Nie-Boska komedia · Zygmunt Krasiński

CZĘŚĆ TRZECIA

RewolucjaRycerzCZĘŚĆ TRZECIA[95]

373

Do pieśni — do pieśni[96].

374

375

Kto ją zacznie, kto jej dokończy? — Dajcie mi przeszłość, zbrojną w stal, powiewną rycerskimi pióry[97]. — Gotyckie wieże wywołam przed oczy wasze — rzucę cień katedr świętych na głowy wam. — Ale to nie to — tego już nigdy nie będzie. —

*

376

UpadekKtokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz — łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie. Historia, Krew, LosWstydźcie się, wstydźcie wszyscy, mali i wielcy, — a mimo was, mimo żeście mierni i nędzni, bez serca i mózgu, świat dąży ku swoim celom, rwie za sobą, pędzi przed się, bawi się z wami, przerzuca, odrzuca — walcem świat się toczy, pary znikają i powstają, wnet zapadają, bo ślisko — bo krwi dużo[98] — krew wszędzie — krwi dużo, powiadam wam. —

*

377

Lud, Pijaństwo, UcztaCzy widzisz owe tłumy, stojące u bram miasta wśród wzgórzów[99] i sadzonych topoli — namioty rozbite — zastawione deski, długie, okryte mięsiwem i napojami, podparte pniami, drągami. — Kubek lata z rąk do rąk — a gdzie ust się dotknie, tam głos się wydobędzie, groźba, przysięga lub przeklęstwo. — On lata, zawraca, krąży, tańcuje, zawsze pełny, brzęcząc, błyszcząc, wśród tysiąców[100]. — Niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy! —

*

378

RobotnikCzy widzicie, jak oni czekają niecierpliwie — szemrzą między sobą, do wrzasków się gotują — wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi[101] włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu — ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami — patrz — ten wysoki trzyma topór spuszczony — a tamten stemplem[102] żelaznym nad głową powija; Dziecko, Kobietadalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię[103] do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska[104]. — Kobiety przybyły także, ich matki, ich żony, głodne i biedne jak oni, zwiędłe przed czasem, bez śladów piękności — na ich włosach kurzawa bitej drogi — na ich łonach poszarpane odzieże — w ich oczach coś gasnącego, ponurego, gdyby przedrzeźnianie wzroku — ale wnet się ożywią — kubek lata wszędzie, obiega wszędzie. — Niech żyje kielich pijaństwa i pociechy! —

*

379

PrzywódcaTeraz szum wielki powstał w zgromadzeniu — czy to radość, czy rozpacz? — kto rozpozna jakie uczucie w głosach tysiąców? — Ten, który nadszedł, wstąpił na stół, wskoczył na krzesło i panuje nad nimi, mówi do nich. — Głos jego przeciągły, ostry, wyraźny — każde słowo rozeznasz, zrozumiesz — ruchy jego powolne, łatwe, wtórują słowom, jak muzyka pieśni — czoło wysokie, przestronne, włosa jednego na czaszce nie masz, wszystkie wypadły, strącone myślami — skóra przyschła do czaszki, do liców, żółtawo się wcina pomiędzy koście i muszkuły[105] — a od skroni broda czarna wieńcem twarz opasuje — nigdy krwi, nigdy zmiennej barwy na licach — oczy niewzruszone, wlepione w słuchaczy — chwili jednej zwątpienia, pomieszania nie dojrzeć; a kiedy ramię wzniesie, wyciągnie, wytęży ponad nimi, schylają głowy, zda się, że wnet uklękną przed tym błogosławieństwem wielkiego rozumu — nie serca — precz z sercem, z przesądami[106], a niech żyje słowo pociechy i mordu! —

*

380

To ich wściekłość, ich kochanie, to władzca[107] ich dusz i zapału — on obiecuje im chleb i zarobek — krzyki się wzbiły, rozciągnęły, pękły po wszystkich stronach — „Niech żyje Pankracy[108]! — chleba nam, chleba, chleba!” —Antysemityzm, Żyd A u stóp mówcy opiera się na stole przyjaciel czy towarzysz, czy sługa. —

*

381

Oko wschodnie, czarne, cieniowane długimi rzęsy — ramiona obwisłe, nogi uginające się, ciało niedołężnie w bok schylone — na ustach coś lubieżnego, coś złośliwego, na palcach złote pierścienie — i on także głosem chrapliwym woła — „Niech żyje Pankracy!” — Mówca ku niemu na chwilę wzrok obrócił. — „Obywatelu przechrzto[109], podaj mi chustkę”.—

*

382

ChlebTymczasem trwają poklaski i wrzaski. — „Chleba nam, chleba, chleba! — Śmierć panom, śmierć kupcom — chleba, chleba!” —

Antysemityzm
Szałas — lamp kilka — księga rozwarta na stole Przechrzty.

KsiążkaPRZECHRZTA

383

MatkaBracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy[110] karty Talmudu[111] jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.

CHÓR PRZECHRZTÓW

384

WążJehowa pan nasz, a nikt inny. — On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych[112]. — Po trzykroć pluńmy na zgubę im — po trzykroć przeklęstwo im.

PRZECHRZTA

385

Cieszmy się, bracia moi. — Krzyż, wróg nasz, podcięty, zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. — Dotąd pany go bronią.

CHÓR

386

Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna, zawzięta. — Śmierć panom — po trzykroć pluńmy na zgubę im — po trzykroć przeklęstwo im!

PRZECHRZTA

387

Wolność, Zbawienie, ZmartwychwstanieNa wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela — tylko tych panów kilku — tych kilku jeszcze zepchnąć w dół — trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. —

CHÓR

388

Krzyż znamię święte nasze — woda chrztu połączyła nas z ludźmi — uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych. —

389

Wolność ludzi prawo nasze — dobro ludu cel nasz — uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kajfasza[113].

390

—Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi — my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej. —

PRZECHRZTA

391

WążChwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze — a świat nasz, nasz, o bracia moi! —

CHÓR

392

Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. — Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom — po trzykroć przeklęstwo im. —

Słychać stukanie.

PRZECHRZTA

393

Do roboty waszej — a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich. —

Talmud chowa
394

Kto tam?

GŁOS ZZA DRZWI

395

Swój — W imieniu Wolności[114], otwieraj. —

PRZECHRZTA

396

Bracia, do młotów i powrozów. —

otwiera

LEONARD

wchodząc
397

Dobrze, Obywatele, że czuwacie i ostrzycie puginały na jutro. —

do jednego z nich przystępuje
398

A ty co robisz w tym kącie? —

JEDEN Z PRZECHRZTÓW

399

Stryczki, Obywatelu. —

LEONARD

400

Masz rozum, bracie — kto od żelaza nie padnie w boju, ten na gałęzi skona. —

PRZECHRZTA

401

Miły Obywatelu Leonardzie, czy sprawa pewna na jutro? —

LEONARD

402

PrzywódcaTen, który myśli i czuje[115] najpotężniej z nas wszystkich, wzywa cię na rozmowę przeze mnie. — On ci sam na to pytanie odpowie. —

PRZECHRZTA

403

Idę — a wy nie ustawajcie w pracy — Jankielu, pilnuj ich dobrze. —

wychodzi z Leonardem

CHÓR PRZECHRZTÓW[116]

404

Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę im — oni panów zabiją po błoniach — rozwieszą po ogrodach i borach — a my ich potem zabijem, powiesim. — Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. — Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im! —

*

Namiot — porozrzucane butelki, kielichy.

