Romeo i Julia · William Shakespeare (Szekspir)
AKT PIĄTY
AKT PIĄTY
SCENA PIERWSZA
Mantua. Ulica. Wchodzi Romeo.
LosROMEO
Sen, PrzeczucieJeżeli można ufać sennym wróżbom,
Wkrótce mię czeka jakaś wieść radosna.
I duch mój przez dzień cały niezwyczajnie
2665 Lekkim nad ziemię wznosi się polotem:
Śniłem, że moja ukochana przyszła
I że znalazła mię nieżywym (dziwny
Sen, co pozwala myśleć umarłemu!),
Lecz ona swymi pocałowaniami
2670 Tyle tchu wlała w martwe moje usta,
Żem nagle odżył i został cesarzem.
Ach, jakże słodką jest miłość naprawdę,
Kiedy jej mara taką rozkosz sprawia!
Wchodzi Baltazar.
Wieści z Werony! - Cóż tam, Baltazarze?
2675 Czy mi przynosisz list od Laurentego?
Co robi Julia? Czy zdrów jest mój ojciec?
Jak się ma Julia? Po raz drugi pytam.
Bo nie ma złego, jeśli jej jest dobrze.
BALTAZAR
ŚmierćWszystko więc dobrze, bo jej już źle nie jest;
2680 Ciało jej leży w lochach Kapuletów,
A duch jej gości między aniołami.
Widziałem, jak ją złożono do sklepień,
I wziąłem pocztę, aby o tym panu
Donieść czym prędzej. Przebacz pan, że taką
2685 Złą wieść przynoszę; wszakże uwiadomić
Pana o wszystkim byłem w obowiązku.
ROMEO
BALTAZAR
Błagam cię, panie, zachowaj cierpliwość;
Wyglądasz blado, ponuro i wzrok twój
Coś niedobrego zapowiada.
ROMEO
BALTAZAR
Nie, panie.
ROMEO
Mniejsza więc o to. Idź zamówić konie;
Wkrótce pospieszę za tobą.
Wychodzi Baltazar.
2700
Tak Julio!
TruciznaTej jeszcze nocy spocznę przy twym boku:
O środek tylko idzie. O, jak prędko
Zły zamiar wnika w myśl zrozpaczonego!
Gdzieś niedaleko stąd mieszka aptekarz:
2705 Przed paru dniami widziałem go, pomnę,
Jak zasępiony, w podartym odzieniu,
Przebierał zioła; zapadłe miał oczy.
Ciało od wielkiej nędzy jak wiór wyschłe.
W nikczemnym jego sklepiku żółw wisiał;
2710 Wypchany aligator[207] obok szczątków
Dziwnego kształtu ryb; na jego półkach
Leżała tu i ówdzie zbieranina
Próżnych flasz, słojów, zielonych czerepów,
Pęcherzów, stęchłych nasion; resztki sznurków
2715 I zapleśniałe kawałki lukrecji.
Na widok tego pomyślałem sobie:
ObyczajeKomu by była potrzebna trucizna,
Której w Mantui sprzedaż gardłem karzą,
Niechajby przyszedł do tego hołysza,
2720 On by dostarczył mu jej. Myśl ta była,
Niestety! wróżbą mej potrzeby własnej;
Sam w niej dziś jestem i tenże sam człowiek
Z potrzeby będzie musiał jej zaradzić.
Jeżeli się nie mylę, tu on mieszka;
2725 Z powodu święta kram jego zamknięty —
Hej! aptekarzu!
Wchodzi Aptekarz.
APTEKARZ
Któż to woła takim
Donośnym głosem?
Bieda, Samobójstwo, ŚmierćROMEO
Zbliż się tu, człowieku,
2730 Widzę, że jesteś w niezamożnym stanie;
Weź te czterdzieści dukatów, a daj mi
Drachmę trucizny takiej, co by mogła
Po wszystkich żyłach rozejść się od razu
I nienawistne życie odjąć temu,
2735 Co jej zażyje; co by tak gwałtownie
Wygnała oddech z piersi, jak gwałtownie
Lontem dotknięty proch wypędza pocisk
Z czeluści działa.
APTEKARZ
ROMEO
PieniądzTak bardzo jesteś biedny, tak cię srodze
Los upośledza i boisz się umrzeć?
