Makbet · William Shakespeare (Szekspir)

AKT PIĄTY

AKT PIĄTY

SCENA I

Dunsinane. Pokój w zamku.
Wchodzą: Doktor i Dama pałacowa.

DOKTOR

2070

Dwie noce z tobą czuwałem, ale nie mogłem sprawdzić twojego opowiadania. Kiedy przechodziła się po raz ostatni?

DAMA

2071

Od czasu jak J. K. Mość wyciągnął w pole, widziałam, jak wstała z łóżka, zarzuciła na siebie nocną odzież, otworzyła komnatę, wzięła papier, złożyła, napisała list i odczytała, a zapieczętowawszy go, wróciła do łóżka, wszystko w śnie najgłębszym.

DOKTOR

2072

Wielki nieład natury! Korzystać ze snu dobrodziejstwa, a razem dopełniać funkcje czuwania! W tym śnie niespokojnym, prócz przechadzki i innych czynności, czy słyszałaś ją kiedykolwiek mówiącą?

DAMA

2073

Słyszałam rzeczy, których nie chcę po niej powtórzyć.

DOKTOR

2074

Możesz je mnie powtórzyć, jest nawet koniecznością, żebyś je powtórzyła.

DAMA

2075

Ani tobie, panie, ani nikomu innemu, bo nie mam świadków na potwierdzenie słów moich. Wchodzi Lady Makbet ze świecą. Ale, patrz! nadchodzi! Właśnie, jak mówiłam, a na moje życie, głęboko uśpiona. Patrz, patrz! Zbliża się.

DOKTOR

2076

Skąd wzięła to światło?

DAMA

2077

Miała je przy sobie. Lampa pali się przy niej bez ustanku; taki jej rozkaz.

DOKTOR

2078

Widzisz, że oczy jej są otwarte.

DAMA

2079

Ale zamknięty ich zmysł widzenia.

DOKTOR

2080

Co teraz robi? Patrz! Jak trze ręce.

DAMA

2081

To ruch jej zwyczajny, jakby omywała ręce. Widziałam ją tak zajętą cały kwadrans bez przerwy.

LADY MAKBET

Ale tu zawsze jest plama.

DOKTOR

2083

Cicho! Mówi! Zapiszę każde słowo z ust jej wychodzące dla większej pewności.

LADY MAKBET

2084

Precz stąd, przeklęta plamo! Precz! Powtarzam. — Raz, dwa! A więc czas już wziąć się do dzieła. Czarne jest piekło! Wstydź się, mój mężu, wstydź się! Być żołnierzem a trwożyć się! Czemuż się mamy lękać, że wie ktoś o tym, skoro nikt nie może zawezwać naszej potęgi do zdania liczby? Kto by jednak mógł myśleć, że starzec miał jeszcze tyle krwi w swoich żyłach!

DOKTOR

2085

Czy słyszysz?

LADY MAKBET

2086

Tan Fife'u miał żonę; a gdzie ona teraz? Jak to? Nigdyż te ręce nie będą czyste? Dość tego! Mój mężu, dość tego! Twoje szaleństwo psuje wszystko.

DOKTOR

2087

Oddal się! Oddal się! Dowiedziałaś się, czego nie należało ci wiedzieć.

DAMA

2088

Jestem przynajmniej pewna, że ona powiedziała, czego nie należało jej powiedzieć.

LADY MAKBET

2089

Czuć tu zawsze krwi zapach. Wszystkie kadzidła Arabii nie uwonnią[49] tej małej ręki. Och! och! och!

DOKTOR

2090

Co za westchnienie! Bolesny ciężar przygniótł jej serce.

DAMA

2091

Nie chciałabym takiego serca w moich piersiach za wszystkie honory jej ciała.

DOKTOR

2092

Dobrze, dobrze, dobrze.

DAMA

2093

Daj Boże, aby to było dobrze!

DOKTOR

2094

Choroba ta przechodzi moją sztukę. Znałem jednak osoby, które we śnie chodziły, które jednak umarły świętobliwie w swoim łóżku.

LADY MAKBET

2095

Umyj ręce; wdziej nocną odzież, a nie bądź tak blady! Powtarzam ci raz jeszcze: Banko pogrzebany nie może wstać z grobu.

DOKTOR

2096

Byćże to może?

