- Literum
- Epoki
- Oświecenie
- Satyry, część pierwsza
- Złość ukryta i jawna

1
FircykŁatwiej nie łgać poetom, ministrom nie zwodzić,
Łatwiej głupiego przeprzeć[1], wodę z ogniem zgodzić
Niż zrachować filuty[2]: ciżba, wojsko spore.
Skąd zacząć? Spośród tłumu na hazard[3] wybiorę.
5
ZdradaWojciech jadem zaprawny, co go wewnątrz mieści,
Zdradnie wita, pozdrawia, całuje i pieści,
W oczy ściska, w bok patrzy, a gdy łudzi wdzięcznie,
Cieszy się wewnątrz zdrajca, że oszukał zręcznie.
Czyni źle, bo gust w samej upatruje złości.
10Zdradza, byleby zdradził, a ten zysk chytrości
Stawia mu z cudzych trosków wdzięczne widowiska.
ŁzyNajmilszy jego napój łza, którą wyciska.
Co słowo — sztuka zdradna, co krok — podstęp nowy;
Zdrajca czynmi, gestami, milczeniem i słowy.
15Na kogo tylko wspojźrzy, stawia zaraz sidła,
A gdy się coraz wzmaga złość jego obrzydła,
Jak pająk, co snuł z siebie, rozpostarłszy sieci,
Czuwa wśród pasm zawiłych, rychło w nie kto wleci.
Uśmiech jego nieprawy zmyka się[4] po twarzy,
20W oczach skra zajadłości błyszczy się i żarzy:
Spuszcza je na blask cnoty, a zjadle[5] pokorny,
Sili się swej niecnocie kształt nadać pozorny[6].
Próżna praca. MaskaSama się złość z czasem odkrywa.
Spada maszka[7], a zdrajca, co pod nią przebywa,
25Tym jeszcze wszeteczniejszy, im dłużej był tajny.
Ten, co ma umysł zwrotny[8], a język przedajny,
Idzie za nim Konstanty, szczęśliwy, że wygrał,
A co w pierwszych początkach żartował i igrał,
Czyniąc jak od niechcenia, gdy sztucznie[9] się czaił,
30Tak kunszt zdradnych podstępów dowcipnie utaił,
Iż ten, co oszukany, nie wie, jak wpadł w pęta;
Wpadł jednak, a fortelnie sztuka przedsięwzięta
Tego, co ją dokazał, uczyniła sławnym.
A poczciwość? Ten przymiot służył czasom dawnym;
35A kto wie, czy i służył? Każdy wiek miał łotrów,
A co my teraz mamy i Pawłów, i Piotrów.
Był ten czas, kiedy Kato[12], z poczciwych jedyny,
Silił się przeciw zdrajcom sam i padł w odporze.
40
Umie ona, gdy trzeba, zyskowi dogadzać:
Grzeczność, Kłamstwo, PozoryCzłowiek grzeczno–poczciwy, kiedy kraść i zdradzać
Nakaże okoliczność, zdradzi i okradnie,
Ale zdradzi przystojnie[14] i zedrze przykładnie,
45Ale wdzięcznie oszuka, kształtnie przysposobi,
Ochrzci cnotą szkaradę i złość przyozdobi,
A choć zraża sumnienie[15], niebo straszy gromem,
Śmieje się, zdradza, kradnie — i jest galantomem[16].
Więc poczciwych aż nadto. Bóg, Obyczaje, Pieniądz, Religia, ŚwiętoszekPaweł trzech mszów[17] słuchał,
50Zmówił cztery różańce, na gromnice dmuchał,
Wpisał się w wszystkie bractwa, dwie godziny klęczał,
Krzywił się, szeptał, mrugał i wzdychał, i jęczał,
A pieniądze dał w lichwę. Święte są pacierze,
Zdatne bractwa[18], lecz temu, co daje, nie bierze.
55Syp fundusze, a kradnij, Bóg ofiarą wzgardzi.
Tacy byli, mniemaną pobożnością hardzi,
Owi faryzeusze[19] i wyschli, i smutni,
A w łakomstwie niesyci, w dumie absolutni,
Mściwi, krnąbrni, łakomi, nieludzcy, oszczerce.
60Próżne, Pawle, ofiary, gdzie skażone serce:
Krzyw się, mrugaj, bij czołem, klęcz, szeptaj i dmuchaj,
Zmów różańców bez liku, bez liku mszów słuchaj,
Jeśliś zdrajca, obłudnik, darmo kunsztu[20] szukasz,
Możesz ludzi omamić, Boga nie oszukasz.
