Nie-Boska komedia · Zygmunt Krasiński
CZĘŚĆ CZWARTA
Historia, Koniec świataCZĘŚĆ CZWARTA[206]
722Od baszt Świętej Trójcy[207] do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu, który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. —
723Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u Centaura[208]. — Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów.
724Powoli śpiące obszary budzić się zaczną — w górze słychać szumy wiatrów — z dołu promienie się cisną — i kra z chmur pędzi po tym morzu z wyziewów. —
725Wtedy inne głosy, głosy ludzkie, przymieszają się do tej znikomej burzy i niesione na mglistych bałwanach, roztrącą się o stopy zamku. —
726Widna przepaść wśród obszarów, co pękły nad nią. —
727 728Morze, TłumCzarno tam w jej głębi, od głów ludzkich czarno — dolina cała zarzucona głowami ludzkimi, jako dno morza głazami. —
729 730Słońce, TłumSłońce ze wzgórzów[209] na skały wstępuje — w złocie unoszą się, w złocie roztapiają się chmury, a im bardziej nikną, tym lepiej słychać wrzaski, tym lepiej dojrzeć można tłumy, płynące u dołu. —
731Z gór podniosły się mgły — i konają teraz po nicościach błękitu. — Dolina Świętej Trójcy obsypana światłem migającej broni i Lud ciągnie zewsząd do niej jak do równiny Ostatniego Sądu[210]. —
CHÓR KAPŁANÓW
Ostatnie sługi Twoje, w ostatnim kościele[211] Syna Twego, błagamy Cię za czcią ojców naszych. — Od nieprzyjaciół wyratuj nas, Panie!
Obrzędy, Przysięga, PrzywódcaPIERWSZY HRABIA
DRUGI HRABIA
TRZECI HRABIA
PIERWSZY HRABIA
DRUGI HRABIA
MĄŻ
ARCYBISKUP
GŁOSY
ARCYBISKUP
I przyjm ze znakiem Krzyża Św. dowództwo w tym zamku, ostatnim państwie naszym — wolą wszystkich mianuję cię wodzem. —
GŁOSY
GŁOS JEDEN
INNE GŁOSY
MĄŻ
Ojcze, szablę tę biorę i niech mi Bóg zrządzi zgon prędki, za wczesny, jeśli nią ocalić was nie zdołam. —
CHÓR KAPŁANÓW
MĄŻ
HonorTeraz przysięgnijcie wszyscy, że chcecie bronić wiary i czci przodków waszych — że głód i pragnienie umorzy was do śmierci, ale nie do hańby — nie do poddania się — nie do ustąpienia choćby jednego z praw Boga waszego lub waszych[215]. —
GŁOSY
CHÓR
Krzywoprzysięzca gniewem Twoim niech obarczon będzie! — Bojaźliwy gniewem Twoim niech obarczon będzie! — Zdrajca gniewem Twoim niech obarczon będzie! —
GŁOSY
MĄŻ
*
HRABIA
MĄŻ
HRABIA
MĄŻ
BARON
MiłosierdzieHrabio, podobno widziałeś się z tym okropnym człowiekiem. — Będzież on miał litości choć trochę nad nami, kiedy się dostaniem w ręce jego? —
MĄŻ
Zaprawdę ci mówię, że o takiej litości żaden z ojców twoich nie słyszał — zowie się szubienica. —
BARON
MĄŻ
Odwaga, Przywódca, Tchórzostwo, ZdradaKSIĄŻĘ
Parę słów na boku. —
To wszystko dobre jest dla gminu, ale między nami oczywistym jest, że się oprzeć nie zdołamy. —
MĄŻ
KSIĄŻĘ
MĄŻ
KSIĄŻĘ
MĄŻ
Boś, Mości Książę, już na śmierć zasłużył. —
Kto wspomni o poddaniu się, ten śmiercią karanym będzie. —
BARON, HRABIA, KSIĄŻĘ
WSZYSCY
*
PoetaMĄŻ
JAKUB
Poezja, Przywódca, WładzaMĄŻ
Najmocniej osadź basztę Eleonory — sam nie ruszaj się stamtąd i co kilka minut patrzaj lunetą na obóz buntowników. —
JAKUB
Alkohol, ŻołnierzWarto by, tak mi Panie Boże dopomóż, dla zachęty rozdać naszym po szklance wódki. —
MĄŻ