LADY MAKBET

2097

Do łóżka, do łóżka! Ktoś stuka do bramy. Chodź, chodź, chodź, chodź, daj mi rękę! Co się stało, odstać się nie może. Do łóżka, do łóżka, do łóżka!

Wychodzi.

DOKTOR

2098

Czy wróci teraz do łóżka?

DAMA

2099

Natychmiast.

DOKTOR

2100
Szpetne biegają między ludźmi wieści.
Przeciw naturze czyny wywołują
I nieład funkcyj przeciwny naturze.
Myśl chora wyzna głuchemu wezgłowiu
Serc tajemnice. Nie doktora teraz,
2105
Ale jej trzeba raczej spowiednika.
Odpuść nam, Panie! — Pośpiesz teraz za nią,
Nie spuść jej z oka, żeby sama siebie
Nie pokrzywdziła. A teraz, dobranoc!
Oczy olśniła, strwożyła mą duszę;
2110
Myślę, lecz myśli me utaić muszę.

DAMA

2111

Teraz dobranoc, dobry mój doktorze.

Wychodzą.

SCENA II

Okolica blisko Dunsinane.
Wchodzą przy odgłosie bębnów z sztandarami: Menteith, Caithness, Angus, Lennox i Żołnierze.

MENTEITH

Już niedaleko angielskie są pułki,
Które prowadzą Malkolm, Siward, Makduf;
Zemsta ich pali, bo ta święta sprawa
2115
Na bój by krwawy nawet pustelnika
Z celi wywiodła.

ANGUS

Przy birnamskim lesie
Złączym się z nimi; tamtą ciągną drogą.

CAITHNESS

2119

Czy i Donalbein z swym przybywa bratem?

LENNOX

2120
Nie, bo mam całą listę zbrojnej szlachty.
Jest tam Siwarda syn i tłum młokosów
Bezbrodnych[50] jeszcze, chciwych złożyć dzisiaj
Pierwsze dowody, że są już mężami.

MENTEITH

A tyran?

CAITHNESS

2125
Wzmacnia twierdzę Dunsinane'u.
Oszalał, mówią jedni, inni znowu,
Mniej nań zawzięci, jego stan mianują
Odwagi szałem; ale to jest pewna,
Że rozpaczliwej sprawy swej nie może
2130
W pas ładu ująć.

ANGUS

Tajemne morderstwa
Czuje, jak teraz lgną do jego dłoni;
WładzaDziś mu bunt wiarę złamaną wyrzuca,
A zbrojne jego zastępy prowadzi
2135
Rozkaz, nie miłość; czuje, jak tytuły
Wiszą dziś na nim, niby płaszcz olbrzyma
Na karłowatym złodzieju.

MENTEITH

Kto zgani
Strwożone zmysły jego, że się mącą,
2140
Kiedy się wszystko, co w nim jest, oskarża,
Że tam jest?

CAITHNESS

Idźmy, nasze posłuszeństwo
Ponieśmy temu, komu się należy;
Chorej ojczyźnie szukajmy lekarstwa;
2145
Krwi naszej kroplę ostatnią wylejmy,
By ją oczyścić.

LENNOX

Wylejmy, co trzeba,
Aby jak rosą królewski kwiat skropić,
A wszystkie zielska i chwasty zatopić.
2150
Więc naprzód, naprzód ku birnamskim lasom!
Wychodzą.

SCENA III

Dunsinane. Pokój w zamku.
Wchodzą: Makbet, Doktor i Służba.

MAKBET

Dość tych raportów! Niechaj uciekają;
Póki birnamski las się nie przybliży
Do Dunsinane'u, nie wiem, co to trwoga.
Dzieciuch ten Malkolm, alboż nie z kobiety
2155
I on się rodził? Duchy, spraw śmiertelnych
Dobrze świadome, tak mi powiedziały:
„Śmiało, Makbecie, bo cię nie zwycięży
Człowiek, którego rodziła kobieta”.
Więc uciekajcie, fałszywi tanowie,
2160
Do tych angielskich epikurejczyków,
Mimo zdrad waszych, serca ni mej duszy
Powątpiewanie lub trwoga nie wzruszy.
(Wchodzi Sługa.)
Bodaj ci diabeł poczernił, hultaju,
2165
Twarz twoją mleczną! I gdzież to znalazłeś
Tę gęsią minę?

SŁUGA

Już dziesięć tysięcy —

MAKBET

Gęsi?

SŁUGA

Żołnierzy, królu.

