Boska komedia, Raj · Dante Alighieri

Pieśń VI – Pieśń X

Pieśń VI

769

(Na Merkurym. Mowa Justyniana o orle cesarskim. Dzieje cesarstwa rzymsko-niemieckiego i polityczny system Dantego. Mieszkańcy Merkurego.)

770
«Za Konstantyna, gdy z Cezarów drzewa
Zerwał się orzeł, a przeciwna gwiazda[85],
Nie ta, gdy leciał w Eneasza[86] tropy,
Widziała, jak siadł na stolicy nowej;
Dwieście i więcej lat ptak Jowiszowy
775
Gościł na Wschodzie, na krańcu Europy,
W pobliżu Idy, skąd wyleciał z gniazda.
Tam rządził światem w swoich skrzydeł cieniu;
Chodząc z rąk do rąk przez koleje różne,
Ptak przysiadł w końcu na moim ramieniu.
780
Byłem Justynian Cezar, moja sława
Brzmi, że posłuszny bożemu natchnieniu
Pierwszy ludowe ułożyłem prawa,
Z nich wyrzuciwszy zbyteczne i próżne[87].
Wpierw, z wielu błędów wyznając niektóre,
785
Wierzyłem w jedną Chrystusa naturę;
Lecz wielki pasterz Agapet z urzędu
Zgromił błąd taki, wycofał mnie z błędu,
Wszystko, co mówił, sprawdziła tu wiara.
Widzę w niej jasno, jak w każdym przeczeniu
790
Fałsz obok prawdy dojrzysz w okamgnieniu.
Gdym szedł z Kościołem, niebo myśl natchnęło,
Abym wykonał to olbrzymie dzieło.
Miecz zdałem w ręce mego Belizara,[88].
Prawica boża była przy nim w boju
795
Jako znak, abym odpoczął w pokoju.
Zaspokoiłem twe pierwsze pytanie[89],
Lecz jego przedmiot wielce ważnej treści
Zmusza mnie jeszcze rzucić światło na nie,
Ażebyś widział, gdzie słuszności źródło,
800
Czy w tych, co święte chcą przywłaszczyć godło,
Czy w drugich, co się opierają temu[90].
Patrz, ptak monarszy przez jak świetne dzieła
U wszystkich ludów stał się godnym cześci;
A chwała jego w ten dzień się poczęła,
805
Gdy Pallas [91] umarł, by państwo dać jemu.
Wiesz, jak on w Albie mieszkał przez trzy wieki
Do dnia, o którym brzmiał rozgłos daleki,
Gdy zań trzej z trzema zwiedli pojedynek[92].
Wiesz od porwania co zrobił Sabinek[93],
810
Do Lukrecyi[94] zemszczonej boleści,
Za siedmiu królów; wiesz, jak podniósł czoło,
Sąsiednie ludy korząc naokoło.
On wiódł do boju rzymskie legijony[95],
Hord koczujących zawściągał zagony,
815
Hołd na Brennusie, Pirrusie wymusza:
Skąd Torkwat, Kwintus, który przyjął miano,
Że swą czuprynę nosił rozczochraną,
Słyną po zgonie obok Fabijusza[96].
On dumę Maurów podeptał szponami,
820
Gdy przeszli Alpy śladem Hannibala,
Z których, o Padzie, twoja płynie fala.
Scypion, Pompejusz, jeszcze młodzieńcami
Tryumfowali ponad jej brzegami;
Miecz ich, gdzie młode igrałeś pacholę,
825
Twoją rodzinną skrwawił Fijesolę[97].
Potem, gdy niebo wzburzony przez wojny
Chciało na wzór swój zrobić świat spokojny,
W ręce Cezara przeszedł ptak dostojny
Za wolą Rzymian. Lecąc przed Cezarem,
830
Ptak grzmiał skrzydłami nad Renem i Warem:
Wody Isery, Saony, Sekwany,
I strumieniami wzdęte fale Ronu,
Widziały ptaka lot niezmordowany.
Pochód z Rawenny, przejście Rubikonu,
835
Tak były szybkie, że szlakiem latacza
Chcąc dążyć, język i pióro rozpacza.
Przebiegł Hiszpany, Durazzo, a potem
O błoń farsalską jak grom spadający
Potężnym skrzydeł uderzył łoskotem,
840
Aż z bólu do dna zadrżał Nil gorący.
Zwiedził Symois, skąd jakby od wczoraj
Z gniazda wyleciał, zwiedził grób Hektora;
Ptolomeusza rzuciwszy na zgubę,
Poleciał deptać Maurytana Jubę:
845