Całym wzrokiem oczu moich, całą nienawiścią serca obejmuję was, wrogi. — Teraz już nie marnym głosem, nie[218] mdłym natchnieniem będę walczył z wami, ale żelazem i ludźmi, którzy mnie się poddali. —
777Jakże tu dobrze być panem, być władzcą[219] — choćby z łoża śmierci spoglądać na cudze wole, skupione naokoło siebie, i na was, przeciwników moich, zanurzonych w przepaści, krzyczących z jej głębi ku mnie, jak potępieni wołają ku niebu. —
778Dni kilka jeszcze, a może mnie i tych wszystkich nędzarzy, co zapomnieli o wielkich ojcach swoich, nie będzie — ale bądź co bądź — dni kilka jeszcze pozostało — użyję ich rozkoszy mej kwoli[220] — panować będę — walczyć będę — żyć będę. — To moja pieśń ostatnia! —
779Omen, Przeczucie, SłońceNad skałami zachodzi słońce w długiej, czarnej trumnie z wyziewów. — Krew promienista zewsząd leje się na dolinę. — Znaki wieszcze zgonu mojego, pozdrawiam was szczerszym, otwartszym sercem, niż kiedykolwiek wprzódy witałem obietnice wesela, ułudy, miłości. —
780PychaBo nie podłą pracą, nie podstępem, nie przemysłem[221] doszedłem końca życzeń moich — ale nagle, znienacka, tak, jakom marzył zawżdy.
781I teraz tu stoję na pograniczach snu wiecznego wodzem tych wszystkich, co mi wczoraj jeszcze równymi byli. —
*
MĄŻ
GŁOS ZA DRZWIAMI
Matka, Ojciec, Poeta, Syn, Szlachcic, Upadek, Władza, ZaświatyMĄŻ
Zapewne słyszałeś wystrzały, odgłosy naszej wycieczki — ale bądź dobrej myśli, dziecię moje, nie przepadniemy jeszcze ni dzisiaj, ni jutro. —
ORCIO
Słyszałem, ale to nie tknęło mi serca — huk przeleciał i nie ma go więcej — co innego w dreszcz mnie wprawia, Ojcze.
MĄŻ
ORCIO
MĄŻ
Sami jesteśmy — ciężar spadł mi z duszy na dzisiaj, — bo tam w dolinie leżą ciała pobitych wrogów. — Opowiedz mi wszystkie myśli twoje — będę ich słuchał, jak dawniej w domu naszym. —
ORCIO
Za mną, za mną, Ojcze — tam straszny sąd co noc się powtarza. —
MĄŻ
Gdzie idziesz? — Kto ci pokazał to przejście? — Tam lochy wiecznie ciemne, tam gniją dawnych ofiar kości. —
ORCIO
Gdzie oko twoje, zwyczajne słońcu[222], nie dowidzi — tam duch mój stąpać umie. — Ciemności, idźcie do ciemności! —
*
MĄŻ
ORCIO
MĄŻ
ORCIO
Coraz już bliżej — coraz już widniej — idą spod ciasnych sklepień jeden po drugim i tam zasiadają w głębi.
MĄŻ
W szaleństwie twoim potępienie moje — szalejesz, dziecię — i siły moje niszczysz, kiedy mi ich tyle potrzeba. —
ORCIO
Widzę duchem blade ich postacie, poważne, kupiące się na sąd straszny. — Oskarżony już nadchodzi i jako mgła płynie. —
KrzywdaCHÓR GŁOSÓW
Siłą nam daną — za męki nasze, my, niegdyś przykuci, smagani, dręczeni, żelazem rwani, trucizną pojeni, przywaleni cegłami i żwirem, dręczmy i sądźmy, sądźmy i potępiajmy[224] — a kary Szatan się podejmie. —
MĄŻ
ORCIO
MĄŻ
ORCIO
Dziedzictwo, PrzekleństwoGŁOS JEDEN
Na tobie się kończy ród przeklęty — w tobie ostatnim[225] zebrał wszystkie siły swoje i wszystkie namiętności swe, i całą dumę swoją, by skonać. —
CHÓR GŁOSÓW
Miłość, Samolubstwo, SerceZa to, żeś nic nie kochał[226], nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś — potępion na wieki. —
MĄŻ
Nic dojrzeć nie mogę, a słyszę spod ziemi, nad ziemią, po bokach westchnienia i żale, wyroki i groźby. —
