Wesele · Stanisław Wyspiański
AKT III
AKT III
SCENA I
Gospodarz
Chodzi tam i sam; zatrzaskując zamyka to jedne, to drugie drzwi, które ktoś od zewnątrz otworzy; wreszcie znużony położył się na zestawionych krzesłach, drzemiący. Pokój jest ciemny.
Wszystko już odtąd mówione półgłosem.
SCENA II
Gospodarz, Poeta, Nos, Pan Młody, Gospodyni, Panna Młoda
POETA
Spił sie, no!
GOSPODARZ
NOS
Do szklanki i do kochanki —
— chociaż nie — chociaż nie; —
rzecz mi się inaczej widzi,
3050coś mnie tak pod sercem rwie,
może z tego będzie co; —
wino, wódka — to nie to,
czynnik główny: …miecz.
GOSPODARZ
BrońMiecz — miecz, czynnik główny miecz.
POETA
PAN MŁODY
Szarpie sie.
NOS
Widzi mi się, jestem w lesie;
uciekają drzewa precz….
PAN MŁODY
NOS
PANNA MŁODA
To sie spił.
POETA
Ciekawa rzecz.
GOSPODARZ
PAN MŁODY
Własny ton, muzyka duszy;
ton, przez który dusza krzyczy.
POETA
Ciszej — czegoś sobie życzy.
NOS
POETA
Masz —
Artysta, Poeta, SztukaNOS
do Poety
GOSPODARZ
ze swego miejsca
Chłop, Pozycja społeczna, SzlachcicNOS
Chciałem, żebym w tłumie zginął,
żeby się tak zniwelować[389],
3090zanurzyć się po szczyt głowy
w ten świat zdrowy;
indywidualność zdusić,
do prostoty się przymusić,
ale cóż, kiedy natura
3095rozśpiewała moją duszę;
mimo żem chciał się pogłębić,
Choroba, Melancholia, Pijaństwo, Próżnośćna plan pierwszy wstąpić muszę —
czuję! psiakrew, serce czuję…
POETA
PAN MŁODY
Niebezpieczno,
ach, to już prawie szaleństwo.
GOSPODARZ
mrucząc
…A jednak i to… męczeństwo:
żyć z tą pustką w duszy wieczną.
NOS
POETA
Połóżże się na kanapie,
jak się wyśpisz, pójdziesz w tan.
NOS
Chłop, Szlachcic, TaniecTańcowałem z Morawianką,
nikt jej nie chciał w taniec brać,
3120przecie mnie na litość stać:
ona chłopka, a ja pan,
jak się prześpię, niech poczeka.
GOSPODARZ
majacząc
POETA
do brata
Coś się marzy — — ?
GOSPODARZ
I ja śpiący.
GOSPODYNI
do męża
Podź na łóżko, zgotowione[391].
GOSPODARZ
Nie — zostanę tu w fotelu.
ku Nosowi
Pijaństwo, PocałunekNOS
układa się na sofie; do Pana Młodego
Całowałem Morawiankę[392],
a trzymałem flaszkę w łapie;
flaszka mi się przechyliła
3135i czuję, że wino kapie;
szkoda wina; — w tym przyczyna,
że trzymałem flaszkę w łapie;
chciałem wyjąć korek, a tu
korek coraz na spód idzie;
3140myślę sobie, daj go katu,
wyciągnę korek za włos,
za włos długi Morawianki,
a ona poszła po szklanki;
no, ale się jakoś stało,
3145że wypiłem flaszkę całą
i… musiałem wypić włos!
i to mnie tak rozmarzyło,
żem się kochać począł naraz —
chcę całować drugi raz
3150i tutaj nowy ambaras,
bom runął jak, jak — jak głaz.
PAN MŁODY
Pamiętaj na drugi raz:
wprzód całować, potem pić.
POETA
Wprzódy zmarnieć, potem żyć.
GOSPODYNI
NOS
Tom te rom tom, tom, tom, tom…
PANNA MŁODA
Ostawcie ich, podźcie już.
Kondycja ludzkaPOETA
Ciekawy stan takich dusz.
PAN MŁODY
POETA
SenGdzie to człowiek chadza w śnie:
straszno tam, tutaj źle;
prawie co dzień myślę o tem:
jak to długo może trwać — ?
NOS
3165
Na ten temat myślę co dzień;
jak się wyśpię, powiem mowę —
chce mi się okrutnie spać,
najlepiej na ten temat śpię.
PAN MŁODY
Całe ciało zlane potem.