Potem na Zachód załamał tor drogi,
Kędy Pompejusz dął w wojenne rogi.
Na koniec spoczął na Augusta dłoni,
A co z nim zdziałał, na odgłos tej wieści
Brutus, Kasyjusz, z gniewu w piekle wyją[98].
850
Płacze Modena, Perugia łzy roni,
Z ócz Kleopatry płyną łzy boleści,
Gdy uciekając od orła pogoni
Umiera nagle, ukąszona żmiją.
Z nim rzymski orzeł, ludy rozburzone
855
Karcąc, zaleciał na morze Czerwone,
Z nim taki pokój zdobył przez podboje,
Że światu zamknął Janusa podwoje.
Lecz co to godło, które pobudziło
Mnie mówić o nim, dla świata zrobiło,
860
Co mogło zrobić, jako cień, jak mara,
Wszystkie te czyny zbledną i zagasną,
Jeśli z miłością nań spojrzym i jasno,
Widząc je w ręku trzeciego Cezara[99].
Bo sprawiedliwość wieczna dając jemu
865
To godło w ręce, znak władzy zaszczytny,
Razem z tym godłem przelała nań chwałę
Zadość uczynić gniewowi bożemu.
Na to, co powiem, daj ucho zdumiałe:
Grzech, Zemsta, PolitykaOrzeł z Tytusem biegł w Jeruzalemie
870
Krwią za krew świętą zbroczyć świętą ziemię,
Pomścić się zemsty za grzech starożytny[100].
Gdy ząb Lombardów ugryzł Kościół święty,
Pod skrzydłem orlim, cieniem ich objęty
Zgoił, choć była dość głęboka rana,
875
Ranę zwycięski oręż Karlomana[101].
A teraz osądź, czym niesłuszne skargi
Wymiatał na tych, przez których zatargi
Po tyle razy nieszczęście was bodło.
Ten lilijami chce ćmić wspólne godło[102]
880
Ten je przywłaszcza; a ze stronnictw wielu
Każdy ma tylko własny zysk na celu.
Niełatwo zgadnąć, czyje większe winy;
Niechaj spiskują, jak chcą, gibeliny
Pod innym godłem, pod złą idą wodzą,
885
Gdy sprawiedliwość z nim ciągle rozwodzą.
Choć nowy Karol przegraża gwelfami,
Nie zdusi orła, co nieraz szponami
Większemu odeń lwu poszarpał grzywę.
Nieraz płakały dzieci nieszczęśliwe
890
Błędu swych ojców; strzeżcie się wierzenia,
Że dla liliji Bóg swe godło zmienia.
Zaświaty, Dusza, PracaTa mała gwiazda[103] jest dusz pomieszkaniem
Czynnych na ziemi, tych, co niepowszedną
Pracą zdobyły ziemską nieśmiertelność.
895
Ale gdy żądze znużone lataniem
Wznoszą się tylko pod tę gwiazdę jedną,
Zwichnąwszy błędnie swego lotu dzielność,
Trzeba, ażeby promienie miłości
Równie szły z wolna do swej wysokości[104].
900
Tu, w naszych zasług, naszych nagród mierze,
Każda z nas cząstkę swej radości bierze,
Bo ją ni mniejszą, ni większą nie widzim:
Tu sprawiedliwość tak żądze łagodzi,
Że nie zazdrościm ani nienawidzim.
905
Jak różne tony mistrz w jeden chór godzi,
Tak naszych bytów stopień ten czy inny,
Wśród tych sfer tworzą akord harmonijny.
W tej perle[105] rzuca Romeo blask złoty,
Źle nagrodzony za swe piękne cnoty[106].
910
Lecz żartujący z niego Prowansale
Niedługo żarty zmienili na żale:
Choć źle ten stąpa, jak chromy bez laski,
Kto na swą szkodę cudze skarbi łaski.
Rajmund Beranżer, słuchaj, dziwo nowe,
915
Miał cztery córki, a wszystkie królowe!
Z pięknym je wianem wnosił w królów progi,
Romeo, pielgrzym błędny i ubogi.
Beranżer, mimo tak wielkie zasługi,
Dworskim poszeptom gdy ucha użyczył,
920
Zdania rachunków zażądał od sługi,
Który dwanaście za dziesięć odliczył.
Ubogi skarbny rzucił dwór książęcy;
Gdyby świat wiedział, z jaką on odwagą
Znosił żebractwo i nędzę półnagą,
925
Świat, co go chwalił, pochwaliłby więcej».

