- Literum
- Lektury szkolne
- Matura rozszerzona
- Noc listopadowa
- SALON W BELWEDERZE
Noc listopadowa · Stanisław Wyspiański
SALON W BELWEDERZE
Rzecz dzieje się w Warszawie 29. listopada roku 1830.
1
Korytarz w Szkole Podchorążych,
przez całą sceny szerz[1] szeroki,
do pół drugiego planu w głąb.
Z lewej księżyca zieleń wpada
5przez okna ścianę szklaną;
pośrodku brama, nad tą bramą
chorągwi czworo w pęk złożono;
giwery[2] w rzędów dwa pod ścianą.
Noc — wieczór — pusto; — szum od pola,
10z Łazienkowskiego Parku…
Warta gdzieś stąpa — słychać kroki.
Na kozłach bębny, dwa moździerze
i kopczyk kul i szpada.
Podziemu prysną wraz[3] ościeże:
15w tym korytarzu wstaje Dziewa,
hełm z kitą na jej karku,
prawicą włócznia, tarcz[4] jej lewa;
jej pierwszy głos i rola.
Ze spiżu czerwony kask kryje jej lica
20a oczy jej gorą w przyłbicy;
jej szata się łyska w odblasku księżyca;
tarcz wielka na złotej pętlicy:
Egida[5] śrebrzysta, przez ramię rzucona,
wężami szeleści żywemi.
25Wężami ciążące podźwiga ramiona
i spisę[6] wbija do ziemi.
I głosem zawoła, aż gromem uderzy,
że ku niej skrzydlatych chór dziewek nadbieży
a każda na skrzydłach niesiona.
PALLAS[7]
30
Do mnie! Do mnie! Do mnie!!
Zwycięskie duchy w orli lot
powietrznym szlakiem
biegajcie we wichrowym szumie;
potrząsam władnym znakiem!
35Wy wszystkie razem,
mężobójczym[8] sprzysięgłe żelazem,
co byt poświęcacie dumie;
Słońcu ślubujecie niezłomnie!
40Ze szczytów Pelionu[11]
biegajcie, biegajcie tłumnie,
śmiertelnych żądne zgonu.
Oto stawiłam grot!
Hej ku mnie, ku mnie, ku mnie!!
gromy
45
Ty, co zwyciężyłaś pod Maratonem[12],
że Ateny radośne nowiną;
ty, co zwyciężyłaś pod Salaminą[13],
że Pers smagał morze rózgami,
że w złości nurzał się w pył;
50ty co byłaś pod Termopilami[14];
ty coś wiodła Aleksandra[15] pod Tyr,
przydając mu Achillesowych[16] sił;
ty, którą wieść wędrownych lir
pod Troją wsławiła Hektorem[17];
55ty, co wiodłaś Cezarów Romy[18],
że świat zeszli taborem
wszerz i wzdłuż.
Gdy gasły gwiazdy Północy,
ty, coś Sławie przydała mocy[19];
60ty, coś zwyciężała Teutony[20],
odbywał kąpiel krwi;
coś wiodła Boży-Bicz[23] w łunach
we chwałę przekleństw ognistą,
65że zachwiał się krzyż
śród miasta siedmiu wzgórz,
gdyś we światło rzuciła miot lwi!
Do mnie sam! Do mnie w piorunach!
pioruny
Przyzywam was władnym znakiem,
70na Egidy złoto, kość i spiż;
zaklinam przez Noc wieczystą,
kędy was siłą pchnąć mogę,
na Słońce zaklinam palące,
na Zewsa[24] kędziory straszliwe,
75na moc wężową Gorgony[25],
w drogę!!!
Wy, którym nieśmiertelność dam,
stawajcie żywe, przytomnie[26]!
Powietrznym okrążajcie szlakiem!
80Do mnie sam! Do mnie! Do mnie!
I otóż lecą ku niej, lecą
zwycięstwa dziwne Panie:
skrzydlate wielkim skrzydeł lotem.
Wielkim kołują wprzód zawrotem,
85nim w kole która stanie.
PALLAS
CHÓR
Ares!! Mój pan i bóg!!
PALLAS
Oto Ares, zwalony z pętów,
uleciał z Olimpu bram,
jako burza
100i opadł nad miastem sam
a teraz przelatuje konny
i krzyczy i podjudza i podburza.
CHÓR
Powalim męże i poranim!
PALLAS
Lećcie za nim!!!
CHÓR
PALLAS
Nad ludami uderzą gromy,
chmury się zapalą pożarem,
w gruzy zapadną domy,
ogień z niebios wyleci widomy,
115zaciąży Gniew!
CHÓR
Kto walczy — ?
PALLAS
jak sandał wiąże szybka,
125jak ze zwróconą w górę głową,
(tej brak, gdyż dzieło jest fragmentem)
wstrzymana w locie, gibka,
sandał chce splątać rozplątany
a strój jej, taśmą niewiązany,
130z polotnych fałdów tors odkrywa
i pierś na ciele wpół przegiętem.
Otóż to ona się odzywa
Jako:
NIKE NAPOLEONIDÓW[34]
PALLAS
Odzyszczesz[36] rycerzy kochanków:
leć…
NIKE NAPOLEONIDÓW
PALLAS
Leć!
NIKE NAPOLEONIDÓW
Sandały zwiążę;
biegłam z Olimpu chyża,
na twoje zaklęcia zlękła;
150o olimpijskie dźwirza[38]
uwadziłam[39]; — ażem uklękła —
zawiązuje sandały
Walka, Zdrada, BuntKto będzie im wrogiem?