Przywódca, TłumPANKRACY

405

Pięćdziesięciu hulało tu przed chwilą i za każdym słowem moim krzyczało — Vivat — czy choć jeden zrozumiał myśli moje? — pojął koniec drogi, u początku której hałasuje? — Ach! servile imitatorum pecus[117]. —

Pan, Szlachcic, Zemsta, Antysemityzm, ŻydWchodzi Leonard i Przechrzta.
406

Czy znasz hrabiego Henryka?

PRZECHRZTA

407

Wielki Obywatelu, z widzenia raczej niż z rozmowy — raz tylko, pamiętam, przechodząc na Boże Ciało, krzyknął mi — „Ustąp się” — i spojrzał na mnie wzrokiem pana — za co mu ślubowałem stryczek w duszy mojej. —

PANKRACY

408

TchórzostwoJutro jak najraniej wybierzesz się do niego i oświadczysz, że chcę się z nim widzieć osobiście, potajemnie, pojutrze w nocy. —

PRZECHRZTA

409

Wiele mi dasz ludzi? Bo nieostrożnie byłoby się puszczać samemu. —

PANKRACY

410

Puścisz się sam, moje imię strażą twoją — szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj, plecami twymi. —

PRZECHRZTA

411

Aj waj!

PANKRACY

412

Powiesz, że przyjdę do niego o dwunastej w nocy, pojutrze. —

PRZECHRZTA

413

A jak mnie każe zamknąć lub obije? —

PANKRACY

414

To będziesz męczennikiem za Wolność Ludu. —

PRZECHRZTA

415

Wszystko, wszystko za Wolność Ludu —

na stronie
416

Aj waj —

PANKRACY

417

Dobranoc, Obywatelu. —

Przechrzta wychodzi.

PrzywódcaLEONARD

418

Na co ta odwłoka, te półśrodki, układy — rozmowy? — Kiedym przysiągł uwielbiać i słuchać ciebie, to że cię miałem za bohatera ostateczności, za orła lecącego wprost do celu, za człowieka stawiającego siebie i swoich wszystkich na jedną kartę. —

PANKRACY

419

Milcz, dziecko. —

LEONARD

420

Wszyscy gotowi — przechrzty broń ukuli i powrozów nasnuli — tłumy krzyczą, wołają o rozkaz; daj rozkaz, a on pójdzie jak iskra, jak błyskawica, i w płomień się zamieni, i przejdzie w grom. —

PANKRACY

421

Krew ci bije do głowy — to konieczność lat twoich, a z nią walczyć nie umiesz i to nazywasz zapałem. —

LEONARD

422

SzlachcicRozważ, co czynisz. Arystokraty w bezsilności swojej zawarli się w Św. Trójcy[118] i czekają naszego przybycia jak noża gilotyny. — Naprzód, Mistrzu, bez zwłoki naprzód, i po nich.

PANKRACY

423

Wszystko jedno — oni stracili siły ciała w rozkoszach, siły rozumu w próżniactwie legnąć muszą. —

LEONARD

424

Kogóż się boisz — któż cię wstrzymuje? —

PANKRACY

425

Nikt — jedno wola moja. —

LEONARD

426

I na ślepo jej mam wierzyć?

PANKRACY

427

Zaprawdę ci powiadam — na ślepo. —

LEONARD

428

Ty nas zdradzasz. —

PANKRACY

429

ZdradaJak zwrotka u pieśni, tak zdrada u końca każdej mowy twojej — nie krzycz, bo gdyby nas kto podsłuchał…

LEONARD

430

Tu szpiegów nie ma, a potem cóż?…

PANKRACY[119]

431

Nic — tylko pięć kul w twoich piersiach za to, żeś śmiał głos podnieść o ton jeden wyżej w mojej przytomności. —

przystępuje do niego
432

Wierz mi — daj sobie pokój. —

LEONARD

433

Uniosłem się, przyznaję — ale nie boję się kary. — Jeśli śmierć moja za przykład służyć może, sprawie naszej hartu i powagi dodać, rozkaż. —

PANKRACY

434

Jesteś żywy, pełny nadziei i wierzysz głęboko — najszczęśliwszy z ludzi, nie chcę pozbawiać cię życia. —

LEONARD

435

Co mówisz? —

PANKRACY

436

Myśl więcej, gadaj mniej, a kiedyś mnie zrozumiesz. — Czy posłałeś do magazynu po dwa tysiące ładunków? —

LEONARD

437

Posłałem Dejca z oddziałem. —

Sługa, Szlachcic, Walka klasPANKRACY

438

A składka szewców oddana do kasy naszej?

LEONARD

439

Z najszczerszym zapałem się złożyli co do jednego i przynieśli sto tysięcy.

PANKRACY

440

Jutro zaproszę ich na wieczerzę. — Czy słyszałeś co nowego o hrabim Henryku? —

LEONARD

441

Pogardzam zanadto panami, bym wierzył temu, co o nim mówią — upadające rasy energii nie mają — mieć nie powinny, nie mogą. —

PANKRACY

442

On jednak zbiera swoich włościan i, zaufany w ich przywiązaniu, gotuje się iść na odsiecz zamkowi Świętej Trójcy[120].

LEONARD

443

HistoriaKto nam zdoła się oprzeć — przecie w nas wcieliła się Idea wieku naszego. —

PANKRACY

444

Ja chcę go widzieć — spojrzeć mu w oczy — przeniknąć do głębi serca — przeciągnąć na naszą stronę. —

LEONARD

445

Zabity arystokrata. —

PANKRACY

446

Ale poeta zarazem[121]. — Teraz zostaw mnie samym. —

LEONARD

447

Przebaczasz mi, Obywatelu?

PANKRACY

448

Zaśnij spokojnie — gdybym ci nie przebaczył, już byś zasnął na wieki. —

LEONARD

449

Jutro nic nie będzie? —

PANKRACY

450

Dobrej nocy i miłego marzenia. —

Leonard wychodzi.
451

Hej, Leonardzie! —

LEONARD

wracając
452

Obywatelu Wodzu —

PANKRACY

453

Pojutrze w nocy pójdziesz ze mną do hrabiego Henryka. —

LEONARD

454

Słyszałem. —

wychodzi

Przywódca, Konflikt wewnętrznyPANKRACY

455

Dlaczegóż mnie, wodzowi tysiąców, ten jeden człowiek na zawadzie stoi? — Siły jego małe w porównaniu z moimi — kilkaset chłopów, ślepo wierzących jego słowu, przywiązanych miłością swojskich zwierząt… To nędza, to zero. — Czemuż tak pragnę go widzieć, omamić — czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał? — Ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach — trza ją obalić, a potem… Rozum, Tłum, TwórczośćMyśli moja, czyż nie zdołasz łudzić siebie, jako drugich łudzisz — wstydź się, przecie ty znasz swój cel, ty jesteś myślą — panią ludu — w tobie zeszła się wola i potęga wszystkich — i co zbrodnią dla innych, to chwałą dla ciebie. — Ludziom podłym, nieznanym, nadałaś imiona — ludziom bez czucia wiarę nadałaś — świat na podobieństwo swoje[122] — świat nowy utworzyłaś naokoło siebie — a sama błąkasz się i nie wiesz, czym jesteś. — Nie, nie, nie — ty jesteś wielką[123]!

pada na krzesło i duma

*

Bór — porozwieszane płótna na drzewach — w środku łąka, na której stoi szubienica — szałasy — namioty — ogniska — beczki — tłumy ludzi.