Pieśń VII

926

(Na Merkurym: zakończenie. Pouczenie o grzechu i zbawieniu. Dodatek o stworzeniu pośrednim i bezpośrednim.)

«BógBoże zastępów! Ich tarczo i zbrojo[107],
Hosanna tobie! W tym królestwie całym
Szczęśliwe światła[108] sam światłością twoją
930
Zapalający z miłością, z zapałem».
Tak do swej sfery zwrócony duch śpiewał,
Promień go blaskiem podwójnym zalewał[109].
On, inne światła, co razem z tym duchem
Znów jęły tańczyć wirującym ruchem,
935
Znikły w oddali jak skry latające,
A we mnie myśli mówiły wątpiące;
«Mów do swej Pani: o święta szczebiotko!
Zgaś mi pragnienie rosą ust twych słodką».
Lecz przez cześć, jaką mam dla B, dla ICE[110]
940
Skłoniłem głowę jak człek przy zaśnieniu,
Poszanowania tak wielkiej oznaki
Nie mogła długo ścierpieć Beatryce,
I tak poczęła, podnosząc głos silny,
Świecąc uśmiechem, uśmiech mógłby taki
945
Zrobić człowieka szczęśliwym w płomieniu.
«Jak mnie poucza sąd mój nieomylny,
Ty myślisz: zemsta z woli niebios Pana
Słuszna, jak była słusznie ukarana[111]?
Więc słuchaj, myśl twą ja szybko wyzwolę,
950
Siew prawdy wielkiej rzucam na jej rolę.
GrzechGdy użyteczne wędzidło na wolę
Potargał człowiek z matki niepoczęty,
Za grzech ten z raju na zawsze wyklęty,
Klątwę sprowadził na całe swe plemię[112].
955
Stąd w błędzie wielkim, znosząc grzechu brzemię
Przez wiele wieków żył świat podsłoneczny,
Aż gdy Bóg-słowo zstępując na ziemię,
Naturę, co grzech z jej stwórcą rozdzielił,
Złączył sam w sobie i do siebie wcielił,
960
Wprost przez czyn jeden swej miłości wiecznej.
Tu z twoich oczu spadnie błędu chmura:
Złączona z swoim stwórcą ta natura
Szczerą i dobrą w swojej treści była,
Jak w dzień, gdy wieczna miłość ją stworzyła.
965
Grzech, ChrystusJej grzech ją z raju wygnał bez nadziei,
Bo wyszła z prawdy i życia kolei.
A zatem, męka porównana krzyża
Z naturą, jaką wziął Ukrzyżowany,
Sprawiedliwości w niczym nie ubliża;
970
Razem jej sądu nie wytrzyma próby,
Jako sądzona względnie do osoby,
Co wycierpiała obelgi i rany,
W końcu krzyżową śmierć za grzech Adama,
Łącząc treść z sobą natury człowieczej,
975
Przeto czyn jeden wylągł różne rzeczy;
Bo śmierć ta sama pożądaną była
Bogu i Żydom; śmierć, mówię, ta sama
Ziemią zatrzęsła, niebo otworzyła.
Odtąd zwątpienie tobie nie zaprzeczy,
980
Że sprawiedliwy sąd sądził niekrzywo,
Ukarać zemstą zemstę sprawiedliwą.
Lecz widzę, duch twój w sieć myśli uwięzły,
Rad by co prędzej potargać jej węzły.
Mówisz: »Co słyszę, pojmuję nieciemno,
985
Lecz ku naszemu po co odkupieniu
Bóg-syn chciał umrzeć w krzyżowym cierpieniu?
To jest na zawsze zakryte przede mną«.
— Bracie, ten wyrok zawsze się powleka
Mgłą tajemniczą przed wzrokiem człowieka,
990
Czyj duch nie wyrósł w miłości płomieniu.
W rozumującym o wszech rzeczach tłumie,
Gdy arcyrzadki ten przedmiot rozumie,
Powiem ci, w jakim był wybrany celu
Środek ten jako najgodniejszy z wielu.
995
BógBóg sam ognisko miłości przeczyste
Zapala w sobie; On moc wszechmogąca,
Wyiskrza w sobie piękno wiekuiste:
Co bezpośrednio z niej jest, nie ma końca,
Bo jej pieczęci nic złamać nie może,
1000
Gdzie ją przyłożą same ręce boże.
Jej bezpośredni wpływ wolny, rozległy,
Podrzędnych rzeczy wpływom niepodległy.
Im więcej w treści ducha i żywota
Do niej podobna z niej wyszła istota,
1005
W tej święty ogień żywsze blaski miota.
MiłośćBezpośrednimi miłości darami
Ludzie są wyżsi nad inne stworzenia,
Jeden z tych darów gdy znieważą sami,
Już zrzec się muszą swego uszlachcenia.
1010
GrzechGrzechu nad ludzką naturą zwycięstwo
Odbiera wolność jej i podobieństwo
Z najwyższym Dobrem, bo ciemna zakałą
Słabo odbija jego światłość białą.
I do rodzimej godności nie wróci,
1015
Jeśli pokuta albo czyn dobroci
Przez grzech zrobionej czczości nie zapełni.
Wasza natura nim doszła do pełni,
Na samym nowiu życia gdy zgrzeszyła,
Zarazem godność i raj swój straciła.
1020
Aby odzyskać stracony stan błogi,
Dwie tylko dla niej pozostały drogi:
Gdyby odpuścił Bóg jej grzech Adama
Lub gdyby mogła z grzechu powstać sama.
Tu w otchłań Rady wiecznej zwróć twe oko,
1025
A słów mych słuchaj z uwagą głęboką:
Grzech, ZbawienieCzłowiek w granicach zamknięty przyrodnych
Zadośćuczynień nie mógł spełnić godnych;
Bo nie mógł tyle zstąpić przez pokorę,
Ile przez pychę chciał się podnieść w górę;
1030
Dlatego człowiek sam w stanie skażenia
Był w niemożności zadośćuczynienia:
Więc trzeba było, by go przez rozdroże
W pełniejsze życie wiodły drogi boże,
Czasem z nich jedna, częściej dwie zarazem.
1035
Jak czyn ten milszy temu, kto go rodzi,
Gdy jest wierniejszym i żywszym obrazem
Dobroci serca, z którego wychodzi;
Świat na swój obraz kształcąc dobroć boska,
Wznieść nas do siebie wesoło się troska.
1040
Między dniem pierwszym i ostatnią nocą
Nigdy świetniejsze dobrocią i mocą
Nad wypełnione nie spełni się dzieło.
Bo Miłosierdzie Bogu myśl natchnęło:
Lepiej człowieka przez ofiarę zbawić,
1045
Niż wprost go z grzechu odpustem odprawić.
Więc wszystkich środków innych z Rady wiecznej
Wpływ był uznany za niedostateczny,
Gdyby Syn Boży dla świata zbawienia
Sam nie ukorzył się aż do wcielenia.
1050
Teraz ci sycąc wszystkich żądz łaknienie,
Jeszcze myśl twoją na powrót powiodę,
Aby niektóre pooświetlać cienie,
Abyś mógł ze mną mieć jedno widzenie.
Ty mówisz: »Widzę powietrze i wodę[113],
1055
Ogień i ziemię, jak na własną szkodę
Wojując walką niszczą się wzajemną:
Jednak te rzeczy były to stworzenia;
Więc jeśli prawdę mówiłaś przede mną,
Być by powinny wolne od zniszczenia.
1060
Raj, w którym jesteś, i jego anioły,
Równie stworzone jak cztery żywioły,
Lecz im i rzeczom poczętym z ich łona
Byt daje władza podobnież stworzona.
Stworzoną była pierwsza ich osnowa,
1065
Jak i stworzona siła odśrodkowa,
Ruchami planet i gwiazd kierująca,
Wokoło siebie krążących bez końca.
Dusza wszech zwierząt i roślin złożona
Z władz rozmaitych, w swej skończonej sferze
1070
Iskrę i ruch swój od świętych gwiazd bierze.
Lecz nasze życie tchnie w nas bezpośrednio
Najwyższa Dobroć i niewysłowiona,
Z którą się duszą wiążem nieprzerwanie,
Bo w niej jest nasza miłość i kochanie.
1075
Na tej zasadzie wasze zmartwychwstanie
Możesz gruntować, jeżeliś uprzednio
Tworzenie ciała ludzkiego rozważał,
Kiedy Bóg pierwszych nam rodziców stwarzał».

