Noc listopadowa · Stanisław Wyspiański

DEMETER Z CÓRKĄ KORĄ ŻEGNA SIĘ

DEMETER[156] Z CÓRKĄ KORĄ[157] ŻEGNA SIĘ

KORA

1215
Powiedzie mnie Orkus[158] w noc,
w świat ciemny wichrów, burz;
nie zaznam słońca już,
nie zaznam twoich ust, twych ócz;
o matko, żegnaj dziecię.

DEMETER

1220
Żegnaj mi dziecię, żegnaj córo;
Orkus cię czeka, Orkus wzywa,
musisz zejść k'niemu nieodbycie[159];
zejdziesz w kraj śmierci, poślubiona,
kędy[160] cię żenie[161] Moc straszliwa,
1225
Moc niezbłagana, bezlitośna.
Pomnisz, pamiętasz wielą laty,
jakom płakała lubej straty
i skargi wodziłam żałośna.

KORA

Orkus mnie wzywa, idę żona,
1230
przez letni jeno[162] czas szczęśliwa,
gdy z tobą matko, bliska tobie; —
a oto dzisiaj znów w żałobie,
drogą, co wiedzie do podziemu,
idziem i płaczem obie.

DEMETER

1235
Pocałuj usta, całuj oczy;
także[163] się smutkiem lice mroczy
i całun biały cię otula
a przedsię[164] róż z twych lic nie płoszy — ?

Miłość, ŚlubKORA

O matko, przykrać[165] ta koszula,
1240
którą przywdzieję, ślubna jemu,
przemieszkująca tam w pustoszy.
O matko, przykreć to wezgłowie,
które podadzą służebnice,
gdy legnę w jego łożnice[166].
1245
Jakoż uchylę moich losów?
Orkusa miłość jak oddalę?
Ja Orkusowi ślubowana,
czarem miłości zniewolona;
oto się już tajemnie palę
1250
i oto już tajemnie płonę,
bym jego uznała pana
a on przytulił mnie żonę.

DEMETER

O córo, żegnaj ukochana;
matczyne serce pogardzone;
1255
już mnie nie trefić[167] twoich włosów,
ostatni raz twe plotłam kosy[168];
już mnie nie stroić tobie szatki,
już idziesz precz od matki;
jeno mi dziwno, że twarz płonie,
1260
że twoja twarz w rumieńcach;
tyżeś[169] się stała rozkochana,
żeś w ślubnych wyszła wieńcach?

KORA

O matko, wstydem przed cię płonę
a żar me piersi pali —
1265
żeście mi poznać miłość dali;
wszakżeż wiedziecie mnie dziś żonę,
więc się ten płomień w licach trwali;
przetom spłoniona i rumiana,
żem matko, mocno zakochana
1270
i tobie wyznać muszę.

Matka, ŚlubDEMETER

Jakoż te więzy twoje skruszę?

KORA

O, nie sąć[170] one nieznośliwe.

DEMETER

Teć więzy ciebie mi odbiorą.

KORA

O matko — letnią wrócę porą.

DEMETER

1275
Do lata, wiosny czekać długo.

KORA

Muszę do czasu tam być sługą
i muszę jemu żoną.

DEMETER

Pierwejże[171] z matką twą rodzoną
być tobie wolną i dziewiczą,
1280
niż tam w podziemiu niewolniczą.

KORA

O matko, przedsięś przepomniała[172]:
w ogniach miłości stoję cała —
czas, bym odeszła już.
Żegnaj mi — żegnaj matko dziecię;
1285
z wiosną mnie drugą znów ujrzycie.
Odchodzę precz w kraj snów.

DEMETER

Odchodzisz w ciemnie wichrów, burz;
nie zaznasz słońca już…

KORA

Za drugą wiosną wrócę znów.
1290
Tu przystanęła zapłoniona,
Z objęć się matki uchyli;
przejrzysta kryje ją zasłona,
a w zadumanej jej postawie
widać, że łzami mówi prawie;
1295
a z ócz i czoła to zgadywać,
że jakąś tajemnicę sili,
którą kazano jej ukrywać.
Łzy te, co jej do ócz się cisną,
dziwnym weselnym blaskiem błysną.
1300
Na ustach palec położyła
i tak do matki swej mówiła:
Pamiętasz, matko, jako lecie[173]
ustroiłam się w żywe kwiecie
i biegłam do cię w śpiewie, z pola…?

DEMETER

1305
Spominasz darmo dzień wesoły
na dniu, gdy obie płaczem społy[174],
że nieodmienna tobie dola,
że giniesz dla mnie, twej macierze[175],
gdy cię za żonę Orkus bierze
1310
i za Styg[176] wiedzie, ku otchłani,
gdzie będziesz włada i pani.

KORA

O matko, Hymen[177] mnie powiedzie
w orszaku sług na przedzie;
pochodnię smolną spali jasną.
1315
Sługom na czoła wieńce włoży
i śpiew zanuci pochodowy,
jako mam zacząć żywot inny,
zasiadłszy tron królowy[178].

