Lilla Weneda · Juliusz Słowacki

AKT I

ok. 13 min czytaniaDumaLustroOkoWładzaPokuta

AKT I

SCENA I

Pole nad Gopłem. Lech, Gwinona, Sygoń, Gryf wchodzą zbrojni.

LECH

Zapalić ognie na pobojowisku
I tu mi wzięte przyprowadzić jeńce.
Wchodzą Derwid z harfą złotą w ręku, Lelum i Polelum w łańcuchach.

SYGOŃ

Z ręki mu złotej harfy nie wydarto,
Jest to Wenedów król z dwoma synami.

LECH

do Derwida
180
Cóż myślisz, starcze, o ludach zachodnich?
Wczora ty byłeś panem tej krainy,
Dzisiaj do ciebie nie należy głowa,
Która rządziła wczoraj tymi ludy.
Szaty na sobie teraz porozdzieraj,
185
Okup się, starcze, łzy brylantowymi,
Bo ci czekanem łeb roztrzaskam siwy.
do Lelum i Polelum
Cóż to szczekacie jak psy łańcuchami?
Cóż to, niedźwiedzie, uczcie się pokory!
190
Gdzie mój kat? — Ten mi człowiek plunął w oczy.
Że ja maleńki, to on mną pogardza,
A wiem, że mego miecza nie udźwignie.
Gwinono, patrzaj, jaki to lud rosły.
Ja komar, i krew z niego wycedziłem,
195
I wycisnąłem w ręku jak cytrynę.
Jak się Czech dowie, to nie będzie wierzył.
Poszlę[27] mu tego starca w podarunku,
I tych dwu młodych poszlę królewiców,
Niechaj porobi z nich obudwu psiarzy.

GWINONA

200
Ja chcę usłyszeć ich głos. Każ, niech mówią.

LECH

Psy, łatwiej zmusić ich, aby jęczeli.

GWINONA

Ta harfa musi być zaczarowana.

LECH

Na Boga! prawdę mówisz, moja lwico,
Ta harfa musi być zaczarowana.
205
Stary! czy w harfie twojej siedzi diabeł,
Że tak o nią dbasz? Na Boga! to mruki!
My tu przed nimi jak na nitce wróble,
A oni patrzą z góry jak na frygi.
Gryfie, odprowadź ich do Rzymskiej Wieży,
210
Jak się wygłodzą, to głos odzyskają.
Derwid, Lelum, Polelum wychodzą pod strażą.
WładzaTo głuchoniemy jakiś lud, Gwinono,
I głuchoniemy król. Na koń! hej, na koń!
Ufundujemy na trupach królestwo.
Wychodzą wszyscy.

SCENA II

Cela pustelnika podobna kształtem do wnętrza czaszki olbrzymiej. W głębi obraz N. Panny na dnie złotym. Święty Gwalbert i Ślaz.

ŚWIĘTY GWALBERT

215
Pokuta, Religia, WojnaSplamiłeś moje oczy, mości Ślazie,
Wlazłem za twoją poradą na sosnę,
Splamiłeś moje oczy krwi widokiem.
To sprawa diabła, przybyłem nawracać,
A jacyś ludzie przybyli wycinać;
220
Wycięli prędzej, niż ja nawróciłem;
Za to się trzeba aż do krwi biczować
Mnie, jako panu, tobie, jako słudze,
A obu jako sługom Pana Boga.

ŚLAZ

Et fit voluntas tua[28].

ŚWIĘTY GWALBERT

225
Tak, tak, Ślazie.
Et fit voluntas tego, co na niebie.
A jednak szkoda, że ten lud wycięto,
Bo lud był dobry, choć niechrześcijański.

ŚLAZ

Domine[29], wszyscy więc poszli do piekła?