PALLAS
Książę.
NIKE NAPOLEONIDÓW
Oni jego pochwycą?!
PALLAS
NIKE NAPOLEONIDÓW
Nie!
PALLAS
Oni tam wlecą gromadą
i pochwycą książęcia w pół-śnie.
Pójdziesz za nimi!
NIKE NAPOLEONIDÓW
PALLAS
Przeznaczeniu ty nieposłuszna;
Rzecz ma się dopełnić już.
NIKE NAPOLEONIDÓW
PALLAS
Spalę cię w ogniach rumieńca:
poznajesz Gorgony[40] węże?!
NIKE NAPOLEONIDÓW
PALLAS
Więc nie! — i bez ciebie poradzą.
NIKE NAPOLEONIDÓW
Nie poradzą! — Zwycięża ten, kto z nami:
patrzaj, my ze skrzydłami.
PALLAS
NIKE TROJAŃSKA
Dobywcom Trojej biada,
nie zwyciężysz.
PALLAS
NIKE NAPOLEONIDÓW
Orlico, nie zwyciężysz.
PALLAS
Orlico!
Gdy rzucę tarcz strasznolicą,
190drży tron Zeusa skrzydlaty orłami;
gdy widmem zatrwożę duszę
i najmocniejszy pada.
NIKE SPOD TERMOPIL
Byłam pod Termopilami:
krocie bohaterów we krwi
195zdradzieckimi zabiłam mieczami,
zdrada nie plami!!!
Gdy legną pobici zdradą,
te ręce wawrzyn pokładą.
Zamęczyłam je w zwycięskiej dumie;
200padli, przykryci chmurą strzał,
w grotów zabójczych szumie,
w jarach niedostępnych skał.
Do czynu siostry, do czynu!
Jeśli podstęp przyspieszy wawrzynu, —
205podstępem! —
NIKE SPOD SALAMINY
CHÓR
Krwi!
NIKE SPOD SALAMINY
Jak sięgniem po wawrzyny — ?
CHÓR
Przez krew!!
PALLAS
NIKE SPOD SALAMINY
Kto ludy powiedzie?!
CHÓR
Gniew.
NIKE SPOD SALAMINY
Kto weźmie wieniec róż — ?
CHÓR
Wódz!
NIKE SPOD SALAMINY
PALLAS
Chmurny, jak Noc.
NIKE SPOD MARATONU
PALLAS
CHÓR
Jakie jego imię — ?
NIKE NAPOLEONIDÓW
PALLAS
Chodzi w chwale;
wszyscy ku niemu drżą.
NIKE NAPOLEONIDÓW
Gdzie jest?!
PALLAS
NIKE NAPOLEONIDÓW
Satyrom skruszę liry,
przy nim stanę i w oczy popatrzę
i krzyknę: w mieście bój!!
PALLAS
NIKE NAPOLEONIDÓW
Jest mój.
PALLAS
Chwytaj i wiąż!
NIKE SPOD CHERONEI[55]
Posępna weszła i cmentarna
255i wiew przynosi grobów, blada
i wieńce niesie choinowe
i ciska — ręce składa —
to wznosi je tragicznie nad głowę
i jakby wieszczka rozpowiada
260gestem,
wróżąca jedno słowo: biada.
Czarne welony, czarne chusty;
z zaciśniętymi idzie usty[56];
że cała onych Bogiń gromada
265przystanęła przycichła i bada.
NIKE SPOD CHERONEI
Oto wieńce wam niosę wiązane
z choin; przystanęłam w ogrodzie
i rwałam —
NIKE SPOD SALAMINY
Chcę wieńców z róż.
NIKE SPOD CHERONEI
270
Róż nie ma, róże pomarły;
badyle kwiatów suche
wichry przegonne w puch starły;
z liści złotych kobierzec na wodzie.
NIKE NAPOLEONIDÓW
NIKE SPOD CHERONEI
Dęby odarte z liści.
Wichr przegnał zimną zawieruchę
nad ogrodem; — i liście opadły;
ogrody puste i głuche
280a gałązki zmartwiałe i kruche;
ni ptaków świergoty letnie,
ni Marsjasowe[57] fletnie;
zbłąkane dzieci Eola[58]
dmą mierzwę[59] przegniłą z pola,
285słomę dziergają na drzewa,
że drzewo, jak arfa śpiewa
we wichrze miotem gałęzi;
a krzewy, co najdroższe,
w zimowej słomianej uwięzi;
290a krzewy, co najuboższe,
w łachmanach sczerniałych liści.
CHÓR
Jakoż zwycięstwo się ziści — — ?
NIKE SPOD CHERONEI
NIKE SPOD MARATONU
Gdy zwycięskie proporce zawarczą,
po kierz[60] bohatery nie sięgną.
NIKE SPOD SALAMINY
NIKE SPOD CHERONEI
NIKE SPOD SALAMINY
Pieśniarze!?
NIKE SPOD CHERONEI
Drwisz!
Będą jaśnieć przez chwilę.
NIKE SPOD SALAMINY
Jacyż ludzie?
NIKE SPOD CHERONEI
CHÓR
Jacyż ludzie?!
PALLAS
Męże się lęgną?
NIKE SPOD CHERONEI
Na urwiskach jałowiec i sosna,
przygięta wichrem, drży…
NIKE SPOD MARATONU
OmenNIKE SPOD CHERONEI
CHÓR
NIKE SPOD CHERONEI
Niech giną, synowie moi —
kres hańbie, wstrętom, zawiści;
łza już się w oczach nie ląże[63],
do lotu się skrzydła rozwarły…
CHÓR
NIKE SPOD CHERONEI
Oto po Śmierć dążę.