Głód z twych lic, z oczu patrzy niedostatek;
2745 Łatana nędza wisi na twym grzbiecie;
Świat ci nie sprzyja ani prawo świata,
Bo świat nie dajeć[208] prawa być bogatym;
Drwij więc z praw, przyjm to i przestań być biednym.
APTEKARZ
Ubóstwo, a nie chęć skłania mnie ulec.
ROMEO
APTEKARZ
Weź pan to, rozczyń w jakimkolwiek płynie
I płyn ten wypij, a choćbyś miał siłę
Dwudziestu ludzi, wnet wyzioniesz ducha!
ROMEO
Oto masz złoto, tę truciznę zgubną
2755 Dla duszy ludzkiej, która więcej zabójstw
Na tym obmierzłym świecie dokonywa
Niż owe marne preparata[209], których
Pod karą śmierci sprzedać ci nie wolno.
Nie ty mnie, ja ci sprzedałem truciznę.
2760 Bądź zdrów: kup strawy i odziej się w mięso.
Kordiale, nie trucizno, pójdź mi służyć
U grobu Julii, bo tam cię mam użyć.
Rozchodzą się.
SCENA DRUGA
Cela Ojca Laurentego. Ojciec Laurenty sam.
BRAT JAN
za sceną
Otwórz, wielebny ojcze franciszkanie.
OJCIEC LAURENTY
Toć nie czyj inny głos, jak brata Jana.
otwiera drzwi
Wchodzi Brat Jan.
BRAT JAN
Kiedy za jednym bosym zakonnikiem
Naszej reguły, który miał iść ze mną
I był przy chorym, poszedłem na miasto
2770 I jużem znalazł go, miejscy pachołcy
Podejrzewając, żeśmy byli w domu
Tkniętym zarazą, opieczętowali
Drzwi i nie chcieli nas puścić na zewnątrz[210].
Nie mogłem się więc udać do Mantui.
OJCIEC LAURENTY
BRAT JAN
Nikt go nie zaniósł — oto jest; nie mogłem
Ani go posłać do Mantui, ani
Wam go odesłać, tak nas pilnowano.
OJCIEC LAURENTY
Nieszczęsny trafie! ten list był tak ważny!
2780 Niedoręczenie go może fatalne
Skutki sprowadzić. Biegnij, bracie Janie;
Postaraj no się gdzie o drąg żelazny
I tu go przynieś.
BRAT JAN
Natychmiast przyniosę.
OJCIEC LAURENTY
2785
Muszę czym prędzej spieszyć do grobowca.
W ciągu trzech godzin Julia się przebudzi.
Gniewać się na mnie będzie, żem Romea
Nie uwiadomił o tym, co się stało;
Ale napiszę do niego raz jeszcze
2790 I tu ją skryję do jego przybycia.
Biedny ty prochu: w grobie już za życia!
wychodzi
SCENA TRZECIA
Cmentarz, na nim grobowiec rodziny Kapuletów. Wchodzi Parys z Paziem, niosącym kwiaty i pochodnię.
PARYS
SługaDaj mi pochodnię, chłopcze, i idź z Bogiem,
Lub zgaś ją, nie chcę, żeby mię widziano.
Idź się położyć owdzie pod cisami
2795 I ucho przyłóż do ziemi, a skoro
Usłyszysz czyje kroki na cmentarzu,
Którego ryty grunt łatwo je zdradzi,
Wtedy zagwizdnij na znak, że ktoś idzie.
Cmentarz, GróbDaj mi te kwiaty. Idź, zrób, jakem kazał.
PAŹ
oddala się
PARYS
Drogi mój kwiecie, kwieciem posypuję
Twe oblubieńcze łoże. Baldachimem
Twym są, niestety, głazy i proch marny,
2805 Które ożywczą wodą co noc zroszę
Lub, gdy jej braknie, łzami mej rozpaczy
I tak co nocy na twoją mogiłę
Kwiat będę sypał i gorzkie łzy ronił.
Paź gwiżdże.
Chłopiec mój daje hasło; ktoś się zbliża.
2810 Czyjaż to stopa śmie nocą tu zmierzać
I ten żałobny mój przerywać obrzęd?
Z pochodnią nawet! Odstąpmy na chwilę.
Oddala się. Wchodzi Romeo i Baltazar z pochodnią, oskardem itp.
SługaROMEO
Podaj mi oskard i drąg. Weź to pismo;
Oddasz je memu ojcu jak najraniej.
