Makbet · William Shakespeare (Szekspir)
AKT CZWARTY
AKT CZWARTY
SCENA I
Ciemna jaskinia. — W pośrodku wrzący kocioł.
Pioruny. — Wchodzą trzy Czarownice.
CZAROWNICA 1
CZAROWNICA 2
I jeż trzykroć i raz świsnął.
CZAROWNICA 3
Harpia woła: czas! już czas!
CZAROWNICA 1
Czas czarodziejski taniec zawrócić,
W kotła wnętrzności truciznę rzucić.
1510Ropucho czarna, co od miesiąca
Pod zimnym głazem skryta śpiąca
Sączyłaś jady, ty na początek
Zaprawisz kotła naszego wrzątek.
WSZYSTKIE
CZAROWNICA 2
WSZYSTKIE
CZAROWNICA 3
CzaryI łuskę smoka, i ząb wilczycy,
I suchą mumię rzuć czarownicy,
Do ludojada krwawej paszczęki
Szaleju w nocy kopane pęki,
1530Bluźniercy żyda wątroby miazgę,
Dodaj żółć kozła i cisu drzazgę,
Co wśród zaćmienia księżyca rwana,
Tatara wargi, nos bisurmana,
I palec dziecka, które powite,
1535Przez własną matkę było zabite;
By kleikowi dodać gęstości,
Tygrysa teraz dorzuć wnętrzności.
WSZYSTKIE
Podwójmy trudy, a śmiało dalej!
Niech kipi kocioł, ogień się pali!
CZAROWNICA 2
Wchodzi Hekate z trzema innymi Czarownicami.
HEKATE
O dobrze! Dzięki za waszą pracę,
Każda odbierze należną płacę.
Teraz przy kotle piosnkę zanućmy,
1545I taniec duchów wkoło zawróćmy,
Do czarów nowe czary przyrzućmy!
Muzyka i pieśń „Czarne duchy!” itd. — Hekate wychodzi.
CZAROWNICA 2
Kłucie w palcach mi powiada,
Że tu złego coś się skrada. —
Pęknij ryglu, kto bądź stuka!
Wchodzi Makbet.
MAKBET
WSZYSTKIE
Dzieło bez nazwiska.
MAKBET
Ja was na wasze zaklinam rzemiosło,
Na me pytanie dajcie mi odpowiedź,
1555Jaką bądź drogą wiedza wam ta przyjdzie,
Choćbyście wiatry wykiełznały wszystkie
I przeciw bożym popchnęły świątyniom,
Choćby okręty połknąć morze miało,
A burza lasy i żniwa powalić,
1560Zamki na stróżów swoich głowy runąć,
Choćby pałace, choćby piramidy
Schyliły głowę do swych fundamentów,
Zmarniał skarb wszystkich zarodków natury
Aż do przesytu zniszczenia: zaklinam,
1565Na me pytania dajcie mi odpowiedź!
CZAROWNICA 1
Mów!
CZAROWNICA 2
Pytaj!
CZAROWNICA 3
Damy na wszystko odpowiedź.
CZAROWNICA 1
MAKBET
Panów; chcę ich widzieć.
CZAROWNICA 1
Więc krew maciory lejmy na początek
Która pożarła dziewięć swych prosiątek,
Tłuszcz z szubienicy zbója wypocony.
1575Niech jasny ogień tryska podsycony.
WSZYSTKIE
Czy z ziemi wypłyń, czy spadnij tu z góry,
Pokaż mu całą dzielność swej natury!
Pioruny. Pokazuje się nad kotłem głowa uzbrojona hełmem.
MAKBET
Mocy nieznana —
CZAROWNICA 1
ZJAWISKO
Strzeż się, Makbecie! Makbecie! Makbecie!
Strzeż tana Fife'u! Puść mnie, dość już tego!
Znika.
MAKBET
Ktokolwiek jesteś, dzięki za przestrogę!
W czułą mej trwogi uderzyłeś strunę,
1585Lecz słowo jeszcze!
CZAROWNICA 1
Rozkazów nie słucha.
Ale się zbliża drugi potężniejszy.