POETA
NOS
Czas, Przemijanie, WinoWieczność — czy tak rozumiecie — ?
Nieskończoność — hej, gdzieś, hej —
ty mi, panno, wina lej;
spłyniem, inni po nas przyjdą.
GOSPODARZ
NOS
Czas, Kondycja ludzka, PrzemijanieSpłyniem, inni po nas przyjdą;
uciekajcie, kysz, a kysz —
3180
après nous le déluge[394].
Nos zasypia na sofie, Gospodarz na fotelu i krzesłach i tak już śpiący obaj pozostają.
SCENA III
Chłop, Muzyka, WeseleCzepiec, Muzykant we drzwiach wejściowych
CZEPIEC
MUZYKANT
CZEPIEC
MUZYKANT
CZEPIEC
Psiekwie — mieście grać powinni[402].
MUZYKANT
CZEPIEC
Psiekwie — mieście grać powinni.
SCENA IV
Czepiec, Czepcowa
CZEPCOWA
CZEPIEC
Następ[405] — jo im sprawie lanie.
CZEPCOWA
Pojdze[406] do dom, boś ochlany.
CZEPIEC
CZEPCOWA
O cóz to ci — o cóz to ci?
CZEPIEC
Następ, ja im sprawie lanie.
CZEPCOWA
CZEPIEC
SCENA V
Czepcowa, Gospodyni
CZEPCOWA
Was[412] ta śpi.
GOSPODYNI
Mój ta śpi.
Młodość, WeseleCZEPCOWA
GOSPODYNI
Niech sie ta pocieszom z młodu.
CZEPCOWA
GOSPODYNI
Tak ta, jak ta, jak sie co da.
CZEPCOWA
GOSPODYNI
Tylo ozrywki w cały bidzie[424].
SCENA VI
Rachel, Poeta
Flirt, Kobieta, Literat, Poeta, Poezja, SztukaRACHEL
3230
Ach, panie, jak to piękna dla pana
chwila — ja panu oddana;
a że to tak przemija
i ani się pan coraz zbliża,
ani ja, bo ja wciąż nieśmiała.
POETA
RACHEL
A, ten pęd; a potem te głosy coraz cichsze —
coraz dalsze — i ta muzyka bliska,
i te wszystkie na sadzie zjawiska,
3240którem ja widziała —
a że to tak przemija;
że my się rozejdziemy
że się wzajem zapomniemy,
to jest, pan mnie zapomni,
3245i jak się Rachel oprzytomni,
to będzie marzyć
i może będzie smutna.
POETA
RACHEL
A jak struny sie jakie rozpękną
i zacznie grać ten żal.
POETA
RACHEL
POETA
RACHEL
A moja muzyka
serca — prawie miłość do pana
najszczersza — — ?
POETA
SCENA VII
Haneczka, Pan Młody
Chłop, Kłamstwo, Kobieta, Poeta, SzlachcicHANECZKA
Dziękuję ci, panie bratku,
tak mi dobrze było tańcować.
PAN MŁODY
Dobrze, kwiatku?
HANECZKA
PAN MŁODY
Dziecko?!
HANECZKA
PAN MŁODY
My jako poeci,
to nam, to niby uchodzi,
to się inaczej rozumie.
HANECZKA
PAN MŁODY
Wszystko dobrze, prócz całusów
HANECZKA
Całus nie jest żadną stratą.
PAN MŁODY
Drużbowie za głupi na to.
HANECZKA
PAN MŁODY
Nie trza, kwiatku!
SCENA VIII
Poeta, Maryna
Poeta, PoezjaPOETA
Coraz piękniej — pani sama.
MARYNA
Pięknieję w tej samotności;
pan już, widzę, przypiął skrzydła,
3295pan już upoetyzował chwilę
i dom cały, wesele i gości.
POETA
Tak — już wszelakie straszydła,
cały raj fantastyczności
zimaginowałem żywy.
MARYNA
POETA
MARYNA
Myślę właśnie,
co dalej z anielstwem począć —
że do wozu się koniki zaprzągnie,
3315my siądziemy — lokaj trzaśnie
z bicza — i wszystko…
POETA
Jak z bicza trzask zgaśnie.
MARYNA
No ale któż
ten ton tak wysoki uciągnie??
3320
Chłop, PatriotaTam poza mną, jak stałam
przy skrzypku — wysłuchałam:
mówili o Polsce chłopi
i mówili wcale rozsądnie i szczerze:
że tego, tamtego trzeba bić,
3325że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć,
że dłużej tak nie może trwać,
i, wie pan — jakoś temu wierzę,
że to było rozsądnie i szczerze.