Pieśń VIII

1079

(3. Wenera. Karol Młot i synowie jego niepodobni. Rozmaite zdolności stwarzają podług wyroków Opatrzności boskiej formę społeczeństwa ludzkiego, państwo.)

1080
Świat niegdyś wierzył na swej duszy zgubę,
Że piękna Wenus ogniem jakim świeci,
Kołując sama przez epicykl trzeci[114]
Ślepej miłości zapalała żary.
Świat starożytny tym błędem rażony,
1085
Czcił ją przez ślubne modlitwy, ofiary,
Jeszcze ubóstwiał jej matkę i syna,
Który, jak baśnie powiadały grube,
Rad siedział blisko przy sercu Dydony.
W cześć tej, od której ta się pieśń zaczyna,
1090
Nazwano gwiazdę, a której uroczym
Złotem jej rzęsów, to jasnym warkoczem[115],
Patrzając na nią, słońce się zachwyca.
Nie tylko czułem, lecz wierzyłem szczerze,
Że już naprawdę jestem w trzeciej sferze,
1095
Widząc piękniejsze mojej Pani lica.
Jak grę promieni w blasku rannej rosy,
Jak w ogniu iskry widzimy oczyma,
Jak w chórze głosów rozpoznajem głosy,
Gdy jeden stale jedną nutę trzyma,
1100
Drugi przechodzi w spadki harmonijne;
Widziałem w świetle gwiazdy światła inne,
Co się mniej więcej szybko obracały,
O ile wieczną światłość odbijały.
Z chmur chłodnych wiatry czy to grady miecą[116],
1105
Czy skwarem zieją, nie tak szybko lecą,
Jak do nas biegły owe światła święte.
Nagle przerwawszy swe kręgi poczęte
Aż w Serafinów niebie[117], dalej nieco
Brzmiała Hosanna tony tak dźwięcznemi,
1110
Że za jej nutą dziś tęsknię na ziemi.
Jedno z tych świateł sporszą[118] lotu siłą
Stanęło blisko od nas i mówiło:
«Rozkosz ci zrobić jesteśmy gotowe,
Abyś w nas cały rozradował siebie.
1115
Tu jednym kołem treść nasza objęta
Z jednym pragnieniem, w też kręgi wirowe,
Kołujem jako niebiescy książęta,
Którzy, co o nich mówiłeś na świecie,
»Mądrością niebo poruszają trzecie[119]«.
1120
Miłość do tyla przepełnia nas w niebie,
Niemniej jak krążyć w wiekuistym młynku,
Miłą nam będzie ta chwila spoczynku».
Potem gdy moje oczy się podniosły,
Do mojej Pani, kiedy jej spojrzenie
1125
Odpowiedziało mi przez przyzwolenie,
Spojrzałem w światło, co z taką miłością
Mówiło do mnie. Z uczucia wielkiego
«Mów, ktoś jest?» ledwom przemówił do niego.
Kiedym doń mówił, blaski jego rosły
1130
Rozpromienione nową wesołością
I rzekło do mnie, świecąc promieniście:
«Świat mnie miał krótko[120], gdybym nie legł w grobie,
Wiele bied, jakich myśl twa nie przenika,
A które będą, osłodziłbym tobie.
1135
Tak mnie oświetla radość moja żywa,
Że mnie przed twymi oczyma zakrywa,
Jako jedwabna przędza jedwabnika.
Słusznieś mnie kochał! Coś więcej jak liście
Dałbym ci widzieć z naszych związków drzewa[121],
1140
Gdybym żył dłużej. Kraj, co Ron oblewa[122],
I auzoński róg z szyją zagiętą,
Gdzie stoją Bari, Gaeta, Krotona,
Skąd Werda wpada do morza i Trento[123],
Mnie oczekiwał jako swego pana.
1145
Już ziem Dunaju świeciła korona
Na czole moim, gdzie rzeka tak zwana
Szerszym korytem żegna Teutony[124].
Piękna Trinakria[125], co ląd zaczerniony
Między Pachiny wznosi a Peloro,
1150
Gdzie Eurus burze w zatoce porusza.
Nie ogniem, dymem z gardła Tyfeusza[126],
Raczej siarkami, co w jej łonie gorą.
Trinakria jeszcze mogłaby mieć króla
Z krwi mej, z Rudolfa wnuków i Karola,
1155
Gdyby jej rządcy okrutni a słabi,