Pioruny. Pokazuje się widziadło krwawego Dziecka.
ZJAWISKO
Słuchaj Makbecie! Makbecie! Makbecie!
MAKBET
Gdybym miał, trzema słuchałbym uszami.
ZJAWISKO
Znika.
MAKBET
A więc żyj, Makdufie!
Bo czegóż mogę lękać się od ciebie?
1595Lecz żeby pewność podwoić pewnością,
Wezmę rękojmię przeznaczeń — ty umrzesz,
Ażebym bladej powiedzieć mógł trwodze:
„Kłamiesz!”, spokojnie spał mimo piorunów.
Pioruny. Pokazuje się Dziecko w koronie, z drzewem w ręku.
1600Któż to w postaci królewskiego dziecka
Wstaje, na czole niosąc niemowlęcym
Wszechwładców znamię, monarchów krąg złoty?
WSZYSTKIE
Nie mów do niego, pilnie tylko słuchaj.
ZJAWISKO
Bądź jak lew dumny, a nie troszcz się wcale,
1605Że knują spiski niechętni wasale.
Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy,
Póki birnamski las się nie poruszy,
I sprzymierzeniec buntowników rzeszy
Na Dunsinane'u górę nie pośpieszy.
Znika.
MAKBET
1610
Więc nigdy! Gdzie mąż, co lasom rozkaże
Rwać się z korzenia i trzymać mu straże?
Szczęśliwa wróżbo! Niech bunt czeka pory,
W której birnamskie wyciągną z nim bory,
A Makbet życia dzierżawę na tronie
1615Przeżyje całą, w przyrodzonym zgonie
Swój dług zapłaci. Lecz serce mi bije,
By wiedzieć jeszcze (jeśli to odkryje
Sztuk waszych dzielność), czy dzień ten zaświeci,
W którym na tronie siądą Banka dzieci?
WSZYSTKIE
MAKBET
Muszę mieć odpowiedź.
Odmówcie tego, a wieczne przekleństwo
Niech spadnie na was! Muszę wszystko wiedzieć.
Czemu ten kocioł w ziemię się zapada?
1625Co to za dźwięki?
Oboje.
CZAROWNICA 1
Pokaż się!
CZAROWNICA 2
Pokaż!
CZAROWNICA 3
Pokaż!
WSZYSTKIE
Pokazuje się ośmiu Królów, przechodzą scenę jeden za drugim;
ostatni trzyma w ręku zwierciadło; za nimi Banko.
MAKBET
Do ducha Banka zbyt jesteś podobny,
Zgiń! Twa korona oczy moje pali.
Ty drugi, włos twój widać spod korony
Jak włos pierwszego. Trzeci wam podobny.
1635Ha, czarownice, czemu mi to wszystko
Pokazujecie? Czwarty? Ślepnij, oko!
Do końcaż świata szereg się przeciągnie?
Znów inny? Siódmy? Nie chcę więcej widzieć!
Lecz ósmy jeszcze zbliża się i w dłoni
1640Trzyma zwierciadło, w którym tłumy widzę,
A śród tych tłumów widzę, jak niejeden
Dwa globy razem i trzy berła dzierży.
Okrutny widok! Widzę, że prawdziwy,
Bo krwią zbroczony Banko się uśmiecha
1645I pokazuje swoje mi potomstwo,
Jestże to prawda?
CZAROWNICA 1
Prawda. Czemu przecie
Jak osłupiały stoisz tu, Makbecie?
Więc dalej! Siostry, niech tańce i trele
1650Wrócą mu znowu pokój i wesele;
Ja zaklnę wiatry, by grały wesoło,
A wy zawiedźcie stare nasze koło,
By król ten wielki poświadczyć był w stanie,
Że godne siebie znalazł powitanie.
Muzyka. Czarownice tańczą i znikają.
MAKBET
1655
Gdzie są! Zniknęły! Straszna to godzina
Niech w kalendarzu stoi zapisana
Jako na wieki przeklęta! Wejdź teraz.
Wchodzi Lennox.
LENNOX
Co mi królewska wasza mość rozkaże?
MAKBET
Czyś widział siostry przeznaczeń?