MAKBET

2170
Precz stąd, łotrze,
Pokłuj oblicze, twą pomaluj trwogę,
Obrzydły chłopie z wątrobą liliową!
Co za żołnierze? Duszy twej zagłada!
Chuściane lica twoje trwogę radzą.
2175
Co za żołnierze, rycerzu z serwatki?

SŁUGA

Wojsko angielskie, miłościwy królu.

MAKBET

Precz mi stąd!
Sługa wychodzi.
Seyton! Słabo mi się robi,
2180
Gdy widzę — Seyton, hola! To spotkanie
Lub mnie na zawsze od trwogi wyzwoli,
Lub dziś obali. Dość już długo żyłem;
Schnie już mój żywot, żółkną jego liście;
A co starości winno towarzyszyć,
2185
Jak honor, miłość, przyjaciół drużyna,
I posłuszeństwo — to już nie jest dla mnie!
Lecz na ich miejsce przekleństwa, nie głośne
Ale głębokie; w ustach poważanie,
Dech, który biedne chętnie by mi serca
2190
Odmówić chciały, tylko nie śmią. Seyton!
Wchodzi Seyton.

SEYTON[51]

Na rozkaz, królu.

MAKBET

Jakie masz nowiny?

SEYTON

Wszystkie poprzednie raporta[52] stwierdzone.

MAKBET

Póki mi z kości nie odsieką ciała,
2195
Będę się z nimi bił. Podaj mi zbroję.

SEYTON

Jeszcze nie pora.

MAKBET

Wezmę ją natychmiast.
Niech jazda zbieży okoliczne pola,
A kto o trwodze mówić się odważy,
2200
Na szubienicę! — Daj zbroję. — Doktorze,
Jakże tam dzisiaj twoja pacjentka?

DOKTOR

Nie tyle chora, królu, co znękana
Ciągiem natrętnych widzeń, co jej spocząć
Nie dają chwili.

MAKBET

2205
ChorobaWylecz ją, doktorze.
Czy chorej myśli nie umiesz wyzdrowić,
Wyrwać z pamięci smutków wkorzenionych,
Wymazać z mózgu pismo niepokoju,
I jakim słodkim zapomnienia lekiem
2210
Wypędzić z piersi niebezpieczny osad,
Który na sercu ciąży?

DOKTOR

W tej słabości
Sam chory własnym musi być doktorem.

MAKBET

Daj psom twą sztukę, słyszeć o niej nie chcę.
2215
Pomóż mi zbroję włożyć; daj buławę;
Wyślij patrole. Słyszałeś doktorze,
Jak uciekają ode mnie tanowie? —
Śpiesz się! — Doktorze, gdybyś ty potrafił
Z wody mojego królestwa wyśledzić
2220
Jego chorobę i zdrowie mu wrócić,
Imię bym twoje wszystkim echom podał,
By je po całej rozgłosiły ziemi. —
Odepnij, mówię! — Powiedz mi, doktorze,
Jaki rabarbar, senna albo purgans
2225
Mógłby tę ziemię z Anglików oczyścić?
Czyś słyszał o nich?

DOKTOR

Słyszałem; wieść o nich
Przygotowania królewskie mi dały.

MAKBET

Ponieś to za mną. Nie wprzódy me serce
2230
Na widok wroga w trwodze się pogrąży,
Aż las birnamski do Dunsinane zdąży.
Wychodzi.

DOKTOR

Dzień będzie błogi, gdy Dunsinane rzucę.
Za skarby świata drugi raz nie wrócę.
Wychodzi.

SCENA IV

Okolica w bliskości Dunsinane. Las na widoku.
Wchodzą przy odgłosie bębnów z chorągwiami: Malkolm, stary Siward i Syn jego, Makduf, Menteith, Caithness, Angus, Lennox, Ross, Żołnierze.

MALKOLM

Dzień niedaleki, w Bogu mam nadzieję,
2235
W którym bezpieczne domy nasze będą.

MENTEITH

Tak myślim.

SIWARD

Co to za las jest przed nami?

MENTEITH

To las birnamski.

MALKOLM

Niechaj każdy żołnierz
2240
Niesie przed sobą gałąź tam uciętą,
Bo tak zastępy nasze osłonione
Zmylą rachuby poczt nieprzyjacielskich.

ŻOŁNIERZE

Wypełnim rozkaz.