DEMETER

O córko, rzucasz matkę własną;
1320
w pochodniach, które dla cię płoną,
żywoty onych gasną.

KORA

Z wiosną, gdy pierwsze lody spłyną,
gdy pierwsze wichry powioną,
wrócę i żywot zacznę nowy.

DEMETER

1325
Rzucasz mnie — to ostatnie chwile,
jako na ciebie patrzę żywą — ?!

KORA

Ja, matko, będę tam szczęśliwą.

DEMETER

A przedsię[179] droga to cmentarna.

KORA

Śmierć, Odrodzenie, ZiarnoTajemnic tobie część uchylę:
1330
Nie jestem ci ja matko ubogą;
bogate podziemu śpichlerze:
z każdego owocu się bierze
nasienie i skrzętnie kryje;
tam przechowują się ziarna
1335
a jak je przyniosę na świat,
to każde kwiatem odżyje
i owoców urodzi mnogo.

DEMETER

Patrz! Wszystkie pędy pomarnieją,
gdy nocą wichry powieją;
1340
patrz, oto martwy konar drzew.

KORA

Pamiętaj, matko, wczesny siew.
Spieszno mi odejść, spieszno tam,
gdzie stróżką[180] ziarn być mam
i zgarnąć wszystek płód.
1345
Rzeczy tajemne tam się dzieją;
nie mogą się beze mnie stać.

DEMETER

Opuszczasz mnie, mnie twoją mać —
do serca podszedł chłód;
już idziesz, biegniesz, spieszysz…
1350
Marnieją moje letnie chudoby[181];
o bezlitośna, ty się cieszysz,
a mnie ostawiasz groby.

OdrodzenieKORA

Z tajemnic moich, matko, znaj:
Jest inny tamten kraj,
1355
kędy są wiecznotrwałe siły;
z tych coraz nowy rośnie pęd
i wzejdą i będą rodziły.
Tam wszelki żywot ma swój byt
i czeka, aż dlań błyśnie świt
1360
i czeka, aż dlań przyjdzie czas:
zajaśnieć pełnią kras.

DEMETER

A te zwarzone, kędyż legną;
imże[182] w barłogu zimnym gnić…?

KORA

OdrodzenieUmierać musi, co ma żyć…

DEMETER

1365
Ty na śmierć wiedziesz twe służebne!
Poznaję miłość twą przeklętą
i moc i słowa twe wróżebne.

KORA

My oto, matko, zmartwychwstaniem
na wielkie siewu święto.

DEMETER

1370
Już palą dla cię pochodnie!!
Wchodzi Hymen i jego orszak z pochodniami i muzyką i otaczają Korę.

KORA

Z tajemnic moich, matko wiedz:
Gdy wszystko żywe musi lec
pod ręką, która znaczy kres;
śmierć tych użyźnia nowe pędy
1375
i życie nowe sieje wszędy.
Więc smutna, matko, tym rozstaniem,
ale weselna tajemnicą,
szaty przyoblekłam godnie. —
Poniechaj żalu, niechaj[183] łez.

DEMETER

1380
Obłędna, stamtąd nikt nie wraca;
Przysięgą zguby więzisz duszę.

KORA

Gdy więzy śmierci skruszę
i zieleń pędów nowych rzucę
na niwy, łęgi[184], na zagony —
1385
o matko, Bogów godna praca! —
sposobić każ lemiesze, brony…

DEMETER

Śmierć biorąc żywa, spełniasz zbrodnię!

KORA

stała się poważna
Zaś w nieśmiertelnych wieńcu wrócę.

MUZYKA

weselna zaczyna grać

DEMETER

Noc cię uwodzi w wieczność ciemną!

KORA

stała się rozkazująca
1390
Pochodnie święte nieść przede mną!!
Przede mną weselne pochodnie!!!!
Orszak muzyką weselną otacza Korę i uprowadza
do podziemu

DEMETER

przepada na ogrodzie

1. PODCHORĄŻY

wbiega nagle
Piotr nas Wysocki śle.
Sam idzie.

GOSZCZYŃSKI

Gdzie?

1. PODCHORĄŻY

1395
We mgle.
Ku koszarom kawalerii na bój.
Chce ich dopaść uśpionych co tchu.
Gdzie twoi?

GOSZCZYŃSKI

Czekają tu.

1. PODCHORĄŻY

1400
To wszyscy?

GOSZCZYŃSKI

Tylu wystarczy.

1. PODCHORĄŻY

A reszta?

GOSZCZYŃSKI

Czekać daremno.

1. PODCHORĄŻY

Ja drogę wam wskażę do domu.

2. PODCHORĄŻY

nadbiega

1. PODCHORĄŻY

1405
Wysocki przydzielił nas dwóch.
My znamy przejścia pałacu.
Strzec bacznie wszystkich wyjść,
by książę sam po kryjomu
nie uciekł.

GOSZCZYŃSKI

1410
Patrzaj, drga we wichrze liść
i drzewa grają szumem.
A przyniosłeś naboje, ładunki?

2. PODCHORĄŻY

W tej puszce — rozdzielcie, bierz.

GOSZCZYŃSKI

Więc Wysocki dobędzie koszary?