LENNOX
MAKBET
Czy obok ciebie nie przeszły?
LENNOX
Nie, królu.
MAKBET
Przeklęte wiatry, po których żeglują!
I ten przeklęty, który im zaufał!
1665Słyszałem galop koni; kto tu przybył?
LENNOX
Dwóch lub trzech jeźdźców, którzy wieść przynoszą:
Makduf do Anglii uciekł.
MAKBET
Co? Do Anglii?
LENNOX
Tak jest.
MAKBET
1670
O czasie, wyprzedzasz swe dzieło!
Nic, nigdy lotnej nie dościgniem myśli,
Jeżeli z myślą czyn nie leci razem!
Odtąd też pierwsza myśl mojego serca
Będzie i pierwszym ręki mojej dziełem.
1675I zaraz, żeby myśl czynem uwieńczyć,
Myślmy, działajmy. Zamiarem jest moim
Wpaść na Makdufa zamek, Fife zagarnąć,
W pień wyciąć żonę jego, niemowlęta,
I biedne dusze, w których się przeciąga
1680Ród jego w przyszłość. Lecz żadnych przechwałek;
Dokonam czynu zanim myśl ostygnie.
Gdzie są posłańcy? Poprowadź mnie do nich.
Wychodzą.
SCENA II
Fife. Pokój zamku Makdufa.
Wchodzą: Lady Makduf, jej Syn i Ross.
LADY MAKDUF
Cóż zrobił, żeby z ojczyzny uciekać?
ROSS
Cierpliwość, pani.
LADY MAKDUF
1685
Czemu on jej nie miał?
Jego ucieczka szaleństwa jest dziełem:
Jeśli nie czyny, to nas trwoga nasza
Zdrajcami robi.
ROSS
LADY MAKDUF
Mądrości? Jak to? Żonę swą opuścić,
Swe niemowlęta, zamek, swe godności
Na ziemi, z której sam jeden ucieka?
On nas nie kocha; swoim go natura
1695Nie tknęła palcem; toć i biedny królik,
Drobna ptaszyna, z sową toczy wojnę,
Aby w swym gniazdku bronić swoich piskląt.
Trwogą to wszystko, ale nie miłością;
Mała to mądrość przeciw rozumowi
1700Uciekać od nas.
ROSS
Miarkuj się, kuzynko.
Mąż twój szlachetny, mądry i roztropny
Zna doskonale czasów tych narowy[42].
Nie śmiem ci dłużej o tych sprawach mówić
1705I tylko dodam: okrutne to czasy,
W których, nie wiedząc, jesteśmy zdrajcami,
W których wieść głucha przynosi nam trwogę,
Nie wiemy jednak, czego się boimy;
Jakby na dzikim, rozdąsanym morzu.
1710Po wichrów woli musim się kołatać.
Żegnam cię teraz; niedługo powrócę.
Rzecz, gdy najgorsza, albo ustać musi,
Albo powrócić do pierwszego stanu.
Piękny kuzynie, niech ci Pan Bóg szczęści!
LADY MAKDUF
ROSS
Dłużej tu zostać byłoby szaleństwem,
Siebie bym zgubił, a tobie nie pomógł,
Żegnam!
Wychodzi.
LADY MAKDUF
SYN
Jak ptaki, matko.
LADY MAKDUF
Muchą i robaczkiem?
SYN
Co znajdę, matko, bo tak żyją ptaki.
LADY MAKDUF
SYN
Czemu mam bać się? Na małe ptaszęta
Nie czyha strzelec. Ojciec mój nie umarł,
Mimo słów twoich.
LADY MAKDUF
SYN
A ty co, matko, żeby znaleźć męża?
LADY MAKDUF
Na jednym targu dwudziestu ich kupię.
SYN
A więc ich kupisz, żeby ich odprzedać.
LADY MAKDUF
SYN
Czy ojciec mój był zdrajcą, matko?
LADY MAKDUF
Tak jest, był nim.
SYN
Co to jest zdrajca?
LADY MAKDUF
Zdrajca jest to człowiek, który przysięga a kłamie.