POETA
Że jakby przyszło do czego…
MARYNA
POETA
Bo po co się to ciągle skarżyć biedy:
po co myśleć.
MARYNA
Rzeczywiście, po co —
POETA
A za popędem idąc…
MARYNA
POETA
Oni i my — my i oni,
na wyścigi — kto kogo przegoni!
MARYNA
A pan na Pegazie na chmurze.
Mnie się zdaje — że coś jest…
POETA
MARYNA
Tam — tu! — w całej polskiej naturze
przemiana.
POETA
Obserwacja?
MARYNA
Ja wróżę.
Poeta, Błądzenie, Szaleństwo, ŁzyPOETA
3345
Ach, wierzę pani, i ja też przemieniony,
a jeszcze sobie nie wierzę
i choć wszystko pani mówię szczerze,
to przed sobą prawdę własną kryję
i we mgle jakowejś żyję.
3350Tyle się podłości i głupoty
koło mnie wlokło jak psów,
czepiało się moich rąk,
czepiało się moich nóg;
z tylum już zawracał[431] dróg
3355dla mgieł, dla nocy, ciemności!
Oszaleć — bo wszędy[432] czuję
ten ustrój poetyczności
i wszystko we mnie tańcuje:
mgły i smutek, i podłości —
3360i na skrzydłach mi cięży
ciężar jakby cudzych łez:
ktoś płacze
i łzy się do mojej duszy
czepiły — skrzydeł nie ruszy
3365mój Duch, bo spętany.
Słyszałem, jakby gdzieś nad nami
w górze, czy u stropów, czy chmur,
ktoś rzewnymi płakał łzami.
MARYNA
POETA
Tam! tam gorze
jeszcze więcej — tam mnie porywa
ten sad, gdzie drzewa ogromnieją
3375i ponurość się rodzi straszliwa
z krzewów i pni, i liści — co rdzewieją
w ciemni, jak majaki
spokojnych Słowiańskich Bogów.
MARYNA
POETA
Poeta, Konflikt wewnętrzny, CierpienieTa myśl mnie boli: —
jest ktoś, co mnie wiąże do roli,
i ktoś, co mnie od roli odrywa;
3385jest ktoś, co mi skrzydła rozwija,
i ktoś, co mi skrzydła pęta;
jest ktoś, co mi oczy zakrywa,
i ktoś, co światło ciska;
jest jakaś ręka święta
3390i jest dłoń inna, przeklęta;
jest Szczęście, co się ze mną mija,
i Nieszczęście, które mnie tuli.
MARYNA
Że to pan wszystko tak pamięta,
że pan tym wszystkim tak się czuli.
SCENA IX
Czepiec, Kuba
CZEPIEC
KUBA
Dejciez[434] pokój, panie wójcie.
CZEPIEC
Nie kręć się tu pod nogami,
tu starszeństwo ino[435] sami.
KUBA
CZEPIEC
Co…?
KUBA
Wy macie pójść kajś[439] z nim.
tu wskazuje Gospodarza
CZEPIEC
wskazując
Z tym…
KUBA
wskazując
Co śpi.
CZEPIEC
KUBA
Na Moskali!
CZEPIEC
Co, ja z nim, z tym, co śpi — — ?!
KUBA
CZEPIEC
Jakiś bardzo znakomity pon,
jeźli[444] bary mioł jak piec.
KUBA
CZEPIEC
A ten pon — — ?
KUBA
CZEPIEC
KUBA
KońCZEPIEC
KUBA
Jak śnig, mliko[450],
a czaprak pozłocisty.
CZEPIEC
KUBA
Nik[451].
CZEPIEC
KUBA
Koń, SzczęścieNie wierzycie? — jest podkowa,
bo koń złotem był podkuty;
3445oddarła sie i jo naloz[454].
CZEPIEC
Gdzie jest?
KUBA
A oddałem zaroz,
a matuś schowali do skrzynie.
CZEPIEC
Schowali podkowę do skrzyni — ?
3450nikomu nie pokazali;
jak na dobrom gospodynie.
dobrze — to sie nawet chwali.
Ale Szczęście! — Jo już wim,
trza, żebyśmy poszli z nim.
3455Słuchaj, Kuba, pódź ty ze mną,
bo jest ciemno.
z gestem w stronę Gospodarza
Czekajcie! Rozmówiewa sie[457]!
