Nie-Boska komedia · Zygmunt Krasiński

CZĘŚĆ CZWARTA

Historia, Koniec świataCZĘŚĆ CZWARTA[206]

722

Od baszt Świętej Trójcy[207] do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu, który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. —

723

Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u Centaura[208]. — Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów.

724

Powoli śpiące obszary budzić się zaczną — w górze słychać szumy wiatrów — z dołu promienie się cisną — i kra z chmur pędzi po tym morzu z wyziewów. —

725

Wtedy inne głosy, głosy ludzkie, przymieszają się do tej znikomej burzy i niesione na mglistych bałwanach, roztrącą się o stopy zamku. —

726

Widna przepaść wśród obszarów, co pękły nad nią. —

727

728

Morze, TłumCzarno tam w jej głębi, od głów ludzkich czarno — dolina cała zarzucona głowami ludzkimi, jako dno morza głazami. —

729

730

Słońce, TłumSłońce ze wzgórzów[209] na skały wstępuje — w złocie unoszą się, w złocie roztapiają się chmury, a im bardziej nikną, tym lepiej słychać wrzaski, tym lepiej dojrzeć można tłumy, płynące u dołu. —

731

Z gór podniosły się mgły — i konają teraz po nicościach błękitu. — Dolina Świętej Trójcy obsypana światłem migającej broni i Lud ciągnie zewsząd do niej jak do równiny Ostatniego Sądu[210]. —

Katedra w zamku Świętej Trójcy. —
Panowie, senatory, dygnitarze siedzą po obu stronach, każdy pod posągiem jakiego króla lub rycerza — za posągami tłumy szlachty — przed wielkim ołtarzem w głębi Arcybiskup w krześle złoconym, z mieczem na kolanach — za ołtarzem Chór Kapłanów. — Mąż stoi w progu przez chwilą, potem zaczyna iść powoli ku Arcybiskupowi ze sztandarem w ręku. —
Rycerz, Szlachcic, Duma

CHÓR KAPŁANÓW

732

Ostatnie sługi Twoje, w ostatnim kościele[211] Syna Twego, błagamy Cię za czcią ojców naszych. — Od nieprzyjaciół wyratuj nas, Panie!

Obrzędy, Przysięga, PrzywódcaPIERWSZY HRABIA

733

Patrz, z jaką dumą spogląda na wszystkich. —

DRUGI HRABIA

734

Myśli, że świat podbił. —

TRZECI HRABIA

735

A on się tylko nocą przedarł przez obóz chłopów. —

PIERWSZY HRABIA

736

Sto trupów położył, a dwieście swoich stracił[212]. —

DRUGI HRABIA

737

Nie dajmy, by go wodzem obrali.

MĄŻ

klęka przed Arcybiskupem
738

U stóp twoich składam zdobycz moją. —

ARCYBISKUP

739

Przypasz miecz ten, błogosławiony niegdyś ręką Świętego Floriana[213]. —

GŁOSY

740

Niech żyje hr. Henryk — niech żyje!

ARCYBISKUP

741

I przyjm ze znakiem Krzyża Św. dowództwo w tym zamku, ostatnim państwie naszym — wolą wszystkich mianuję cię wodzem. —

GŁOSY

742

Niech żyje — niech żyje! —

GŁOS JEDEN

743

Nie pozwalam[214]. —

INNE GŁOSY

744

Precz — precz — za drzwi! — Niech żyje Henryk! —

MĄŻ

745

Jeśli kto ma co do zarzucenia mnie, niechaj wystąpi, wśród tłumu się nie kryje. —

Chwila milczenia.
746

Ojcze, szablę tę biorę i niech mi Bóg zrządzi zgon prędki, za wczesny, jeśli nią ocalić was nie zdołam. —

CHÓR KAPŁANÓW

747

Daj mu siłę — daj mu Ducha Świętego, Panie! — Od nieprzyjaciół wyratuj nas, Panie!

MĄŻ

748

HonorTeraz przysięgnijcie wszyscy, że chcecie bronić wiary i czci przodków waszych — że głód i pragnienie umorzy was do śmierci, ale nie do hańby — nie do poddania się — nie do ustąpienia choćby jednego z praw Boga waszego lub waszych[215]. —

GŁOSY

749

Przysięgamy. —

Arcybiskup klęka i krzyż wznosi. Wszyscy klękają.