SYN
LADY MAKDUF
Każdy, co to robi, jest zdrajcą i wart szubienicy.
SYN
I wszyscy warci szubienicy, którzy przysięgają a kłamią?/
LADY MAKDUF
Wszyscy, co do jednego.
SYN
A kto ich ma wieszać?
LADY MAKDUF
SYN
1746
To kłamcy i krzywoprzysięzcy nie mają rozumu, bo jest ich więcej niż trzeba, żeby pobić i powywieszać wszystkich uczciwych ludzi.
LADY MAKDUF
Dopomóż ci Boże, biedna małpeczko! Ale co ty poczniesz, żeby znaleźć ojca?
SYN
Gdyby umarł, płakałabyś po nim, matko, a gdybyś
go nie płakała, to byłby znak oczywisty, że będę
miał wkrótce nowego ojca.
LADY MAKDUF
Biedny świegotko! co też ty pleciesz.
Wchodzi Posłaniec.
POSŁANIEC
1750
Bóg z tobą, pani! Nie jestem ci znany,
Ale ja dobrze znam twój stan i godność.
Niebezpieczeństwo jest stąd niedaleko;
Jeśli chcesz słuchać rad prostego człeka,
Uciekaj z dziećmi, póki jeszcze pora.
1755Rzecz to okrutna tak straszyć cię, pani,
Lecz okrutniejsze jest niebezpieczeństwo,
Które ci grozi. Niech cię Bóg zachowa!
Dłużej tu zostać nie śmiem i nie mogę.
Wychodzi.
LADY MAKDUF
Wchodzą Mordercy.
MORDERCA
Gdzie mąż twój?
LADY MAKDUF
Przypuszczam,
Że nie jest w miejscu dość sprofanowanym,
By go mógł spotkać człek tobie podobny.
MORDERCA
SYN
Kłamiesz, ty łotrze plugawy!
MORDERCA
Co? To ty jajko, zdrady świeża ikro!
Przebija go.
SYN
Zabił mnie, matko, błagam cię, uciekaj!
Umiera.
Lady Makduf wybiega, wołając: mord! za nią Mordercy.
SCENA III
Anglia. Pokój w pałacu królewskim.
Wchodzą: Malkolm i Makduf.
MALKOLM
MAKDUF
MALKOLM
Wszystko, co wierzę, szczerze opłakuję,
1785A co wiem, wierzę; co mogę naprawić,
Naprawię, bylem przyjazną miał porę.
Co powiedziałeś, może być prawdziwe,
Lecz tyran, samo którego nazwisko
Pryszczy nam język, poczciwego męża
1790Miał niegdyś sławę; kochałeś go szczerze;
Jeszcze cię nie tknął. Jestem wprawdzie młody,
Przeze mnie jednak możesz się u niego
Dobrze zasłużyć, a mądrość doradza
Poświęcić słabe i niewinne jagnię,
1795Żeby przebłagać bóstwo zagniewane.
MAKDUF
Nie jestem zdrajcą.
MALKOLM
Lecz zdrajcą jest Makbet.
Natura nawet dobra i uczciwa
Może się potknąć na rozkaz mocarza.
1800Lecz daruj, proszę; myśli me nie mogą
Przemienić tego, czym jesteś w istocie.
Jasny jest anioł, chociaż najjaśniejszy
Upadł[46]; i choćby wszelka ludzka podłość
Znamiona cnoty nosiła na czole,
1805Cnota zachować musi cnoty znamię.
MAKDUF
Już moje wszystkie straciłem nadzieje.
MALKOLM
Może tam właśnie, gdziem znalazł wątpienie.
Czemuś tak nagle rzucił dzieci, żonę,
Skarby tak drogie i miłości węzły,
1810Bez pożegnania? Nie chciej jednak, proszę,
W mych podejrzeniach widzieć twej niesławy,
Lecz tylko własne moje bezpieczeństwo.
Mimo mych myśli, możesz być uczciwy.
MAKDUF
Krwaw się, o krwaw się, biedna moja ziemio!
