- Literum
- Lektury szkolne
- Klasy 7–8
- Quo vadis
- Rozdział pięćdziesiąty dziewiąty
Quo vadis · Henryk Sienkiewicz
Rozdział pięćdziesiąty dziewiąty
Rozdział pięćdziesiąty dziewiąty
3597— Panie — mówił Chilo — teraz jest morze jak oliwa i fale zdają się spać… Jedźmy do Achai. Tam czeka cię sława Apollina, tam czekają cię wieńce, tryumfy, tam ludzie cię ubóstwiają, a bogowie przyjmą jak równego sobie gościa, tu zaś, panie…
3598I przerwał, albowiem dolna warga poczęła mu się trząść tak silnie, że jego słowa przeszły w niezrozumiałe dźwięki.
3599— Pojedziemy po skończonych igrzyskach — odrzekł Nero. — Wiem, że i tak już niektórzy nazywają chrześcijan innoxia corpora[459]. Gdybym odjechał, zaczęliby to powtarzać wszyscy. Czego się ty boisz, zmurszała bedłko[460]?
3600To rzekłszy zmarszczył brwi, lecz począł patrzeć pytającym wzrokiem na Chilona, jakby czekając od niego wyjaśnienia, albowiem udawał tylko zimną krew. Na ostatnim przedstawieniu sam zląkł się słów Kryspa i wróciwszy do domu nie mógł zasnąć z wściekłości i wstydu, ale zarazem ze strachu. Wtem przesądny Westynus, który słuchał w milczeniu ich rozmowy, obejrzał się wokoło i rzekł tajemniczym głosem:
3601— Słuchaj, panie, tego starca: w tych chrześcijanach jest coś dziwnego… Ich bóstwo daje im śmierć lekką, ale może być mściwe.
3602Na to Nero rzekł prędko:
3603— To nie ja urządzam igrzyska. To Tygellin.
3604— Tak jest! To ja — odpowiedział Tygellin, który dosłyszał odpowiedź cezara. — To ja i drwię sobie ze wszystkich bogów chrześcijańskich. Westynus, panie, to pęcherz wydęty przesądami, a ten waleczny Grek gotów umrzeć ze strachu na widok kwoki najeżonej w obronie kurcząt.
3605Słowo— To dobrze — rzekł Nero — ale każ odtąd chrześcijanom obcinać języki albo kneblować usta.
3606— Zaknebluje im je ogień, o boski.
3607— Biada mi! — jęknął Chilo.
3608Lecz cezar, któremu zuchwała pewność siebie Tygellina dodała otuchy, począł się śmiać i rzekł pokazując na starego Greka:
3609— Patrzcie, jak wygląda potomek Achillesa!
3610Rzeczywiście Chilo wyglądał strasznie. Resztki włosów na czaszce pobielały mu zupełnie, w twarzy zakrzepł mu wyraz jakiegoś niezmiernego niepokoju, trwogi i pognębienia. Wydawał się też chwilami jakby odurzony i na wpół przytomny. Często nie odpowiadał na pytania, czasem znów wpadał w gniew i stawał się zuchwałym, tak że augustianie woleli go nie zaczepiać.
3611Taka chwila przyszła nań i teraz.
3612— Róbcie ze mną, co chcecie, a ja na igrzyska więcej nie pójdę! — zawołał rozpaczliwie, klaszcząc w palce.
3613Nero popatrzył na niego przez chwilę i zwróciwszy się do Tygellina, rzekł:
3614— Dopilnujesz, by w ogrodach ten stoik był blisko mnie. Chcę widzieć, jakie uczynią na nim wrażenie nasze pochodnie.
3615Chilo zląkł się jednak groźby drgającej w głosie cezara.
3616— Panie — rzeki — nic nie zobaczę, albowiem nie widzę w nocy.
3617A cezar odpowiedział ze strasznym uśmiechem:
3618— Noc będzie jasna jak dzień.
3619Po czym zwrócił się do innych augustianów, z którymi począł rozmawiać o wyścigach, jakie zamierzał wyprawić pod koniec igrzysk.
3620Do Chilona zbliżył się Petroniusz i trąciwszy go w ramię rzekł:
3621— Zalim ci nie mówił? Nie wytrzymasz.