SIWARD

Wszystko przekonywa,
2245
Że tyran ufny w mury Dunsinane'u
Na oblężenie czeka.

MALKOLM

Tam jest cała
Jego nadzieja, bo lud i panowie,
Gdzie się im tylko zdarzyła sposobność,
2250
Podnieśli rokosz[53], a ci, co mu służą,
Służą z przymusu; serca ich daleko.

MAKDUF

Niechaj wypadki postanowieniami,
A mądrość naszą kieruje odwagą.

SIWARD

CzynCzas niedaleki, w którym ujrzym snadnie,
2255
Co będzie nasze, co oddać wypadnie;
Nadzieje płodzą czcze myśli marzenia,
Miecz tylko myśli na pewność przemienia;
Do tej pewności idźmy teraz śmiało.
Wychodzą.

SCENA V

Dunsinane. W zamku.
Przy odgłosie bębnów z chorągwiami wchodzą: Makbet, Seyton, Żołnierze.

MAKBET

Na murach twierdzy zatknijcie chorągwie.
2260
Straż ciągle woła: „idą!” Silny zamek
Ze śmiechem patrzy na ich oblężenie;
Niechaj zalegną pola okoliczne,
Póki ich febra i głód nie wytępią.
Gdyby nie zastęp, co w pomoc im przyszedł,
2265
A co po naszej stać powinien stronie,
Twarz w twarz im spojrzeć moglibyśmy śmiało
I z Szkocji wygnać.
Słychać krzyki za sceną.
Co to są za krzyki?

SEYTON

2270
Dobry mój królu, to są krzyki niewiast.

MAKBET

Prawiem zapomniał, jak smakuje trwoga.
Minęły czasy, w których moje zmysły
Drętwiały we mnie na lada krzyk nocny,
Gdy moje włosy na okropną powieść
2275
Wstawały wszystkie, jak gdyby żyjące.
Lecz nasyciłem się okropnościami,
A strach tak z moją pobratał się myślą,
Że nic nie może drżenia we mnie zbudzić.
Dlaczego płaczą?

SEYTON

2280
Królowa umarła.

MAKBET

Przemijanie, Kondycja ludzkaPóźniej jej trochę należało umrzeć;
Na słowa takie czas jeszcze nie przyszedł.
Jutro po jutrze i po jutrze jutro,
Wolnym się krokiem od dnia do dnia czołga,
2285
Aż do ostatniej wszech czasów sylaby,
A wszystkie wczoraj nasze przyświecały
Głupcom na drodze do prochów mogiły.
Zgaśnij, o zgaśnij świeco krótkotrwała!
To życie tylko cieniem jest przelotnym,
2290
Nędznym aktorem, co przez swą godzinę
Na scenie świata pawi się i puszy,
I milknie potem; to opowiadana
Z krzykiem i furią powieść przez idiotę,
Nic nie znacząca.
2295
Wchodzi Posłaniec.
Przynosisz mi wieści?
Więc mów, a krótko!

POSŁANIEC

Łaskawy mój królu,
Chciałbym powiedzieć, com z pewnością widział,
2300
Lecz nie wiem, jak to zrobić.

MAKBET

Spróbuj jednak.

POSŁANIEC

Stojąc na czatach, gdy z wierzchołka góry
Ku Birnam oczy moje obróciłem,
Aż mi się zdało, las począł się ruszać. —

MAKBET

uderzając go
2305
Nikczemny kłamco!

POSŁANIEC

Jeśli to nie prawda,
Niech gniew twój cały spadnie na mnie, królu!
O trzy mil drogi sam możesz zobaczyć
Las cały w marszu.

MAKBET

2310
Jeśli fałsz donosisz,
Na pierwszym drzewie żywcem cię powieszę,
Aż z głodu uschniesz. Jeśli mówisz prawdę,
Nie dbam, gdy ze mną ty zrobisz to samo. —
W postanowieniu swym chwiać się zaczynam,
2315
I dwuznaczników diabła się domyślać,
W którego prawdzie kłamstwo: „bądź bez trwogi,
Aż do Dunsinane las przyjdzie birnamski”;
I do Dunsinane las zbliża się teraz.
Do broni! Naprzód! Wyruszmy na pole!
2320
Jeśli to prawda, a nie przywidzenia,
Uciekać, zostać, sprawy mej nie zmienia.
Już mnie zaczyna światło trudzić słońca,
I chciałbym świata doczekać się końca.
Uderzcie w dzwony! Wichrze, wiej ruinę!
2325
Jak mąż w przyłbicy i z orężem zginę!
Wychodzą.