Obaczę ich znowu we krwi.
Pozwalasz mi znowu wstać,
poległym łoże słać.
330O Pallas, Zewsowa dziewo,
jakożem dzisiaj szczęśliwą.
O Sławo, przecz[64] znowu mogę
dziełami znaczyć drogę.
Widziałam Maciejowice[65]
335i ległą zakłutą brać.
Na bój, na bój!
Podajcie ręce siostrzyce:
otośmy[66] przymierze zawarły.
CHÓR
podają sobie ręce
Cyt! — — — Stój.
340Krzew zwarzył wicher ostry;
wylękłe, wyschłe drzewa,
w nich Eol, jak w arfach śpiewa;
laurów nie ma, a róże pomarły — —
NIKE SPOD CHERONEI
Siostry!
345Otośmy przymierze zawarły:
oto po Śmierć, po Śmierć dążę:
niech giną we chwale zbroi,
łza już się w oczach nie ląże.
ujmuje za ręce Chór
PALLAS
Ujrzycie bohatery i karły
350i wojenniki i gachy[67]
i dumne, pychą pojęte
i podłe, jako gad liche
i wyniosłe i groźne i ciche
i zbrodnicze i jako cud: święte. —
355Leć! leć! w puste, w ciemne ulice!
Wołajcie, tam Ares goni,
uderzcie o dzwon błyskawice,
niech trwogą przez miasto dzwoni!
Krzyczcie: do broni!!…
CHÓR
Chór odlatuje; — zaś Pallada
ze smugi świetlnej w cień wstępuje
i kęs[68] przystaje, czatująca. —
I tejże chwili samej wpada
365Wysocki Piotr[69] do korytarza,
od prawej biegnąc strony.
Ku drzwiom środkowym prosto bieży;
płaszcz wielki kryje go po oczy;
biegnie — drzwi pchnął do sali;
370dobył szpady — i tą koło zatoczy;
płaszcza odkrył — oni już go poznali;
do drzwi się cisną: chór młodzieży;
słuchają, a on nawołuje:
WYSOCKI
PowstanieHej bracia, dzieci, żołnierze
375za broń, za broń, za broń!
Niech każdy za giwer[70] bierze
i ustawia się w szeregu, w podwórze.
Hej bracia, oto budzą się burze:
za broń, za broń, za broń;
380przyszedł czas, gdy zrywamy obroże,
co gardła i ręce porze[71]
i święcim noże!!!
Rewolucja, BógŚmierć przywłaszczycielom,
tyranom,
385co nasze kalają trony,
co brudem ołtarze ścielą!
Bóg wziął nasze obrony:
Śle wolność ludom i stanom!
Czas pomsty za bezprawie,
390czas pomsty, lećcie żurawie,
roznieście po polach skry
z płonących chat!
Za łzy, za urąganie męce,
hej bracia, rycerze, dzieci,
395młodzieńcze sprzęgajcie ręce.
Oto godzina wybija,
gnana tęsknotą lat:
do broni, Jezus, Maryja!
Do broni za Polskę, za krew,
400za lata niewoli i nędz,
za widma, upiory jędz,
co nasz obsiadły dom,
niosąc srom[72];
niech krzyż upiory wyżenie[73],
405spełniajcie przeznaczenie:
Czas przyszedł, zwyciężym dziś.
Hej dzieci, rycerskie łupy
dla was, czas iść!
Drogę zaścielą wam trupy;
410to wam ratować się z toni,
wasz los od waszych dłoni,
wam serca! — Mężowie dzieła!
Już za nim Dziewa znów się zjawia
i słowem-ogniem go zaprawia
415i słowem-ogniem go porywa,
płonąca wiedźma łun straszliwa:
PALLAS
Niech płoną grody i miasta!!
Do broni, do broni, do broni!
WYSOCKI
Bogini, Ogień, Rycerz, BohaterstwoTyżeś to koło mnie stanęła,
420we wieńcu błyskawic niewiasta:
łuną palisz się jasną…
PALLAS
Oto jestem przy tobie siostrzyca;
błyskawice w mym ręku się palą
i gwiazdy w mym ręku gasną.
CHÓR PODCHORĄŻYCH
WYSOCKI
Hej, naszym krzywdom granica!
PALLAS
Opętańcze mieczowy, do dzieła!!
WYSOCKI
Poprzysięgam się tobie: miecz;
zgaduję cię, radosne widziadło;
430tyżeś mnie za włosy ujęła,
Córo Zewsa, dziewo nieśmiertelna;
tysiące mężów pobladło,
przed tobą upadło w pył…
CHÓR PODCHORĄŻYCH
PALLAS
Patrz, jak się prężą do sił;
patrz, lecą, ja z nimi orlica;
zapalę ich duchy, jak pochodnie;
niech lecą spełnić zbrodnię;
440wężami osmagam twarze[76].
Zaklinam je w wojennym gniewie;
zapalę, jako zarzewie;
duchy młodzieńcze obnażę,
rozedmę piersi okrzykiem,
445każden wstanie skrzydlatym orlikiem
i wzleci w śmiertelnym śpiewie.
WYSOCKI
Przez krew, przez krew, wy w gniewie:
rycerze krwawego przymierza,
słuchajcie, piorun uderza
450przez pierś, przez polskie serca.
Oto wszystko wam odebrał wydzierca!