MĄŻ

przebrany, w czarnym płaszczu, z czapką czerwoną wolności[124] na głowie, wchodzi trzymając Przechrztę za ramię
456

Pamiętaj! —

PRZECHRZTA

po cichu
457

JW. Panie, oprowadzę cię[125] — nie wydam cię, na honor. —

MĄŻ

458

Mrugnij okiem, palec podnieś, a w łeb ci strzelę — możesz się domyślić, że nie dbam o życie twoje… kiedym własne na to odważył. —

PRZECHRZTA

459

Aj waj — żelaznymi kleszczami dłoń mi ściskasz — cóż mam robić!

Lud, Taniec, Walka klas, WolnośćMĄŻ

460

Mów ze mną jak ze znajomym, z przyjacielem nowo przybyłym. — Cóż to za taniec? —

PRZECHRZTA

461

Taniec wolnych ludzi[126]. Tańcują mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy i śpiewają.

CHÓR

462

Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! — Hura — Hura!

463

464

Bóg nad nami nie miał litości — Hura — Hura! —

465

466

Królowie nad nami nie mieli litości — Hura — Hura! —

467

468

Panowie nad nami nie mieli litości — Hura! —

469

470

My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem — Hura — Hura! —

Kobieta, Sługa, SprawiedliwośćMĄŻ

do dziewczyny
471

Cieszy mnie, żeś tak rumiana i wesoła.

DZIEWCZYNA

472

A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. — Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy — a dyć czas, czas, bym jadła sama — tańcowała sama[127] — Hura! —

MĄŻ

473

Tańcuj, Obywatelko. —

PRZECHRZTA

cicho
474

Zmiłuj się, JW. Panie — ktoś może cię poznać — wychodźmy. —

MĄŻ

475

Jeśli kto[128] mnie pozna, toś zginął — idźmy dalej. —

Konflikt, Sługa, Walka klasPRZECHRZTA

476

Pod tym dębem siedzi klub Lokajów[129]. —

MĄŻ

477

Przybliżmy się.

PIERWSZY LOKAJ

478

Jużem ubił mojego dawnego pana. —

DRUGI LOKAJ

479

Ja szukam dotąd mojego barona — zdrowie twoje! —

KAMERDYNER

480

Honor, WolnośćObywatele, schyleni nad prawidłem w pocie i poniżeniu, glancując buty, strzyżąc[130] włosy, poczuliśmy prawa nasze — zdrowie klubu całego! —

CHÓR LOKAI

481

Zdrowie Prezesa — on nas powiedzie drogą honoru[131]. —

KAMERDYNER

482

Dziękuję, Obywatele.

CHÓR LOKAI

483

Z przedpokojów, więzień naszych, razem, zgodnie, jednym wypadliśmy rzutem — Vivat! — Salonów znamy śmieszności i wszeteczeństwa[132]Vivat!Vivat!

Robotnik, Walka klas, ZbrodniaMĄŻ

484

Cóż to za głosy, twardsze i dziksze, wychodzące z tej gęstwiny na lewo? —

PRZECHRZTA

485

To chór rzeźników, JW. Panie. —

CHÓR RZEŹNIKÓW

486

Obuch i nóż to broń nasza — szlachtuz[133] to życie nasze. — Nam jedno: czy bydło, czy panów rznąć. —

487

488

KrewDzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych — kto nas powoła, ten nas ma — dla panów woły, dla ludu panów bić będziem.

489

Obuch i nóż broń nasza — szlachtuz życie nasze — szlachtuz — szlachtuz — szlachtuz. —

MĄŻ

490

Tych lubię — przynajmniej nie wspominają ani o honorze, ani o filozofii.Kobieta, Kobieta "upadła" — Dobry wieczór Pani. —

PRZECHRZTA

cicho
491

JW. Panie, mów Obywatelko — lub Wolna Kobieto. —

KOBIETA

492

Cóż znaczy ten tytuł, skąd się wyrwał? — Fe — fe — cuchniesz starzyzną. —

MĄŻ

493

Język mi się zaplątał. —

KOBIETA

494

WolnośćJestem swobodną, jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją. —

MĄŻ

495

Towarzystwo znów za to ci dało te pierścienie i ten łańcuch ametystowy. — Och! podwójnie dobroczynne towarzystwo! —

KOBIETA

496

Nie, te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim — z męża mego, wroga mego, wroga wolności, który mnie trzymał na uwięzi. —

MĄŻ

497

Życzę Obywatelce miłej przechadzki. —

przechodzi
498

Władza, Żołnierz, Pozycja społecznaKtóż jest ten dziwny żołnierz — oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu[134], z trzecią na piersiach? — Czy to nie sławny Bianchetti[135], taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów? —

PRZECHRZTA

499

On sam, JW. Panie — dopiero od tygodnia do nas przybyły. —

MĄŻ

500

Nad czym tak zamyślił się Generał? —

BIANCHETTI

501

Widzicie, Obywatele, ową lukę między jaworami? — Patrzcie dobrze — dojrzycie tam na górze zamek — doskonale widzę przez moją lunetę mury, okopy i cztery bastiony[136]. —

MĄŻ

502

Trudno go opanować.

BIANCHETTI

503

Tysiąc tysięcy królów[137]! — można obejść jarem, podkopać się, i…

PRZECHRZTA

mrugając
504

Obywatelu Generale. —

MĄŻ

po cichu
505

Czujesz ten kurek odwiedziony pod moim płaszczem? —

PRZECHRZTA

na stronie
506

Aj waj! —

głośno
507

Jakżeś więc to ułożył, Obywatelu Generale? —

BIANCHETTI

zadumany
508

Chociażeście moi bracia w wolności, nie jesteście moimi braćmi w geniuszu — po zwycięstwie dowie się każdy o moich planach. —

odchodzi

MĄŻ

do Przechrzty
509

Radzę wam, go zabijcie, bo tak się poczyna każda Arystokracja[138]. —

Robotnik, Walka klasRZEMIEŚLNIK

510

Przeklęstwo — przeklęstwo. —

MĄŻ

511

Cóż robisz pod tym drzewem, biedny człowiecze — czemu patrzysz tak dziko i mgławo? —

RZEMIEŚLNIK

512

Przeklęstwo kupcom, dyrektorom fabryki — najlepsze lata, w których inni ludzie kochają dziewczyny, biją się na otwartym polu, żeglują po otwartych morzach, ja prześlęczałem w ciasnej komorze, nad warsztatem jedwabiu[139]. —

Antysemityzm, Fałsz, ŻydMĄŻ

513

Wychylże czarę, którą trzymasz w dłoni. —

RZEMIEŚLNIK

514

Sił nie mam — podnieść do ust nie mogę — ledwo się tutaj przyczołgałem, ale dla mnie już nie zaświta dzień wolności. — Przeklęstwo kupcom, co jedwab sprzedają, i panom, co noszą jedwabie — przeklęstwo — przeklęstwo!

umiera

PRZECHRZTA

515

Jaki brzydki trup. —

MĄŻ

516

Tchórzu wolności, obywatelu Przechrzto, patrz na tę głowę bez życia, pływającą w pokrwawie[140] zachodzącego słońca. —

517

Gdzie się podzieją teraz wasze wyrazy, wasze obietnice — równość — doskonałość i szczęście rodu ludzkiego[141]? —

PRZECHRZTA

na stronie
518

Bodajbyś także za wcześnie zdechł i ciało twoje psy rozerwały na sztuki. —

głośno
519

Puszczaj mnie — muszę zdać sprawę z mojego poselstwa. —

MĄŻ

520

Powiesz, żem cię miał za szpiega i dlatego zatrzymał. —

obziera się naokoło
521

Odgłosy biesiady głuchną z tyłu — przed nami już same tylko sosny i świerki, oblane promieńmi[142] wieczoru. —

PRZECHRZTA

522

Nad drzewami skupiają się chmury — lepiej byś wrócił do swoich ludzi, którzy i tak już[143] od dawna czekają na ciebie w jarze Świętego Ignacego. —

MĄŻ

523

Dzięki ci za troskliwość, mości Żydzie — nazad! — Chcę obywateli raz jeszcze[144] w zmierzchu obejrzyć. —

Chłop, Konflikt, Poezja, Szlachcic, Walka klas, SprawiedliwośćGŁOS POMIĘDZY DRZEWAMI

524

Syn chamów dobranoc zasyła staremu słonku.

