- Literum
- Epoki
- Oświecenie
- Satyry, część druga
- Pochwała wieku

1
Czas, Przemiana, Rozum, Ojciec, Syn„Lepiej teraz niż przedtem”. „Dlaczego?” „Bo lepiej.
To dowód oczywisty. Świat się coraz krzepi.
Nabrał z laty rozumu, a im bardziej stary,
Tym dzielniej zeszły[1], co go szpeciły, przywary”.
5„Ale dlaczego lepiej?” „Dlatego że byli
Lepsze syny od ojców, co nas poprawili”.
„Więc zmyślał ów Horacy[2]?” „Zmyślał”. „Toć i wierzę”.
„Człowiek przedtem był prosty i dziki jak zwierzę,
Dziś jest istność rozumna, ale jak rozumna!
10Z szkół, z obozu, z warsztatu, nawet i od gumna
Wszystko tchnie wytwornością, wszystko się zwiększyło[3].
Zgoła zawżdy dziś lepiej, niźli wczoraj było”.
Lato, Zima„Ale przecież o świecie zła się wieść roznosi,
Powiadają, że się coś popsuło u osi[4]
15Stąd już lato nie lato, a zima nie zima”.,
„Bajki, powieści godne mamek lub pielgrzyma,
Nawet i kalendarza; ale to ogólnie.
Chcesz, abym lepszość naszą dowodził szczególnie?”
„Zgoda”. „Więc… ale skądże wywodzić pochwały,
20Na przykład nasze pisma — to oryginały.
I choć czasem zdaje się, iż dawnych skradamy,
Gdy im czyniem ten honor, wtenczas poprawiamy.
My nie drzemiem, ale śpiem, lecz to nasze spanie
25Roi sny, których różność, wdzięki i wspaniałość
W samej treści zawiera wszystką doskonałość.
Nauka, RozumŻółwim krokiem szły przedtem nauki kłopotne.
My, orły wybujałe, orły bystrolotne,
Wzbiwszy pod same nieba rozpostarte skrzydła,
30Z góry patrząc widziemy treści i prawidła.
Darmo się matka rzeczy[6] z swym działaniem kryła —
Bystrość nasza zakąty ciemne wyśledziła;
Darmo wyrok najwyższy granice oznaczył —
Przeszedł człek, zdarł zasłonę i jawnie obaczył,
35Co było wiekom tajno. Więc sędzie dobrani,
Każdy, co jest, wychwala, a co było, gani,
Przewraca dawnych mozół działania na nice,
A rozpostarłszy bystre pojęcia[7] granice,
W taki się lot zapuszcza, iż można by myślić,
40Jak co lepiej wynaleźć alboli określić.
Ten jest odgłos zbyt częsty, ale czyli bacznych[8],
MądrośćCzy prawdy głosicielów, czy błędów dziwacznych,
Niech ci sądzą, co myślą, a myślą, jak trzeba.
Pamięć, bystrość, pojęcie są to dary nieba.
45Ale ten skarb dzierżących nie zawżdy bogaci,
Użycie go powiększa, użycie go traci.
Czytał Szymon, wie, co, jak i kiedy się działo.
Lecz na tym zasadzony zbyt dumnie, zbyt śmiało,
Czyli się w piśmie uda do prozy, czy wierszy,
50Za siebie tylko patrzy i mniema, że pierwszy.
Stąd wyroki i w stylu, i w zdaniach opacznych,
Stąd nowe wynalazki systemów dziwacznych,
Stąd starymi pogardza, innych mało ceni —
Nauka, PracaNie tak czynili, czynią prawdziwie uczeni.
55Wiek mało dla nauki, pomału przychodzi,
Długo trzeba pracować, nim prace nadgrodzi,
Ale też, choć niespieszna, obfita nadgroda.
Czas, Pozory, PrzemijanieCo powie prawy mędrzec, wiek wiekowi poda.
A te nasze światełka, co błyszczą dość jasno,
60Jak się w punkcie[9] rozświecą, tak w punkcie i zgasną.