Pallado! tyżeś z piorunów urosła,
potrząśnij tarcz gromowładą,
niechaj patrzą w płomień uniesieni,
455niech się łuna nad nimi rumieni!
Rozedrzej[77] piorunem mrok!
gromy
CHÓR PODCHORĄŻYCH
PowstanieŁuna się na niebie uniosła — !
WYSOCKI
Zapamiętajcie rok
trzydziesty,
460dzień dwudziesty dziewiąty
listopada:
dzień wzeszedł dla was, ta noc!
łuna
PALLAS
Wam dana potęga i moc!
WYSOCKI
PALLAS
Zdobywce;
Tratujcie, depczcie Centaury!
WYSOCKI
Na moim stawajcie Słowie:
Do broni!
PALLAS
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Każesz iść, o ty oczekiwany,
mówiono, że przyjdziesz k'nam[79].
PALLAS
Na Słowo pękają kurhany.
Wam duch, latami wołany,
475poima[80] serca łańcuchem;
kto się oprze tej wolej[81] serdecznej,
tego tarczy uderzę obuchem
i męce przekażę wiecznej.
Oto głos, co wam woła: Sława!
480Hej, stado orłów szeleści,
powietrze skrzydłami porą[82],
łuna tęczą ogniową je pieści.
Niechaj duchy płomieniem zagorą[83]!
Miecz świętość, miecz twoja Sprawa,
485Los w wasze ręce dan[84].
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Rozkazuj!
WYSOCKI
Bierzcie za giwery —
oto stoją rzędami u ścian;
chwyć w lot;
490czas ucieka, trza nam chyżo do wrot,
nim was ubiegą.
Jest tu cała hurma Moskali,
co wrót strzegą.
Trza, by was nie poznali;
495
Pożar, Powstanietrza nam wpaść na koszary na Solcu;
to tam się pali szopa
opodal przedmiejskich kopców
i to jest umówiony znak.
Iluż was tu jest chłopców?
500Stu sześćdziesięciu?
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Tak!
WYSOCKI
Są wszyscy?
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Wszyscy są.
Patrz, pełnią się[85] korytarze…
WYSOCKI
505
Dostajecie do działania część lwią:
trza rozbroić trzy pułki ułanów,
most zająć, omylić straże.
Dam naboje, sam sprawię waćpanów.
Potem zejdziem na miejski szlak.
do nowych, którzy nadbiegli
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Za broń!!
WYSOCKI
Czas mija, nie trza dzieła odwlekać.
Przelecimy koło Belwederu ku miastu,
by przedostać się do Arsenału.
515Zaliwski Arsenału dobędzie.
PALLAS
szeptem za jego uchem
Nie zazdrosnyśże[87] jego udziału,
że i on sławę równą posiądzie — ?
WYSOCKI
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Więc to dziś — to nie do pojęcia…
WYSOCKI
Przywódca, Żołnierz, StrójDziś dzień wyzwolin braci!
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Leć z nami, jako orzeł z orlęty!
530
Już biegą, już biegą.
Już nic ich nie wstrzyma,
Już bronie mają w ręku;
do niego, do wodza przykuci oczyma,
śród gwaru, rumotu, śród szczęku.
535Kurty w granat a żółte rabaty[88];
białe spodnie i białe kamasze.
Na giwerach piętrzą bajonety[89]
przypasują do boków pałasze,
tornistry przytroczą na grzbiety.
540na krzyż pasy przez pierśne kolety[90].
Już się stawią we czwórki-kwadraty,
Już w rząd długi wyciągli[91] się sznurem
a wesołym radują się chórem.
WYSOCKI
To dziś — do broni! za giwery!
545Bajonety nasadzić!
W podwórzu się gromadzić,
przeć do wrot!
Żeby wrot wam nie zamkli[92] — w lot!
Dostaniecie ładunki u bram.
550Ja z wami — ja powiodę was sam!
Do broni, godzina wybiła,
przy nas Potęga, Siła.
Za wstyd, za lata niewoli,
za lata, lata łez
555przywłaszczycielom kres!
Miecz wyoralim[93] z roli,
Będziemy tym, co naszą łamali cześć,
grób grześć[94],
na piersi kolanem sieść[95]
560i łamać kości.
PALLAS
Będziesz nieśmiertelność mieć!
WYSOCKI
Wnijdziecie[96] do nieśmiertelności!
Hej dzieci, męże, rycerze!
PALLAS
WYSOCKI
Hej bracia, żołnierze, dzieci!
PALLAS
Gwiazda wam wzeszła i świeci!
WYSOCKI
PALLAS
Do broni!!
WYSOCKI
Do broni!!
CHÓR PODCHORĄŻYCH
Do broni!!!
SALON W BELWEDERZE
Dwoje drzwi z prawej. Dwoje drzwi z lewej.
575W głębi potrójne okno, aż do posadzki.
Za oknami ogród-park łazienkowski.
W oddaleniu nad stawem posąg konny biały.
JOANNA[98]
wchodząc
Patrzajcie, łuna pożaru!
W. KSIĄŻĘ[99]
wchodząc
Gdzie pożar?
KURUTA[100]
wchodząc
GENDRE[101]
wchodząc
Nie miasto.
W. KSIĄŻĘ
Gdzie?
GENDRE
Tam, w oddali.
W dziedzińce lecą sygnały.
KURUTA
JOANNA
wychodzi
GENDRE
Konia dla księcia!
KURUTA
Już wiodą.
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
A co by książę powiedział,
gdy płomień drugi uderzy
i trzeci i czwarty wstanie,
i tak te czarne otchłanie
595zaczną grać — ?