2815 Daj no pochodnię. Co bądź tu usłyszysz
Albo zobaczysz, pamiętaj, jeżeli
Miłe ci życie, pozostać z daleka
I nie przerywać biegu mej czynności.
W to łoże śmierci wejść chcę częścią po to,
2820 Aby zobaczyć tę, co w nim spoczywa,
Lecz głównie po to, aby zdjąć z jej palca
Szacowny pierścień, który mi do czegoś
Ważnego nieodbicie jest potrzebny.
Idź więc, zastosuj się do moich życzeń.
2825 Gdybyś zaś, płochą zdjęty ciekawością,
Wrócił podglądać dalsze moje kroki,
Na Boga, wszystkie kości bym ci roztrząsł
I posiał nimi ten niesyty cmentarz.
Umysł mój dziko jest usposobiony,
2830 Niepowstrzymaniej i nieubłaganiej
Niż głodny tygrys lub wzburzone morze.
BALTAZAR
Odejdę, panie, i będęć posłuszny.
ROMEO
Okażesz mi tym przyjaźń. Weź ten worek,
Poczciwy chłopcze, bądź zdrów i szczęśliwy.
BALTAZAR
na stronie
oddala się
ŚmierćROMEO
Czarna pieczaro, o! ty wnętrze śmierci,
Tuczne najdroższym na tej ziemi szczątkiem,
Otwórz mi swoją zardzewiałą paszczę,
2840 A ja ci nową żertwę rzucę za to.
odbija drzwi grobowca
PARYS
ZbrodniarzTo ten wygnany, zuchwały Monteki,
Co zamordował Tybalta, po którym
Żal, jak mniemają, sprowadził śmierć Julii;
I on tu przyszedł knuć jeszcze zamachy
2845 Przeciw umarłym; muszę go powstrzymać,
postępuje naprzód
ROMEO
2850
Muszę, zaprawdę, i po tom tu przyszedł.
Zostaw mię, odejdź; pomyśl o tych zmarłych
I zadrżyj. Błagam cię na wszystkie względy,
Nie wal nowego grzechu na mą głowę,
2855 Przyprowadzając mię do pasji; odejdź!
Na Boga, życzę ci lepiej niż sobie;
Bom ja tu przyszedł przeciw sobie zbrojny.
O! odejdź, odejdź! żyj i powiedz potem:
„Z łaski szaleńca cieszę się żywotem.”
ŚmierćPARYS
ROMEO
Wyzywasz moją wściekłość, broń się zatem.
Sługawalczą
PAŹ
O nieba! biją się, biegnę po wartę.
wychodzi
Grób, ŚwiatłoPARYS
ROMEO
Stanieć się zadość. Lecz któż to jest taki?
To hrabia Parys, Merkucja plemiennik!
Cóż to mi w drodze prawił mój służący?
Lecz wtedy moja nieprzytomna dusza
2870 Uwagi na to nie zwróciła; Parys,
Mówił, podobno miał zaślubić Julię.
Czy on to mówił? czy mi się to śniło?
Czyli też jestem w obłąkaniu myśląc,
Że jego wzmianka o Julii tak brzmiała?
2875 Daj mi uścisnąć twą dłoń, o ty, w jedną
Księgę niedoli ze mną zapisany!
Złożę twe zwłoki w tryumfalnym grobie.
W grobie? nie, młoda ofiaro, nie w grobie,
W latarni raczej[213], bo tu Julia leży;
2880 A blask jej wdzięków zmienia to sklepienie
W przybytek światła. Spoczywaj w spokoju,
Trupie, rękami trupa pogrzebany!
składa ciało Parysa w grobowcu
Mówią, że nieraz ludzie bliscy śmierci
Miewali chwile wesołe; ich stróże
2885 Zwą to ostatnim przedśmiertnym wybłyskiem;
Coś podobnego i u mnie się zdarza?
Miłość, Miłość silniejsza niż śmierć, RozpaczJulio! kochanko moja! moja żono!
Śmierć, co wyssała miód twojego tchnienia,
Wdzięków twych zatrzeć nie zdołała jeszcze.
2890 Nie jesteś jeszcze zwyciężoną: karmin,
Ten sztandar wdzięków, nie przestał powiewać
Na twoich licach i bladej swej flagi
Zniszczenie na nich jeszcze nie zatknęło.
SamobójstwoTybalcie, tyż to śpisz pod tym całunem?