ŚWIĘTY GWALBERT

230
Ziemia przed krzyżem krwią czerwoną ściekła,
Z tej krwi wybuchnie płomień w kształcie krzyża.
Śmierć kruszy ciała, lecz wieczność przybliża.
Narody będą wkrótce okupione;
Widziałeś, Ślazie, komety czerwone
235
Z długimi chwosty[30], co tu wróżą zmianę,
Komety, co jak wiedźmy rozczochrane,
Goniły za mną aż od Jeruzalem,
Grożąc mi chłostą, krzyżem albo palem?
Cóż mi zrobiły? Kiedy będzie trzeba,
240
Te straszne gwiazdy palcem zetrę z nieba.
Bóg swemu słudze za wiek długi trudów
Przerażających da godzinę cudów.
Cóż mi ten mocarz, co tu krwawi lasy?
Nowy faraon, wejdę z nim w zapasy,
245
Złamię i różdżkę ognistą otrupię;
A potem jedną łzą gorącą kupię
Żywot dla niego wieczny i zbawienie.

ŚLAZ

Anioł, Światło, Święty, WiedzaDomine, z czego, proszę, są promienie,
Które ty nosisz na głowie?

ŚWIĘTY GWALBERT

250
Są ze mnie,
Z mojej wewnętrznej wiedzy i z anioła,
Co w ciele moim pali się tajemnie.

ŚLAZ

Myślałem, że te płomieniste koła
Są z włosów?

ŚWIĘTY GWALBERT

255
Ergo[31] nie byłyby z duszy?

ŚLAZ

Domine, a kot kiedy się napuszy,
To mu tak iskry z włosów wylatują.

ŚWIĘTY GWALBERT

Są ludzie głupi jak ty, co się trują
Porównywaniem dwóch natur w stworzeniu.

ŚLAZ

260
Domine, wiara jest w moim wątpieniu.

ŚWIĘTY GWALBERT

Wątpienie z diabła jest.

ŚLAZ

Więc mię on szuka?

ŚWIĘTY GWALBERT

Obacz no, Ślazie, ktoś do chaty stuka.
Ślaz otwiera, wchodzi Lilla Weneda.

LILLA WENEDA

W imię Maryi.

ŚWIĘTY GWALBERT

265
Patrzcie, to królewna,
To neofitka[32] moja. Cóż tak rzewna?
Cóż tak spłakana? Córko, czemuś drżąca?

LILLA WENEDA

Przyszłam do ciebie, mój ojcze, płacząca,
Mój ojciec, bracia moi są w niewoli;
270
Chcę ich ratować, lecz mi serce boli,
A nie podaje żadnej mądrej rady.
Świat cały teraz dla mnie smutny, blady,
Za łez strumieniem nie widać mi słońca.
Ty mój poradnik jedyny, obrońca.
275
Nieszczęśliwego ojca mam w niewoli,
Braci w kajdanach.

ŚWIĘTY GWALBERT

Cóż ja ci poradzę?

LILLA WENEDA

Już w ostatecznej się widzę niedoli.
Powiedz, o! powiedz, czy ten Lech ma władzę
280
Ojca mojego zabić?

ŚWIĘTY GWALBERT

To człek srogi.

LILLA WENEDA

Powiedzże, czym są twoje wielkie bogi,
Jeśli nie mogą mi dopomóc biednej?

ŚWIĘTY GWALBERT

Bluźnisz, dzieweczko, Bóg w osobie jednej.

LILLA WENEDA

285
O! ja wiem! ja wiem! ty mnie uczył długo,
Nie zapomniałam wcale twej nauki;
Lecz teraz naucz, jak ocalić ojca.

ŚWIĘTY GWALBERT

Gotowaś jest ślub czystości uczynić?

LILLA WENEDA

Mój ojcze, jeśli tym ojca wybawię,
290
Ja będę czystą jak marcowe śniegi,
Jak po moczarach białe konwalije,
Albo te kwiatki, co ze śniegu wstają
I brudnej ziemi nie widzą, i giną.
Dosyć mi będzie, że mi starzec siwy
295
Pobłogosławi i obleje łzami.

OfiaraŚWIĘTY GWALBERT

Zrób więc intencję przed obrazem Matki
Boga na krzyżu — ukrzyżowanego.
Zrób jej ofiarę z dziewiczego serca.