CHÓR

750

Krzywoprzysięzca gniewem Twoim niech obarczon będzie! — Bojaźliwy gniewem Twoim niech obarczon będzie! — Zdrajca gniewem Twoim niech obarczon będzie! —

GŁOSY

751

Przysięgamy. —

MĄŻ

dobywa miecza
752

Teraz obiecuję wam sławę — u Boga wyproście zwycięstwo. —

otoczony tłumem wychodzi

*

Jeden z dziedzińców Świętej Trójcy. — MążHrabiowieBaronyKsiążęta — księża — szlachta.

HRABIA

na stronę odprowadza Męża
753

Jakże — wszystko stracone? —

MĄŻ

754

Nie wszystko — chyba że wam serca zabraknie przed czasem. —

HRABIA

755

Przed jakim czasem?

MĄŻ

756

Przed śmiercią. —

BARON

odprowadza go w inszą stronę
757

MiłosierdzieHrabio, podobno widziałeś się z tym okropnym człowiekiem. — Będzież on miał litości choć trochę nad nami, kiedy się dostaniem w ręce jego? —

MĄŻ

758

Zaprawdę ci mówię, że o takiej litości żaden z ojców twoich nie słyszał — zowie się szubienica. —

BARON

759

Trza się bronić jak można. —

MĄŻ

760

Co Książę mówi? —

Odwaga, Przywódca, Tchórzostwo, ZdradaKSIĄŻĘ

761

Parę słów na boku. —

odchodzi z nim
762

To wszystko dobre jest dla gminu, ale między nami oczywistym jest, że się oprzeć nie zdołamy. —

MĄŻ

763

Cóż więc pozostaje? —

KSIĄŻĘ

764

Obrano cię wodzem, a zatem do ciebie należy rozpocząć układy. —

MĄŻ

765

Ciszej — ciszej! —

KSIĄŻĘ

766

Dlaczego? —

MĄŻ

767

Boś, Mości Książę, już na śmierć zasłużył. —

odwraca się do tłumu
768

Kto wspomni o poddaniu się, ten śmiercią karanym będzie. —

BARON, HRABIA, KSIĄŻĘ

razem
769

Kto wspomni o poddaniu się, ten śmiercią karanym będzie. —

WSZYSCY

770

Śmiercią — śmiercią — vivat!

Wychodzą.

*

Krużganek na szczycie wieży. — Mąż, — Jakub.

PoetaMĄŻ

771

Gdzie syn mój[216]?

JAKUB

772

W wieży północnej usiadł na progu starego więzienia i śpiewa proroctwa[217]. —

Poezja, Przywódca, WładzaMĄŻ

773

Najmocniej osadź basztę Eleonory — sam nie ruszaj się stamtąd i co kilka minut patrzaj lunetą na obóz buntowników. —

JAKUB

774

Alkohol, ŻołnierzWarto by, tak mi Panie Boże dopomóż, dla zachęty rozdać naszym po szklance wódki. —

MĄŻ

775

Jeśli potrzeba, każ otworzyć nawet piwnice naszych hrabiów i książąt. —

Jakub wychodzi. — Mąż wchodzi kilkoma schodami wyżej, pod sam sztandar, na płaski taras. —
776

Całym wzrokiem oczu moich, całą nienawiścią serca obejmuję was, wrogi. — Teraz już nie marnym głosem, nie[218] mdłym natchnieniem będę walczył z wami, ale żelazem i ludźmi, którzy mnie się poddali. —

777

Jakże tu dobrze być panem, być władzcą[219] — choćby z łoża śmierci spoglądać na cudze wole, skupione naokoło siebie, i na was, przeciwników moich, zanurzonych w przepaści, krzyczących z jej głębi ku mnie, jak potępieni wołają ku niebu. —

778

Dni kilka jeszcze, a może mnie i tych wszystkich nędzarzy, co zapomnieli o wielkich ojcach swoich, nie będzie — ale bądź co bądź — dni kilka jeszcze pozostało — użyję ich rozkoszy mej kwoli[220] — panować będę — walczyć będę — żyć będę. — To moja pieśń ostatnia! —

779

Omen, Przeczucie, SłońceNad skałami zachodzi słońce w długiej, czarnej trumnie z wyziewów. — Krew promienista zewsząd leje się na dolinę. — Znaki wieszcze zgonu mojego, pozdrawiam was szczerszym, otwartszym sercem, niż kiedykolwiek wprzódy witałem obietnice wesela, ułudy, miłości. —

780

PychaBo nie podłą pracą, nie podstępem, nie przemysłem[221] doszedłem końca życzeń moich — ale nagle, znienacka, tak, jakom marzył zawżdy.