SCENA VI

Dunsinane. Płaszczyzna przed zamkiem.
Wchodzą przy odgłosie bębnów, z chorągwiami; Malkolm, stary Siward, Makduf itd. i armia z gałęziami.

MALKOLM

Odrzućcie teraz zasłony liściaste,
I jak jesteście, pokażcie się wrogom!
Ty, zacny stryju, z twym szlachetnym synem
Szyk prowadź pierwszy, ja, z dzielnym Makdufem,
2330
Biorę spełnienie reszty planów naszych.

SIWARD

Bądź zdrów! Gdy spotkam zastępy tyrana,
Jeżeli na nie pierwszy się nie rzucę,
Niech z placu boju pobity nie wrócę.

MALKOLM

Uderzcie w bębny, niechaj tyranowi,
2335
Dźwięk ich łoskotny krew i śmierć zapowie!
Wychodzą. — Ciągły alarm.

SCENA VII

Okolica Dunsinane. Inna część płaszczyzny.
Wchodzi Makbet.

MAKBET

Jak przywiązany do słupa, nie mogę
Uciekać, muszę jak niedźwiedź tu walczyć. —
Gdzie mąż, którego nie rodzi kobieta?
Takiego tylko lękać mi się trzeba.
Wchodzi młody Siward.

MłODY SIWARD

2340
Jakie twe imię?

MAKBET

Zadrżysz, gdy się dowiesz.

MłODY SIWARD

Nie, choćby nawet gorętszego miana
W piekle nie było!

MAKBET

Imię moje Makbet!

MłODY SIWARD

2345
Diabeł by nie mógł nazwiska wymówić
Dla moich uszu nienawistniejszego.

MAKBET

Ni groźniejszego.

MłODY SIWARD

Obrzydły tyranie,
Kłamiesz, tą szablą kłamstwa ci dowiodę!
Walczą. — Młody Siward pada zabity.

MAKBET

2350
Z kobietyś zrodzon! — Śmieję się z oręża,
W dłoniach z kobiety zrodzonego męża.
Wychodzi.
Alarm. — Wchodzi Makduf.

MAKDUF

Z tej strony wrzawa. Pokaż się, tyranie!
Bo jeśli zginiesz, a nie z mojej ręki,
Dzieci i żony duch skarżyć się będzie.
2355
Najemnych kernów[54] nie mam serca rąbać,
Z tobą chcę walczyć, Makbecie, lub szablę
Niewyszczerbioną włożę znów do pochwy.
Tam jesteś pewno, bo ten szczęk orężów
Zda się pierwszego głosić wojownika.
2360
Daj mi go znaleźć, fortuno! Jedynie
O to cię błagam!
Wychodzi. — Alarm.
Wchodzą Malkolm i stary Siward.

SIWARD

Tą stroną, mój książę.
Już dobrowolnie zamek się nam poddał;
Z obu stron walczą tyrana zastępy;
2365
Twoi tanowie dzielnie się sprawili;
Zwycięstwo prawie przy tobie, by skończyć,
Mało brakuje.

MALKOLM

Spotkaliśmy wrogów,
Których część z nami w jednej walczy sprawie.

SIWARD

2370
Wejdźmy do zamku, książę.
Wychodzą. — Alarm. — Wchodzi Makbet.

MAKBET

Po co rzymskiego głupca mam grać rolę
I od własnego miecza ginąć? Póki
Żyjących widzę, lepiej jego ostrze
Na nich obrócić.
Wchodzi Makduf.

MAKDUF

2375
Mara cię, psie piekielny!

MAKBET

Z wszystkich jednego ciebie unikałem.
Lecz odejdź; zbyt już wiele na mej duszy
Krwi twojej ciąży.

MAKDUF

Nie mam słów, w mej szabli
2380
Głos mój jest tylko, ty nędzniku krwawszy
Nad wszelki wyraz ludzkiego języka!
Walczą.

MAKBET

Próżny twój mozół. Twoim ostrym mieczem
Prędzej powietrze w kawałki byś pociął,
Niż krwi kropelkę wytoczył z żył moich.
2385
Idź szukać hełmów, które strzaskać możesz,
Proroctwo, PoródBo moje życie zaklęte i próżno
Sili się na nie z kobiety zrodzony.

