Okładka: Przestroga młodemu

Przestroga młodemu

Ignacy Krasicki

Brak ocen
Epoka
Oświecenie
Rodzaj
Epika
Gatunek
Satyra
Czytanie
ok. 5 min czytania
1
Wychodzisz na świat, Janie. Przy zaczęciu drogi
Żądasz zdania mojego i wiernej przestrogi;
Dam, na jaką się może zdobyć moja możność[1],
W krótkich ją słowach zamknę: miej, Janie ostrożność!
5
Wchodzisz na świat. Krok pierwszy stawić nie jest snadno[2],
Zewsząd cię zbójcy, zdrajcy, filuty opadną;
Zewsząd łowcy przebiegli, kształtną[3] biorąc postać,
Będą czuwać, jak by cię w sidła swoje dostać;
Wpadniesz, jeśli się pierwej dobrze nie uzbroisz.
10
Słusznie się więc twych kroków pierwiastkowych[4] boisz.
Rzadki na świat przychodzień, który by obfito
Nie zapłacił na wstępie oszukania myto[5].
UmiarkowanieStrzeż się, nie żebyś grzeszył zbytnim nieufaniem,
Roztropna jest ostrożność; Piotr szedł za jej zdaniem.
15
Średniej się drogi trzymał i tak kroki zmierzał,
Że ani zbytnie ufał, ani nie dowierzał;
Piotr ocalał i chociaż podejścia nie szukał,
Choć szedł drogą poczciwych, filutów oszukał.
A to jak? Tak jak ślepy; ten, gdzie się obraca,
20
Nim stąpi, kijem pierwej bezpieczeństwa maca.
Miej się na ostrożności, nikt cię nie oszuka.
Znajdziesz Pawła na wstępie, co przychodniów szuka;
Stary to mistrz i profes[6] w filutów zakonie,
Zna on nie tylko panów, ale psy i konie,
25
Układa się i łasi, powierzchownie grzeczny,
Z miny, z gestów poczciwy, uprzejmy, stateczny,
Temu rady dodaje, z tym się towarzyszy,
Tamtemu niby wierza[7], co od drugich słyszy:
Trwożny, czy kto nie patrzy, czy kto nie podsłucha,
30
Za wżdy ma coś w rezerwie i szepcze do ucha,
Rai, strzeże, poznaje i godzi, i rożni[8];
Korzyść, Pochlebstwo, ZdradaPrzeszli przez jego ręce szlachetni, wielmożni,
Przeszli, a z tych, co zdradnie całował i ściskał,
Żadnego nie wypuścił, żeby co nie zyskał.
35
Znajdziesz po nim Macieja, co już resztą goni.
Przechodzi dotąd wszystkich wytwornością koni,
Ekwipaż po angielsku[9], z francuska lokaje,
A choć do dalszych zbytków sposobu nie staje,
Choć nikt borgować[10] nie chce, przykrzą się dłużnicy,
40
Przecież Maciej paradnie jedzie po ulicy,
Przecież laufry przed końmi, Murzyn za karetą[11].[12]
Chcesz widzieć tajemnicę przed światem ukrytą?
Nauczysz się, bylebyś tym szedł, co on torem,
Bylebyś się pożegnał z cnotą i honorem,
45
Bylebyś czoło stracił[13], dojdziesz przedsięwzięcia.
Zbądź się wstydu, a język trzymaj od najęcia[14],
Korzyść, PochlebstwoCzołgaj się, a gdy podłość rozpostrzesz najdalej,
Dokażesz, że przed tobą będą się czołgali.
Zyskasz korzyść niecnotą; ale to zysk podły;
50
Nie tymi prawe szczęście obwieszcza się źrodły;
Strzeż się więc takich zdobycz[15], co czynią zelżywym. Młodość, NaukaJesteś w wiośnie młodości, w tym wieku szczęśliwym,
Co do wszystkiego zdatny. Do użycia wzywa
Rozkosz miła z pozoru, w istocie zdradliwa;
Uwdzięcza[16] bite ślady, lecz choć mile pieści,
55
Kładzie żółć przy słodyczy, ciernie z kwiaty mieści[17],
Omamia nieostrożnych zdradnymi kompany.
Będziesz na pierwszym wstępie uprzejmie wezwany
Od rzeszy grzeczno–modnej, rozpustnie wytwornej.
Tam się nauczysz w szkole przebiegłej, wybornej,
60
Jak grzecznie rozposażyć[18] zbiory przodków skrzętne,
A ślady wspaniałości stawiając pamiętne,
Niesłychanymi zbytki i treścią rozpusty
Zawstydzać marnotrawców i dziwić oszusty.
Nauczysz się, jak prawom można się nie poddać,
65
Jak dostać, kiedy nie masz, dostawszy nie oddać,
Jak zwodzić zaufanych a śmiać się z zwiedzionych,
Jak w błędzie utrzymywać sztucznie[19] omamionych,
Jak się udać, gdy trzeba, za dobrych i skromnych,
Jak podchlebiać przytomnym[20], śmiać się z nieprzytomnych,
70
Jak cnocie, gdzie ją znajdziesz, dać zelżywą postać,
Jak deptać wszystkie względy, byle swego dostać,
Jak wziąwszy grzeczną tonu modnego postawę,
Dla żartu dowcipnego szarpać cudzą sławę,
Jak się chlubić z niecnoty, a w wyrazach sprośnych
75
Mieszać fałsz z zuchwałością w tryumfach miłosnych.