781

I teraz tu stoję na pograniczach snu wiecznego wodzem tych wszystkich, co mi wczoraj jeszcze równymi byli. —

*

Komnata w zamku, oświecona pochodniami — Orcio siedzi na łożu — Mąż wchodzi i składa broń na stole.

MĄŻ

782

Sto ludzi zostawić na szańcach — reszta niech odpocznie po tak długiej bitwie. —

GŁOS ZA DRZWIAMI

783

Tak mi Panie Boże dopomóż! —

Matka, Ojciec, Poeta, Syn, Szlachcic, Upadek, Władza, ZaświatyMĄŻ

784

Zapewne słyszałeś wystrzały, odgłosy naszej wycieczki — ale bądź dobrej myśli, dziecię moje, nie przepadniemy jeszcze ni dzisiaj, ni jutro. —

ORCIO

785

Słyszałem, ale to nie tknęło mi serca — huk przeleciał i nie ma go więcej — co innego w dreszcz mnie wprawia, Ojcze.

MĄŻ

786

Lękałeś się o mnie. —

ORCIO

787

Nie — bo wiem, że twoja godzina nie nadeszła jeszcze.

MĄŻ

788

Sami jesteśmy — ciężar spadł mi z duszy na dzisiaj, — bo tam w dolinie leżą ciała pobitych wrogów. — Opowiedz mi wszystkie myśli twoje — będę ich słuchał, jak dawniej w domu naszym. —

Duch, Grób, Kara, Sąd, Zamek

ORCIO

789

Za mną, za mną, Ojcze — tam straszny sąd co noc się powtarza. —

idzie ku drzwiom skrytym w murze i otwiera je

MĄŻ

790

Gdzie idziesz? — Kto ci pokazał to przejście? — Tam lochy wiecznie ciemne, tam gniją dawnych ofiar kości. —

ORCIO

791

Gdzie oko twoje, zwyczajne słońcu[222], nie dowidzi — tam duch mój stąpać umie. — Ciemności, idźcie do ciemności! —

zstępuje

*

Lochy podziemne[223] — kraty żelazne, kajdany, narzędzia do tortur, połamane, leżące na ziemi. — Mąż z pochodnią u stóp głazu, na którym Orcio stoi.

MĄŻ

792

Zejdź, błagam cię, zejdź do mnie. —

ORCIO

793

Czy nie słyszysz ich głosów, czy nie widzisz ich kształtów?

MĄŻ

794

Milczenie grobów — a światło pochodni na kilka stóp tylko rozświeca przed nami.

ORCIO

795

Coraz już bliżej — coraz już widniej — idą spod ciasnych sklepień jeden po drugim i tam zasiadają w głębi.

MĄŻ

796

W szaleństwie twoim potępienie moje — szalejesz, dziecię — i siły moje niszczysz, kiedy mi ich tyle potrzeba. —

ORCIO

797

Widzę duchem blade ich postacie, poważne, kupiące się na sąd straszny. — Oskarżony już nadchodzi i jako mgła płynie. —

KrzywdaCHÓR GŁOSÓW

798

Siłą nam daną — za męki nasze, my, niegdyś przykuci, smagani, dręczeni, żelazem rwani, trucizną pojeni, przywaleni cegłami i żwirem, dręczmy i sądźmy, sądźmy i potępiajmy[224] — a kary Szatan się podejmie. —

MĄŻ

799

Co widzisz? —

ORCIO

800

Oskarżony — oskarżony — ot, załamał dłonie. —

MĄŻ

801

Kto on jest? —

ORCIO

802

Ojcze — Ojcze!