A co do buntu lud podbity wabi,
W Palermie hasła nie dali: «Bij, zabij[127]
ChciwośćI gdyby brat mój[128] miał wzrok więcej bystry,
A katalańskie łakome ministry
1160
Karcił lub uczuł tę prawdę na tronie,
Że przeciążona jego łódź utonie.
Z szczodrego ojca urodzony sknerą,
Sług potrzebował z inną troską szczerą,
Nie żeby złotem ładowali skrzynie».
1165
«Panie mój!» rzekłem: «Gdy radość głęboką,
Jaką przelewasz w duszy mej naczynie,
Jak ja ją widzę, widzi twoje oko
W Tym, w kim się radość poczyna i ginie[129],
A którą, wierzę, oglądając Boga,
1170
Dzielisz się ze mną, czym więcej mi droga!
W pełni wesela objaśń twoim słowem
Ze słów twych we mnie wzburzone zwątpienie:
Słodkie skąd gorzkie wyradza nasienie[130]
A duch: — «PrawdaGdy prawdę ujrzysz w świetle nowym,
1175
Zatopisz wzrok twój w jej spojrzeniu miłem,
Jak teraz do niej obracasz się tyłem.
MądrośćMądrość, co całe to boże królestwo
Ruchem, weselem, odblaskiem swej chwały
Przenika na skroś jak twoje jestestwo,
1180
Z swej opatrzności wydobyła siły,
Co poruszają wielkie ciał tych bryły.
Wszystkie natury nie tylko schronienie
Mają w jej myśli arcydoskonałej,
Lecz w niej znalazły i swoje zbawienie.
1185
Bo po jej łuku każda rzecz, co schodzi,
W kres przewidziany jak strzała ugodzi.
Inaczej niebo, nie skutki żywotne,
Lecz by tworzyło ruiny stokrotne:
Co być nie może, jeżeli potęgi
1190
Poruszające gwiazd i planet kręgi
Nie są ułomne; bowiem je stworzyła
Doskonałymi doskonała Siła!
Może tej prawdy wykład nie dość jasny?»
A ja: — «Bynajmniej, sąd mój radzi własny,
1195
Natura jako pierwsze dzieło boże,
W tym, co konieczne braku czuć nie może».
A duch: — «Powiedz mi, czy człowiek na ziemi
Sam by się ostał siłami własnemi,
Gdyby w społeczne nie wcielił się ciało?»
1200
— «Słów twoich» rzekłem «czuję prawdę całą».
— «Gdyby nie mieli z skłonności przyrodnych
Ludzie powołań, dążeń różnorodnych,
Czyżby był związek w tym ciele złożonym?»
Tak duch uwagi kończąc nad człowiekiem
1205
I nad naturą, dodał wywód krótki:
«Z różnych wam przyczyn różne idą skutki;
Dlatego jeden rodzi się Solonem,
Drugi Kserksesem, ten Melchizedekiem.
Natura planet i gwiazd bodźcem dzielnym
1210
Wyciska pieczęć na wosku śmiertelnym;
Lecz się nie troska o to i nie bada,
I gdzie, i na kim swą pieczęć przykłada.
Ezaw z Jakubem spór toczyli wielki
Na smutek wspólnej swojej rodzicielki;
1215
Rzym ród swój niski chcąc podnieść zaszczytem,
Spokrewnił Marsa ze swoim Kwirytem[131];
W kolej syn byłby ojcowskiej natury,
Gdyby Opatrzność nie wzięła w tym góry.
Masz więc przed sobą, co za tobą było:
1220
Lecz w dowód jak mi ciebie uczyć miło,
Jeszczeć w treść jednej uzbroję[132] zasady.
Natura, LosNatura zawsze jest omylnie płodna,
Jeśli z nią w związku Fortuna niezgodna[133];
Ziarno oracza zawodzi nadzieje,
1225
Jeśli na ziemi niestosownej sieje.
Więc gdyby świat wasz szedł w natury ślady,
Gdyby jej radom wbrew się nie sprzeciwił,
Zaiste, lepszych mieszkańców by żywił.
Lecz wy robicie królem kaznodzieję
1230
I wzajem chcecie, by w kapturze chodził,
Kto się do berła lub miecza urodził.
Tak pociągani błędem ścieżki krzywej
Samochcąc z drogi zbaczacie prawdziwej».

Pieśń IX

1234

(Ciąg dalszy. Kunizza, Folko. Zgorszenie w Kościele.)