3622Ów zaś odpowiedział:
3623— Chcę się upić…
3624I wyciągnął drżącą rękę po krater z winem, lecz nie mógł go donieść do ust, co widząc Westynus odebrał mu naczynie, następnie zaś przysunąwszy się blisko, spytał z twarzą zaciekawioną i przelękłą:
3625Wierzenia — Czy ścigają cię Furie? Co?…
3626Starzec patrzył na niego jakiś czas z otwartymi ustami, jakby nie zrozumiał pytania, i jął mrugać oczyma.
3627A Westynus powtórzył:
3628— Czy ścigają cię Furie?
3629Noc— Nie — odrzekł Chilo — ale noc jest przede mną.
3630— Jak to noc?… Niech bogowie zmiłują się nad tobą! Jak to noc?
3631— Noc okropna i nieprzejrzana, w której się coś rusza i coś idzie do mnie.Strach Ale ja nie wiem co i boję się.
3632— Zawszem był pewny, że to są czarownicy. Czy ci się co nie śni?
3633— Nie, bo nie sypiam. Ja nie myślałem, że ich tak skarzą.
3634— Czy ci ich żal?
3635Krew— Po co wy rozlewacie tyle krwi? Słyszałeś, co tamten mówił z krzyża? Biada nam!
3636— Słyszałem — odpowiedział cicho Westynus. Kłamstwo— Ale to są podpalacze.
3637— Nieprawda!
3638— I nieprzyjaciele rodu ludzkiego.
3639— Nieprawda!
3640— I zatruwacze wód.
3641— Nieprawda!
3642— I mordercy dzieci…
3643— Nieprawda!
3644— Jakże? — zapytał ze zdziwieniem Westynus. — Tyś sam to mówił i wydawałeś ich w ręce Tygellina!
3645Śmierć— Toteż otoczyła mnie noc i śmierć idzie ku mnie… Czasem zdaje mi się, żem już umarł i wy także.
3646— Nie! To oni mrą, a my jesteśmy żywi. Ale powiedz mi: co oni widzą umierając?
3647— Chrystusa…
3648— To ich bóg? Czy to możny bóg?
3649Lecz Chilo odpowiedział również pytaniem:
3650— Co to za pochodnie mają się palić w ogrodach? Słyszałeś, co mówił cezar?
3651Cierpienie, Ogień — Słyszałem i wiem. Takich zwą sarmenticii i semaxii[461]… Przybiorą ich w bolesne tuniki napojone żywicą, przywiążą do słupów i podpalą… byle tylko ich bóg nie spuścił na miasto jakich klęsk… Semaxii! To straszna kaźń.
3652— Wolę to, bo nie będzie krwi — odpowiedział Chilo. — Każ niewolnikowi podać mi krater do ust. Chcę pić, a rozlewam wino, bo mi ręka lata ze starości…
3653Inni rozmawiali przez ten czas także o chrześcijanach. Stary Domicjusz Afer drwił z nich.
3654Bunt , Ofiara, Śmierć, Tłum— Mnóstwo ich takie — mówił — że mogliby wzniecić wojnę domową, i pamiętacie, że były obawy, czy nie zechcą się bronić. A oni umierają jak owce.
3655— Niechby spróbowali inaczej! — rzekł Tygellinus.
3656Na to ozwał się Petroniusz:
3657— Mylicie się. Oni się bronią.
3658— A to jakim sposobem?
3659— Cierpliwością.
3660— To nowy sposób.
3661Zbrodniarz— Zapewne. Ale czy możecie powiedzieć, że oni umierają tak jak pospolici zbrodniarze? Nie! Oni umierają tak, jakby zbrodniarzami byli ci, którzy ich na śmierć skazują, to jest my i cały lud rzymski.
3662— Co za brednie! — zawołał Tygellinus.
3663— Hic abdera![462] — odpowiedział Petroniusz.
3664Lecz inni, uderzeni trafnością jego uwagi, poczęli spoglądać na się ze zdziwieniem i powtarzać:
3665— Prawda! Jest coś odmiennego i osobliwego w ich śmierci.
3666Wizja, Zmartwychwstanie— Mówię wam, że oni widzą swoje bóstwo! — zawołał z boku Westynus.
3667Wówczas kilku augustianów zwróciło się do Chilona:
3668— Hej, stary, ty ich znasz dobrze: powiedz nam, co oni widzą?
3669A Grek wypluł wino na tunikę i odrzekł:
3670— Zmartwychwstanie!…
3671I począł się trząść tak, że siedzący bliżej goście wybuchli głośnym śmiechem.
Strona 1 z 1 · 86% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.