SCENA X
Czepiec, Dziad
CZEPIEC
nastąpił we drzwiach na wchodzącego
A cóżeś za…!
DZIAD
CZEPIEC
Ni mocie ka[458]? W drodze stójcie?!
DZIAD
A strzeżcie sie — zmiłujcie sie —
tak sie rozpytujom chłopy,
jakby się co miało dziać:
3465chcom sie do żelastwa brać.
CZEPIEC
Stanie sie, co ma sie stać.
DZIAD
Jasiek cosi po wsi gonił
konno — w okna wszystkim dzwonił.
CZEPIEC
Czy ja spał, gdziem ja był!
DZIAD
SCENA XI
Czepiec, Gospodyni
GOSPODYNI
Mój ta śpi…
CZEPIEC
Wasz ta śpi…
GOSPODYNI
Tyla sie naciskoł, szumioł,
zwymyśloł het dookoła.
CZEPIEC
GOSPODYNI
A kto by ta co rozumioł?
CZEPIEC
To może co będzie — hę?
GOSPODYNI
CZEPIEC
Moze by nie było źle?
GOSPODYNI
Moze byście chcieli ś nim
konno lecieć?
CZEPIEC
Konno, gdzie — !?
GOSPODYNI
CZEPIEC
GOSPODYNI
Jo to wim?
CZEPIEC
Kto jak kto — ale jo!
SCENA XII
Radczyni, Dziennikarz
RADCZYNI
DZIENNIKARZ
Rad jestem
od głupstwa oderwać się chwilę.
RADCZYNI
Pańska praca: rzecz serio,
3495a pan takim przekreśla ją gestem,
tak ją wspomina niemile,
tę rzecz serio.
DZIENNIKARZ
RADCZYNI
Jednak Prawda — ?
DZIENNIKARZ
Nawet Prawdy cienia!
RADCZYNI
DZIENNIKARZ
RADCZYNI
Obyczaje, Zabawa, Pozycja społeczna, Literat— — A to pan bywa wiele — ?
DZIENNIKARZ
3510
Tak z nudy.
Człowiek się tak w młyn zamiele,
że bywam, i bywam wiele;
wist[466], partyjka, kolacyjka,
bliscy, dalsi przyjaciele.
3515Z biegiem lat, z biegiem dni
ten umarł, tamtego brak;
człowiek sobie marzy, śni,
a z nudów przywdziewa frak —
przyjechałem na wesele
3520i choć mi niejedno wspak,
jakoś, jakoś dobrze mi.
SCENA XIII
Radczyni, Panna Młoda
RADCZYNI
Małżeństwo, Pozycja społeczna, SłowoNo, moja ty urocza panno młoda,
jakże wy sobie będziecie żyli?
PANNA MŁODA
RADCZYNI
Ja wiem, że twoja uroda
niejedną trudność przesili,
żeś sobie młoda;
no, ale o czym wy będziecie mówili,
3530jak tak nadejdzie wieczór długi:
mówić się nie chce, trza przesiedzieć;
on wykształcony, ty bez szkół —
PANNA MŁODA
SCENA XIV
Panna Młoda, Marysia
MARYSIA
Cieszę się, a myślę sobie,
że ci będzie, siostro, żal.
PANNA MŁODA
Czego żal?
MARYSIA
Jakeś do pola ganiała
3540
jageś jesce była[470] mała
i ty, i Hanusia, i ja,
byłyśmy razem doma,
że ci sie zacnie[471] bez stajnie;
3545żeś kole niej wyrosła zwycajnie
i bez cały ty wsioski roboty[472],
bez tego harowanio;
że jak ty bedzies panią,
cieszę sie, a myślę sobie,
3550że ci będzie, siostro, żal.
PANNA MŁODA
Czego żal — —?
MARYSIA
PANNA MŁODA
Mało szkoda, krótki żal.
MARYSIA
A teraz ty sobie chwal,
rumień się teraz i pal;
3565ale tutok dusza sie ostanie
i tutok twoje kochanie,
a tam ci będzie samotno
i bez to ci będzie markotno,
i bez to ci będzie żal.
SCENA XV
Marysia, Ojciec
Córka, Ojciec, Małżeństwo, Wesele.MARYSIA
OJCIEC
Niech sie bawią, niech sie weselą;
tela tego, co te parę dni —
a potem, jak sie pobierą,
to już mnie do nich nic,
3575niech se ta na swoich żarnach mielą,
jako chcą — nie moje prawo.
MARYSIA
Ale tatuś nam pomogą z tą sprawą
grontów — do tej upłaty — ?