1235
Tak objaśniwszy mi moje wątpienia,
Piękna Klemenso, twój ojciec mi gadał[134],
Jako królewski szczep z jego nasienia
Nikczemną zdradą niszczał i przepadał[135],
«Milcz!» — mówił do mnie: «niechaj lata cieką,
1240
Grom nieszczęść waszych już grzmi niedaleko».
I oto światłość święta i żyjąca[136]
Już się zwróciła do swojego słońca[137]
Jako ku dobru, które nie ma końca.
PróżnośćO płoche dusze! Czemu krewkość wasza
1245
Myśl od takiego dobra wam odpłasza,
Że jako nocne ćmy przez całe życie
Tylko za blaskiem próżności gonicie.
W tej chwili druga światłość z świateł grona
Zstąpiła ku mnie, a blask jej uroczy
1250
Zdradzał, że dla mnie jest dobrze skłoniona.
Utkwione we mnie Beatrycze oczy
Chęć mą przydługim drażnioną pragnieniem
Uspokoiły słodkim przyzwoleniem.
«O! Przemów» rzekłem: «mów, duchu szczęśliwy,
1255
Słowami twymi daj mi dowód żywy,
Że moich myśli świeci odblask w tobie».
I rzekła światłość dla mnie jeszcze nowa[138],
Ze środka sfery, skąd wprzód szły jej słowa,
Z radością zwykłą szlachetnej osobie,
1260
Co dobrze czyniąc, raduje się w sobie.
— «W części Włoch głośnej z zepsucia i wrzawy,
Między Rialto od morskiej zatoki
A strumieniami Brenty i Piawy,
Jest ląd wzniesiony, wzgórek niewysoki,
1265
Skąd płomień mały zstąpił iskrą marną,
W końcu się rozdął na żagiew pożarną,
Kraj wokół strawił w płomieniu i dymie.
Oboje wiedziem ród z jednego gniazda,
Ja świecę tutaj, Kunizza na imię,
1270
Bo mnie swym blaskiem podbiła ta gwiazda.
Lecz ja wesoła, choć gwiazda Wenery
Niższym od wielu gwiazd jest pomieszkaniem,
Przyczynę losu znoszę z pobłażaniem,
Co wy na ziemi za dziwo weźmiecie!
1275
Sława, NieśmiertelnośćTo promieniste cacko naszej sfery[139],
Co świeci przy mnie, sławnym jest na świecie,
I będzie sławnym aż w piąte stulecie.
Czyliż nie miło czymkolwiek się wsławić?
Człowieku, zespól swe słowa i czyny,
1280
By drugie życie po sobie zostawić.
Nie tą zaiste myślą jest przejętą
Ciżba[140] żyjąca przy Tagliamento[141];
Choć bita, jeszcze nie żałuje winy.
Lecz przyjdzie chwila, gdy znękani więcej
1285
W jarzmo niewoli swoje karki nagną;
Gdy krew Padwanów ufarbuje bagno
I z nim popłynie aż pod mur Wicency[142].
W Trewigo z dumą rządzi harde książę[143],
Nie wie, że zdrada już nań sieci wiąże.
1290
Lud z Feltry płaczem jak klątwą uderza
Krzywoprzysięstwo swojego Pasterza[144]:
Podobną zdradą nikt jemu nie sprostał,
Nikt się do Malty tak chytrze nie dostał.
Któż widział kiedy kadź tak wielkiej miary,
1295
W jaką by ściekła cała krew Ferrary,
Co będzie przez jej pasterza wylana
W darze stronnictwu, hojność niesłychana!
Dar taki zawsze będzie zgodny z krajem,
Który przyswoił zdradę obyczajem.
1300
Zwierciadła, które wy zowiecie Trony[145],
Tam wyżej stoją; od nich odstrzelony
Duch boży na nas jako promień spływa[146],
Stąd mowa nasza szczera i prawdziwa».
Tu duch do swojej sfery się obrócił
1305
I znów Hosannę, zdało mi się, nucił.
Światłość znajoma błyska z świateł grona,
Jak skra rubinu od słońca zatlona;
Bo zwykle w niebie blask żywszy światłości,
Jak u nas uśmiech, jest znakiem radości;
1310
Cień zaś w otchłani, w miarę jak bieleje
Wewnętrzną męką, wyraźnie ciemnieje[147].
Bóg«Bóg wszystko widzi!» rzekłem, «Twoje oko
Wzajem się w Bogu zatapia głęboko,
Każda myśl jego, jaką w tobie czyta,
1315
Wzajem nie może być dla cię zakryta.
Dlaczegóż głos twój, co wśród pieśni wiela
Z Serafinami niebo rozwesela,
Których zakrywa aż skrzydeł sześcioro[148],
Nie chce ukoić mych żądz, co tak gorą?
1320
Ja bym nie czekał na twoje pytanie,
Widząc tak w tobie, jak ty widzisz we mnie».
Duch począł mówić wyzwany przeze mnie:
— «Największy padół zalany wodami[149],
Co się nie mogły zmieścić w Oceanie
1325
Opasującym ziemię ramionami,
Co pod południk idąc przeciw słońca,
Z zachodu na wschód ciągnie się bez końca,
Tego padołu na jednym z wybrzeży
Moja rodzinna Marsylija leży,
1330
A która niegdyś, w czym wieczna jej chwała,
Wody w swym porcie swoją krwią zagrzała[150].
Ziomkowie moi Fulkiem mnie przezwali:
Gwiazda ta świeci blaskami moimi,
Jak wprzód ja przez nią świeciłem na ziemi.
1335
O! Nie takimi ogniami się pali
Dydo niewierna cieniom Sycheusza,
Alcyd, co kądziel[151] prządł u stóp Ioli,
Jakimi z młodu wrzała moja dusza[152].
RajTu żaden żal nas nie smuci, nie boli,
1340
Tu się weselim, nie swymi błędami,
Których już pamięć straciliśmy sami,
Ale Opatrznej mądrości rządami.
Tu podziwiamy sztukę, która tworzy
Piękne i wielkie skutki z woli bożej,
1345
Dobro, przez które nasz świat działa z góry
Na wasz świat niższy i ziemskie natury.
Lecz abyś wyniósł wyzwolone szczerze
Ze wszelkich zwątpień myśli twe i zdanie,
Jakie się na tej urodziły sferze,
1350
Przeciągam dalej moje nauczanie.
Chcesz wiedzieć, kto jest ta światłość błyszcząca
Jak w przeźroczystej wodzie promień słońca:
Wiedz, że w jej środku jest dusza Rahaby[153],
Przy niej me światło rzuca promień słaby:
1355
W sferze tej gwiazdy tu złączona z nami,
Pierwszego stopnia przyświeca blaskami.
I na tę gwiazdę za dawnego lata,
Tu, gdzie się kończy cień waszego świata,
Dusza jej naprzód była wniebowzięta,
1360
Przed wszelką duszą, jakiej skruszył pęta
Tryumf Chrystusa! Rzecz słuszna i święta,
By duszę pełną ofiary i męstwa
Osadził w gwiazdach jak palmę zwycięstwa
Uszczknioną krzyżem, koroną męczeństwa.
1365
Bo ta niewiasta czynom Jozuego
Drogę na ziemi torowała świętej,
Która dziś mało obchodzi papieża[154].
A twoje miasto, jak latorośl Tego,
Który od Boga pierwszy się odwrócił,
1370
By wasz wiek łzami i zawiścią skrócił,
Twe miasto pieniądz rozrzuca przeklęty[155],
Który na wilka przerobił pasterza,
Obłąkał owce z małymi jagnięty.
Ewangeliji[156] — obym rzekł omylnie!
1375
Dziś nikt nie czyta, papież, kardynali,
Nad kanonicznym prawem ślęczą pilnie[157],
Myśl ich od księgi tej nie sięga dalej,
Do Nazaretu gdzie pełne wesela
Powiało niebem słowo Gabriela[158].
1380
Ale śmierć, co kres wszystkiemu wytyka,
Cmentarzu tylu męczenników, Rzymie!
Na których czele stoi Piotra imię,
Uwolni ciebie od cudzołożnika[159]».