Taka to nasza młodzież! Jesień, WiosnaPo skażonej wiośnie
Jaki plon, jaki owoc w jesieni urośnie?
Rzuć okiem na Tomasza: słaby, wynędzniały,
Dwudziestoletni starzec. Poszły kapitały,
80
Poszły wioski, miasteczka, pałace, ogrody,
Jęczy nędzarz, a pamięć niepowrotnej szkody
Truje resztę dni smutnych, co je wlecze z pracą[21]:
Taka korzyść rozpusty, tak się zbytki płacą.
Uszedłeś marnotrawców, wpadniesz w otchłań nową.
85
Kochanek, MiłośćCi to są, co z romansów zawróconą głową,
Bohatyry miłosne, żaki teatralni[22],
Trawią wiek u nóg bogiń przy ich gotowalni.
Westchnienia ich kunsztowne do Filidów[23] modnych,
Kaloandry[24] w afektach wiernych a dowodnych
90
Jęczą nad srogim losem, a boginie cudne,
Raz uprzejme, drugi raz dzikie i obłudne,
Czy się zechcą nasrożyć, czy wdzięcznie uśmiechać,
Dają im tylko wolność rozpaczać i wzdychać. Czas, Kobieta, Miłość, WolnośćStrzeż się matni zdradliwych, w które płochych mieści
Zbyt czuły na podstępy zawżdy kunszt niewieści;
95
Strzeż się sideł powabnych, w które młodzież wabią.
Choć sztuką zdradę skryją, pęta ujedwabią,
Przecież w nich wolność ginie, czas się drogi traci,
Zysk wdzięcznych sentymentów w cnoty nie bogaci;
A Filida[25] tymczasem, gdy ją statek[26] smuci,
100
Dla nowego Tyrsysa[27] dawnego porzuci.
Skacz ze skały, w miłosnych pętach niewolniku,
Albo siadłszy w zamysłach[28] przy krętym strumyku,
Gadaj z echem płaczącym na płonne nadzieje;
Twoja Filis[29] tymczasem z głupiego się śmieje.
105
Nie masz tego w romansach — ale jest na jawie;
KochanekKtokolwiek się tej płochej poświęcił zabawie,
Nie inszą korzyść żądań zniewieściałych zyska;
Czyli politowania wart, czy pośmiewiska,
Niech boginie osądzą. — Ty zważ, co cię czeka.
110
Boginie są, mój Janie; czcij je, lecz z daleka[30].
Nie, żebyś był odludkiem. KobietaZnajdziesz nawet w mieście,
Co umysł mając męski, powaby niewieście,
Szacowne bardziej cnotą niż blaskiem urody,
Mimo zwyczaj powszechny, mimo przepis mody
115
Śmią pełnić obowiązki, a proste Sarmatki[31],
Są i żony poczciwe, i starowne matki;
Romans je w obowiązkach nigdy nie rozgrzesza.
Z takich gniazd, jeśli znajdziesz, szukaj towarzysza;
I znajdziesz. Niech odszczeka, co je trzy rachował[32].
120
Nie będę ja zbyt ostrą satyrą brakował[33].
Są, a często, choć pozór przeciwnie obwieszcza,
W uściech płochość, a cnota w sercu się umieszcza. FilozofWojciech — mędrzec ponury, łapie młodzież żywą,
A najeżony miną poważnie żarliwą,
Nową rzeczy postawą gdy dziwi i cieszy,
125
Same wyroki głosi zgromadzonej rzeszy.
Za nic dawni pisarze, stare księgi — fraszki,
Dzieła wieków to płonne u niego igraszki;
Filozof, jednym słowem, i miną, i cerą[34],
Unosi się nad podłą gminu atmosferą,
130
Depce miałkość[35] uprzedzeń, a dając, co nie ma,
Stwarza nowy rząd rzeczy[36] i wiary systema.
Z daleka od tej szkoły, z daleka, mój Janie!
Powabne tam jest wejście, wdzięczne przywitanie,
Ale powrót fatalny. Rozum, Pobożność, CnotaZły to rozum, bracie,
135
Co się na cnoty, wiary zasadza utracie.
Ochełznaj[37] dumne zdania pokory munsztukiem[38],
Bóg, Cnota, Mądrość, Rozum, ReligiaWierz, nie szperaj, bądź raczej cnotliwym nieukiem
Niż mądrym, a bezbożnym. Tacy byli dawni,
Równie, a może więcej naukami sławni,
140
Przodki twoje poczciwe, co Boga się bali.
Co mogli, co powinni, oni roztrząsali,
Umieli dzielić w zdaniu, o czym sądzić można,
Od tego, w czym nauka próżna i bezbożna.
Na co rozum, dar boży, jeśli bluźni dawcę?
145
Mijaj, Janie, bezbożnych maksym prawodawcę,
Mijaj mądrość nieprawą. Ta niech tobą rządzi,
Co do cnoty zaprawia, w nauce nie błądzi,
Co prawe obowiązki bezwzględnie określa,
Co zna ludzką ułomność, w zdaniach nie wymyśla,
150
Co cię łącząc z poczciwym, staropolskim gminem,
Nie każe ci się wstydzić, żeś chrześcijaninem.

Motywy w utworze

Tekst i nagranie pochodzą z serwisu Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Podział tekstu na części udostępniamy na tych samych warunkach. Wesprzyj Wolne Lektury.