GŁOS Z PRAWEJ

525

Zdrowie twoje, dawny wrogu nasz, coś nas pędził do pracy i znoju — jutro, wschodząc, zastaniesz twoich niewolników przy mięsiwie i konwiach — a teraz, szklanko, idź do czarta! —

PRZECHRZTA

526

Orszak chłopów tu ciągnie. —

MĄŻ

527

Nie wyrwiesz się — stój za tym pniem i milcz.

CHÓR CHŁOPÓW

528

Naprzód, naprzód, pod namioty, do braci naszych — naprzód, naprzód, pod cień jaworów, na sen, na miłą wieczorną gawędkę — tam dziewki nas czekają — tam woły pobite, dawne pługów zaprzęgi, czekają nas.

GŁOS JEDEN

529

Ciągnę go i wlokę, zżyma się i opiera — idź w rekruty — idź! —

GŁOS PANA

530

Dzieci moje, litości, litości[145]. —

GŁOS DRUGI

531

Wróć mi wszystkie dni pańszczyzny. —

GŁOS TRZECI

532

Wskrześ mi syna, Panie, spod batogów kozackich[146]. —

GŁOS CZWARTY

533

Chamy piją zdrowie twoje, Panie — przepraszają cię, Panie.

CHÓR CHŁOPÓW

przechodząc
534

Upiór[147] ssał krew i poty nasze — mamy upiora — nie puścim upiora — przez biesa, przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi[148]. — Panom tyranom śmierć — nam biednym, nam głodnym, nam strudzonym jeść, spać i pić. — Jako snopy na polu, tak ich trupy będą — jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków — przez kosy nasze, siekiery i cepy, bracia, naprzód. —

MĄŻ

535

Nie mogłem twarzy dojrzeć wśród zastępów. —

PRZECHRZTA

536

Może jaki przyjaciel lub krewny JW–go. —

MĄŻ

537

Nim pogardzam, a was nienawidzę — poezja to wszystko ozłoci kiedyś. — Dalej, Żydzie — dalej! —

zapuszcza się w krzaki

*

Bóg, Bunt, ObrzędyInna część boru — wzgórze z rozpalonymi ogniami — zgromadzenie ludzi przy pochodniach.

MĄŻ

na dole, wysuwając się zza drzew z Przechrztą
538

Gałęzie podarły na łachmany moją czapkę wolności. — A to co za piekło z rudawych płomieni, wznoszące się wśród tych dwóch ścian lasu, tych dwóch nawałów ciemności? —

PRZECHRZTA

539

Zabłądziliśmy, szukając wąwozu Świętego Ignacego — nazad w krzaki, bo tu Leonard odprawia obrzędy nowej wiary[149]. —

MĄŻ

wstępując
540

Przez Boga, naprzód! — tegom żądał właśnie, nie lękaj się, nikt nas nie pozna. —

PRZECHRZTA

541

Ostrożnie — powoli. —

MĄŻ

542

Wszędzie rozwaliny jakiegoś ogromu, który musiał wieki przetrwać, nim runął — filary, podnóża, kapitele[150], ćwiertowane[151] posągi, rozrzucone floresy[152], którymi oplatano starodawne sklepienia — teraz mi pod stopą zamignęła[153] stłuczona szyba — zda się, że twarz Bogarodzicy na chwilę wyjrzała z cieniu[154] i znów tam ciemno — tu, patrz, cała arkada[155] leży — tu krata żelazna, zasypana gruzem — z góry lunął błysk pochodni — widzę pół rycerza śpiącego na połowie grobu — gdzież jestem, przewodniku? —

PRZECHRZTA

543

Nasi ludzie krwawo pracowali przez czterdzieści dni i nocy, aż wreszcie[156] zburzyli ostatni kościół — na tych równinach. — Teraz właśnie cmentarz mijamy.

MĄŻ

544

Wasze pieśni, ludzie nowi, gorzko brzmią w moich uszach — czarne postacie z tyłu, z przodu, po bokach się cisną, a pędzone wiatrem blaski i cienie przechadzają się po tłumie, jak żyjące duchy. —

WolnośćPRZECHODZĄCY

545

W imieniu Wolności pozdrawiam was obu. —

DRUGI

546

Przez śmierć panów witam was obu. —

TRZECI

547

Czego się nie śpieszycie? Tam śpiewają kapłani Wolności. —

PRZECHRZTA

548

Niepodobna się oprzeć — zewsząd nas pchają. —

Bunt, Kobieta, Miłość, WładzaMĄŻ

549

Któż jest ten młody człowiek, na gruzach przybytku stojący? — Trzy ogniska palą się pod nim, wśród dymu i łuny twarz jego płonie, głos jego brzmi szaleństwem. —

PRZECHRZTA

550

Pozycja społecznaTo Leonard, prorok natchnięty[157] Wolności — naokoło stoją nasze kapłany, filozofy, poeci, artyści, córki ich i kochanki. —

MĄŻ

551

Ha! wasza arystokracja[158] pokaż mi tego, który cię przysłał. —

PRZECHRZTA

552

Nie widzę go tutaj. —

PożądanieLEONARD

553

Dajcie mi ją do ust, do piersi, w objęcia, dajcie piękną moją, niepodległą, wyzwoloną, obnażoną z zasłon i przesądów, wybraną spośród córek Wolności, oblubienicę moją. —

GŁOS DZIEWICY

554

Wyrywam się do ciebie, mój kochanku. —

DRUGI GŁOS

555

Patrz, ramiona wyciągam do ciebie — upadłam z niemocy — tarzam się po zgliszczach, kochanku mój. —

TRZECI GŁOS

556

Wyprzedziłam je — przez popiół i żar, ogień i dym stąpam ku tobie, kochanku mój. —

MĄŻ

557

Z rozpuszczonym włosem, z dyszącą piersią wdziera się na gruzy namiętnymi podrzuty.