1. PODCHORĄŻY

1415
By ino[185] wpadł znienacka do leż.

NABIELAK

Gotowi?

GOSZCZYŃSKI

Gotowi.

1. PODCHORĄŻY

Za mną!
pada strzał w pobliżu

GOSZCZYŃSKI

Słychać strzał!

2. PODCHORĄŻY

1420
To Wysocki już wyszedł z ogrodu.
Wystrzałem sygnał wam dał.

GOSZCZYŃSKI

A pokłońmy się białemu królowi…

2. PODCHORĄŻY

Gotowi?!

NABIELAK

Gotowi!

CHÓR

1425
Gotowi!
wybiegają.

DEMETER

wchodzi
Gdzieżeś córo, co byłaś mi ptakiem,
radosnym letnim śpiewakiem — ?
Zda mi się jeszcze płacz twój słyszę
i słuchem gonię w głuchą ciszę
1430
i zapłakana żalem dzwonię
i w skardze słucham własnych jęków,
jakoby twoich córko lęków.
A tyżeś może tam wesoła — ?
Płoniesz Hymenu płomieniami — ?
1435
Cóż będzie córo z mymi dniami?
Cóż będzie z długą ciemną nocą
dla mnie, gdy cale[186] światłem ninie[187]
oczy twe dla mnie nie migocą
i jeden dzień za drugim spłynie
1440
i noc za nocą spadnie
a ciebie przy mnie nie będzie — ?
Tyżeś już zaszła w te otchłanie,
gdzie Orkus straszny władnie,
skąd moc cię moja nie dobędzie — ?
nawołująco
1445

BoginiHekate[188], córko Tytana Taurydy; światłonośna niewiasto, dzierżąca pochodni dwoje — zjaw się ty, czujna wszelkim skargom i żalom; ty, co obecna jesteś, gdy matki rodzą; ty, co samotnych strzeżesz pustkowi i drogom rozstajnym stróżujesz. Zjaw się!

spod ziemi wychodzi:

HEKATE

pochodni dwoje dzierży w ręku
1446

Oto stoję!

DEMETER

1447

Matka, BoginiCórkę mi wydarto, porwano i uwięziono; straciłam ją sprzed oczu, pięknolicą i młodzieńczą. Gdzie jest, gdzie zanikła, zatraciłam pamięć i nie wiem i przeto ciebie wzywam, leć, goń, szukaj; o ty, która odgadujesz tajemnice bogów i ludzi przywodzisz do utraty rozumu i do szału, leć ty i świeć dwojgiem świateł głowni płonących i odnaleź córkę moją najmilszą.

oddala się w ogród

HEKATE

1448

Do mnie, Eumenidy[189] lotne; wy, które zamieszkujecie Tartaru[190] rozległe pustkowia skalne. Dalej! Wy, kroczące w mroku i chmurą otoczone ciemną.

1449

Przybądźcie! Krzywda się stała!

EUMENIDY

wychodzą spod ziemi

HEKATE

1450

Wy, wylęgłe z kropel krwi, padłych na ziemią czarną; ze krwi mordowanego zrodzone a przeto krwawymi łzami płaczące.

ZemstaPorwano oto pełne życie
w pełni świeżości kras
i uwiedziono w noc i grób
i uwiedziono na rozdroża i łęgi zapadłe.
1455
Patrzajcie, krzywda się stała:
Oto wszystko widzicie umarłe,
powiędłe i zgasłe i zbladłe;
ziemia się stała jako trup,
drzewa obnażone z szat,
1460
zdeptany owoc i kwiat.
Hej, wy Eumenidy lotne,
do zemsty! do zemsty mściwe!
Krzywdy się stały straszliwe.
Zburzona spokojność chat
1465
i cichość małżeńskiego łoża.
Szałem obejmujcie dusze,
niechaj w obłędzie krwią poją się ciała
i duch się świetli zbrodniami,
pognany w męczarń katownie.
1470
Do zemsty! Krzywda się stała!
Zapalcie czerwone głownie!!

EUMENIDY

Już zapalają swoje żagwie
i nagle w blasku łun czerwonym,
oczy ich świecą krwią ociekłe.
1475
Na głowach węże, w splot wiązane,
czoła im bolem prężą
a one bolem, raną wściekłe,
wsłuchane w słowa te wołane.

HEKATE

Nie spoczniem, aż trzykroć razy
1480
księżyc się odmieni złoty.
Poprzysięgnijcie loty,
nie spocząć, wy niestrudzone,
aż krzywdy będą pomszczone.
Wojna, wojna, wam żer i wasza obiata[191]!
1485
Na świat, na świat, wy mściwe!
Upadajcie ludziom na pierś i kark
i ssajcie ze serca krew,
niech znają Boży gniew.
Wężami przegońcie park
1490
i dalej, dalej i dalej,
lotami sięgnijcie świata!
Rózga niech mściwa obali!
Ziemia oto we skardze zadrżała:
Krzywda, krzywda się stała!!!!

EUMENIDY

rozbiegają się po ogrodzie

HEKATE

zapada się.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.