1815Wielka tyranio, gruntuj twe podstawy,
Bo cnota nie śmie czoła ci postawić,
Używaj śmiało twoich nieprawości,
Bo ci przyznane do tego dziś prawo!
Żegnam cię, panie! Lecz wiedz, żebym nie chciał
1820Być łotrem, którym w twojej jestem myśli,
Za całą ziemię, którą gniecie tyran,
Z wszystkimi Wschodu skarbami w dodatku.
MALKOLM
Nie miej urazy, bo nie mówię wcale,
Jak gdybym stracił wszelką w tobie wiarę.
1825Wiem, że pod jarzmem ziemia nasza jęczy,
W krwi i łzach tonie, i wiem, że dzień każdy
Nowe jej rany do starych przyrzuca;
Wiem, że niejedna dłoń by się podniosła
W mych praw obronie, że tu król angielski
1830Mężnych tysiące daje mi na pomoc;
Przemiana, WładzaA jednak, kiedy na głowie tyrana
Postawię nogę, lub na miecz ją zatknę,
Biedna ma ziemia zobaczy na tronie
I zbrodni więcej, i więcej ucierpi
1835Niż pod tyranem, pod jego następcą.
MAKDUF
A któż nim będzie?
MALKOLM
Ja, chciałem powiedzieć,
W którego sercu tyle jest zarodków
Wszelkiego złego, że byle dojrzały,
1840Sam czarny Makbet jak śnieg będzie czysty,
I za baranka lud go biedny weźmie,
Gdy czyny jego z moimi porówna.
MAKDUF
We wszystkich pułkach straszliwego piekła
Nie znajdziesz diabła, który by Makbeta
1845W złem mógł prześcignąć.
MALKOLM
Zgadzam się, że krwawy,
Lubieżny, chciwy, fałszywy, gwałtowny,
Że w duszy swojej wszystkie chowa grzechy,
Które w języku ludzkim imię mają;
1850Ale dna nie ma w mojej lubieżności,
Wasze matrony, żony, wasze córki
Mych żądz napełnić nie potrafią studni.
Żądz tych gwałtowność gotowa potrzaskać
Wszelkie zawady opór stawiające:
1855Nie lepszyż Makbet od takiego króla?
MAKDUF
Chuć rozpasana nieraz już przedwcześnie
Tron opróżniła szczęśliwy, i nieraz
Była sprawczynią upadku narodów;
Lecz bez obawy zabierz, co jest twoje,
1860Rozległe znajdziesz pole dla żądz twoich,
Biorąc do syta, możesz świat oszukać
I za zimnego przed ludźmi uchodzić.
Nigdy na chętnych nie braknie ci paniach,
Nigdy nie będziesz sępem tak żarłocznym,
1865Byś połknął wszystko, co się dobrowolnie
Wielkości odda, znając jej pociągi.
MAKDUF
To nie dość: w mojej przewrotnej naturze
Nienasycona tak zakwitła chciwość,
Że raz na tronie, mych panów bym kosił,
1870By ich klejnoty, ziemie, domy zabrać.
Skarb powiększony będzie jak przyprawa
Głód zwiększająca; w sidła nieprawości
Będę uczciwych, wiernych panów chwytał,
Aby z ich śmiercią majątki ich grabić.
MAKDUF
1875
Chciwość korzenie swe głębiej zapuszcza,
Niżli chuć wiosny, lubieżność, i chciwość
Zabitych królów naszych była mieczem;
Nie troszcz się jednak, bo znajdziesz dostatkiem
W twoich królewskich w Szkocji posiadłościach,
1880Aby nasycić twej chciwości paszczę.
Wszystko to znosić nietrudno nam będzie,
Biorąc na wagę inne twoje cnoty.
MALKOLM
Ja żadnej nie mam. Te cnoty królewskie:
Szczerość, wytrwałość, dobroć, sprawiedliwość,
1885Męstwo, pobożność, cierpliwość, pokora,
I miłosierdzie, wszystkie mi są obce;
Lecz za to żadnej nie braknie mi zbrodni,
A znam sposoby, jak wszystkie nasycić.
Gdybym na tronie zasiadł, niewątpliwie
1890Zgody bym mleko na dno piekła wylał,
Zakłócił pokój, jedność ziemi zerwał.