MAKDUF

A więc rozpaczaj o twoim zaklęciu!
Niechaj ci anioł, któremu aż dotąd
2390
Służyłeś, powie, że Makduf przed czasem
Ze swojej matki wydarty był łona.

MAKBET

Przeklęty język, który mi to mówi!
Bo część najlepszą męskości mi wydarł.
Niechaj nikt piekła szalbierstwom nie wierzy,
2395
Co nas dwuznaczną mową oszukuje,
Naszemu uchu dotrzymując słowa,
Naszej nadziei łamiąc je zdradliwie!
Nie chcę się z tobą bić.

MAKDUF

Więc zdaj się, tchórzu,
2400
I żyj na czasów naszych dziwowisko!
Obraz twój, niby najrzadszej potwory,
Z takim napisem wywiesim na żerdzi:
„Kto chce, tu może zobaczyć tyrana”.

MAKBET

Nie chcę się poddać, by całować ziemię
2405
U stóp młodego zwycięzcy Malkolma,
Być celem obelg i przekleństw motłochu.
Choć do Dunsinane przyszedł las birnamski,
Choć wroga mego nie rodzi kobieta,
Ostatniej jednak doświadczyć chcę próby;
2410
Zasłaniam wierną tarczą moją ciało.
Uderz Makdufie, niech będzie przeklęty,
Który z nas pierwszy zawoła: „stój! dosyć!”
Wychodzą walcząc. — Odwrót. Odgłos trąb. — Wchodzą przy biciu bębnów, z rozwiniętymi chorągwiami: Malkolm, stary Siward, Ross, Lennox, Angus, Caithness, Menteith, Żołnierze.

MALKOLM

Bodaj bez szwanku wrócili braknący!

SIWARD

Muszą być straty; z przytomnych wnioskując,
2415
Wielkie zwycięstwo kupiliśmy tanio.

MALKOLM

Brak nam Macdufia i twojego syna.

ROSS

Panie, żołnierski dług syn twój zapłacił.
Żył tylko, póki nie wyrósł na męża,
A skoro tego swą dowiódł dzielnością,
2420
Jednego w boju nie cofając kroku,
Jak mąż tam umarł.

SIWARD

Jak to, więc zabity?

ROSS

Tak jest, i z pola bitwy uniesiony.
Jego zasługą twoich smutków nie mierz,
2425
Bo by nie miały końca.

SIWARD

ROSS

W czoło.

SIWARD

Więc bożym niech będzie żołnierzem!
Gdybym miał synów tyle, co mam włosów,
2430
Piękniejszej śmierci nie pragnąłbym dla nich.
Niech mu to będzie dzwonem pogrzebowym!

MALKOLM

Więcej wart smutku i znajdzie go u mnie.

SIWARD

Nie więcej, panie; mężnie życie stracił,
Swą długu cząstkę uczciwie zapłacił,
2435
Więc Bóg z nim! — Nowa zbliża się pociecha.
Wchodzi Makduf z głową Makbeta.

MAKDUF

Witam cię, królu! Boś królem jest naszym.
Patrz na przeklętą głowę samozwańca.
To czas swobody; widzę wkoło ciebie
Twego królestwa perły, które w myśli
2440
Chętnie wtórują memu powitaniu,
Niechże i głośno krzykną ze mną razem:
Witaj nam, królu Szkocji!

WSZYSCY

Witaj, królu Szkocji!
Trąby.

MALKOLM

Nie będzie trzeba długiego nam czasu,
2445
Byśmy zasługi obliczyli wasze,
I zapłacili, co jesteśmy dłużni.
Tanowie, odtąd jesteście hrabiami,
Pierwsi uczczeni w Szkocji tym tytułem.
Co nam prócz tego wypadnie dokonać,
2450
Aby ojczysty szczep znów odzieleniał,
Przywołać naszych wygnanych przyjaciół,
Uciekających przed tyrana sidłem,
Ścigać siepaczy ległego rzeźnika
I jego żony szatańskiej, co własną,
2455
Jak mówią, dłonią śmierć sobie zadała;
I to, i wszystko, co będzie potrzeba,
Spełnimy w miejscu i czasie, i mierze
Z Bożą pomocą. Dzięki wam, rycerze!
Do Scone was proszę, by tam moje skronie
2460
W monarchów Szkocji zobaczyć koronie.
Wychodzą przy odgłosie trąb.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.