- Literum
- Lektury szkolne
- Matura rozszerzona
- Noc listopadowa
- W MIESZKANIU LELEWELA
Noc listopadowa · Stanisław Wyspiański
W MIESZKANIU LELEWELA
W MIESZKANIU LELEWELA
Duży pokój na pierwszem piętrze. Z lewej dwa okna. Drzwi w głębi, wiodące do sieni. Z prawej drzwi do pokoju obok. Ściany żółte, pokryte szafami z półek prostych, na których stosy książek nieoprawionych. Stół, kilka krzeseł, kanapa. Na stole lampa, przyrządy pisarskie i rysownicze, blachy i rylce, medale, monety.
LELEWEL JOACHIM[235]
siedzi, pochylony nad stolikiem
w ręku trzyma monetę i szkło zwiększające
odkłada monetę
bierze książkę
Dla porównania weźmy dzieło…
słychać pukanie
ze sieni wpada:
BRONIKOWSKI[236] KSAWERY
zdyszany
Jesteś, kochany? — — biegłem pędem
i ledwom dopadł rogu Freta.
Tuż za nim przez uchylone drzwi wchodzi:
HERMES[237]
przystaje u drzwi
BRONIKOWSKI
Ojciec, ŚmierćLELEWEL
Ciszej. — Cicho. —
Tam —
wskazuje na boczne drzwi z lewej
Tam mój ojciec stary — kona.
BRONIKOWSKI
Rzecz rozpoczęła się spragniona.
2030Byt zaczęliśmy nieśmiertelny.
Podchorążowie już powstali
i wzięli Księcia lub zabili.
Rząd trzeba złożyć, i tej chwili.
LELEWEL
BRONIKOWSKI
Dzisiaj rano
przysięgę od nich odebrano
w kościele — czynił to Nabielak.
2045Nabielak stanął na ich czele.
W tej chwili w ruchu miasto całe.
A jutro już…
LELEWEL
BRONIKOWSKI
Aleś ty jeden jest, człowieku,
konieczny. — Zebrać trzeba ludzi.
W chwili tej, gdy się naród budzi,
ty nie chcesz wziąć na siebie grzechu
2060niedbalstwa?
LELEWEL
Innych macie.
BRONIKOWSKI
Tyś przyrzeczenie składał, bracie.
Natychmiast zwołaj — spisz ich listę.
Poniechaj sprawy osobiste,
2065bo to jest rzecz ogromnej wagi,
to się stać musi.
BógLELEWEL
To się stanie,
co Bóg zakreślił w swojej woli,
nie to, co człowiek zaś ma w planie.
BRONIKOWSKI
LELEWEL
Serce boli.
Bóg wprzódy inne skreślił prawo.
Tu moje prawo — dziś, w tej chwili
od łoża ojca pójść nie mogę.
2075Nie pójdę nigdzie. —
BRONIKOWSKI
Czyś oszalał?!
LELEWEL
BRONIKOWSKI
Mam odejść z niczem?
LELEWEL
BRONIKOWSKI
LELEWEL
Nie najdziesz u mnie Pallady,
2095nie najdziesz u mnie nadziei.
Przez myśli moich ognisko
cień przemknął się z Cheronei;
przetom wylękły, przetom blady.
Nie najdziesz Pallady, nadziei.
2100Raczej, to widzę, Hermes nagi
wszedł i u wrót tych z wężem czeka,
by duszę wieść człowieka,
gdyby dziś martwe ojca ciało
w mym ręku syna — tam ostało.
2105Dopokąd[241] Bóg ten wrót mych strzeże,
dostępu nie ma tu Bóg inny.
Sądź przeto, bracie, czym jest winny — ?
Dzisiaj nic nie wiem, nie pamiętam.
Wszystko na dzisiaj we mnie zmarło
2110i łzy… ściskają…
BRONIKOWSKI
odchodzi
LELEWEL
Bądź zdrów. —
słucha pode drzwiami pokoiku ojca
wraca do stolika
usiada
bierze monetę i szkło zwiększające
Bolesław — ale który — ?
Napis — i rycerz na koniku —
z mieczem i tarczą — gwiazda z boku.
2115Wykopalisko. — Przerysuję.
Z rysunku łatwiej wymiarkuję[242]. —
rysuje
Cięży głowa.
Niejasno widzę. — Kształt się gubi.
przestaje rysować
HERMES
idzie w kierunku pokoiku bocznego
LELEWEL
zamyślony
Któż — ? Czartoryski — ja — Niemcewicz. —
2120Lubecki może — ? — Rzecz się złoży.
Sejm trzeba zwołać. — Palec Boży. —
Chłopicki! — — Sprawa się zaczyna.
Późno.
patrzy ku zegarowi
Już dziewiąta godzina.
HERMES
wchodzi we drzwi z prawej
do pokoiku ojca Lelewela
LELEWEL
wstaje
chwieje się
idzie do okna
stoi chwilę przy oknie
odchodzi od okna
ku stolikowi
usiada
zegar poczyna bić dziewiątą
Ze drzwi z prawej
wychodzi:
HERMES
prowadząc starego Ojca Lelewela
OJCIEC
idący za Hermesem ku drzwiom w głębi
zatrzymuje się w pół drogi
poza krzesłem syna
OJCIEC
2125
Nie czekaj, stamtąd nikt nie wraca.