W. KSIĄŻĘ
Że to powstanie.
KURUTA
A tak — tak — ogień — bunt, ogień pożarny;
tak, jak rozpali się ten lud cmentarny;
tak świeże groby wystrzelą piorunem;
600będziemy tańczyć trupy.
W. KSIĄŻĘ
GENDRE
A jeśli Car nie zechce — ?
KURUTA
Będziem wierni.
GENDRE
wychodzi
W. KSIĄŻĘ
Postój[104] sam!
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
Ot, ty durny.
KURUTA
Ja ludzki.
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
No ja znam[109].
KURUTA
Wierny.
W. KSIĄŻĘ
Głupi zadość[110].
KURUTA
Mudry po rozkazu[111].
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Paplać swobodno[112].
W. KSIĄŻĘ
Małczaj[113] — — — no ruszaj won — — a służyć!
KURUTA
Niezawodno[114].
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Choćby i carski brat —
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Wasza miłość…
W. KSIĄŻĘ
Filozof ja — tak po omacku
szukam ludzi; człowieka zwącham w grubej skórze.
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Diabeł bierz — cóże jest to — — ?
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
zaśmiał się
Ha, ha ha.
W. KSIĄŻĘ
pchnął go
Precz! — czego ty się zaśmiał, jak czart?
KURUTA
milczy
W. KSIĄŻĘ
Precz — no nie trza służby mnie.
KURUTA
pozostaje
W. KSIĄŻĘ
Precz. Ruszaj do kart.
wypycha Kurutę za drzwi
został sam
puka do drzwi na lewo
z tychże drzwi wychodzi:
JOANNA
podeszła ku środkowi salonu
W. KSIĄŻĘ
zamyka wszystkie drzwi
idzie do biurka
645
Od samego rana
zwlekałem — i wczoraj, cały dzień i pozawczora[119],
aże do chwili tej — gdy na zegarze
dziejowym taka znaczyła się pora
dla mnie i ich godzina ta.
uderza ręką o biurko
JOANNA
Cara!?
W. KSIĄŻĘ
Cara brata.
I nominacja.
JOANNA
Na zbawcę!
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Co to jest — ?!
W. KSIĄŻĘ
Car oszalał.
JOANNA
Co znaczy…?
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
W ogniu cały…
W. KSIĄŻĘ
I we krwi się zjawię
i albo los podejmę i Polskę wybawię
665i będę czymś — nie błaznem, nie kpem, nie dworakiem,
ale Carem Polski — przez krew.
JOANNA
Ty!!!
W. KSIĄŻĘ
Polakiem.
JOANNA
Łżesz.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Ty łasisz się i klniesz — —
W. KSIĄŻĘ
Słuchaj — ty milcz — ja mówię świętą rzecz;
ja się zbudził od dziś — ja będę lew,
ja chcę krwi, walczyć chcę — ja poczuł krew
675w powietrzu. — Będę Bóg przez ciebie.
JOANNA
Łżesz.
W. KSIĄŻĘ
Ty piękna — ciszej ty, bo ty mnie słowem gniesz.
Słuchaj mnie ty. — Jak była wielka wojna,
tak będzie teraz znów — a ty dostojna
680Carowa; — — ja każę kuć koronę
dla ciebie — jako wziąłem cię za żonę.
Wojna, wojna — Polaki to są lwy.
Oni zdobędą wsio[122] — jak lodowcowe kry,
przebojem wzdłuż i wszerz! Co? Napoleonidzi
685przeszli?! A co, Polkà!?
JOANNA
A serce moje widzi.
Ty śnisz — ty — co ty knujesz — —
W. KSIĄŻĘ
Zblednie Car.
JOANNA
Przeciw bratu — ty brat — —
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Zamach.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
otwiera biurko
podaje list
JOANNA
Precz.
W. KSIĄŻĘ
Ty się boisz. —
A czego ty się lękasz? W blaskach ty polska dusza,
710ty we świetle, w twych oczach skry i żar i zorza.
A chciałabyś ty — co — od morza, hej do morza?
No, skrzydła rozwiń twe — roztaczaj ty twój lot,
nie skrywaj się — ja znam — — a to katusza —
tam ogień święty wre — ty westalka[127].
715Ha, zgadnij moją myśl — ha — ?
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Ty lalka —
720ty cud — ty świętość polska ukradziona,
ty z twoim rysem dumy i bladością lica,
ty u mnie niewolnica — no — ty u mnie żona —
kochaj — ot we mnie geniusz się obudził;
ty nie zapomnij mnie — patrz, ja się zbudził;
725duchem ja był ugrzęzły w nędzy i rozpuście,
padlèc[129] — ale mi świecisz ty sławo, urodo,
ty moja — ja cię miał, przygarnął świeżo, młodo;
moja ty służebnica — daj ust — pić, ja głodny
pić duszy czystość — w uścisku rozpalić
730białą lilijkę do żaru płomieni —
daj ust —
JOANNA
Puszczaj —
W. KSIĄŻĘ
Krew, lice się rumieni.
JOANNA
Puszczaj.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Precz.
W. KSIĄŻĘ
— Ty będziesz chwalić
za uściski — kobieta ty — legniesz…
JOANNA
Ty cham.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
oddala się
W. KSIĄŻĘ
Postój![130]
JOANNA
staje
chwila milczenia
W. KSIĄŻĘ
opuszcza wzrok ku ziemi
stoi obezwładniony
JOANNA
zwraca głowę ku oknu
Czy nie wydaje się, że ot tam jacyś ludzie
stoją — ?