OJCIEC
MARYSIA
Wspomnienia, Zaręczyny, Śmierć, MążMoże byście byli więcej rad,
3585żebym za pana sie wydała,
jak mię to przed laty chcioł[479] — ?
OJCIEC
Ten, co umarł; — ostał swat,
boś sie przez Wojtka swatała,
i swat ciebie wzioł.
MARYSIA
OJCIEC
MARYSIA
OJCIEC
Idze[485] ku nim.
MARYSIA
OJCIEC
Potańcuj se.
MARYSIA
OJCIEC
Płaczesz — — ?
MARYSIA
Tak się w oczach mgli,
wszystko widzę coraz bladsze.
SCENA XVI
Poeta, Panna Młoda
POETA
Panna młoda — ze snu, z nocy?
PANNA MŁODA
POETA
Od miłości panna młoda osłabła.
PANNA MŁODA
— — — — — — — — — — — —
3625
Marzenie, Pieniądz, PoetaWe złotej ogromnej karocy
napotkałam na śnie diabła;
takie mi sie głupstwo śniło,
tak sie ta pletło, baiło.
POETA
PANNA MŁODA
POETA
Są tacy, co za to płacą;
że z jednego takiego bajania
można sobie powóz sprawić
3640i zestrojonego diabła,
i ogromnie wielu gapiów zabawić.
Ojczyzna, Polak, SenPANNA MŁODA
POETA
Po całym świecie
możesz szukać Polski, panno młoda,
i nigdzie jej nie najdziecie.
PANNA MŁODA
POETA
A jest jedna mała klatka —
o, niech tak Jagusia przymknie
rękę pod pierś.
PANNA MŁODA
POETA
— — — A tam puka?
PANNA MŁODA
I cóz za tako nauka?
Serce — ! — ?
POETA
A to Polska właśnie.
SCENA XVII
Poeta, Pan Młody
PAN MŁODY
POETA
Zapewne, noc to poślubna,
ta jest zawsze siłopróbna.
PAN MŁODY
3670
Trochę to, co inne jeszcze.
Ujęły mnie jakieś kleszcze
przestrachu, ogromne grozy.
Uląkłem się nagle prozy,
jaka jest we fantastycznym świecie:
3675że to, co jest tu przed nami żywe,
tak się nagle wiatrem zmiecie;
że my próżno wyciągamy ręce
do widziadeł — bo to są widziadła,
i tak mi fantazja zbladła,
3680bo już się była układła
do snu we widziadeł lesie.
POETA
A mnie to znowu teraz niesie
ten wicher z nocy.
Określiłbym to tak, że dusza pnie się
3685po skale stromej w górę
i wie — wie, że stanie tam!
Taka pewność sił, tę teraz mam!
PAN MŁODY
I to wszystko na żart — — ?
POETA
Arkadia, Sielanka, WieśPAN MŁODY
A trafiaj ty orły z proc,
ja wolę gaik spokojny,
sad cichy, woniami upojny:
żeby mi się kwieciły jabłonie
3695i mlecze w puchów koronie,
i trawa schodziła zielona,
kręciła się przy mnie żona,
żebym miał kąt z bożej łaski,
maleńki, jak te obrazki,
3700co maluje Stanisławski[495]
z jabłoniami i z bodiakiem
we złotawem słońcu takiem…
żeby mi tam było cicho, spokojnie,
a jeśli gwarno i rojnie,
3705to od brzęczących pszczół, błyszczących much.
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
SCENA XVIII
Poprzedni, Czepiec
Chłop, Pan, Szlachcic, Walka, PrzywódcaCZEPIEC
w kożuchu, z wielką kosą w ręku
A moi panowie tu.
PAN MŁODY
Kosa!
Jaka piękna.
CZEPIEC
PAN MŁODY
Prawda, ostro najeżona,
jak do bicia — cóż to będzie z tego?
CZEPIEC
POETA
Cóż to Czepiec mówią — czy do brata
jaka sprawa?
CZEPIEC
Ano właśnie: Sprawa.
PAN MŁODY
Rzecz ciekawa —
POETA
PAN MŁODY
Cóżeście to niby mieli,
żeście tak nagle wlecieli — ?
CZEPIEC
Ej, pon jakby ślepy, ślepiec;
nie do panam szedł.
POETA
CZEPIEC
Ważno kosa.
POETA
CZEPIEC
Aha, bratku, mom cie.
Juz sie obrazy skońcyły;
panom ino obrazy, płótna.