Żywemu tobie żywa praca.
Nie czekaj — jestem marny cień
i zgasnę, skoro błyśnie świt.
Padam, jak pada stary pień,
2130skruszały, zgnębion wielą[243] lat.
Bierz jeno żywą szybką myśl
i gotuj Czyn i sposób[244] Czyn
spólnością, zgodą kurnych chat.
Goń szybką myśl — myśl lotny puch,
2135przegania wichrem świat.
O spiesz, o spiesz, myśl lotny puch,
gnana w przestrzeniach wichrem burz.
Ockniesz się jutro w klątwie strat
a wtedy pojmiesz głębie win:
2140czym będzie jutro, czym jest dziś,
gdy błyśnie szary świt….
LELEWEL
zadumany
Jak starożytny grecki mit,
nieznany mężom życia bieg
i niezgadniony kresny czas,
2145gdy Kloto[245] dzierga krosien ścieg.
Dzisiajże starzec ciężko legł,
gdy się obudza żądza mas
i pędem rwie i naprzód rwie
spólnością wszystkich klas.
2150Trzebaż, abym ja ognia strzegł
a ręce moje załamane
u wrót grobowca, który sypię
ojcu — mnież cieszyć się na stypie?
Ojciec, ŚmierćOJCIEC
O żegnaj, lice zadumane —
2155żegnaj, w dalekie idę kraje,
na elizejskie ciche gaje
i wzrok się myli, oczy lsną
i ledwie syna cię poznają,
bądź zdrów — o nie plam ty się krwią — !
LELEWEL
wstaje
OJCIEC
O nie plam ty się krwią —
LELEWEL
Chcę krwi — ach głos — czyj szept, czyj cień — ?
2170Po szybach wicher brzękiem gra,
na ulicach się huragan zrywa.
Tłum ludzi pędzi — tam, to tu —.
Zmęczonym tak — o snu — o snu —
bezsennych nocy tyle
2175a tam się obudzą za chwilę,
tam wstają, gonią, rodzą myśl,
budują państwo — ognia żec[246]! —
O czemuż mnie nie wolno biec — ?
OJCIEC
LELEWEL
Dzieła poczęli dziś część lwią.
OJCIEC
Synu, o nie plam ty się krwią.
LELEWEL
Wolność, dziś święto, dzisiaj czyn.
Myśl lotny puch — ulata precz —
2185tam Polska już poczęta rzecz.
OJCIEC
Byłeś mi wdzięczny syn…
LELEWEL
Precz łzy, precz smutku, precz, precz żal;
już myśl poczęła wielką rzecz,
myśl lotna, ścigła — precz łzy, precz…
OJCIEC
LELEWEL
Potęgę sił mi tęgich daj!
Przemóc obawy, troski, znój,
biec tam, gdzie ma się zacząć bój
a Polska państwem letnich snów!
OJCIEC
oddala się ku drzwiom w głębi, za Hermesem
przepada we drzwiach
LELEWEL
odwraca się
spostrzega drzwi otwarte
Ha! Co to — !? Czy kto przyszedł znów
mnie wzywać — co to? — Pusta sień.
Z pokoiku z lewej wchodzi
SIOSTRA LELEWELA
znużona
LELEWEL
patrząc na nią
SIOSTRA
wskazując drzwi pokoiku
niepewno cicho
Śpi — śpi — —
LELEWEL
cicho w myślach
Wiem, wieczny to już sen.
SIOSTRA
Nie śmiałam dotknąć skroni, czoła. —
LELEWEL
chce coś mówić
SIOSTRA
Ciszej. — —
LELEWEL
wchodzą oboje do pokoiku ojca
skąd tejże chwili Lelewel wraca
SIOSTRA
wraca i zatrzymuje się w progu pokoiku
Patrz, łzy z przymkniętych powiek cieką…
LELEWEL
Ostatnie jego do nas słowa…
SIOSTRA
Przez otwarte drzwi z korytarza wpada:
PROT, BRAT LELEWELA
przejęty radością
gdy ma wybuchnąć potokiem słów
z wieścią z miasta,
słowa mu giną i martwieją na widok brata i siostry
stojących bez ruchu
NIKE SPOD CHERONEI
wbiega tuż za nim
i przesłaniając go ręką w gwałtownym ruchu
mówi za niego:
Radość wam wróżę!
Umarli biorą róże!!
2220Mrą wasi wrogowie
i waszych świętości stróże
walczą! Idą w honorze!
Więzy zerwane!
Śmierć kosi! Przez ten dom dąży!
2225Zbudź się ludom chorąży!
Śmierć tobie wzięła trud
i ciężar, co ciąży.
Zbrój się w męczarni ducha!
Tam krew i zawierucha!! — — —
2230Czyż wy zdeptać miłości niezdolni?! —
Wy dziś już — wolni!!
bębny wojsk przechodzących daleko w ulicach
Strona 1 z 1 · 67% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.