Dziedzictwo, PrzekleństwoGŁOS JEDEN

803

Na tobie się kończy ród przeklęty — w tobie ostatnim[225] zebrał wszystkie siły swoje i wszystkie namiętności swe, i całą dumę swoją, by skonać. —

CHÓR GŁOSÓW

804

Miłość, Samolubstwo, SerceZa to, żeś nic nie kochał[226], nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś — potępion na wieki. —

MĄŻ

805

Nic dojrzeć nie mogę, a słyszę spod ziemi, nad ziemią, po bokach westchnienia i żale, wyroki i groźby. —

ORCIO

806

On teraz podniósł głowę, jako ty, Ojcze, kiedy się gniewasz — i odparł dumnym słowem, jako ty, Ojcze, kiedy pogardzasz. —

CHÓR GŁOSÓW

807

Daremno — daremno — ratunku nie ma dla niego ni na ziemi, ni w niebie.

GŁOS JEDEN

808

Dni kilka jeszcze chwały ziemskiej, znikomej, której mnie i braci moich pozbawili naddziady twoje — a potem zaginiesz ty i bracia twoi — i pogrzeb wasz jest bez dzwonów żałoby — bez łkania przyjaciół i krewnych — jako nasz był kiedyś na tej samej skale boleści. —

MĄŻ

809

Znam ja was, podłe duchy, marne ogniki, latające wśród ogromów anielskich. —

idzie kilka kroków naprzód

ORCIO

810

Ojcze, nie zapuszczaj się w głąb — na Chrystusa imię święte zaklinam cię, Ojcze. —

MĄŻ

wraca
811

Powiedz, powiedz, kogo widzisz? —

ORCIO

812

To postać[227]

MĄŻ

813

Czyja?

ORCIO

814

To drugi ty jesteś — cały blady — spętany teraz męczą ciebie — słyszę jęki twoje[228]

pada na kolana
815

Przebacz mi, Ojcze — Matka pośród nocy przyszła i kazała…

mdleje

MĄŻ

chwyta go w objęcia
816

Tego nie dostawało[229]. — Ha! dziecię własne przywiodło mnie do progu piekła! — Mario! — nieubłagany duchu — Boże! i Ty, druga Maryjo, do której modliłem się tyle! —

817

Tam poczyna się nieskończoność mąk i ciemności. — Nazad! — muszę jeszcze walczyć z ludźmi — potem wieczna walka. —

ucieka z synem

CHÓR GŁOSÓW

w oddali
818

Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś — potępion na wieki. —

*

Dziecko, Matka, Obywatel, Upadek, Władza, Żołnierz
Sala w zamku Świętej Trójcy. — Mąż, kobiety, dzieci, kilku starców i hrabiów klęczących u stóp jego — Ojciec Chrzestny stoi w środku sali — tłum w głębi — zbroje zawieszone, gotyckie filary, ozdoby, okna. —

MĄŻ

819

Nie — przez syna mego — przez żonę nieboszczkę moją, nie — jeszcze raz mówię — nie. —

GłódGŁOSY KOBIECE

820

Zlituj się — głód pali wnętrzności nasze i dzieci naszych — dniem i nocą strach nas pożera. —

Obywatel, Tchórzostwo, ZdradaGŁOSY MĘŻCZYZN

821

Jeszcze pora — słuchaj posła — nie odsyłaj posła. —

OJCIEC CHRZESTNY

822

Całe życie moje obywatelskim było i nie zważam na twoje wyrzuty, Henryku. — Jeślim się podjął urzędu poselskiego, który w tej chwili sprawuję, to że znam wiek mój i cenić umiem całą wartość jego. — Pankracy jest reprezentantem obywatelem, że tak rzekę…

MĄŻ

823

Precz z oczu moich, stary. —

na stronie do Jakuba
824

Przyprowadź tu oddział naszych. —

Jakub wychodzi — kobiety powstają i płaczą. — mężczyźni się oddalają o kilka kroków.