ORCIO
On teraz podniósł głowę, jako ty, Ojcze, kiedy się gniewasz — i odparł dumnym słowem, jako ty, Ojcze, kiedy pogardzasz. —
CHÓR GŁOSÓW
GŁOS JEDEN
Dni kilka jeszcze chwały ziemskiej, znikomej, której mnie i braci moich pozbawili naddziady twoje — a potem zaginiesz ty i bracia twoi — i pogrzeb wasz jest bez dzwonów żałoby — bez łkania przyjaciół i krewnych — jako nasz był kiedyś na tej samej skale boleści. —
MĄŻ
Znam ja was, podłe duchy, marne ogniki, latające wśród ogromów anielskich. —
ORCIO
MĄŻ
ORCIO
MĄŻ
ORCIO
To drugi ty jesteś — cały blady — spętany teraz męczą ciebie — słyszę jęki twoje[228] —
Przebacz mi, Ojcze — Matka pośród nocy przyszła i kazała…
MĄŻ
Tego nie dostawało[229]. — Ha! dziecię własne przywiodło mnie do progu piekła! — Mario! — nieubłagany duchu — Boże! i Ty, druga Maryjo, do której modliłem się tyle! —
817Tam poczyna się nieskończoność mąk i ciemności. — Nazad! — muszę jeszcze walczyć z ludźmi — potem wieczna walka. —
CHÓR GŁOSÓW
Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś — potępion na wieki. —
*
Dziecko, Matka, Obywatel, Upadek, Władza, ŻołnierzMĄŻ
GłódGŁOSY KOBIECE
Obywatel, Tchórzostwo, ZdradaGŁOSY MĘŻCZYZN
OJCIEC CHRZESTNY
Całe życie moje obywatelskim było i nie zważam na twoje wyrzuty, Henryku. — Jeślim się podjął urzędu poselskiego, który w tej chwili sprawuję, to że znam wiek mój i cenić umiem całą wartość jego. — Pankracy jest reprezentantem obywatelem, że tak rzekę…
MĄŻ
BARON
DRUGI
KSIĄŻĘ
OJCIEC CHRZESTNY
Historia, WładzaWielki mąż, który mnie przysłał, obiecuje wam życie, bylebyście przyłączyli się do niego i uznali dążenie wieku. —
KILKA GŁOSÓW
Honor, Szlachcic, PrzywódcaMĄŻ
Kiedyście mnie wezwali, przysiągłem zginąć na tych murach — dotrzymam i wy wszyscy zginiecie wraz ze mną. —
831Ha! chce się wam żyć jeszcze! —
832Ha! zapytajcie ojców waszych, po co gnębili i panowali! —
A ty czemu uciskałeś poddanych? —
A ty czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny? —
Ty się podliłeś wyższym, gardziłeś niższymi. —
Dlaczegóżeś dzieci nie wychowała sobie na obrońców — na rycerzy? — Teraz by ci się zdały na coś. — Aleś kochała Żydów, adwokatów[230] — proś ich o życie teraz. —
Czego się tak śpieszycie do hańby — co was tak nęci, by upodlić wasze ostatnie chwile? — Naprzód raczej ze mną, naprzód, Mości Panowie, tam gdzie kule i bagnety — nie tam gdzie szubienica i kat milczący, z powrozem w dłoni na szyje wasze. —
KILKA GŁOSÓW
INNE GŁOSY
KOBIECE GŁOSY
WIELE GŁOSÓW
OJCIEC CHRZESTNY
MĄŻ
Święta osobo posła, idź skryć siwą głowę pod namioty przechrztów i szewców, bym ją krwią twoją własną nie zmazał. —
Na cel mi wziąć to czoło zorane zmarszczkami marnej nauki — na cel tę czapkę wolności, drżącą od tchnienia słów moich na tej głowie bez mózgu. —
Przywódca, ŻołnierzWSZYSCY
MĄŻ
Chwila jeszcze, Mości Panowie! — Chodzi od jednego żołnierza do drugiego. Z tobą, zda mi się, wdzierałem się na góry za dzikim zwierzem — pamiętasz, wyrwałem cię z przepaści. —
Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju — Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu. —
Wam odbudowałem chaty zgorzałe. —