LILLA WENEDA

Jakże mam mówić?… O! niebios Królowo!
300
Oddaj mi ojca, a ja Ci dam siebie
Jako białego gołębia bez plamki,
I nic nie będę więcej pożądała,
I nic mnie nigdy na świecie nie splami.

ŚWIĘTY GWALBERT

Teraz, dzieweczko, ona będzie z nami. —
305
Ślaz, daj mi kostur. Gdzież obozem leży
Ten Lech?

LILLA WENEDA

On, ojcze, mieszka w Rzymskiej Wieży.

ŚWIĘTY GWALBERT

Na stare nogi droga niedaleka.
Święty Gwalbert i Lilla Weneda wychodzą.

ŚLAZ

sam.
Diabeł mi każe służyć u człowieka,
310
Co mnie suchymi korzonkami głodzi.
Wychudłem jak szczep[33]… człowiek się raz rodzi,
Pamiętaj o tym dobrze, mości Ślazie,
Żeś się urodził… I raz się umiera,
Pamiętaj dobrze na to, mości Ślazie,
315
Że raz umiera i że się raz rodzi.
Ergo, ponieważ się już urodziłeś,
Więcże[34] korzystaj z tego, mości Ślazie.
Ergo więc, nogi za pas i w świat jasny!…
A zrób intencję z czystości… A na co?
320
Czy masz w niewoli ojca, panie Ślazie?
A jak się w tobie zakocha królewna,
A ty w czystości jak w błocie po uszy!
Chciałbym coś znaleźć niepotrzebniejszego
I z tego zrobić votum[35] panu Bogu,
325
Aby mi trochę sprzyjał na początek.
Na przykład, zróbmy votum z przywiązania
Do mego pana… ot i lżej na sercu…
A teraz niech tę celę biorą diabli
Już niepotrzebna mi — niechaj się pali!
Podkłada ogień pod ściany i z zapalającej się celi wychodzi.

SCENA III

Sala w Rzymskiej Wieży. Lech i Gwinona wchodzą.

Rycerz, ŻonaLECH

330
Cóż robić z tymi ludźmi żelaznymi?
Ulec mi nie chcą. — Cóż robić, Gwinono?

GWINONA

Rada jest moja, zbyć się ich na zawsze.

LECH

Co?… pozabijać?

GWINONA

Znów się wzdrygasz, mężu,
335
I w czynach boisz się ostateczności.
Dwa razy przez tę naturę kobiecą
Straciłeś kraje już podbite prawie;
Rycerzy ledwo ci zostaje garstka.
Ty zawsze ufasz w szczęście i fortunę
340
I w tę gorącość krwi, co ciebie rzuca
W niebezpieczeństwa: a nie myślisz o tym,
Że mamy dzieci, które pójdą z torbą
I miecz ojcowski sprzedadzą za szeląg,
Jeśli ich w życiu nie postanowimy [36]
345
Na dobrze, stale zbudowanym tronie.

LECH

To wszystko prawda.

GWINONA

Patrz na brata Czecha:
Jemu się także ty oszukać dałeś,
Toteż postąpił z tobą jak z dzieciną:
350
Sam zabrał kraje we dwóch pokonane,
A ciebie wysłał aż w północne lody.
Cóż, moja frygo[37] z rozpalonej stali,
Kto cię pokręci, choć dłoń sobie sparzy,
Kontent[38], bo ty się kręcisz za to długo.

LECH

355
Widzę to czasem, że mnie oszukują.

GWINONA

Kto z boku patrzy, ten to widzi zawsze.

LECH

Cóż ty ze starym zamyślasz Derwidem?

GWINONA

Co? Zdaj to na mnie, sam idź do sokołów,
Ty dobry w boju i na polowaniu:
360
Ale gdy trzeba robić to, co nudzi[39],
To się ty wzdrygasz. Ty masz lwią naturę.
Albo spać… albo krew pić lubisz ciepłą.

LECH

Ja to do siebie znam.