PRZECHRZTA

558

Tak co noc bywa. —

LEONARD

559

Do mnie, do mnie, o rozkoszo[159] moja — córo Wolności. — Ty drżysz w boskim szale. — Natchnienie, ogarnij mą duszę — słuchajcie wszyscy — teraz wam prorokować będę. —

MĄŻ

560

Głowę pochyliła, mdleje. —

LEONARD

561

My oboje obrazem rodu ludzkiego[160], wyzwolonego, zmartwychwstającego — patrzcie — stoim na rozwalinach starych kształtów, starego Boga. — Chwała nam, bośmy członki Jego rozerwali, teraz proch i pył z nich — a duch Jego zwyciężyli naszymi duchami — duch Jego zstąpił do nicości. —

CHÓR NIEWIAST

562

Szczęśliwa, szczęśliwa oblubienica Proroka — my tu na dole stoimy i zazdrościm jej chwały. —

Bunt, Lud, Historia, Przemiana, Konflikt, Walka klas, Władza, Zbrodnia, ZbrodniarzLEONARD

563

Świat nowy ogłaszam — Bogu nowemu oddaję niebiosa. Panie swobody i rozkoszy, Boże ludu, każda ofiara zemsty, trup każdego ciemięzcy twoim niech będzie ołtarzem — w oceanie krwi utoną stare łzy i cierpienia rodu ludzkiego — życiem jego odtąd szczęście — prawem jego równość — a kto inne tworzy, temu stryczek i przeklęstwo. —

Interes, KorzyśćCHÓR MĘŻÓW

564

Rozpadła się budowa ucisku i dumy — kto z niej choć kamyczek podniesie, temu śmierć i przeklęstwo.

PRZECHRZTA

na stronie
565

Bluźnierce Jehowy, po trzykroć pluję na zgubę wam. —

Rycerz, SławaMĄŻ

566

Orle, dotrzymaj obietnicy, a ja tu na ich karkach nowy kościół Chrystusowi postawię. —

POMIESZANE GŁOSY

567

Wolność — szczęście — hura! — hejże! — rykacha! — hurracha! — hurracha!

KrólCHÓR KAPŁANÓW

568

Gdzie pany, gdzie króle, co niedawno przechadzali się po ziemi w berłach i koronach, w dumie i gniewie? —

ZABÓJCA

569

Ja zabiłem króla Aleksandra. —

DRUGI

570

Ja króla Henryka. —

TRZECI

571

Ja króla Emanuela. —

LEONARD

572

Idźcie bez trwogi i mordujcie bez wyrzutów — boście wybrani z wybranych, święci wśród najświętszych — boście męczennikami — bohaterami Wolności. —

CHÓR ZABÓJCÓW

573

Pójdziemy nocą ciemną, sztylety ściskając w dłoniach, pójdziemy, pójdziemy. —

Kobieta, Kochanek, Religia, WładzaLEONARD

574

Obudź się, urodziwa moja. —

Grzmot słychać.
575

Nuż, odpowiedzcie żyjącemu Bogu[161] — wznieście pieśni wasze — chodźcie za mną[162] wszyscy, wszyscy, jeszcze raz obejdziem i zdepcem świątynię umarłego Boga. —

576

A ty podnieś głowę — powstań i obudź się.

DZIEWICA

577

Pałam miłością ku tobie i Bogu twemu, światu całemu miłość rozdam moją — płonę — płonę.

FilozofMĄŻ

578

Ktoś mu zabiegł — padł na kolana — mocuje się sam z sobą, coś bełkoce, coś jęczy. —

PRZECHRZTA

579

Widzę, widzę, to syn sławnego filozofa.

ObrzędyLEONARD

580

Czego żądasz, Hermanie? —

HERMAN

581

Arcykapłanie, daj mi święcenie zbójeckie.

LEONARD

do kapłanów
582

Podajcie mi olej, sztylet i truciznę.

do Hermana
583

Olejem, którym dawniej namaszczano królów, na zgubę królom namaszczam cię dzisiaj — broń dawnych rycerzy i Panów na zatratę panów kładę w ręce twoje — na twoich Piersiach zawieszam medalion, pełny trucizny tam, gdzie twoje żelazo nie dojdzie, niech ona żre i pali wnętrzności tyranów. — Idź i niszcz stare pokolenia po wszech stronach świata[163]. —

MĄŻ

584

Ruszył z miejsca i na czele orszaku ciągnie po wzgórzu. —

PRZECHRZTA

585

Usuńmy się z drogi. —

Kobieta, BuntMĄŻ

586

Nie — chcę tego snu dokończyć[164]. —

PRZECHRZTA

587

Po trzykroć pluję na ciebie. —

do Męża
588

Leonard może mnie poznać, JW. Panie — patrz, jaki nóż wisi na jego piersiach. —

MĄŻ

589

Zakryj się płaszczem moim. — Co to za niewiasty przed nim tańcują? —

PRZECHRZTA

590

Hrabiny i księżniczki, które porzuciwszy mężów przeszły na wiarę naszą. —

MĄŻ

591

Niegdyś anioły moje — Pospólstwo go zewsząd oblało — zginął mi w natłoku — jedno po muzyce poznaję, że się od nas oddala. — Choć za mną — stamtąd lepiej nam patrzeć będzie. —

wdziera się na odłamek muru

PRZECHRZTA

592

Aj waj, aj waj! Każdy nas tu spostrzeże. —

MĄŻ

593

Widzę go znowu — drugie niewiasty cisną się za nim, blade, obłąkane, w konwulsjach. — Syn filozofa pieni się, potrząsa sztyletem. — Dochodzą teraz do ruin wieży północnej. —

594

Stanęli — pląsają na gruzach — rozrywają nieobalone arkady — sypią iskrami na leżące ołtarze i krzyże — płomień się zajmuje i gna słupy dymu przed sobą — biada wam — biada[165]! —

LEONARD

595

Biada ludziom, którzy dotąd się kłaniają umarłemu Bogu. —

MĄŻ

596

Czarne bałwany nawracają się i ku nam pędzą. —

PRZECHRZTA

597

O Abrahamie! —

MĄŻ

598

Orle, wszak moja godzina nie tak bliska jeszcze? —

PRZECHRZTA

599

Już po nas. —

LEONARD

przechodząc, zatrzymuje się
600

Coś ty za jeden, bracie, z taką dumną twarzą — czemu[166] nie łączysz się z nami? —

MĄŻ

601

Śpieszę z daleka na odgłos waszego powstania. — Jestem morderca klubu Hiszpańskiego[167] i dopiero dziś przybyłem. —

LEONARD

602

A ten drugi po co się w zawojach płaszcza twego kryje? —

MĄŻ

603

To mój brat młodszy — ślubował, że twarzy ludziom nie ukaże, nim zabije przynajmniej barona. —

LEONARD

604

Ty sam czyją śmiercią się chlubisz? —

MĄŻ

605

Na dwa dni tylko przed wybraniem się w drogę starsi bracia dali mi święcenie. —

LEONARD

606

Kogóż masz na myśli?

MĄŻ

607

Ciebie pierwszego, jeśli się nam sprzeniewierzysz. —

LEONARD

608

Bracie, na ten użytek weź sztylet mój. —

wyciąga sztylet z pasa

MĄŻ

dobywa swojego sztyletu
609

Bracie, na ten użytek i mojego wystarczy. —

GŁOS LUDZI

610

Niech żyje Leonard! — Niech żyje morderca Hiszpański! —

LEONARD

611

Jutro staw się u namiotu Obywatela Wodza.