Wyście uciekli do mnie od złego pana. — A teraz mówcie — pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł[232]? —
WSZYSCY
MĄŻ
WSZYSCY ŻOŁNIERZE
MĄŻ
JAKUB
PrzekleństwoGŁOSY KOBIECE
INNE GŁOSY
INNE GŁOSY
MĄŻ
*
Walka, ŻołnierzNiebezpieczeństwoMĄŻ
Nie ma rozkoszy, jak grać w niebezpieczeństwo i wygrywać zawżdy, a kiedy nadejdzie przegrać — to raz jeden tylko. —
Klęska, LosJAKUB
Ostatnimi naszymi nabojami skropieni odstąpili, ale tam w dole się gromadzą i niedługo wrócą do szturmu — darmo, nikt losu przeznaczonego nie uszedł, od kiedy świat światem. —
MĄŻ
JAKUB
MĄŻ
Dym bitwy zamglił oczy moje — zda mi się, jakby dolina wzdymała się i opadała nazad — skały w sto kątów łamią się i krzyżują — dziwnym szykiem także ciągną myśli moje. —
Anioł, Bóg, Kondycja ludzka, Pycha, Nuda, Siła, WładzaCzłowiekiem być nie warto — Aniołem nie warto. — Pierwszy z Archaniołów po kilku wiekach, tak jak my po kilku latach bytu, uczuł nudę w sercu swoim i zapragnął potężniejszych sił. — Trza być Bogiem lub nicością. —
JAKUB
Ojciec, Syn, Matka, Proroctwo, Władza, ZaświatyMĄŻ
Chodź, synu — połóż tu rękę swoją na dłoni mojej — czołem ust moich się dotknij — czoło matki twojej niegdyś było takiej samej bieli i miękkości. —
ŚmierćORCIO
Słyszałem głos jej dzisiaj, nim zerwali się męże twoi do broni — słowa jej płynęły tak lekko jak wonie, i mówiła: „Dziś wieczorem zasiądziesz przy mnie”. —
MĄŻ
ORCIO
MĄŻ
U końca drogi czyż opadnie mnie siła? — Nie daj tego, Boże! — Za jedną chwilę odwagi masz mnie więźniem twoim przez wieczność całą. —
O synu, przebacz, żem ci dał życie — rozstajemy się — czy wiesz, na jak długo? —
ORCIO
MĄŻ
Różne drogi nasze — ty zapomnisz o mnie wśród chórów anielskich, ty kropli rosy nie rzucisz mi z góry[235]. — O Jerzy — Jerzy! — O synu mój! —
ORCIO
Co za krzyki! — Drżę cały — coraz groźniej — coraz bliżej — huk dział i strzelb się rozlega — godzina ostatnia, przepowiedziana, ciągnie ku nam. —
MĄŻ
GLOS JEDEN
GŁOS DRUGI
TRZECI
INNE GŁOSY
MĄŻ
Na śmierć. —
Tym uściskiem chciałbym się z tobą połączyć na wieki — ale trza mi w inszą stronę. —
GŁOS W GÓRZE
MĄŻ
Hej! do mnie, ludzie moi! —
Klinga szklanna[236] jak wprzódy — oddech i życie uleciały razem. — Hej! tu — naprzód — już się wdarli na długość szabli mojej — nazad, w przepaść, syny wolności! —
*
MĄŻ
JAKUB
Klęska, Bóg, Poezja, Samobójstwo, WalkaMĄŻ
Niepotrzebnyś mi dłużej — wyginęli moi, a tamci klęcząc wyciągają ramiona ku zwycięzcom i bełkocą o miłosierdzie! —
Nie nadchodzą jeszcze w tę stronę — jeszcze czas — odpocznijmy chwilę. — Ha! już się wdarli na wieżę północną — ludzie nowi się wdarli na wieżę północną — i patrzą, czy gdzie nie odkryją hrabiego Henryka. — Jestem tu — jestem — ale wy mnie sądzić nie będziecie. — OtchłańJa się już wybrałem w drogę — ja stąpam ku sądowi Boga. —
Widzę ją całą czarną, obszarami ciemności płynącą do mnie, wieczność moją bez brzegów, bez wysep, bez końca, a pośrodku jej Bóg, jak słońce, co się wiecznie pali — wiecznie jaśnieje[237] — a nic nie oświeca. —
Biegną, zobaczyli mnie — Jezus, Maryja! — Poezjo, bądź mi przeklęta[238], jako ja sam będę na wieki! — Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!
