchodzą.
HORACY
MARCELLUS
I cóż, panie?
HAMLET
Dziwy!
HORACY
Opowiedz nam to, panie.
HAMLET
HORACY
Jaż[156] bym
Mógł to uczynić?
MARCELLUS
O, ani ja pewnie!
HAMLET
HORACY I MARCELLUS
Jak Bóg w niebie!
HAMLET
Nie ma na całą Danię nikczemnika,
Który by nie był kompletnym ladaco[157].
HORACY
HAMLET
W istocie, macie słuszność. Owóż tedy
Nie pozostaje nam teraz nic więcej,
Jeno[158] bez żadnych dalszych korowodów
Uścisnąć sobie dłonie i pójść z Bogiem.
975
InteresWy idźcie, gdzie wam każe iść interes
Lub skłonność — każdy bowiem na tym świecie
Ma jakąś skłonność lub interes; ja zaś
W prostocie mojej pójdę się pomodlić.
HORACY
To są czcze tylko słowa, mości książę.
HAMLET
HORACY
Mości książę,
Nie ma tu żadnej obrazy.
HAMLET
I owszem.
985Zaprawdę mówię wam, jest tu obraza,
I wielka. Duch, Przysięga, TajemnicaCo się tyczy tego ducha,
Jest to duch dobry; poprzestańcie na tym;
Co zaś pomiędzy nim a mną tu zaszło,
Ciekawość swoją w tej mierze przytłumcie
990Całą możliwą dozą rezygnacji.
A teraz, moi mili przyjaciele,
W imię przyjaźni, w imię koleżeństwa,
Zróbcie mi jedną grzeczność.
HORACY
Jaką, panie?
HAMLET
HORACY I MARCELLUS
Nie powiem, panie.
HAMLET
Przysiążcie mi na to.
HORACY
Na honor, nic nie powiem.
MARCELLUS
HAMLET
Na ten miecz raczej przysiążcie.
MARCELLUS
Jużeśmy[159], panie, przysięgli.
HAMLET
Przysięga, DuchPrzysiążcie
Na ten miecz, na ten miecz, mówię.
DUCH
spod ziemi
HAMLET
HORACY
Na cóż mamy przysiąc, panie?
HAMLET
DUCH
spod ziemi
Przysiążcie!
HAMLET
DUCH
spod ziemi
HAMLET
HORACY
Na Boga, to są rzeczy niepojęte!
HAMLET
1025
Chciałżebyś[164] wszystko pojąć? O Horacy,
Filozof, WiedzaWięcej jest rzeczy na ziemi i w niebie,
Niż się ich śniło waszym filozofom.[165]
Przysięga, TajemnicaPójdźcie tu, i jak pierwej w imię Boga,
Przysiążcie, że jakkolwiek bym się kiedy
1030Wydawał dzikim, dziwacznym w obejściu[166] —
Być bowiem może, że mi się na przyszłość
Wyda stosownym przybrać taką postać —
Że, mówię, widząc mnie takim,
Żaden z was ani potrząsaniem głowy,
1035Ani wzruszeniem ramion, ani wreszcie
Jakimikolwiek wątpliwymi słowy,
Jako to: «Hm, hm, wiem ja»; albo: «Mógłbym,
Gdybym chciał»; albo: «Gdybym był gadułą»;
Albo: «Są tacy, co by mogli» — zgoła,
1040Niczym dwuznacznym nie da się domyślić,
Że wie coś o mnie. Poprzysiążcież na to,
Jeśli pragniecie, aby się nad wami
W nieszczęściu Pan Bóg zmiłował.
DUCH
spod ziemi
Przysiążcie!
HAMLET
1045
Ukój się, ukój, rozdrażniony duchu!
Pomnijcież na wasz ślub, mili panowie,
A przez co tylko taki biedny człowiek
Jak Hamlet, będzie wam zdolny okazać
Swoją życzliwość, to was nie ominie.
1050Teraz rozejdźmy się. — Obowiązek, Obraz świataŚwiat wyszedł z formy
I mnież[167] to trzeba wracać go do normy!
Wychodzą.
Strona 1 z 1 · 22% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.