FilozofCHÓR KAPŁANÓW

612

Pozdrawiamy cię, gościu, imieniem ducha Wolności — w ręku twoim część naszego zbawienia. — Kto walczy bez ustanku, morduje bez słabości, kto dniem i nocą wierzy zwycięstwu, ten zwycięży wreszcie. —

przechodzą

CHÓR FILOZOFÓW

613

My ród ludzki dźwignęli z dzieciństwa. — My prawdę z łona ciemności wyrwali na jaśnią. — Ty za nią walcz, morduj i giń.

przechodzą

SYN FILOZOFA

614

Towarzyszu bracie, czaszką starego świętego piję zdrowie[168] twoje — do widzenia. —

rzuca czaszkę

Dziecko, Kobieta, OkrucieństwoDZIEWCZYNA

tańcując
615

Zabij dla mnie księcia Jana[169]. —

DRUGA

616

Dla mnie hrabiego Henryka. —

DZIECI

617

Prosimy cię ślicznie o głowę arystokraty. —

INNI

618

Szczęść się twojemu sztyletowi! —

Artysta, TwórczośćCHÓR ARTYSTÓW[170]

619

Na ruinach gotyckich świątynię zbudujem tu nową — obrazów w niej ni posągów nie ma — sklepienie w długie puginały, filary w osiem głów ludzkich, a szczyt każdego filara jako włosy, z których się krew sączy — ołtarz jeden biały — znak jeden na nim — czapka wolności — Hurracha! —

INNI

620

Dalej, dalej, już brzask świta.

PRZECHRZTA

621

Rychło nas powieszą — gdzie szubienica. —

MĄŻ

622

Cicho, Żydzie — lecą za Leonardem, nie patrzą już na nas. Historia, Poeta, Twórczość— Ogarniam wzrokiem, raz ostatni podchwytuję myślą ten chaos, dobywający się z toni czasu, z łona ciemności, na zgubę moją i wszystkich braci moich — gnane szałem, porwane rozpaczą myśli moje w całej sile swej kołują. —

623

Boże, daj mi potęgę, której nie odmawiałeś mi niegdyś — a w jedno słowo zamknę świat ten nowy, ogromny — on siebie sam nie pojmuje. — Lecz to słowo moje będzie poezją przyszłości[171]. —

GŁOS W POWIETRZU

624

Dramat układasz.

MĄŻ

625

Dzięki za radę. Sława, Zemsta— Zemsta za zhańbione popioły ojców moich — przeklęstwo nowym pokoleniom[172] — ich wir mnie otacza — ale nie porwie za sobą. — Orle, orle, dotrzymaj obietnicy! — A teraz na dół ze mną i do jaru Św. Ignacego.

PRZECHRZTA

626

Już dzień bliski — nie pójdę dalej. —

MĄŻ

627

Drogę mi znajdź — puszczę cię potem. —

PRZECHRZTA

628

Wśród mgły i zwalisk, cierni i popiołów gdzie mnie wleczesz? — Daruj mi, daruj. —

MĄŻ

629

Naprzód, naprzód i na dół ze mną! — Ostatnie pieśni ludu konają za nami. — ledwo gdzie jeszcze tli się pochodnia — pośród tych wyziewów bladych, tych zroszonych drzew czy widzisz cienie przeszłości — czy słyszysz te żałobne głosy? —

PRZECHRZTA

630

Mgła wszystko zalewa — coraz bardziej zlatujemy w dół. —

Religia, RycerzCHÓR DUCHÓW Z LASU

631

Płaczmy za Chrystusem, za Chrystusem wygnanym, umęczonym — gdzie Bóg nasz, gdzie kościół Jego? —

MĄŻ

632

Prędzej, prędzej do miecza, do boju! — Ja Go wam oddam — na tysiącach krzyżów rozkrzyżuję nieprzyjaciół Jego. —

Duch, WierzeniaCHÓR DUCHÓW

633

Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych — odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym — w dźwiękach organów były głosy nasze — w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy? —

MĄŻ

634

Rozwidnia się coraz bardziej — ich postacie mdleją w promieniach zorzy. —

PRZECHRZTA

635

Tędy droga twoja, tam jaru początek. —

MĄŻ

636

Hej! — Jezus i szabla moja! —

zrzucając czapkę i zawijając w niej pieniądze
637

Weź na pamiątkę rzecz i godło zarazem[173]. —

Honor, Słowo, SzlachcicPRZECHRZTA

638

Wszak zaręczyłeś mi słowem, JW. Panie, bezpieczeństwo tego, który dziś o północy…

MĄŻ

639

Stary szlachcic dwa razy nie powtarza słowa — Jezus i szabla moja! —

GŁOSY W KRZAKACH

640

Maryja i szabla nasza — niech pan nasz żyje! —

MĄŻ

641

Wiara! do mnie — bądź zdrów, obywatelu! —

642

Wiara! do mnie — Jezus i Maryja[174]! —

*

Noc — krzaki — drzewa. —

PANKRACY

do swoich ludzi
643

Położyć się twarzą do murawy — leżeć w milczeniu — ognia mi nie krzesać, nawet do fajki — a za pierwszym strzałem skoczyć mi na pomoc. — Jeśli strzału nie będzie, nie ruszać się do dnia białego. —

LEONARD

644

Obywatelu, raz cię jeszcze zaklinam. —

PANKRACY

645

Ty przylep się do tej sosny i dumaj. —

Przywódca, Mieszczanin, Obywatel, Rycerz, Sługa, Szlachcic, UpadekLEONARD

646

Mnie jednego przynajmniej weź z sobą — to pan, to arystokrata, to kłamca. —

PANKRACY

wskazuje mu ręką, by został
647

Stara szlachta słowa dotrzymuje czasem.

*

Dziedzictwo, Portret
Komnata podłużna — obrazy dam i rycerzy porozwieszane po ścianach — w głębi filar z tarczą herbowną — Mąż siedzi przy stoliku marmurowym, na którym lampa, para pistoletów, pałasz i zegar — naprzeciwko drugi stolik, srebrne konwie i puchary.

MĄŻ

648

Historia, PrzemianaNiegdyś o tej samej porze wśród grożących niebezpieczeństw i podobnych myśli Brutusowi ukazał się geniusz Cezara[175]. —

649

I ja dziś czekam na podobne widzenie. — Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża — co wydobył się z nicości i zacznie może nową Epokę[176], jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. —

650

651

SynOjcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło — wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi — powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje. — Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów.

Bije dwunasta.
652

Teraz gotów jestem. —

wstaje

SŁUGA ZBROJNY

wchodząc
653

JW. Panie, człowiek, który miał się stawić, przybył i czeka. —

MĄŻ

654

Niech wejdzie. —

Sługa wychodzi.

PANKRACY

wchodząc
655

Witam hrabiego Henryka. — To słowo „hrabia” dziwnie brzmi w gardle moim. —

siada — zrzuca płaszcz i czapkę wolności i wlepia oczy w kolumnę, na której herb wisi —

Alkohol, Dom, Gospodarz, GośćMĄŻ

656

Dzięki ci, żeś zaufał domowi mojemu — starym zwyczajem piję zdrowie twoje. —

bierze puchar, pije i podaje Pankracemu
657

Gościu, w ręce twoje! —

PANKRACY

658

Bóg, Obyczaje, Religia, HistoriaJeśli się nie mylę, te godła czerwone i błękitne zowią się herbem w języku umarłych. — Coraz mniej takich znaczków na powierzchni ziemi.

pije

MĄŻ

659

Za pomocą Bożą, wkrótce tysiące ich ujrzysz. —

PANKRACY

puchar od ust odejmując
660

SiłaOtóż mi stara szlachta — zawsze pewna swego — dumna, uporczywa, kwitnąca nadzieją, a bez grosza, bez oręża[177], bez żołnierzy. — Odgrażająca się jak umarły w bajce powoźnikowi u furtki cmentarza — wierząca lub udająca, że wierzy w Boga — bo w siebie trudno wierzyć. — Ale pokażcie mi pioruny, na waszą obronę zesłane, i pułki aniołów, spuszczone z niebios. —

pije

MĄŻ

661

Śmiej się z własnych słów. — Ateizm to stara formuła[178] — a spodziewałem się czegoś nowego po tobie. —