65
Obyczaje, Religia, UpadekBrzydzi się niecnotliwym Jędrzej hipokrytą,
A natychmiast zbyt szczery, nie już złością skrytą,
Ale jawnym wzgorszeniem zaraża i truje[21],
Pyszny mnóstwem szkarady, hańbą tryumfuje.
Zrzucił szacowną cnoty i wstydu zaporę,
70A widząc skutki jadu i łatwe, i spore,
Stał się mistrzem bezbożnych. Ma uczniów bez liku.
Leżą grzecznych[22] bluźnierców dzieła na stoliku;
Gotowalniane mędrcy, tajemnic badacze,
Przewodniki złudzonych, wieków poprawiacze[23],
75Co w zuchwałych zapędach chcąc rzeczy dociekać,
Śmieją prawdzie uwłoczyć i na jawność szczekać;
Czcze światła, dymy znikłe[24]… Lecz z widoków sprośnych
Zwróćmy oczy. Już nadto tych scen zbyt żałosnych.
SzlachcicDumny Jan pokrewieństwem i Litwy, i Polski,
80
Rozumie, iż za zmową ugodną i wspólną
Wszystkim cierpieć należy, jemu szaleć wolno.
Rozumie, iż gdy tytuł zaczyna od „jaśnie”[27],
Przy tym blasku i rozum, i cnota przygaśnie;
85
Choć go jaśnie wielmożne nie czczą antenaty,
Śmieje się z oświeconych, co złotem nie świecą.
To u niego zacności i szczęścia skarbnicą,
To rozum, to nauka, w tym się wszystko mieści:
90Szóstak[29] groszy dwanaście, a złoty trzydzieści.
Jakże zebrał? Dość, że ma; czy ukradł, czy zdradził.
Mieszczanin, SzlachcicMikołaj pan, choć filut, bo skarby zgromadził,
Bo posiada po panach folwarki i włości;
Jak zechce, przyjdzie i do jaśnie wielmożności.
95Woli być mości panem, a z sum pożyczonych
Brać lichwę od dłużników jaśnie oświeconych.
Dumą wewnątrz nadęci, zbytkiem podupadli,
Nie wstydzą się ci żebrać u tych, co je skradli[30];
Oszukani, klną na dal, a łaszą się z bliska,
100Śmieje się pan Mikołaj, a majętność zyska.
Za jedną, która poszła, w rok idzie i druga,
Aż ów lichwiarz pokorny, uniżony sługa,
Większy pan niż jegomość, którego wielmożni[31];
Tak lecą w zdradne sidła młodzi, nieostrożni.
105Omamiony nieprawym polorem i gustem,
Gdy nie ma wsi na zastaw, dopieroż pieniędzy,
Chcąc uniknąć i głodu, i zimna, i nędzy,
Istotną dolegliwość gdy, jak może, tai,
110Wiąże się z towarzyszmi, podchlebia i rai,
Czatuje, jak by ze wsi domatora dostać,
A uprzejmego biorąc przyjaciela postać,
Zaczyna rządy w domu, częstuje i sprasza,
Dobry gust gospodarza wielbi i ogłasza,
115W spółce jest do wszystkiego, choć pieniędzy nie ma,
I poty w więzach tego, co usidlił, trzyma,
Aż go sobie we wszystkim uczyni podobnym.
Więc ten, co niegdyś oczy pasł gustem ozdobnym[33],
Wraca do domu zdarty, smutny, po kryjomu,
120Albo i nie powraca nie miawszy już domu.
Próżno więc, jak to mówią, po szkodzie korzysta[34].
Franciszek, przedtem pieniacz[35], teraz alchimista,
Dmucha coraz na węgle, przy piecyku siedzi,
Zagęszcza i rozwilża, przerzadza i cedzi.
125Pełne proszków chimicznych szafy i stoliki,
Wszędzie torty, retorty, banie, alembiki[36].
Już postrzegł w ogniu gwiazdę, a kto gwiazdę zoczy[37]
Albo głowę Meduzy[38], albo ogon smoczy,
Już ten wygrał. Winszuję, ale nie zazdroszczę.
130To mniejsza, że Franciszek o złoto się troszcze;
Niech dmucha, a nie kradnie. Choćby złoto zrobił,
Swoje stracił, na swoim niechby i zarobił.
Pieniądz, Szczęście, CnotaNie złoto szczęście czyni, o bracia, nie złoto!
Grunt wszystkiego poczciwość, pobożność i z cnotą.
135
Obyczaje, Obywatel, Ojczyzna, Państwo, PolakPadnie taka budowla, gdzie grunt nie jest stały.
Chcemy nasz stan, stan kraju, ustanowić trwały,
Odmieńmy obyczaje, a jąwszy się[39] pracy,
Niech będą dobrzy, będą szczęśliwi Polacy.
Strona 1 z 1
Motywy w utworze
Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.