BARON

825

Zgubiłeś nas, Hrabio. —

DRUGI

826

Wypowiadamy ci posłuszeństwo. —

KSIĄŻĘ

827

Sami ułożymy z tym zacnym obywatelem warunki poddania zamku. —

OJCIEC CHRZESTNY

828

Historia, WładzaWielki mąż, który mnie przysłał, obiecuje wam życie, bylebyście przyłączyli się do niego i uznali dążenie wieku. —

KILKA GŁOSÓW

829

Uznajemy — uznajemy. —

Honor, Szlachcic, PrzywódcaMĄŻ

830

Kiedyście mnie wezwali, przysiągłem zginąć na tych murach — dotrzymam i wy wszyscy zginiecie wraz ze mną. —

831

Ha! chce się wam żyć jeszcze! —

832

Ha! zapytajcie ojców waszych, po co gnębili i panowali! —

do Hrabiego
833

A ty czemu uciskałeś poddanych? —

do drugiego
834

A ty czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny? —

do innego
835

Ty się podliłeś wyższym, gardziłeś niższymi. —

do jednej z kobiet
836

Dlaczegóżeś dzieci nie wychowała sobie na obrońców — na rycerzy? — Teraz by ci się zdały na coś. — Aleś kochała Żydów, adwokatów[230] — proś ich o życie teraz. —

staje i wyciąga ramiona
837

Czego się tak śpieszycie do hańby — co was tak nęci, by upodlić wasze ostatnie chwile? — Naprzód raczej ze mną, naprzód, Mości Panowie, tam gdzie kule i bagnety — nie tam gdzie szubienica i kat milczący, z powrozem w dłoni na szyje wasze. —

KILKA GŁOSÓW

838

Dobrze mówi — na bagnety! —

INNE GŁOSY

839

Kawałka chleba już nie ma. —

KOBIECE GŁOSY

840

Dzieci nasze, dzieci wasze! —

WIELE GŁOSÓW

841

Poddać się trzeba — układy — układy! —

OJCIEC CHRZESTNY

842

Obiecuję wam całość, że tak rzekę, nietykalność osób i ciał waszych. —

MĄŻ

przybliża się do Ojca Chrzestnego i chwyta go za piersi
843

Święta osobo posła, idź skryć siwą głowę pod namioty przechrztów i szewców, bym ją krwią twoją własną nie zmazał. —

Wchodzi oddział zbrojnych[231] z Jakubem.
844

Na cel mi wziąć to czoło zorane zmarszczkami marnej nauki — na cel tę czapkę wolności, drżącą od tchnienia słów moich na tej głowie bez mózgu. —

Ojciec Chrzestny się wymyka.

Przywódca, ŻołnierzWSZYSCY

razem
845

Związać go — wydać Pankracemu! —

MĄŻ

846

Chwila jeszcze, Mości Panowie! — Chodzi od jednego żołnierza do drugiego. Z tobą, zda mi się, wdzierałem się na góry za dzikim zwierzem — pamiętasz, wyrwałem cię z przepaści. —

do innych
847

Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju — Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu. —

do innych
848

Wam odbudowałem chaty zgorzałe. —

do innych
849

Wyście uciekli do mnie od złego pana. — A teraz mówcie — pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł[232]? —

WSZYSCY

850

Niech żyje hr. Henryk — niech żyje! —

MĄŻ

851

Rozdać im, co zostało wędliny i wódki — a potem na mury! —

WSZYSCY ŻOŁNIERZE

852

Wódki — mięsa — a potem na mury! —

MĄŻ

853

Idź z nimi, a za godzinę bądź gotów do walki. —

JAKUB

854

Tak mi Panie Boże dopomóż! —

PrzekleństwoGŁOSY KOBIECE

855

Przeklinamy cię za niewiniątka nasze! —

INNE GŁOSY

856

Za ojców naszych. —

INNE GŁOSY

857

Za żony nasze. —

MĄŻ

858

A ja was za podłość waszą. —

wychodzi[233]

*

Walka, Żołnierz
Okopy Świętej Trójcy. — Trupy naokoło — działa potrzaskane — broń leżąca na ziemi. — Tu i ówdzie biegną żołnierze — Mąż oparty o szaniec, Jakub przy nim.