MędrzecTłum mędrców; przedtem ledwo znaleźć było w tłumie[10].
NaukaCzyż się nowe przymioty odkryły w rozumie?
Czy świat dzielniejszą zyskał istność i obroty?
Też same, co i pierwej, jest tak, jak i było,
Lecz co się wszerz zyskało, wzgłąbsz[13] się utraciło.
65
Handel, NaukaPoszła w handel nauka, kramnicą drukarnie,
Literat, UpadekGłód kładzie pióro w rękę, zysk do pisma garnie.
Mają dowcip na zbyciu w ten jarmark otwarty,
A że Handelw handlu rzemiosło wkrada się łotrostwo,
70Stąd owe, co nas gnębi, ksiąg rozlicznych mnóstwo,
W których rozum, naukę, dowcip, wynalazki
Zastępuje druk, papier, pozłota, obrazki.
Stąd, niby gazą kryte, wyrazy wszeteczne,
Stąd fałsze modnym tonem, stąd bluźnierstwa grzeczne,
75Stąd Nudaowe nudne Muzy, a niezmiernie płodne,
Stąd zbiory anekdotów czytania niegodne,
Stąd — pod nazwiskiem żartów dowcipnych — potwarze,
Bajki w rząd abecadła, stąd dykcyjonarze[16],
Zgoła pisma niewarte nawet ksiąg nazwiska[17].
80O Fauście[18]! z twojej łaski druk głupstwa wyciska,
Dałeś łatwość naukom, dowcipowi cechę[19],
Ma świat, prawda, z przemysłu twojego pociechę,
Lecz z tych skarbnic mądrości nieprzerachowanych
Za jedno dobre pismo — sto głupstw drukowanych.
ZabobonyBajkami się lud bawi, drukarnia bogaci.
85Nim diabła Bohomolec dał w swojej postaci[20],
Wieleż książek, powieści o strasznych poczwarach,
O wróżkach, zabobonach, upierach i czarach
Trwożyły nasze ojce. Czary, Przemoc, WładzaUjąwszy gromnice
Palił ławnik z burmistrzem w rynku czarownice,
90Chcąc jednak pierwej dociec zupełnej pewności,
Pławił ją na powrozie w stawie podstarości[21]..
Zdejmowały uroki stare baby dziecku,
Skakał na pustej baszcie diaboł po niemiecku[22],
Krzewiły się kołtuny[23] czarami nadane,
95Gadały po francusku baby opętane,
A czkając po kruczgankach[24] na miejscach cudownych,
Nabawiały patrzących strachów niewymownych.
Co zbytnim dowierzaniem upłodził wiek przeszły,
W teraźniejszym podlące te przywary zeszły,
100Ale też zbyt porywczym zaciekłszy się[25] pędem,
Często, gdy błąd poprawia, śmie prawdę zwać błędem.
UmiarkowanieRoztropną zdania nasze szalą trzeba mierzyć,
Źle jest nadto dowierzać, gorzej nic nie wierzyć.
Że się obrzask[26] pokaże w źle chowanym winie,
105Nie likwor temu winien, ale złe naczynie.
Trafia się płód odrodny, choć cnotliwej matki,
A dzikich latorośli poziome ostatki[27]
Gdy ucina ogrodnik, drzewu to nie szkodzi.
Owszem, piękniej wybuja, lepszy owoc rodzi.
Rozum, UmiarkowanieJest granica, za którą przechodzić nie wolno.
110Mając porę, ochotę i sposobność zdolną[28],
Dociekajmy, co możem, co dociec się godzi.
CzasWiek nasz w wielu odkryciach dawniejsze przechodzi.
Dzień dniu prawdę obwieszcza, godzinom godziny;
Z pracy ojców szczęśliwe korzystają syny,
115A do zdatnego[29] rzeczy stosując użycia,
Nowe wiekom późniejszym gotują odkrycia”.
„Więc lepiej rzeczy idą, bo żywiej, bo sporzej”.
„Sądź, jak chcesz, może lepiej, może też i gorzej”.
Strona 1 z 1
Motywy w utworze
Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.