MAKDUF
O Szkocjo! Szkocjo!
MALKOLM
MAKDUF
Godny Szkocją rządzić?
Nie, żyć niegodny! Biedna moja ziemio,
Przywłaszczyciela krwawym berłem zgięta,
Kiedyż swobody swojej dzień zobaczysz,
1900Gdy prawy dziedzic tronu królów twoich
Sam się wyklina własnymi ustami,
Na szczep swój własny bluźnierstw miota brzemię?
Dostojny ojciec twój był świętym królem,
Matka królowa częściej na kolanach,
1905Niźli na nogach, dla marności świata
Z dniem każdym życia swego umierała.
Bądź zdrów! Te grzechy, z których się spowiadasz,
Które wyznajesz, z Szkocji mnie wygnały.
Serce me, tutaj nadziei twych koniec!
MALOCOLM
1910
Gniew twój szlachetny, dziecko uczciwości,
W duszy mej czarne zatarł podejrzenia,
Myśl mą pojednał z twą czcią i szczerością.
Szatański Makbet nieraz już próbował
Podobną sztuką w swe dostać mnie szpony,
1915Lecz skromny zasób mojego rozumu
Bronił mnie dotąd od łatwowierności.
Bóg teraz sędzią między mną a tobą,
Bo od dziś twoją kieruję się radą.
Potwarze, którem sam rzucał na siebie,
1920Cofam, bo obce zbrodnie mi te wszystkie,
Bo żadna duszy mojej nie obciąża:
Nie znam kobiety, ni krzywoprzysięstwa;
Zaledwo tego pragnę, co jest moje;
Danego słowa nigdy nie zgwałciłem,
1925I diabła nawet nie zdradzę dla diabła;
Prawda mi droga, jak moje jest życie;
Pierwszym raz skłamał, by siebie szkalować.
Całego siebie, jak jestem, oddaję
Na twe usługi i mej biednej ziemi,
1930Do której, jeszcze przed twoim przybyciem,
Dziesięć tysięcy dzielnych wojowników
Podeszły Siward miał ze mną prowadzić.
Pójdziemy razem: świętej sprawy naszej
Niechaj fortuna będzie towarzyszką!
1935Dlaczego milczysz?
MAKDUF
Trudno mi pogodzić
Tyle szczęśliwych i bolesnych rzeczy.
Wchodzi Doktor.
Na później resztę. — Racz powiedzieć, proszę,
Czy król się zbliża?
DOKTOR
MALKOLM
Wychodzi Doktor.
MAKDUF
Co to za choroba?
MALKOLM
Niemoc królewska. Król ten bogobojny
Wielką ma siłę, nieba dar szczęśliwy,
Której, od czasu jak przebywam w Anglii,
1950Nieraz już skutki cudowne widziałem.
Nie wiem, jak pan Bóg łaskę mu tę zsyła,
Lecz wiem, że leczy biedny lud cierpiący,
Spuchły, wrzodliwy, oczom straszny widok,
A rozpacz sztuki bezsilnej lekarzy.
1955Złoty na szyi zawiesza im medal
Z świętą modlitwą; a jak powiadają,
Swoim następcom w spadku moc zostawia.
Oprócz tej cnoty, ma i dar proroctwa:
Błogosławieństwa, jego tron zdobiące,
1960Świadczą, że król ten łaski bożej pełen.
Wchodzi Ross.
MAKDUF
Kto to?
MALKOLM
Mój rodak; choć nie znam go jeszcze.
MAKDUF
Dobry kuzynie, witaj między nami!
MALKOLM
ROSS
Amen!
MAKDUF
A Szkocja?
ROSS
O biedna kraina!
Sama własnego lęka się widoku!
1970Ona nie matką, lecz grobem jest naszym;
Tam się uśmiecha tylko, kto nic nie wie;
Choć wszędzie jęki, krzyki, wszędzie łkania,
Nikt przecie na nie baczności nie daje;
Gwałtowna rozpacz rzeczą tam powszednią;
1975Dzwon śmierć ogłasza, czyją? nikt nie spyta;
Żywot uczciwych prędzej tam marnieje,
Niż kwiat przypięty do ich kapelusza
Uschnie lub zwiędnie.