W. KSIĄŻĘ
nie poruszył się
745
Może to być — to i cóż? Myśl moja w trudzie.
Trzeba gwałtownie działać, rządzić, rozkazywać.
Tyle potrzeba umieć, wiedzieć, znać, przemóc na sobie,
przełamać podejrzenia — precz rozgonić cienie. —
Któż to jest moim wrogiem — ?
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Sumienie.
ostro
Czego chcesz?
czule
Pójdź no ku mnie. — Nie pragniesz się tulić?
miłość — sen — za marami gonisz po ogrodzie.
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Krocie iskrzących gwiazd…
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Chłód.
W. KSIĄŻĘ
Po oknach cienie gonią.
JOANNA
Tam jacyś ludzie są. —
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Francuskiemu hrabi,
który ma sowi mózg i ma sentyment babi. —
Otoczony jest ogród sotniami żołnierzy.
Nie przejdzie nikt — no a ty myślisz, kto — ?
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Łzy masz pod rzęsą.
JOANNA
To nic.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Ten tam oddalony
posąg — coraz się bardziej uporczywie wbija
w oczy — i ciągnie ku sobie urokiem.
W. KSIĄŻĘ
Dosyć.
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
tupie nogą
Nigdzie krokiem.
Nie pójdziesz nigdzie.
JOANNA
To nie. — Już zostaję. —
O czym ty myślisz — ?
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Tam. — A po co?
W. KSIĄŻĘ
Urok, czarodziej biały — świecący bohater.
Słyszysz — — ?
JOANNA
Szept.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Cicho znów.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Może.
W. KSIĄŻĘ
Ja go każę zrzucić z konia!
JOANNA
Już nie patrzę. — — —
W. KSIĄŻĘ
Wysadzić go każę.
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Każę ozłocić — blachą okuć złotą.
Zmierzym się oko w oko — bohater…
JOANNA
Z hołotą.
W. KSIĄŻĘ
Małczaj!
chwyta ją za rękę
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Ty dumą i pychą
karmiona duszo — patrz — ty bańką lichą,
skrzysz się w kolorach twych żądz niedościgłych,
jak tęcza rzucasz farby przez obłoki,
825a lada wicher je zdmuchnie — pogrzebie;
roślino wiotka — polskiej oderwana glebie —
czar ciebie polski owiał — pojęły uroki — —
tak ja złamię. —
JOANNA
Ty wstrętny.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Puszczaj.
W. KSIĄŻĘ
Pójdź.
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Suko! Ruszaj!
JOANNA
Najświętsza Panno! — Nie — ty nie wymuszaj.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Najświętsza Panienko. —
W. KSIĄŻĘ
Precz ręce!
JOANNA
Łamiesz. O wstydzie, o męko.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
upada
Ja nieszczęśliwa.
W. KSIĄŻĘ
Nie klnij — nie płacz — milcz! — cicho — cicho!
JOANNA
Precz.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Odejdź; — ja szalona.
W. KSIĄŻĘ
Ty głupia. — Ty obłędna. — Obłęd moja siła.
Ja dziś w obłędzie lew. — Gdyby ty się paliła.
Gdyby żar — gdyby ogień, płomienie i skry
855ogarnęły twą twarz — twą postać w ogniów mgły,
gdyby ty twoje ręce zarzuciła na szyję
mnie — gdyby ty…
JOANNA
Ja się w męczeństwie wiję,
mój rozum mi się mąci — krzyczysz — ty jak burza.
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Jak z podwórza
słychać — ? czy jęk? — czy drzew to łoskot — ?
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Ty…
W. KSIĄŻĘ
Chodź do łóżka.
JOANNA
Daj ust — ty mój — — — o bierz tę twoję moc —
podtrzymaj mnie — na oczach, w duszy noc;
870w obłędzie myśli moje — splątane myśli, chmura,
nie widzę nic — łyskanie — szum —
W. KSIĄŻĘ
To miłość — ura!
Pocałuj —
JOANNA
Ha —
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Cyt…
W. KSIĄŻĘ
To nic. — —
JOANNA
Co to? — po oknach śwista — zgrzyt —
zgrzyt szyb — brzęk — szept — ktoś jęczy —
czy kto łka — ?
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
Wichr wyje.
W. KSIĄŻĘ
W oczach łza —
ty płaczesz, łza miłośna — lubość, ty poddana,
ty kochanka — miłośna ty. —
JOANNA
885
Ja obłąkana —
ty mój. — — ty mój. — — Kto jęczy tam na dworze?
Kto z wichrem goni tam? Kto klnie? — Przeklina — może —
ciebie i mnie. —
W. KSIĄŻĘ
Daj ust —
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Daj ust — pocałuj —
JOANNA
Polska, Rosja, KrólTyś dla mnie rzucił tron.
W. KSIĄŻĘ
Dla ciebie tron zdobędę, koronę dam na skroń.
JOANNA
Ty mój — kochanku — panie —
W. KSIĄŻĘ
JOANNA
W kościele Świętego Jana.
W. KSIĄŻĘ
Carstwo.
JOANNA
Korona zmartwychwstana.
Nie od dziś to czuję i wiem
900i pragnę, chcę i drżę — ty mój —
ty zadmiesz w róg — powołasz — ty na bój!
A oni z tobą rycerze; —
zwyciężą! — Szał mnie bierze. —
Kochanku — powstań ty, zdruzgotaj Cara, zgnieć!
905Zapalaj burze, ognie nieć.
Kochaj — daj ust — tam pożar się rozpali:
Tam są gotowi wszyscy już! — — Powstali!!
