- Literum
- Lektury szkolne
- Klasy 1–3
- O krasnoludkach i sierotce Marysi
- Powrót Krasnoludków pod ziemię
O krasnoludkach i sierotce Marysi · Maria Konopnicka
Powrót Krasnoludków pod ziemię
Powrót Krasnoludków pod ziemię
I
1979Zachodziło słońce: jesienne słońce ogromne i złote. Od dni kilku wypogodziło się niebo, ocieplała ziemia, jakaś polna ptaszyna śpiewała zapóźnioną piosnkę.
1980W powietrzu różanym, na miedzach stokrocie zamykały złote, srebrne swoje oczka, z topoli padały ostatnie liście w wielkiej, złotej ciszy.
1981Skrobek tylko co dosiał ostatnią garść pszenicy; stał on w zachodniej łunie w płótniance[886] siwej, przepasany płachtą lnianą, z obnażoną głową, z twarzą jasną i rozradowaną, patrząc w purpurę zorzy. Pod gajem pasły szkapę dwa chłopiątka jego, zdrowe i czerstwe, jak dwa maczki polne; szkapa rżała raz po raz, skubiąc resztki trawy, a dziecięce głoski[887] jasne biły w ciszę zachodu.
1982Ale w Słowiczej Dolinie gwarno było i rojno. To król Błystek zwołał wiec i zamykał go właśnie uroczyście. Piękny był widok!
1983Pod dębem prastarym, którego liście drżały lekko w powietrzu uciszonym, jasnym, stał tron królewski, z kamieni polnych wzniesiony, mchami i kwieciem nakryty, kobiercem mchów podesłany. Dokoła tronu drużyna wiernych Krasnoludków w jaskrawych odzieżach, w pstrych kapturach, z narzędziami prac swoich w ręku.
1984Gwarno i raźnie w gromadce tej było; nikt tu nie stał ze smutną i ponurą twarzą.
1985Uśmiech latał z ust na usta, zapał błyszczał w źrenicach, ręce się bratersko ściskały, serca żywo biły.
1986Ale nagle gwar ucichł i szmery umilkły.
1987Król, Czas, PrzemijaniePodniósł się król, tak jako był widzian[888] w ową noc sobótki[889], w białej szacie królewskiej, w złotej koronie i z brylantowym berłem. Ale choć w bieli był, taki blask padał na niego od zachodniej zorzy, iż mu się szata złotem i purpurą mieniła na przemian i po twarzy mu ognie szły, a siwa broda jego drżała srebrem. Wstał oto i podniósł berło. Uderzyli trębacze w złote trąby krótką pobudkę i umilkli.
1988Król spojrzał na lud swój, a skinąwszy berłem, rzekł:
1989— Drużyno moja wierna! Pracowniki moje! Kończy się dzień wasz i robota wasza. Wieczór idzie, a z nim spoczynek i spokój. Spojrzyjcie na poranek i na południe wasze przy blaskach zachodniej zorzy, albowiem to jest pochodnia, która pokazuje prawdę dnia!
1990Tu zatrzymał się stary król i była cisza. A wtem w oddaleniu dał się słyszeć jakoby gwar, szum i bicie młota.
1991To dzwonnik naprawiał dawno zepsuty dzwon na starej wieży i dawał mu serce[890].
1992Ale król znów mówić zaczął:
1993— Była wiosna i sialiście kwiaty, puste i dzikie miejsce uczyniliście radosnym i pięknym. Było lato i śpiewaliście pieśń pogody i pracy. Przyszła jesień i oto stoicie w złocie i purpurze jej i obliczacie owoce, które wam zrodziła, abyście je spożyli w weselu.
1994Tu zamilkł król i spoczywał[891], i była cisza.
1995I znów w ciszy tej odezwał się, ale już silniej ów szum dziwny i łoskot.
1996Młot dzwonnika uderzał rozgłośniej coraz na wysokiej wieży.
1997Chłód powiał po drużynie Krasnoludków, chłód cienia, zmierzchów i surowej ziemi. Jeden i drugi strząsnął się dreszczem nagłym.
1998Król mówił dalej:
1999— Oto się złoci w zachodnich zorzach ziemi szmat, który był dziki, a teraz zorany jest i obsiany ziarnem. I oto złoci się radością dusza człowieka, który to uczynił.
2000Lecz wy byliście pomocnikami jego.
2001I oto główki dzieci jego, które były zwiędłe, a ożyły, i były smętne, a są radosne, i były naznaczone ciemnością, a teraz naznaczone są światłem.
2002Chleb będzie, gdzie był głód, a gdzie noc była, tam będzie poranek.
2003Lecz wy byliście pomocnikami światła.
2004I oto sierota, która była jako jagnię bez uchrony[892] i jak gołąb bez gniazda, przygarnięta jest pod dach i policzona między rodzone, jako jedno z nich. I jest błogosławieństwem chaty, a dobro weszło za nią, jak wchodzi woń za wiosennym kwieciem.
2005A wy byliście i ku temu także wdzięczną i czujną pomocą.