GWINONA

Cóż, mój tygrysie!
365
Dajże na moją już odpowiedzialność
Tych jeńców… jeśli zrobię źle, wyłajesz.
Lech daje znak, że zezwala, i wychodzi.
Gryf, przyprowadź mi tutaj Derwida.
Jeszcze mu z ręki harfy nie wydarto!
370
Wy się boicie wszyscy tego starca.
Przystępuje do Derwida i chce mu harfę wyrwać. Derwid podnosi harfę, jakby nią chciał uderzyć.

DERWID

Precz!

GWINONA

O! widzicie! on mię chciał uderzyć.
Nie zabijajcie go — ja z nim pomówię.
Człowieku! chcesz ty mnie nauczyć czarów?
375
Słyszałam, że ty masz w tej harfie ducha,
Który zgaduje przyszłość, czy to prawda?

DERWID

Mam w harfie ducha, co zgaduje przyszłość.

GWINONA

Każ mu wystąpić, niechaj go zobaczę.

DERWID

Póki ja żyję, ten duch w harfie będzie.

GWINONA

380
A jak ty umrzesz?

DERWID

Do nieba uleci.

GWINONA

Ja mogę ciebie dziś pozbawić życia.
Ja tego ducha widzieć chcę. Rycerze
Przynieście jemu pić, niech się ożywi.
385
do Derwida
Ty mi wywołasz z harfy tego ducha,
Inaczej, klnę się na Hekatę[40] i trzy
Starki[41], co w piekle krwawymi nożami
Nić przecinają ludzkiego żywota,
390
Że zginiesz.

DERWID

DumaNigdy! o! nigdy, piekielna!
Ty nie usłyszysz pieśni niewolnika,
Nigdy ta ręka od łańcuchów sina
Strun się nie dotknie! Nigdy moje oczy
395
Łez nie wyleją, póki te łzy moje
Mogą posłużyć wam na wywołanie
Z ust okrwawionych serdecznego śmiechu.
O! nie — nigdy wy z króla niewolnika
Nie uczynicie służalca harfiarza.
400
Ta pieśń, co do krwi pędziła rycerze
I w miecze kładła dusze nieśmiertelne,
I wścieklizną swą ducha ojczystego
Dawała mieczom ząb, co gryzł wam kości
I truł wam rany, nie zabrzmi w niewoli.
405
Możecie wy tę harfę wziąć i rzucić
W ogień i ogrzać przy niej ręce wasze,
I wasze trupie twarze rozczerwienić;
Możecie spalić ją, ale nie zgwałcić.
O! spróbuj! połóż twe palce na strunach,
410
Czy wywołają z nich co więcej, niż dźwięk
Śmieszący ludzi? — I ty myślisz, że ja,
Gdy na mym sercu położysz twe szpony,
Poddam się palcom targającym żyły
I z mego jęku zrobię pieśń? — O! jędzo!
415
Ty myślisz, że ja, gdy dziś jeszcze z góry
Widziałem lud mój, co jak jeden człowiek,
O! nie, jak jeden trup leżał na polu,
Myślisz, że takim okropnym widokiem
Rozhartowany będę i pokorny?
420
Sprobuj, czy ze mnie co więcej wyciśniesz
Nad krew, co będzie przeciw tobie świadczyć
Przed mymi ludy. — Nie, ja nie mam ludu!…
Lecz po narodach już wymordowanych
Jeszcze zostaje jakaś moc, przed którą
425
Ty musisz bladnąć, i ciągle twe lica
Strupiałe nową krwią farbować musisz:
Weźże krew moją do twej gotowalni[42],
Czarna kobieto, i co dnia jagody[43]
Czerwień krwią moją, aby cię mąż kochał
430
I nie zobaczył, że masz krew zieloną.

GWINONA

Skończyłeś, starcze?