MAKDUF
MALKOLM
Jaki żal najnowszy?
ROSS
Godzinę stary już się z mówcy śmieje,
Bo nowy z każdą lęgnie się minutą.
MAKDUF
Jak się ma żona moja?
ROSS
MAKDUF
Moje dzieci?
ROSS
I dzieci dobrze.
MAKDUF
Czyli[48] ich pokoju
Okrutny tyran nie zakłócił jeszcze?
ROSS
MAKDUF
Słów nie bądź tak skąpy!
Co się tam dzieje?
ROSS
MALKOLM
Niech to je pocieszy,
Że spieszym do nich. Szlachetny król Anglii
Dał nam tysięcy dziesięć i Siwarda,
2005A w chrześcijaństwie nie znajdziesz rycerza,
Wiekiem równego mu i doświadczeniem.
ROSS
Czemuż pociechy równej dla was nie mam!
Ja słowa niosę, które należało
Wyć na pustyni, by ludzkie ich ucho
2010Schwycić nie mogło.
MAKDUF
A kto ich przedmiotem?
Ogólna sprawa, czy to jednej piersi
Smutne dziedzictwo?
ROSS
Każda myśl uczciwa
2015Udział swój bierze w tej ciężkiej boleści,
Lecz głównie ciebie jednego dotyczy.
MAKDUF
Jeśli mnie, dłużej nie rób tajemnicy,
Powiedz mi wszystko!
ROSS
Niechaj uszy twoje
2020Moim językiem na wieki nie gardzą,
Który im wyda dźwięki najstraszliwsze,
Co kiedykolwiek mogły je rozdzierać.
MAKDUF
Ha! Już zgaduję!
ROSS
Zamek napadnięto,
2025Żonę twą, dzieci zabito okrutnie.
Jak? Opisywać, byłoby dorzucić
Do ich okrutnej pastwy jedną jeszcze —
I twoje życie.
MALKOLM
Litościwy Boże!
2030Na brwi tak czapki nie naciskaj, mężu!
Daj głos boleści! Boleść bowiem niema
Do serca szepce i pękać mu każe.
MAKDUF
I dzieci moje?
ROSS
MAKDUF
ŻałobaA jam był daleko!
I żonę także?
ROSS
Już ci powiedziałem.
MALKOLM
MAKDUF
On nie ma dzieci! Moje niemowlęta!
Wszystkie mówiłeś? Piekielny jastrzębiu!
Wszystkie, co, wszystkie piękne me pisklęta,
I matkę razem w twe chwyciłeś szpony?
MALKOLM
MAKDUF
Jak człowiek ją zniosę,
Ale jak człowiek czuć ją równie muszę,
Muszę pamiętać, że były stworzenia
Droższe nad wszystko dla mojego serca.
2050I Bóg to widział i strony ich nie wziął?
Grzeszny Makdufie, za ciebie zginęły!
O ja nikczemny! Boć nie za ich grzechy,
Ale za moje, mord na ich spadł dusze.
Teraz im, Boże, wieczny daj spoczynek!
MALKOLM
2055
Na tym kamieniu szablę twoją naostrz;
Żal na gniew przemień, serca nie przytępiaj,
Rozwściekl je raczej!
MAKDUF
Jażbym grał oczyma
Rolę kobiety, językiem junaka?
2060Lecz, dobry Boże, znieś wszelkie przewłoki,
Tego szatana Szkocji i mnie postaw
Twarz w twarz, na długość mojego oręża,
A jeśli ujdzie, to i ty mu przebacz!
MALKOLM
To męża słowo. Więc śpieszmy się teraz
2065Pożegnać króla; wszystko już gotowe;
Makbet już dojrzał, ażeby go strząsnąć;
Przygotowało niebo swe narzędzia.
Idźmy, gdzie z zemstą pociecha zawita:
Po długiej nocy w końcu ranek — świta.
Wychodzą.
Strona 1 z 1 · 83% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.