2006Umilkł, a zrobiła się cisza.
2007A w ciszy tej ozwały się trzy uderzenia młota; trzy tylko, lecz tak potężne, iż zaraz poznać było można, że ostateczne są i że dzieło kończą.
2008Odwrócił król głowę siwą i przez chwilę słuchał, i drużyna jego słuchała.
2009I przeszedł po nich dreszcz, i chłodem powiało od boru. Tu i ówdzie zagasła źrenica, tu i ówdzie zniknął uśmiech, tu i ówdzie zacisnęły się dłonie.
2010Przypomniały sobie Krasnoludki ową starą, starą wieść, że gdzie uderzy dzwon, tam one — pod ziemię muszą.
2011Król wszakże był spokojny i tak mówił dalej:
2012— Jednego z towarzyszy straciliśmy, bracia, straciliśmy uczonego Koszałka-Opałka. Odłączył się on od nas, aby szukać sławy. Nie nam go sądzić. Niech idzie za gwiazdą swoją. Co do nas, przeżyliśmy tu dni dobre i chwile szczęśliwe. Błogosławmy temu zakątkowi ziemi.
2013— Błogosławmy! — zawołały wierne Krasnoludki.
2014I nagle zrobiła się cisza.
2015Wzniósł ręce król stary i wyciągnął je nad uciszoną doliną, i błogosławił jej.
2016Sto rąk, sto ramion podniosło się za nim w różane powietrze, w którym drżała promienista gwiazda królewskiego berła i błogosławiły temu zakątkowi ziemi.
2017Jesień, DźwiękA wtem słońce stoczyło się wielką kulą aż na krawędź świata.
2018— Piękny zachód! — rzekł król.
2019— Piękny… piękny zachód! — zawołały wierne Krasnoludki.
2020Naraz zaczęły dzwony bić…
2021Daleko gdzieś, daleko, wysoko gdzieś, wysoko, nad borem, nad lasem, głos dzwonu płynął i obejmował pola i łąki, i drżały pod nim trawy zroszone, i zioła, a od nieba do ziemi, w wielkiej wieczornej ciszy rozbrzmiewał szeroko głos dzwonu…
2022I nagle pod głosem tym zaczęły się osypywać barwy i kolory z wiernych Krasnoludków, tak właśnie jak się osypują złote liście z drzew jesiennych w modrej i słonecznej ciszy wrześniowego ranka.
2023Wzgórek, tron, król stary i cała drużyna rozwiały się cieniem.
2024Dzwon bił… słońce gasło.
2025Listki unoszące się lekko w powietrzu, sypnęły na ziemię.
2026Pod ich warstwą znikł wzgórek, na którym przed chwilą stały Krasnoludki.
2027Ukażą się znowu, ale nie pierwej, aż słonko wiosenne zaświeci.
*
2028SamotnośćZ całego narodu drobnych Krasnoludków został jeden tylko Koszałek-Opałek, który na wspólną schadzkę nie nadążył.
2029Stary, opuszczony sierota w miesięcznym promieniu cicho stąpa po śniegu i ręce drżące przy jasności srebrnej grzeje.
2030Jeden Koszałek-Opałek chodzi po świecie razem ze swoją brodą siwą, z wielkimi nastroszonymi brwiami, z kapturkiem i kubraczkiem ciemnym, a także ze swoim starym, poczciwym sercem; z pękiem kluczy u pasa, na które zamyka dzwonki polne, żeby nie budziły śpiących łąk, i konwalie, żeby nie budziły gajów podczas zimy.
2031Jeden Koszałek-Opałek chodzi po świecie, z jasnego szronu pereł sznurki niże[893]. Porzucił już zupełnie on te myśli o sławie, co były początkiem i pychy jego, i niedoli.
2032Prosty się zrobił, dobry, cichy, z maluczkimi przestający, z wszelkim żywym stworzeniem sercem się dzielący.
2033Ciężkie on chwile miał, gdy się od mistrza Sarabandy dowiedział o zachodzie i zmierzchu całej swej drużyny, która pod ziemią przed mrozem się skryła.
2034Ale przebolał potem i pod dębem owym nieraz z tym małym gęślarzem[894] siada i słucha pieśni jego.
2035Wielkiej swojej Historii Krasnoludków pewno nigdy już nie napisze.
2036Co mu, co i światu po księdze takiej, którą ogień spalić, a wiatr rozwiać może?
2037On sobie znalazł lepszą, żywą księgę.
2038On siada przy łóżeczkach dzieci, gdy usnąć nie mogą i prawi[895] im o królu Błystku, jego złotej koronie, królewskiej szacie i brylantowym berle, on im rozpowiada o Kryształowej Grocie, o mieczach, o tarczach, o rycerzach, on im mówi o wielkiej wiosennej wyprawie na Skrobkowym wozie, o skarbach ukrytych, o drużynie wiernych towarzyszów i o Marysi sierotce.
2039On i mnie raz, podczas bezsennej nocy zimowej, opowiedział tę całą historię, którą tu spisałam.
Strona 1 z 1 · 100% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.