PANKRACY

662

Śmiej się z własnych słów. — Ja mam wiarę silniejszą, ogromniejszą od twojej. — Jęk przez rozpacz i boleść wydarty tysiącom tysiąców — głód rzemieślników — nędza włościan — hańba ich żon i córek — poniżenie ludzkości, ujarzmionej przesądem i wahaniem się, i bydlęcym przyzwyczajeniem — oto wiara moja — a Bóg mój na dzisiaj — to myśl moja — to potęga moja[179] — która chleb i cześć im rozda na wieki. —

pije i rzuca kubek

MĄŻ

663

Ja położyłem siłę moją w Bogu, który Ojcom moim panowanie nadał. —

PANKRACY

664

A całe życie byłeś diabła igrzyskiem[180]. — Zresztą zostawiam tę rozprawę teologom, jeśli jaki pedant tego rzemiosła żyje dotąd w całej okolicy — do rzeczy — do rzeczy! —

MĄŻ

665

Czegóż więc żądasz ode mnie, zbawco narodów, obywatelu–boże[181]? —

PANKRACY

666

Przyszedłem tu, bo chciałem cię poznać — po wtóre ocalić[182]. —

MĄŻ

667

Wdzięcznym za pierwsze — drugie zdaj na szablę moją. —

Historia, Konflikt, Obraz świata, Wizja

PANKRACY

668

Szabla twoja — szkło[183], Bóg twój, mara. — Potępionyś głosem tysiąców — opasanyś ramionami tysiąców — kilka morgów ziemi wam zostało, co ledwo na wasze groby wystarczy[184] — dwudziestu dni bronić się nie możecie. — Gdzie wasze działa, rynsztunki, żywność — a wreście, gdzie męstwo?… KuszenieGdybym był tobą, wiem, co bym uczynił. —

MĄŻ

669

Słucham — patrz, jakem cierpliwy. —

PANKRACY

670

— Ja więc, hr. Henryk, rzekłbym do Pankracego: „Zgoda — rozpuszczam mój hufiec, mój hufiec jedyny — nie idę na odsiecz Świętej Trójcy — a za to zostaję przy moim imieniu i dobrach[185], których całość warujesz mi słowem”. —

671

Wiele masz lat, hrabio? —

MĄŻ

672

Trzydzieści sześć, obywatelu. —

PANKRACY

673

Jeszcze piętnaście lat najwięcej — bo tacy ludzie niedługo żyją — twój syn bliższy grobu niż młodości — jeden wyjątek ogromowi nie szkodzi. — Bądź więc sobie ostatnim hrabią na tych równinach — panuj do śmierci w domu naddziadów — każ malować ich obrazy i rżnąć herby. — A o tych nędzarzach nie myśl już więcej[186]. — Niech się wyrok ludu spełni nad nikczemnikami. —

nalewa sobie drugi puchar
674

Zdrowie twoje, ostatni hrabio! —

MĄŻ

675

Obrażasz mnie każdym słowem; zda się, próbujesz, czy zdołasz w niewolnika obrócić na dzień tryumfu swego. — Przestań, bo ja ci się odwdzięczyć nie mogę. — Opatrzność mojego słowa cię strzeże. —

PANKRACY

676

Dziedzictwo, HonorHonor święty, honor rycerski wystąpił na scenę — zwiędły to łachman w sztandarze ludzkości. — O! Znam ciebie, przenikam ciebie — pełnyś życia, a łączysz się z umierającymi, bo chcesz się oszukać[187], bo chcesz wierzyć jeszcze w kasty, w kości prababek, w słowo „ojczyzna” i tam dalej — ale w głębi ducha sam wiesz, że braci twojej należy się kara, a po karze niepamięć. —

MĄŻ

677

Tobie zaś i twoim cóż inszego?

PANKRACY

678

Zwycięstwo i życie. — Jedno tylko prawo uznaję i przed nim kark schylam — tym prawem świat bieży w coraz wyższe kręgi — ono jest zgubą waszą i woła teraz przez moje usta:

679

„Zgrzybiali, robaczywi, pełni napoju i jadła, ustąpcie młodym, zgłodniałym i silnym”. —

680

Ale — ja pragnę cię wyratować — ciebie jednego. —

MĄŻ

681

Bodajbyś zginął marnie za tę litość twoją. — Ja także znam świat twój i ciebie — patrzałem wśród cieniów nocy na pląsy motłochu, po karkach którego wspinasz się do góry — widziałem wszystkie stare zbrodnie świata, ubrane w szaty świeże, nowym kołujące tańcem — ale ich koniec ten sam co przed tysiącami lat — rozpusta, złoto i krew. — A ciebie tam nie było — nie raczyłeś zstąpić pomiędzy dzieci twoje — bo w głębi ducha ty pogardzasz nimi — kilka chwil jeszcze, a jeśli rozum cię nie odbieży, ty będziesz pogardzał sam sobą. —

682

Nie dręcz mnie więcej. —

siada pod herbem swoim

Lud, NarodzinyPANKRACY

683

Świat mój jeszcze nie rozparł się w polu — zgoda — nie wyrósł na olbrzyma — łaknie dotąd chleba i wygód — ale przyjdą czasy —

wstaje, idzie ku Mężowi i opiera się na herbowym filarze
684

Ale przyjdą czasy, w których on zrozumie siebie i powie o sobie: „Jestem” — a nie będzie drugiego głosu na świecie, co by mógł także odpowiedzieć: „Jestem”. —

MĄŻ

685

Cóż dalej? —

PANKRACY

686

Z pokolenia, które piastuję w sile woli mojej, narodzi się plemię ostatnie, najwyższe, najdzielniejsze. — Ziemia jeszcze takich nie widziała mężów. — Oni są ludźmi wolnymi, panami jej od bieguna do bieguna[188]. — Ona cała jednym miastem kwitnącym, jednym domem szczęśliwym, jednym warsztatem bogactw i przemysłu[189]. —

MĄŻ

687

Słowa twoje kłamią — ale twarz twoja niewzruszona, blada, udać nie umie natchnienia. —

PANKRACY

688

Nie przerywaj, bo są ludzie, którzy na klęczkach mnie o takie słowa prosili, a ja im tych słów skąpiłem. —

689

BógTam spoczywa Bóg, któremu już śmierci nie będzie — Bóg, pracą i męką czasów odarty z zasłon — zdobyty na niebie przez własne dzieci, które niegdyś porozrzucał na ziemi, a one teraz przejrzały i dostały prawdy — Bóg ludzkości objawił się im[190].