W. KSIĄŻĘ
Co!? — wiesz!!
JOANNA
W. KSIĄŻĘ
Tam?! — gdzie?!
Obłędna ty — co wołasz — ? Jaki bunt — ? Ty znasz?
Mów. — — Ty zdradziłaś się.
JOANNA
Ty patrzaj w twarz.
915Cesarski szpieg. — — Mój sen — ty podły — kłam. —
Ty lękasz się — za tobą nikt — —
W. KSIĄŻĘ
odstępuje od niej
Ja sam…
To ja się zdradził — a z czym — czym ja to był?
Ty rzekła: carski szpieg: — ty żona,
920ty miłość moja, mnie zabiła i zatruła,
ty z nóg mnie powaliła. —
A ja się rwał. —
Ja tam, tam, z orłami w loty chciał —
a ty — ty z duszy głębin wydobyła
925podłość. — — — To ty mój wróg.
A ty zemdlała mnie u nóg
miłośna — nie — co ja wiem —
ty moja kaźń — ty boska —
dzwoni
JOANNA
omdlała
W. KSIĄŻĘ
otwiera z kluczów wszystkie drzwi
przenosi ją do innych pokojów
PANNY
wbiegają
otaczają zemdlałą
oddalają się
W. KSIĄŻĘ
wbiega
idzie ku jednemu z pokojów
rozmawia z kimś we drzwiach
po chwili wchodzi na salon
Obok W. Księcia wchodzi:
GENDRE
z pochyloną głową
W. KSIĄŻĘ
Ot, co ty mówisz? Na śmierć? — Generàł?
GENDRE
930
Ot, czemu by ja nie umieràł? —
Ja tchórz — a Wasza Miłość taki —
tak każdyj czełowièk[137] tchórz — — a my łajdaki.
A niech bierze, kto chce — kto chciwy — choćby Bóg —
takoj ja rozrzutnik — niech każdy będzie syt,
935czort, anioł, Boh[138] i Car — — — a serce — cyt, cyt, cyt.
Ja serce miał — — ha, ha — dziś mundury i gwiazdy —
a książę gwiazdę masz — czoło mnie pali. —
opiera czoło o pierś W. Księcia
Daj ochłodzić kamykiem czoło. — — — — Carski dar —
piękny. —
W. KSIĄŻĘ
GENDRE
Tak Carstwo czar. —
W. KSIĄŻĘ
Rzewny ty — czy pijany — ?
GENDRE
Wasza miłość? —
W. KSIĄŻĘ
Obraza — ?
945No — no — rzewny — już ja widzę, że rzewny,
że ty się stał przede mną sercem śpiewny.
A dla kogo ty nucisz ten serdeczny żal — ?
No, generàł — tak masz tu przy boku stal,
szpada — co? — —
GENDRE
W. KSIĄŻĘ
Ty chcesz na tamten świat — ty brat — ? a co cię zmusza?
GENDRE
Duch. — Tak ja tu widzę wstyd — bezczelny wstyd;
a tak ja widzę tam za grobem jasny świt;
tak ja tu widzę podłość, brud i męt
960a za grobem ja widzę czyste łzy a smęt…
W. KSIĄŻĘ
Tak ty urlop weź — poczekaj. —
GENDRE
W. KSIĄŻĘ
GENDRE
Tak książę dziewkę rai…
KURUTA
wszedł cicho i szepce
Majestè[143] — nadbiegł właśnie ów człowiek z donosem.
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Wiem, kto jest.
W. KSIĄŻĘ
Co mnie to?
Niczym nie jest.
GENDRE
odchodzi
W. KSIĄŻĘ
Włóczęga, hołota,
człowiek podły — potrzebna nam jest jego cnota.
MAKROT
wchodzi
KURUTA
A ty masz dla mnie co — ?
MAKROT
Dla księcia słowo.
KURUTA
MAKROT
Dla majestatu.
KURUTA
No tak, ja ci pozycję dał.
MAKROT
Więc za umową
działam — sekret.
KURUTA
MAKROT
Słowa — gesta — cienie.
KURUTA
Któż co z tego odgadnie — he — kto?
MAKROT
Sumienie, StrachZłe sumienie.
995Kto się boi, dla tego gest jeden wystarczy
znaczący; — kto zgaduje — odgadnie z pół-ruchu,
z pół-słowa — co kto chowa utajone w duchu
i z tym straszydłem pójdzie w noc milczenia
a będzie tam ten potwór gospodarczy[146] —
1000ten zatruje mu krew, przeźre[147] rdzenia
i wejdzie, wpełznie jad w krwi uderzenia —
zatruje, zgnębi duszę — usiądzie na piersi,
aż przytłoczy i zaprze w noc. —
KURUTA
Tak my najszczersi —
1005daj rękę — no i gęby daj — a wypleć bajkę
cożeś wynalazł, zmyślił, odgadł….
MAKROT
Szajkę.
Może się co powiedzie? — Trzeba pójść posłuchać.
KURUTA
Można pójść — ?
MAKROT
W. KSIĄŻĘ
Jawno?
MAKROT
Niewygodnie.
W. KSIĄŻĘ
I cóż tam knują — ?
MAKROT
Oni — ? — Knują zbrodnie.
1015Trzeba, żeby sam książę podszedł, jak w romansie;
by mi zaufał, poległ…
W. KSIĄŻĘ
Jak na Sanszo-pansie[148].
I dużo ich się schodzi?
MAKROT
KURUTA
I gdzież to?