Pieśń X

1384

(4. Na słońcu. Święci poznania tworzą dwa wieńce świateł. Teologowie: Tomasz, Albert, Lombardus, Salomon, Boecjusz, Beda, Izydor i inni.)

1385
BógNiewysłowiona a pierwsza potęga[160]
Z miłością w syna swojego patrząca,
Jaka z nich razem wiekuiście dysze,
Takim porządkiem świat stworzony sprzęga,
Gdzie tylko wzrok nasz i nasz umysł sięga,
1390
Że podziwiając takie dzieło boże,
Człowiek je wielbi i korzy się w pysze.
Wznieś, czytelniku, ze mną wzrok zdziwiony
Ku wyższym sferom, a spojrzyj od strony,
Gdzie prąd przeciwnych ruchów się potrąca[161]:
1395
Byś sztuce tego mistrza się dziwował,
Który ją w sobie tak sam ulubował,
Że od niej oka oderwać nie może.
Patrz, krąg ukośny jak stamtąd wylata[162],
Tocząc wzywane przez wszechświat planety,
1400
By gwoli światu szły do swojej mety.
Gdyby ich droga nie tak była kosa,
Wpływ by niejeden straciły niebiosa,
Byłaby ziemia martwa, lodowata:
Gdyby tor skośny koła zodyjaku[163]
1405
Mniej albo więcej zboczył z swego szlaku,
Mógłby wyrodzić zaburzenie świata.
Teraz na ławie twej siedź, czytelniku,
Jeżeli duch twój lubować się zechce
W dziełach porządku i piękna bez liku,
1410
Których przedsmakiem twe łaknienie łechcę.
Stawię przed tobą pełną wina czaszę,
Sam gaś pragnienie, ja ci nie ugaszę:
Bo teraz przedmiot mojego pisania
Wszystkie me siły i duch mój pochłania.
1415
SłońceTen wielkorządca natury[164], co mierzy
Czas swoim światłem, krążył z zodyjakiem[165],
Tam gdzie wóz godzin co najchyżej bieży.
Jak nie spostrzega człowiek, jakim szlakiem
Myśli przychodzą, szybkie ducha gońce,
1420
Tak nie postrzegłem, jak wstąpiłem w słońce.
A Beatrycze, której postęp w czasie
Z dobrego w lepsze wymierzyć nie da się,
Ona, co blask swój sama z siebie bierze,
Jakim świeciła blaskiem na tej sferze,
1425
Nikt pojąć, ja bym opisać nie zdołał,
Gdybym duch w pomoc i sztukę przywołał.
Lecz można wierzyć i przystoi żądać,
Aby na moją wiarę ją oglądać:
A jeśli skrzydeł wyobraźnia nasza
1430
Do wysokości takiej nie podnasza,
Nic w tym dziwnego; nikt do tak wysoka,
Aż poza słońce nie wytężył oka.
SłońceByła to czwarta rodzina[166], rodzina,
Którą jej Ojciec karmi bez łaknienia,
1435
Ich oświecając światłem objawienia,
Jako się z Niego Duch i Syn poczyna,
Wtem Beatrycze mówiła: «BógBez końca
Dziękuj i módl się do aniołów słońca[167]
Że ciebie skrzydłem niecielesnej jazdy
1440
Do tej widzialnej raczył podnieść gwiazdy».
Nigdy tak żywo serce śmiertelnika
Modlitwa cześcią Boga nie przenika,
Gdy się doń modli z uczuciem głębokiem,
Jak mnie do głębi przenikły te słowa;
1445
Duch mój z miłością tak w Bogu utonął,
Aże jej obraz z pamięci mej wionął.
Ją nie drażniła ta niepamięć nowa,
Tylko promiennym uśmiechem i wzrokiem
Myśl moją w jednym uwięzłą przedmiocie,
1450
Rozwiała nagle na przedmiotów krocie.
Widziałem, światła snuły się, roiły,
Robiąc w powietrzu, wkoło nas zwieszone,
Z nas dwojga środek, a z siebie koronę.
Głos ich był milszy niż blask, jakim lśniły.
1455
Tak czasem widzim otoczoną świetnie
Córkę Latony[168], gdy powietrze letnie
Syte wilgocią wstęgę utrzymuje,
Którą swe czoło ona koronuje.
Na dworze niebios[169], skąd wracam, jest cudnych
1460
Wiele klejnotów do wyjęcia trudnych
Z tego królestwa. I z głosu, i z treści
Śpiew był tych świateł jednym z tych klejnotów:
Kto na swych skrzydłach wzlecieć tam niegotów,