MĄŻ

690

A nam przed wiekami — ludzkość przezeń już zbawiona. —

PANKRACY

691

Niechże się cieszy takim zbawieniem — nędzą dwóch tysięcy lat, upływających od Jego śmierci na krzyżu. —

PoetaMĄŻ

692

Widziałem ten krzyż, bluźnierco, w starym, starym Rzymie — u stóp Jego leżały gruzy potężniejszych sił niż twoje — sto bogów, twemu podobnych, walało się w pyle, głowy skaleczonej podnieść nie śmiało ku Niemu — a On stał na wysokościach, święte ramiona wyciągał na wschód i na zachód, czoło święte maczał w promieniach słońca — znać było, że jest Panem świata[191]. —

PANKRACY

693

Stara powiastka — pusta jak chrzęst twego herbu. —

uderza o tarczą
694

Historia, PrzemianaAle ja dawniej czytałem twe myśli. — Jeśli więc umiesz sięgać w nieskończoność[192], jeśli kochasz prawdę i szukałeś jej szczerze, jeśliś człowiekiem na wzór ludzkości, nie na podobieństwo mamczynych piosneczek, słuchaj, nie odrzucaj tej chwili zbawienia. KrewKrwi, którą oba wylejem dzisiaj, jutro śladu nie będzie — ostatni raz ci mówię — jeśliś tym, czym wydawałeś się niegdyś, wstań, porzuć dom i chodź za mną[193]. —

MĄŻ

695

Tyś młodszym bratem szatana. —

wstaje i przechadza się wzdłuż
696

Kondycja ludzka, Marzenie, RajDaremne marzenia — kto ich dopełni? — Adam skonał na pustyni — my nie wrócim do raju[194].

PANKRACY

na stronie
697

Zagiąłem palec popod serce jego — trafiłem do nerwu poezji. —

MĄŻ

698

Postęp, szczęście rodu ludzkiego — i ja kiedyś wierzyłem — ot! macie, weźcie głowę moją, byleby… Stało się. — Przed stoma laty, przed dwoma wiekami polubowna ugoda mogła jeszcze… ale teraz, wiem — teraz trza mordować się nawzajem — bo teraz im tylko chodzi o zmianę plemienia. —

PANKRACY

699

LosBiada zwyciężonym[195] — nie wahaj się — powtórz raz tylko „biada” — i zwyciężaj z nami. —

MĄŻ

700

Czyś zbadał wszystkie manowce Przeznaczenia — czy pod kształtem widomym stanęło Ono u wejścia namiotu twojego w nocy i olbrzymią dłonią błogosławiło tobie — lub w dzień czyś słyszał głos Jego o południu, kiedy wszyscy spali w skwarze, a tyś jeden rozmyślał — że mi tak pewno grozisz zwycięstwem, człowiecze z gliny, jako ja, niewolniku pierwszej lepszej kuli, pierwszego lepszego cięcia?

PrzywódcaPANKRACY

701

Nie łudź się marną nadzieją — bo nie draśnie mnie ołów, nie tknie się żelazo, dopóki jeden z was opiera się mojemu dziełu, a co później nastąpi, to już wam nic z tego. —

Ojciec, Syn
Zegar bije.
702

Czas szydzi z nas obu. — Jeśliś znudzony życiem, przynajmniej ocal syna swego. —

MĄŻ

703

Dusza jego czysta, już ocalona w niebie — a na ziemi los ojca go czeka. —

spuszcza głowę między dłonie i staje

PANKRACY

704

Odrzuciłeś więc? —

Chwila milczenia.
705

Milczysz — dumasz — dobrze — niechaj ten duma, co stoi nad grobem. —

MĄŻ

706

Ciało, DuszaZ dala od tajemnic, które za krańcami twoich myśli odbywają się teraz w głębi ducha mojego! — Świat cielska do ciebie należy — tucz go jadłem, oblewaj posoką i winem — ale dalej nie zachodź i precz, precz ode mnie! —

Historia, PrzywódcaPANKRACY

707

Sługo jednej myśli i kształtów jej, pedancie rycerzu[196], poeto, hańba tobie! — Patrz na mnie — myśli i kształty są woskiem palców moich. —

Dziedzictwo, PortretMĄŻ

708

Darmo, ty mnie nie zrozumiesz nigdy — bo każden z ojców twoich pogrzeban z motłochem pospołu, jako rzecz martwa, nie jako człowiek z siłą i duchem. —

wyciąga rękę ku obrazom
709

Spojrzyj na te postacie — myśl ojczyzny, domu, rodziny, myśl, nieprzyjaciółka twoja, na ich czołach wypisana zmarszczkami — a co w nich było i przeszło, dzisiaj we mnie żyje. — Ale ty, człowiecze, powiedz mi, gdzie jest ziemia twoja? — Wieczorem namiot twój rozbijasz na gruzach cudzego domu, o wschodzie go zwijasz i koczujesz dalej — dotąd nie znalazłeś ogniska swego i nie znajdziesz, dopóki stu ludzi zechce powtórzyć za mną: „Chwała ojcom naszym!” —

PANKRACY

710

Tak, chwała dziadom twoim na ziemi i niebie — w rzeczy samej jest na co patrzyć.

711

Ów, starosta, baby strzelał po drzewach[197] i Żydów piekł żywcem. — Ten z pieczęcią w dłoni i podpisem — „kanclerz” — sfałszował akta, spalił archiwa, przekupił sędziów, trucizną przyśpieszył spadki — stąd wsie twoje, dochody, potęga. — Tamten, czarniawy, z ognistym okiem, cudzołożył po domach przyjaciół — ów z Runem Złotym[198], w kolczudze[199] włoskiej, znać służył u cudzoziemców — a ta pani blada, z ciemnymi puklami, kaziła się z giermkiem swoim — tamta czyta list kochanka i śmieje się, bo noc bliska — tamta, z pieskiem na robronie[200], królów była nałożnicą. — Stąd wasze genealogie bez przerwy, bez plamy. — Lubię tego w zielonym kaftanie — pił i polował z bracią szlachtą[201], a chłopów wysyłał, by z psami gonili jelenie. — Głupstwo i niedola kraju całego — oto rozum i moc wasza. — Ale dzień sądu bliski i w tym dniu obiecuję wam, że nie zapomnę o żadnym z was[202], o żadnym z ojców waszych, o żadnej chwale waszej. —

MĄŻ

712

Mylisz się, mieszczański synu[203]. — Ani ty, ani żaden z twoich by nie żył, gdyby ich nie wykarmiła łaska, nie obroniła potęga ojców moich. — Oni wam wśród głodu rozdawali zboże, wśród zarazy stawiali szpitale — a kiedyście z trzody zwierząt wyrośli na niemowlęta, oni wam postawili świątynie i szkoły — podczas wojny tylko zostawiali doma, bo wiedzieli, żeście nie do pola bitwy. —

713

Słowa twoje łamią się na ich chwale, jak dawniej strzały pohańców[204] na ich świętych pancerzach — one ich popiołów nie wzruszą nawet — one zaginą jak skowyczenia psa wściekłego, co bieży i pieni się, aż skona gdzie na drodze. — A teraz czas już tobie wyniść z domu mego. — Gościu, wolno puszczam ciebie. —

PANKRACY

714

Do widzenia na okopach Świętej Trójcy. —

715

A kiedy wam kul zabraknie i prochu…

MĄŻ

716

To się zbliżym na długość[205] szabel naszych. — Do widzenia. —

PANKRACY

717

Dwa orły z nas — ale gniazdo twoje strzaskane piorunem. —

bierze płaszcz i czapkę wolności
718

Przechodząc próg ten, rzucam nań przeklęstwo, należne starości. — I ciebie, i syna twego poświęcam zniszczeniu. —

MĄŻ

719

Hej, Jakubie!

Jakub wchodzi.
720

Odprowadzić tego człowieka aż do ostatnich czat moich na wzgórzu. —

JAKUB

721

Tak mi Panie Boże dopomóż! —

wychodzi

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.