2895 Mogęż czym lepszym zadość ci uczynić,
Jak że tą ręką, co zabiła ciebie,
Przetnę dni tego, co był twoim wrogiem?
Przebacz mi, przebacz, Tybalcie! Śmierć, Gotycyzm, Miłość, RobakAch, Julio!
Jakżeś ty jeszcze piękna! Mam–że myśleć,
2900 Że bezcielesna nawet śmierć ulega
Wpływom miłości? że chudy ten potwór
W ciemnicy tej cię trzyma jak kochankę?
Bojąc się tego, zostanę przy tobie
I nigdy, nigdy już nie wyjdę z tego
2905 Pałacu nocy; tu, tu mieszkać będę
Pośród twojego orszaku - robactwa.
Tu sobie stałą założę siedzibę,
LosGdy z tego ciała znużonego światem
Otrząsnę jarzmo gwiazd zawistnych. Oczy,
2910 Spojrzyjcie po raz ostatni! ramiona,
Po raz ostatni zegnijcie się w uścisk!
A wy, podwoje tchu, zapieczętujcie
Pocałowaniem akt sojuszu z śmiercią
Na wieczne czasy mający się zawrzeć!
2915 Pójdź, ty niesmaczny, cierpki przewodniku!
Blady sterniku, pójdź rzucić o skały
Falami życia skołataną łódkę!
Do ciebie, Julio!
pije
umiera
Wchodzi Ojciec Laurenty z przeciwnej strony cmentarza, z latarnią, drągiem żelaznym i rydlem.
OJCIEC LAURENTY
Święty Franciszku, wspieraj mię! Jak często
O takiej porze stare moje stopy
O głazy grobów potrącały! Kto tu?
BALTAZAR
Przyjaciel, który was dobrze zna, ojcze.
OJCIEC LAURENTY
2925
Bóg z tobą! Powiedz mi, mój przyjacielu,
Cmentarz, GróbCo znaczy owa pochodnia świecąca
Chyba robakom i bezoczym czaszkom?
Nie tlejeż ona w grobach Kapuletów?
SługaBALTAZAR
OJCIEC LAURENTY
Kto taki?
BALTAZAR
Romeo.
OJCIEC LAURENTY
Jak dawno on tam jest?!
BALTAZAR
Od pół godziny.
OJCIEC LAURENTY
BALTAZAR
Nie śmiem;
Bo mi pan kazał odejść i straszliwie
Zagroził śmiercią, jeśli tu zostanę
I kroki jego ważę się podglądać.
OJCIEC LAURENTY
BALTAZAR
Gdym drzymał, leżąc owdzie pod cisami,
Marzyło mi się, że mój pan z kimś walczył
I że pokonał tamtego.
OJCIEC LAURENTY
postępując naprzód
2945
Romeo!
Na miłość boską, czyjaż to krew broczy
Kamienne wnijście do tego grobowca?
Czyjeż to miecze samopas rzucone
Leżą u tego siedliska pokoju?
wchodzi do grobowca
2950
LosRomeo! blady! — Parys! i on także!
I krwią zalany? Ach! cóż za fatalność
Tak opłakany zrządziła wypadek! —
Miłość silniejsza niż śmierćJulia się budzi.
JULIA
budząc się i podnosząc
O pocieszycielu!
2955 Gdzie mój kochanek? Wiem, gdzie być powinnam
I tam też jestem; lecz gdzie mój Romeo?
Hałas za sceną.
OJCIEC LAURENTY
Cóż to za hałas? LosJulio, wyjdźmy z tego
Mieszkania śmierci, zgrozy i zniszczenia.
Potęga, której nikt z nas się nie oprze,
2960 Wniwecz zamiary nasze obróciła.
Pójdź; twój mąż leży martwy obok ciebie.
I Parys także. Pójdź; pójdź; zaprowadzęć
Do monasteru świętych sióstr zakonnych.
Nie zwłócz[214], nie pytaj, bo warta nadchodzi.
2965 Pójdź, biedna Julio!
Znowu hałas.
Nie mogę już czekać.
wychodzi
JULIA
Idź z Bogiem, starcze; idź, ja tu zostanę.
Pocałunek, TruciznaCóż to jest? Czara w zaciśniętej dłoni
Mego kochanka? SkąpiecTruciznę więc zażył!