Ten od niemego czeka o nich wieści.
1465
Nucąc Hosannę te światła słoneczne
Wkoło nas kręgiem obiegły trzy razy,
Jak stałe gwiazdy wkoło swojej osi
Tak grono dziewic w tańcu się unosi,
A nie wychodząc za koło taneczne
1470
Stoją w milczeniu i stoją dopóty,
Aż się poruszą na dźwięk nowej nuty[170].
Z jednego światła wyszły te wyrazy:
«Ponieważ promień wiekuistej łaski,
Przez którą miłość wyiskrza swe blaski,
1475
Jak sama stałym mężnieje kochaniem,
Tak świeci w tobie, że twe stopy wodzi
Po tej drabinie z nadzieją, z ufaniem,
Jaką nie idąc w górę nikt nie schodzi.
Kto by się wzbraniał winem z swego dzbanka
1480
Zgasić pragnienie twoje jako trzeba,
Mniej byłby wolnym niż woda w jeziorze,
Która do morza wyjść z brzegów nie może.
Chcesz wiedzieć, z jakich kwiatów ta równianka[171],
Co otoczyła twoją piękną panią,
1485
Twą przewodniczkę w podróży do nieba,
Jak aureolą i spogląda na nią?
Oto masz we mnie tej trzody baranka,
Którą Dominik pasł i wiódł tą drogą,
Po której idąc dusze mężnieć mogą,
1490
Gdy z niej nie zbłądzą. Ten, co blask uroczy
Rzuca i świeci światłem tak bogatem,
Był moim mistrzem zarazem i bratem;
To Albert Wielki[172], jam Tomasz z Akwinu.
Jeżeli inne tej trzody baranki,
1495
Prócz tych, coś poznał, chcesz poznać, mój synu,
Torem słów moich kierując twe oczy,
Błogosławionej rób przegląd równianki.
Ta druga iskra jeszcze ci nieznana,
Oto wybłysła z uśmiechu Gracjana[173],
1500
On z prawem świeckim pogodził kanony,
Za co do raju miał wstęp otworzony.
Przy nim Piotr świeci, on, ozdoba nasza,
Który w przemowie pism swoich ogłasza,
Że dla kościoła poświęca grosz wdowi[174].
1505
To piąte światło[175] tak piękne i spore,
Taką miłością w swoich pieśniach gore,
Że świat rad o nim rozmyśla i mówi.
Duch wzniosły kryje ta blasków powłoka,
W który nauka wsiąkła tak głęboka,
1510
Że jeśli prawda prawdzie nie ubliży,
Nikt drugi nadeń nie podniósł się wyżej.
Patrz, ten, co światło rozrzuca jak świecznik,
Badał na ziemi naturę aniołów[176]:
W tej małej iskrze uśmiecha się rzecznik
1515
Wszech chrześcijańskich zborów i kościołów[177].
Moim pochwałom dając w kolej ucha,
Na ósmą światłość wytęż oko ducha[178];
Wewnątrz jej dusza raduje się święta,
Widokiem dobra wiecznego zajęta;
1520
Ona zwodniczy świat odkrywa nago,
Temu, kto rad jej radzi się z rozwagą.
Ciało, skąd wyszła w Cieldauro spoczywa,
A sama z ciała, wygnanka szczęśliwa,
Po swym wygnaniu i męczeństwie swoim
1525
Tu już niebieskim rzeźwi się pokojem.
Patrz, dwie światłości, każda równie spora,
W nich duch Ryszarda i duch Izydora[179]
Równie potężnym rzęśnieją łyskaniem,
Oba duchowym wielcy rozmyślaniem.
1530
Światłość, od której twój wzrok odwrócony
Spogląda na mnie, to duch Segijera[180]
Żałującego, że późno umiera.
On zawiść mędrców podrażnił Sorbony,
Gdy wśród Paryża młode zagrzał głowy,
1535
Przez wykład swoich sylogizmów nowy».
ReligiaJak na wołanie zegara z snów łoża
Oblubienica jak świt wstaje Boża[181],
Oblubieńcowi by jutrznię odśpiewać:
I w tym z dwóch chórów zacznie się wylewać
1540
Tak uroczysta harmoniji[182] fala,
Że pierś pobożną miłością zapala:
Światła te krążąc wirującym torem,
Wciąż jedne drugim wtórowały chórem,
Z słodyczą, jaka czyni duszy zadość
1545
Tam tylko, kędy uwiecznia się radość.

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.