DERWID

Nie jeszcze! nie jeszcze!
Ja czuję w sercu jakąś moc zabójczą,
Która mym słowom da moc zabijania
435
I ciebie mi tu da za niewolnicę,
I z twego trupa mnie pokonanemu
Tron nowy zrobi. Stój tu! Ja ci łono
Osuszę, piersi napełnię popiołem,
W żywot[44] nasypię gadzin. — O! Przekleństwogdybyś ty
440
Była kobietą — gorzej niż to wszystko,
Bo bym ci oczy twe napełnił łzami,
Opowiadając ci moje nieszczęście —
Ale ty jesteś nie z tych, które płaczą.
Ciebie zabijać trzeba przekleństwami;
445
I piekło całe zakląć przeciw tobie,
Ażeby piekło całe było w tobie.

GWINONA

Ten starzec śmierci chce. Wydrzeć mu oczy.

DERWID

Czekaj, niech jeszcze raz spojrzę na ciebie
Tymi oczyma, co będą wydarte.

GWINONA

450
Precz z nim.

DERWID

Przez oczy moje wyłupione
Niechaj na ciebie patrzy Bóg.
Żołnierze wyprowadzają Derwida.

GWINONA

To dziwnie.
Te oczy siwe ze srebrnymi rzęsy
455
Serce mi do krwi ugryzły… Mój Gryfie,
Zawołaj mi tu Kraka i Arfona,
Niech się z tą złotą harfą przyjdą bawić.
A najmłodszemu Gwinonkowi zanieść
Oczy wydarte, niech z nimi poigra.
Wchodzi Święty Gwalbert. — Lilla Weneda.

ŚWIĘTY GWALBERT

460
Czy tu znajome jest Chrystusa imię?

GWINONA

Cóż to za człowiek? czemu tu wpuszczony?

ŚWIĘTY GWALBEET

Straż twoja cudem pokonana drzemie.

GWINONA

Ty jak Hekate masz księżyc czerwony
Na siwych włosach. — Co to jest za człowiek?

ŚWIĘTY GWALBERT

465
Prorok, DumaJa ciemne chmury zdzieram z ludzkich powiek
I światło niosę dla duszy słoneczne,
Ja ludziom biednym daję życie wieczne.
Ktokolwiek jesteś, schyl przede mną głowę.

GWINONA

Jakiś czarownik.

LILLA WENEDA

do świętego Gwalberta
470
O! panie, mów za mną.

ŚWIĘTY GWALBERT

Przyszedłem tutaj w imię Boga mego
O pognębionych ludzi się upomnieć.
Oto jest córka króla tej krainy,
Która ma braci i ojca w niewoli,
475
I przyszła prosić za nimi.

LILLA WENEDA

O! pani,
Ja przyszłam prosić za ojcem i braćmi.
Nie patrz ty na mnie srogo — ja pokorna
Ja przyszłam twoje nogi rosić łzami,
480
Ja będę za to twoją sługą; będę
Płótno twe bielić, twoje krowy doić,
PtakTwe szpaki takich nauczę wyrazów,
Że w dzień i w nocy będą dziękowały
Za moich braci, za mojego ojca.
485
Oko, LustroJa z moich oczu zrobię ci źwierciadła,
W których się będziesz ty widziała piękną,
Wesołą, dobrą i pełną litości;
I sama siebie widząc, będziesz kochać;
A ja cię więcej jeszcze będę kochać,
490
Niż się ty możesz kochać sama siebie.

GWINONA

Za późno przyszłaś.

LILLA WENEDA

O! nie mów! o! nie mów!
Ja tu leciałam jak gołąb do dzieci.
I gdyby nie ten stary człowiek, pani,
495
Już bym tu była dawno zawieszona
Na szyi mego ojca. — Gdzie mój ojciec?
Derwid wchodzi z wyłupionymi oczyma i podnosi ręce nad Lillą Wenedą.

DERWID

Puśćcie mnie! krwią chcę ją widzieć i mózgiem.
Ona tu musi być. Tu, tu ją widzę —
O! bądź przeklęta!

LILLA WENEDA

500
Ojcze! to ja, ojcze.

DERWID

Co? To głos mojej córki, o! niebiosa!
Ja córki mojej nie widzę!