2970 O skąpiec! Wypił wszystko; ani kropli
Nie pozostawił dla mnie! Przytknę usta
Do twych kochanych ust, może tam jeszcze
Znajdzie się jaka odrobina jadu,
Co mię zabije w upojeniu błogim.
całuje go
DOWÓDCA WARTY
za sceną
Gdzie to? pokaż, chłopcze.
SamobójstwoJULIA
Idą, czas kończyć.
chwytając sztylet Romea
Zbawczy puginale!
Tu twoje miejsce.
przebija się
Pada na ciało Romea i umiera. Wchodzi warta z Paziem Parysa.
PAŹ
Tu, tu w tym miejscu, gdzie płonie pochodnia.
DOWÓDCA WARTY
Ziemia zbroczona; obejdźcie w krąg cmentarz
I przytrzymajcie, kogo napotkacie.
Wychodzi kilku ludzi z warty.
Wychodzi kilku innych wartowników.
Widzimy miejsce, gdzie zaszła ta zgroza,
Lecz w jaki sposób ona miała miejsce,
Tego nie możem pojąć bez objaśnień.
Wchodzi kilku innych wartowników z Baltazarem.
PIERWSZY WARTOWNIK
DOWÓDCA
Niech będzie pod strażą,
Dopóki książę nie nadejdzie.
Wchodzi kilku innych wartowników, prowadząc Ojca Laurentego.
DRUGI WARTOWNIK
Oto mnich jakiś drżący i płaczący;
Odebraliśmy mu ten drąg i rydel,
3000 Kiedy się bokiem cmentarza wykradał.
DOWÓDCA
To jakiś ptaszek; trzymajcie go także.
Wchodzi Książę ze swym orszakiem.
Co za nieszczęście o tak rannej porze
Sen nasz przerwało i aż tu nas wzywa?
Wchodzi Kapulet, Pani Kapulet i inne osoby.
KAPULET
Jakiż być może powód tego zgiełku?
PANI KAPULET
3005
Lud po ulicach wykrzykuje: „Julia!
Parys! Romeo!” i jedni przez drugich
Tłumnie tu dążą do naszego grobu.
KSIĄŻĘ
Cóż to za postrach rozruch ten sprowadza?!
Odpowiadajcie!
DOWÓDCA
3010
Miłościwy Panie!
Oto zabity leży hrabia Parys!
Romeo martwy i Julia, wprzód zmarła,
A teraz ciepła z puginałem w piersi.
KSIĄŻĘ
Szukajcie, śledźcie sprawców tego mordu.
DOWÓDCA
3015
Oto mnich jakiś i Romea sługa,
Których tu moi ludzie przytrzymali
I którzy mieli przy sobie narzędzia
Do odbijania grobów.
KAPULET
O nieba! żono, patrz, jak ją krew broczy!
3020 Puginał zbłądził z drogi; oto bowiem
Pochwa od niego wisi przy Montekim;
Zamiast w nią trafić, trafił w pierś mej córki.
Matka, Starość, ŚmierćPANI KAPULET
Niestety! widok ten, jak odgłos dzwonu,
Ostrzega starość mą o chwili zgonu.
Wchodzi Monteki i inne osoby.
KSIĄŻĘ
Matka, SynMONTEKI
Ach! miłościwy książę, żona moja
Zmarła tej nocy z tęsknoty za synem;
Jakiż cios jeszcze niebo mi przeznacza?
KSIĄŻĘ
Ojciec, SynMONTEKI
O niedobry synu!
Jak się ważyłeś w grób uprzedzić ojca?
KSIĄŻĘ
OJCIEC LAURENTY
Ja to, o panie! lubo najmniej zdolny
Do popełnienia czegoś podobnego,
Jestem, ze względu na okoliczności,
Poszlakowany najprawdopodobniej
3045 O dzieło tego okropnego mordu.
Staję więc jako własny oskarżyciel
I jako własny obrońca w tej sprawie,
By się potępić i usprawiedliwić.
KSIĄŻĘ
Mów, czegoś świadom.
MałżeństwoOJCIEC LAURENTY
3050
Zwięźle rzecz opowiem.