*
Historia, Rewolucja, Szlachcic, Władza, SądPANKRACY
HRABIA
PANKRACY
KSIĄŻĘ
PANKRACY
BARON
PANKRACY
BIANCHETTI
LEONARD
PANKRACY
KrewOddaję ci wszystkich — niech ich krew płynie dla przykładu świata — a kto z was mi powie, gdzie Henryk, temu daruję życie. —
RÓŻNE GŁOSY
Obywatel, Polityka, Przywódca, ZwycięstwoOJCIEC CHRZESTNY
Staję teraz jako pośrednik między tobą a niewolnikami twoimi — tymi przezacnego rodu obywatelami, którzy, wielki człowiecze, klucze zamku Św. Trójcy złożyli w ręce twoje.
PANKRACY
OJCIEC CHRZESTNY
Całe życie moje obywatelskim było, czego są dowody niemałe, a jeślim się połączył z wami, to nie na to, bym własnych braci szlachtę…
PANKRACY
SamobójstwoGdzie Henryk? — czy kto z was nie widział go żywym lub umarłym? — Wór pełny złota za Henryka — choćby za trupa[242] jego! —
NACZELNIK ODDZIAŁU
Obywatelu wodzu, udałem się za rozkazem generała Bianchetti ku stronie zachodniej szańców, zaraz na początku wejścia naszego do fortecy, i na trzecim zakręcie bastionu ujrzałem człowieka rannego i stojącego bez broni przy ciele drugiego. — Kazałem podwoić kroku, by schwytać — ale nim zdążyliśmy, ów człowiek zeszedł trochę niżej, stanął na głazie chwiejącym się i patrzał chwilę obłąkanym wzrokiem — potem wyciągnął ręce jak pływacz[243], który ma dać nurka, i pchnął się z całej siły naprzód — słyszeliśmy wszyscy odgłos ciała spadającego po urwiskach — a oto szabla, znaleziona kilka kroków dalej. —
PANKRACY
Ślady krwi na rękojeści — poniżej herb jego domu. —
912To pałasz hrabiego Henryka — on jeden spośród was dotrzymał słowa. — Za to chwała jemu, giliotyna wam. —
913Generale Bianchetti, zatrudnij się zburzeniem warowni i dopełnieniem wyroku. —
914Leonardzie! —
Wizja, Praca, PrzywódcaLEONARD
PANKRACY
Nie czas mi jeszcze zasnąć, dziecię, bo dopiero połowa pracy dojdzie końca swojego z ich ostatnim westchnieniem. — Śmierć, TwórczośćPatrz na te obszary — na te ogromy, które stoją w poprzek między mną a myślą moją — trza zaludnić te puszcze — przedrążyć te skały — połączyć te jeziora — wydzielić grunt każdemu, by we dwójnasób tyle życia się urodziło na tych równinach, ile śmierci teraz na nich leży. — Inaczej dzieło zniszczenia odkupionym nie jest[244]. —
Bóg, Krew, WolnośćLEONARD
PANKRACY
Co mówisz o Bogu — ślisko tu od krwi ludzkiej. — Chrystus, Los, Sprawiedliwość, Śmierć, Wizja, ZemstaCzyjaż to krew? — Za nami dziedzińce zamkowe — sami jesteśmy, a zda mi się, jakoby tu był ktoś trzeci. —
LEONARD
PANKRACY
Ciało jego powiernika — ciało martwe — ale tu duch czyjś panuje — a ta czapka — ten sam herb na niej — dalej, patrz, kamień wystający nad przepaścią — na tym miejscu serce jego pękło. —
LEONARD
Oko, Światło, WzrokPANKRACY
OmenLEONARD
PANKRACY
LEONARD
Lud, Przywódca, SamotnośćPANKRACY
LEONARD
PANKRACY
LEONARD
PANKRACY
Jak słup śnieżnej jasności, stoi ponad przepaściami — oburącz wspart na krzyżu, jak na szabli mściciel. — Ze splecionych piorunów korona cierniowa.
LEONARD
PANKRACY
LEONARD
PANKRACY
Połóż mi dłonie na oczach — zadław mi pięściami źrenice — oddziel mnie od tego spojrzenia, co mnie rozkłada w proch. —
LEONARD
PANKRACY
Nędzne ręce twe — jak u ducha bez kości i mięsa — przejrzyste jak woda — przejrzyste jak szkło — przejrzyste jak powietrze. — Widzę wciąż! —
LEONARD
PANKRACY
LEONARD
PANKRACY
LEONARD
PANKRACY
Strona 1 z 1 · 100% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.