LILLA WENEDA

Mój ojcze,
Tobie wydarto oczy! — Czy zupełnie?
505
Czy ty zupełnie mnie nie widzisz, ojcze?
Poczekaj, krew ci obetrę włosami,
I nigdy moich włosów nie obmyję;
Lecz je rozpuszczę do ziemi czerwone,
I w tej koszuli okropnej uklęknę
510
Skarżyć się Bogu. Ojcze nieszczęśliwy!
O! srodzy ludzie! o! ludzie okrutni!
Pani! ty jesteś niewinna? co — prawda?
Tego nie mogła uczynić kobieta?
Ty sama teraz cierpisz! — o! na Boga,
515
Dajże mi teraz, pani, tego starca!
Wszakże ty widzisz, że on nie ma oczu,
Tylko te biedne moje dwie źrenice,
Które łez pełne. O! dajże mi teraz
Mego ślepego ojca!

DERWID

520
Mój słowiku,
Cicho bądź! jędzy tej nie ruszaj.
do Gwinony
A ty,
Wściekła kobieto! jeśli cię ten widok
525
Ślepego starca i córki, co widzi
Czerwone ojca swego oślepienie,
Dręczy, jeśli cię dręczy ta męczarnia? —
A musi dręczyć, bo cóż ty zdobyłaś
Tym okrucieństwem prócz kilku perełek,
530
Co z oczu mojej córki upadają,
I kilku tych łez okropnych, co ciekną
Z mej próżnej czaszki? — Więc jeśli cię dręczy
Ta niemoc twoja, ta bezsilność twoja —
Sprobuj, czy moja cię śmierć nie uleczy
535
I tygrysiego serca nie nakarmi.

GWINONA

Pamiętaj, że ja mam cię zabić władzę.

LILLA WENEDA

Okrutna pani! nie, ty nie masz władzy!
O! nie, ty nie masz w sobie takiej władzy!
Ja ci powiadam z głębi rozdartego
540
Serca, że nie masz nad nim władzy żadnej.
Wymyśl trzy razy śmierć najokropniejszą —
Trzy razy wszystko wymyślisz na próżno.
do świętego Gwalberta
Nieprawdaż, starcze, że matka Chrystusa
545
Będzie mnie bronić razem z aniołami
I da zwycięstwo nad tą dumną, krwawą?
Trzy razy będę ojca zbawicielką,
A ty się spłonisz, żeś taka bezsilna
Przeciw rozpaczy mojej ostatecznej.

GWINONA

550
Dziwne wyzwanie! słyszeliście wszyscy,
Ta mnie dziewczyna wyzywa. — Już miałam
Oddać ci ojca, bo ten łachman stary
Stał mi się wcale niepotrzebny; teraz
O niego będą toczyć się turnieje.
555
Gryfie, weź starca, za włos jego siwy
Uwieś na drzewie, niech słońce go pali
I dziobią kruki; dla większej męczarni,
Niech końcem stopy ziemi się dotyka.

LILLA WENEDA

Gdzie król? ja pójdę do króla ze skargą.

GWINONA

560
Idź.

ŚWIĘTY GWALBERT

Klątwa Boga na tym krwawym domie[45].
Wychodzą.

CHÓR DWUNASTU HARFIARZY

Oczy wydarto staremu królowi,
Pęka się córki bursztynowe serce,
A w naszą starą kość strach idzie mrowi,
565
Lecz nie lejemy łez, bo ci morderce[46]
Gotowi ludom rzec: zwycięstwo nasze!
Zwątpił o sobie lud! Harfiarze płaczą!
Niech spojrzy w piersi wróg, niech patrzy w czasze,
Czasze nalane krwią, serca rozpaczą,
570
Z ust się wydziera krzyk o zemstę Boga,
Czekamy wszyscy, drżąc, na piorun z chmur —
A kiedy milczy niebo — śpiewa chór.
A kiedy śpiewa chór — drzy[47] serce wroga!

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.