NiebezpieczeństwoMĄŻ

szablę chowając do pochwy
859

Nie ma rozkoszy, jak grać w niebezpieczeństwo i wygrywać zawżdy, a kiedy nadejdzie przegrać — to raz jeden tylko. —

Klęska, LosJAKUB

860

Ostatnimi naszymi nabojami skropieni odstąpili, ale tam w dole się gromadzą i niedługo wrócą do szturmu — darmo, nikt losu przeznaczonego nie uszedł, od kiedy świat światem. —

MĄŻ

861

Nie ma już więcej kartaczy? —

JAKUB

862

Ani kul, ani lotek[234], ani śrutu — wszystko się przebiera nareszcie. —

MĄŻ

863

A więc syna mi przyprowadź, bym go raz jeszcze uściskał. —

Jakub odchodzi.
864

Dym bitwy zamglił oczy moje — zda mi się, jakby dolina wzdymała się i opadała nazad — skały w sto kątów łamią się i krzyżują — dziwnym szykiem także ciągną myśli moje. —

siada na murze
865

Anioł, Bóg, Kondycja ludzka, Pycha, Nuda, Siła, WładzaCzłowiekiem być nie warto — Aniołem nie warto. — Pierwszy z Archaniołów po kilku wiekach, tak jak my po kilku latach bytu, uczuł nudę w sercu swoim i zapragnął potężniejszych sił. — Trza być Bogiem lub nicością. —

Jakub przychodzi z Orciem.
866

Weź kilku naszych, obejdź sale zamkowe i pędź do murów wszystkich, co spotkasz. —

JAKUB

867

Bankierów i hrabiów, i książąt. —

odchodzi

Ojciec, Syn, Matka, Proroctwo, Władza, ZaświatyMĄŻ

868

Chodź, synu — połóż tu rękę swoją na dłoni mojej — czołem ust moich się dotknij — czoło matki twojej niegdyś było takiej samej bieli i miękkości. —

ŚmierćORCIO

869

Słyszałem głos jej dzisiaj, nim zerwali się męże twoi do broni — słowa jej płynęły tak lekko jak wonie, i mówiła: „Dziś wieczorem zasiądziesz przy mnie”. —

MĄŻ

870

Czy wspomniała choćby imię moje? —

ORCIO

871

Mówiła: „Dziś wieczorem czekam na syna mego”. —

MĄŻ

na stronie
872

U końca drogi czyż opadnie mnie siła? — Nie daj tego, Boże! — Za jedną chwilę odwagi masz mnie więźniem twoim przez wieczność całą. —

głośno
873

O synu, przebacz, żem ci dał życie — rozstajemy się — czy wiesz, na jak długo? —

ORCIO

874

Weź mnie i nie puszczaj — nie puszczaj — ja cię pociągnę za sobą. —

MĄŻ

875

Różne drogi nasze — ty zapomnisz o mnie wśród chórów anielskich, ty kropli rosy nie rzucisz mi z góry[235]. — O Jerzy — Jerzy! — O synu mój! —

ORCIO

876

Co za krzyki! — Drżę cały — coraz groźniej — coraz bliżej — huk dział i strzelb się rozlega — godzina ostatnia, przepowiedziana, ciągnie ku nam. —

MĄŻ

877

Śpieszaj, śpieszaj, Jakubie! —

Orszak hrabiów i książąt przechodzi przez dolny dziedziniec — Jakub z żołnierzami idzie za nim.

GLOS JEDEN

878

Daliście odłamki broni i bić się każecie. —

GŁOS DRUGI

879

Henryku, ulituj się! —

TRZECI

880

Nie gnaj nas słabych, zgłodniałych ku murom! —

INNE GŁOSY

881

Gdzie nas pędzą — gdzie?

MĄŻ

do nich
882

Na śmierć. —

do syna
883

Tym uściskiem chciałbym się z tobą połączyć na wieki — ale trza mi w inszą stronę. —

Orcio pada, trafiony kulą.

GŁOS W GÓRZE

884

Do mnie, do mnie duchu czysty — do mnie, synu mój! —

MĄŻ

885

Hej! do mnie, ludzie moi! —

dobywa szabli i przykłada do ust leżącego
886

Klinga szklanna[236] jak wprzódy — oddech i życie uleciały razem. — Hej! tu — naprzód — już się wdarli na długość szabli mojej — nazad, w przepaść, syny wolności! —

Sługa
Zamieszanie i bitwa.

*

Insza strona okopów — słychać odgłosy walki — Jakub rozciągnięty na murze — Mąż nadbiega, krwią oblany.