Bo tchnień mych pasmo krótsze jest zaiste
Niż długa powieść. Romeo, którego
Zwłoki tu leżą, był małżonkiem Julii,
A Julia była prawą jego żoną;
3055 Jam ich zaślubił, a dniem tajemnego
Ich połączenia był ów dzień nieszczęsnej
Tybalta śmierci, która nowożeńca
Wygnała z miasta; i ten to był powód
Cierpienia Julii, nie żal po Tybalcie.
do Kapuletów
3060
Wy, chcąc oddalić od niej chmury smutku,
Zaręczyliście ją i do małżeństwa
Z hrabią Parysem chcieliście ją zmusić.
W tej alternacie[215] przyszła ona do mnie
I nalegała usilnymi prośby
3065 O doradzenie jej jakiego środka,
Co by od tego powtórnego związku
Mógł ją uwolnić; w przeciwnym zaś razie
Chciała w mej celi życie sobie odjąć.
Dałem jej tedy, ufny w mojej sztuce,
3070 Usypiające krople, których skutek
Bynajmniej mię nie zawiódł, bo jej nadał
Pozór umarłej. List, LosNapisałem przy tym
List do Romea, wzywając go, aby
Dzisiejszej nocy, o tej porze, w której
3075 Działanie owych kropel miało ustać,
Zszedł się tu ze mną dla wyswobodzenia
Tej, co mu dała taki dowód wiary,
Z tymczasowego jej grobu. Traf zrządził,
Że brat Jan, który z listem był wysłany,
3080 Nie mógł się z miasta wydostać i wczoraj
List ten mi zwrócił. O godzinie zatem
Na jej ocknienie ściśle naznaczonej
Sam pospieszyłem wyrwać ją z tych sklepień,
Chcąc ją następnie umieścić w mej celi,
3085 Póki Romeo nie przybędzie; ale
RozpaczKiedym tu przyszedł (na niewiele minut
Przed jej zbudzeniem), już szlachetny Parys
Leżał bez duszy i Romeo także.
Ona się budzi, jam się jął przekładać,
3090 By poszła ze mną i to dopuszczenie
Nieba przyjęła z korną uległością,
Gdy wtem zgiełk nagły spłoszył mię od grobu,
A ona, głucha na moje namowy,
Rozpaczą zdjęta, pozostała w miejscu
3095 I, jak się zdaje, cios zadała sobie.
Oto jest wszystko, co wiem; o małżeństwie
Marta zaświadczy. Jeśli to nieszczęście
Choć najmniej z mojej nastąpiło winy,
Niech mój sędziwy wiek odpowie za to,
3100 Na kilka godzin przed bliskim już kresem,
Wedle rygoru praw jak najsurowszych.
KSIĄŻĘ
Jako mąż święty zawsześ nam był znany.
Gdzie jest Romea sługa? Cóż on powie?
BALTAZAR
KSIĄŻĘ
3110
Daj mi to pismo, przejrzę je — a teraz,
Gdzie paź hrabiego, co wartę sprowadził?
Co twój pan, chłopcze, porabiał w tym miejscu?
PAŹ
Przyszedł kwiatami ubrać grób swej przyszłej;
Kazał mi stanąć z dala, com też zrobił;
3115 Wtem ktoś ze światłem przyszedł grób otwierać
I mój pan dobył szpady przeciw niemu;
Co zobaczywszy, pobiegłem po wartę.
KSIĄŻĘ
List ten potwierdza słowa zakonnika,
Bieg ich miłości i Romea rozpacz.
3120 Biedny młodzieniec pisze oprócz tego,
Że sobie kupił gdzieś u aptekarza
Trucizny, którą postanowił zażyć
W tym tu grobowcu, by umrzeć przy Julii.
Kara, Konflikt, Miłość tragiczna, Nienawiść, ŚmierćRzecz jasna! Gdzie są ci nieprzyjaciele?
3125 Patrzcie, Monteki! Kapulecie! Jaka
Chłosta spotyka wasze nienawiści,
Niebo obrało miłość za narzędzie
Zabicia pociech waszego żywota;
I ja za moje zbytnie pobłażanie
3130 Waszym niesnaskom straciłem dwóch krewnych.
Wszyscy jesteśmy ukarani.
Miłość silniejsza niż śmierć, PrzyjaźńKAPULET
Monteki, bracie mój, podaj mi rękę;
Niech to oprawą[216] będzie dla mej córki;
Więcej nie mogę żądać.
MONTEKI
KAPULET
Tak i Romeo stanie przy swej żonie;
Dzieląc za życia, złączmy ich po zgonie.
KSIĄŻĘ
Wychodzą.
Strona 1 z 1 · 100% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.