MAKROT
Kto przyjdzie, to gada
i można stan umysłu w dyjalogu czytać,
by tylko umiejętnie podsłuchać, pochwytać.
1025Słowa są urywane — lecz myśl jednolita.
W. KSIĄŻĘ
Tak gdybym ja tam poszedł sam…?
MAKROT
To nie wypada.
Mój ubiór wyszarzany, brudny, pfuj, jak szuja;
za dnia przyjść tu nie mogę, psami lokaj szczuje.
1030A żyć muszę dla dzieci — mam serce i czuję.
W. KSIĄŻĘ
I gdzież to — ?
MAKROT
Rzecz doniosła — niejawna, nietajna.
W. KSIĄŻĘ
Byłeś tam?
MAKROT
Wracam.
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
Gdzie to?
MAKROT
Na Świętojańskiej uliczna kloaka.
KURUTA
zaśmiał się
Ha, ha.
MAKROT
Spisek odkryłem — wyjawię dowody.
W. KSIĄŻĘ
MAKROT
Szpieg, PieniądzTam mówiono o księciu słowy szkaradnymi.
W. KSIĄŻĘ
I ty, podły, przychodzisz obrzucać mnie nimi?
MAKROT
W. KSIĄŻĘ
Co? I cóż? — Co przyniosłeś — co?
MAKROT
W. KSIĄŻĘ
rzuca pieniądz
Masz. Gadaj.
MAKROT
«Pojednał się z bratem
i że to jest udane — że jest list od Cara —
i że trzeba dziś jeszcze» — ot, patrz, krople z czoła…
W. KSIĄŻĘ
MAKROT
«Dziś jeszcze trzeba w pysk tego Mogoła».
W. KSIĄŻĘ
Mnie!?
MAKROT
Ja tak myślę.
W. KSIĄŻĘ
Precz! — Mnie!?
MAKROT
1060
To wyraźne —
bo oto tu są inne donosy ukaźne,
które wskazują — że się dziś — coś ma pojawić.
No i wiadomo co — gdzie — to trza zdławić.
W. KSIĄŻĘ
MAKROT
Cmentarz, SzpiegOni się modlić przychodzą na groby
1070w dnie narodowej, tak zwanej, żałoby.
Wtedy ja idę i śpiew intonuję
razem wspólnie z innymi, nawet popłakuję.
A w notesie kryjomie imiona spisuję
osób, które tam klęczą. — I tak na trop spisku
1075wpadam z lekka, powoli — na ich cmentarzysku,
gdy na ich głowy liście spadają zżółkniałe.
Oto tu mam notaty.
dobywa papierów
Co — ? — Foliały całe?
Jeśli książę przypomnieć raczy w listopadzie…
W. KSIĄŻĘ
MAKROT
Znacząca. — —
W. KSIĄŻĘ
A ty, widzę, jesteś zmora.
MAKROT
Tak teraz jest listopad — więc baczne mam słuchy.
Jest to pora, gdy idą między żywych duchy —
1085i razem się bratają.
KURUTA
wybucha śmiechem
Ha, ha, ha,
W. KSIĄŻĘ
śmieje się
Poeta.
Nowy Lamartine może? — Patrzaj — szpieg esteta.
Spisek — codziennie spisek…
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
Co dzień nowy.
KURUTA
Co dzień nowy.
MAKROT
Jest wszędzie.
KURUTA
W zawiązku.
MAKROT
W. KSIĄŻĘ
A wszystko pierzchnie z rankiem — ze dniem — nocne mary.
Tak wy, strachy — puszczyki dwa — ja nie dam wiary.
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
Ty żartowny.
KURUTA
Tak ja się na wszystko zgotuję.
A kto to jutro będzie pan — ?
W. KSIĄŻĘ
KURUTA
Ja miał na myśli Cara.
W. KSIĄŻĘ
Milcz.
KURUTA
W. KSIĄŻĘ
Słyszałeś — ty — ja cię zakuję
w kajdany.
KURUTA
Tak się dowie Car.
W. KSIĄŻĘ
1115
Car się nie dowie.
Ja się owinę szarfą — szpieg — wszyscy szpiegowie,
precz wy ode mnie, precz — krew mi wyssali,
krew moją carską żłopać przyszli tu i tu chłeptali,
duszę wy moją brali w szpon — piekła szatani
1120i wlekli w noc. — — —
wypędza obydwóch
Ja sam — — skąd czekać mnie zwiastuna?
i kto wyzwoli z mąk — — ? —
widać łunę
Co to? — — Pożarna łuna —
— gaśnie — zapada — — — znów snop iskier bucha.
1125Cisza. — — i coraz noc; — — i pustość głucha.
dzwoni
A co?
OFICER SŁUŻBOWY
wchodzi
salutuje
Raport złożony — pożar ugaszony.
Na Solcu płonie szopa pusta — trochę słomy.
W. KSIĄŻĘ
Słomiany ogień — zgasł —
OFICER SŁUŻBOWY
W. KSIĄŻĘ
Pożaru powód — ?
OFICER SŁUŻBOWY
Niewiadomy.
W. KSIĄŻĘ
Jak to — ? — Ha — nic — tak — nic nie wiadomo;
1135tak — że to wszystko nic — — kto ma łakomą
duszę — — — czego? — — co?
do oficera
Rozpędzić straże.
Niech idzie wszystko spać.
OFICER SŁUŻBOWY
salutuje
wychodzi
W. KSIĄŻĘ
klaska
LOKAJE
wchodzą
W. KSIĄŻĘ
Gasić lichtarze.
Strona 1 z 1 · 30% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.