MĄŻ

887

Cóż ci jest, mój wierny, mój stary? —

JAKUB

888

Niech ci czart odpłaci w piekle upór twój i męki moje. — Tak mi Panie Boże dopomóż! —

umiera

Klęska, Bóg, Poezja, Samobójstwo, WalkaMĄŻ

rzucając płaszcz
889

Niepotrzebnyś mi dłużej — wyginęli moi, a tamci klęcząc wyciągają ramiona ku zwycięzcom i bełkocą o miłosierdzie! —

spoziera naokoło
890

Nie nadchodzą jeszcze w tę stronę — jeszcze czas — odpocznijmy chwilę. — Ha! już się wdarli na wieżę północną — ludzie nowi się wdarli na wieżę północną — i patrzą, czy gdzie nie odkryją hrabiego Henryka. — Jestem tu — jestem — ale wy mnie sądzić nie będziecie. — OtchłańJa się już wybrałem w drogę — ja stąpam ku sądowi Boga. —

staje na odłamku baszty, wiszącym nad samą przepaścią
891

Widzę ją całą czarną, obszarami ciemności płynącą do mnie, wieczność moją bez brzegów, bez wysep, bez końca, a pośrodku jej Bóg, jak słońce, co się wiecznie pali — wiecznie jaśnieje[237] — a nic nie oświeca. —

krokiem dalej się posuwa
892

Biegną, zobaczyli mnie — Jezus, Maryja! — Poezjo, bądź mi przeklęta[238], jako ja sam będę na wieki! — Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!

skacze w przepaść

*

Historia, Rewolucja, Szlachcic, Władza, Sąd
Dziedziniec zamkowy. — PankracyLeonardBianchetti na czele tłumów — przed nimi przechodzą Hrabiowie, Książęta, z żonami i dziećmi, w łańcuchach. —[239]

PANKRACY

893

Twoje imię? —

HRABIA

894

Krzysztof na Volsagunie. —

PANKRACY

895

Ostatni raz go wymówiłeś — a twoje?

KSIĄŻĘ

896

Władysław, pan Czarnolasu. —

PANKRACY

897

Ostatni raz go wymówiłeś — a twoje?

BARON

898

Aleksander z Godalberg. —

PANKRACY

899

Wymazane spośród żyjących — idź! —

BIANCHETTI

do Leonarda
900

Dwa miesiące nas trzymali, a nędzny rząd armat i lada jakie parapety[240]. —

LEONARD

901

Czy dużo ich tam jeszcze? —

PANKRACY

902

KrewOddaję ci wszystkich — niech ich krew płynie dla przykładu świata — a kto z was mi powie, gdzie Henryk, temu daruję życie. —

RÓŻNE GŁOSY

903

Zniknął przy samym końcu. —

Obywatel, Polityka, Przywódca, ZwycięstwoOJCIEC CHRZESTNY

904

Staję teraz jako pośrednik między tobą a niewolnikami twoimi — tymi przezacnego rodu obywatelami, którzy, wielki człowiecze, klucze zamku Św. Trójcy złożyli w ręce twoje.

PANKRACY

905

Pośredników nie znam tam, gdzie zwyciężyłem siłą własną. — Sam dopilnujesz ich śmierci. —

OJCIEC CHRZESTNY

906

Całe życie moje obywatelskim było, czego są dowody niemałe, a jeślim się połączył z wami, to nie na to, bym własnych braci szlachtę…

PANKRACY

907

Wziąść starego doktrynera[241] — precz; w jedną drogę z nimi! —

Żołnierze otaczają Ojca Chrzestnego i niewolników.
908

SamobójstwoGdzie Henryk? — czy kto z was nie widział go żywym lub umarłym? — Wór pełny złota za Henryka — choćby za trupa[242] jego! —

Oddział zbrojnych schodzi z murów.
909

A wy nie widzieliście Henryka? —

NACZELNIK ODDZIAŁU

910

Obywatelu wodzu, udałem się za rozkazem generała Bianchetti ku stronie zachodniej szańców, zaraz na początku wejścia naszego do fortecy, i na trzecim zakręcie bastionu ujrzałem człowieka rannego i stojącego bez broni przy ciele drugiego. — Kazałem podwoić kroku, by schwytać — ale nim zdążyliśmy, ów człowiek zeszedł trochę niżej, stanął na głazie chwiejącym się i patrzał chwilę obłąkanym wzrokiem — potem wyciągnął ręce jak pływacz[243], który ma dać nurka, i pchnął się z całej siły naprzód — słyszeliśmy wszyscy odgłos ciała spadającego po urwiskach — a oto szabla, znaleziona kilka kroków dalej. —

PANKRACY

biorąc szablę
911

Ślady krwi na rękojeści — poniżej herb jego domu. —

912

To pałasz hrabiego Henryka — on jeden spośród was dotrzymał słowa. — Za to chwała jemu, giliotyna wam. —

913

Generale Bianchetti, zatrudnij się zburzeniem warowni i dopełnieniem wyroku. —

914

Leonardzie! —

wstępuje na basztę z Leonardem

Wizja, Praca, PrzywódcaLEONARD

915

Po tylu nocach bezsennych powinien byś odpocząć, mistrzu — znać strudzenie na rysach twoich. —

PANKRACY

916

Nie czas mi jeszcze zasnąć, dziecię, bo dopiero połowa pracy dojdzie końca swojego z ich ostatnim westchnieniem. — Śmierć, TwórczośćPatrz na te obszary — na te ogromy, które stoją w poprzek między mną a myślą moją — trza zaludnić te puszcze — przedrążyć te skały — połączyć te jeziora — wydzielić grunt każdemu, by we dwójnasób tyle życia się urodziło na tych równinach, ile śmierci teraz na nich leży. — Inaczej dzieło zniszczenia odkupionym nie jest[244]. —

Bóg, Krew, WolnośćLEONARD

917

Bóg Wolności sił nam podda. —

PANKRACY

918

Co mówisz o Bogu — ślisko tu od krwi ludzkiej. — Chrystus, Los, Sprawiedliwość, Śmierć, Wizja, ZemstaCzyjaż to krew? — Za nami dziedzińce zamkowe — sami jesteśmy, a zda mi się, jakoby tu był ktoś trzeci. —

LEONARD

919

Chyba to ciało przebite. —

PANKRACY

920

Ciało jego powiernika — ciało martwe — ale tu duch czyjś panuje — a ta czapka — ten sam herb na niej — dalej, patrz, kamień wystający nad przepaścią — na tym miejscu serce jego pękło. —

LEONARD

921

Bledniesz[245], mistrzu. —

Oko, Światło, WzrokPANKRACY

922

Czy widzisz tam wysoko — wysoko? —

OmenLEONARD

923

Nad ostrym szczytem widzę chmurę pochyłą, na której dogasają promienie słońca. —

PANKRACY

924

Znak straszny pali się na niej. —

LEONARD

925

Chyba cię myli wzrok[246]. —

Lud, Przywódca, SamotnośćPANKRACY

926

Milion ludu słuchało mnie przed chwilą — gdzie jest lud mój? —

LEONARD

927

Słyszysz ich okrzyki — wołają ciebie — czekają na ciebie. —

PANKRACY

928

Plotły kobiety i dzieci, że się tak zjawić ma, lecz dopiero w ostatni dzień[247]. —

LEONARD

929

Kto? —

PANKRACY

930

Jak słup śnieżnej jasności, stoi ponad przepaściami — oburącz wspart na krzyżu, jak na szabli mściciel. — Ze splecionych piorunów korona cierniowa.

LEONARD

931

Co się z tobą dzieje? co tobie jest? —

PANKRACY

932

Od błyskawicy tego wzroku chyba mrze, kto żyw. —

LEONARD

933

Coraz to bardziej rumieniec zbiega ci z twarzy — chodźmy stąd — chodźmy — czy słyszysz mnie? —

PANKRACY

934

Połóż mi dłonie na oczach — zadław mi pięściami źrenice — oddziel mnie od tego spojrzenia, co mnie rozkłada w proch. —

LEONARD

935

Czy dobrze tak? —

PANKRACY

936

Nędzne ręce twe — jak u ducha bez kości i mięsa — przejrzyste jak woda — przejrzyste jak szkło — przejrzyste jak powietrze. — Widzę wciąż! —

LEONARD

937

Oprzyj się na mnie. —

PANKRACY

938

Daj mi choć odrobinę ciemności! —

LEONARD

939

O mistrzu mój! —

PANKRACY

940

Ciemności — ciemności! —

LEONARD

941

Hej! obywatele — hej! bracia — demokraty, na pomoc! — Hej! ratunku — pomocy — ratunku! —

PANKRACY

942

Galilaee, vicisti![248]

stacza się w objęcia Leonarda i kona

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.