PAN MŁODY
CZEPIEC
Pańska ta za rezolutna;
pon sie na mnie skrzywiom, jak rzekę,
że my sie nie rozumiewa[496]
i na nic rozmowa nasa.
POETA
SCENA XIX
Poprzedni, Gospodarz
CZEPIEC
podszedł ku śpiącemu i szarpie go za ramię
Hej, hej, panie — — — !
Cóz to pon śpią, trzeba wstać,
trzeba się do czego brać.
GOSPODARZ
rozbudzony, z fotelu i z krzeseł, na których leży
CZEPIEC
przywierając drzwi do izby
Cicho,
nie potrza jej tu do rzeczy,
co chcę panu powiadać.
Chłop, Przywódca, Szlachcic, Sen, CzynGOSPODARZ
CZEPIEC
A tam ludzie sie szamocą
we wsi — tam sie garną, kupią;
może idą już — pon śpią!!
Zaspane ślipia.
GOSPODARZ
CZEPIEC
GOSPODARZ
A wam co się z kosą śni — — ?!
CZEPIEC
Mnie sie nie śni, wstawaj pon;
boć kum pono rozkaz wzion
jakiś ważny, najważniejszy,
3765i papiry, czy tam co.
GOSPODARZ
Ja, papiery, rozkaz, czyj?
CZEPIEC
GOSPODARZ
Zachodzę, zachodzę w głowę…
CZEPIEC
Tam w Krakowie już wszystko gotowe.
GOSPODARZ
CZEPIEC
Wy z nami!
GOSPODARZ
A wy wszyscy z kosami…?
CZEPIEC
Jak się patrzy, ostrzem tak.
GOSPODARZ
Jakiś znak?
POETA
Chłop, SzlachcicCZEPIEC
POETA
GOSPODARZ
Jakiś znak!
CZEPIEC
Panowie, jakeście som,
jeźli nie pójdziecie z nami,
to my na was — i z kosami!
GOSPODARZ
POETA
Wiecież, kto my!?
Co wy o nas wiecie — nic.
CZEPIEC
O, pon, widno, niewidomy;
widać, że nie znacie nas.
PAN MŁODY
CZEPIEC
GOSPODARZ
CZEPIEC
PAN MŁODY
A wy zaraz w rękę nóż.
CZEPIEC
A cóż czekać, cy jo tchórz?
GOSPODARZ
Kumie, miarkujcie się w słowie.
CZEPIEC
PAN MŁODY
Gębą toście bardzo harny[506].
CZEPIEC
POETA
A przecież się nic nie dzieje.
CZEPIEC
A toć przecie wciąż mówicie,
3835jeśli rozumiem co z tego;
ponoć nawet pierwsi wicie:
to rzecz wielka?
GOSPODARZ
Jaka?!
Konflikt, Marzenie, Poezja, SenCZEPIEC
Dnieje[510]!!!
POETA
PAN MŁODY
ku oknu
CZEPIEC
POETA
PAN MŁODY
Co za temat!
POETA
Chłopska krew
i ten jego pański gniew.
GOSPODARZ
Nas czekają? — Was czekają?
3865Zaraz — coś to — coś tu było,
co już o tym mnie mówiło —
lecz kto, jaki…
CZEPIEC
POETA
do brata
Liry brzęki po północy,
jakeś ty leżał w niemocy,
ja słyszałem.
PAN MŁODY
POETA
Z tego sadu, spod jabłonki,
ale sobie myślę: mrzonki —
może ktoś się ubrał w dzwonki?
GOSPODARZ
Chłop, Przywódca, SzlachcicCZEPIEC
POETA
wychodzi
I stąd widzieć, bo to z bliska;
trza zobaczyć.
SCENA XX
Pan Młody, Czepiec, Gospodarz
PAN MŁODY
CZEPIEC
A tam, panie, się rumieni;
na powietrzu słychać śpiewy.
PAN MŁODY
Wyście, Czepiec, w gorącości,
to wam się coś marzy, dzwoni.
CZEPIEC
PAN MŁODY
wybiega
Co tam znowu?
SCENA XXI
Gospodarz, Czepiec
GOSPODARZ
CZEPIEC
Psiakrew — — jo mom stać,
a tu ludzie chcom się rwać.
Podźcie, chłopcy — Kasper, podź!
Stańcie se tu kole proga.
Uchylił był drzwi nawołując; wchodzi dwóch parobków z nastawionymi kosami; z tych Kasper w stroju drużby. Stają na warcie: jeden przy drzwiach w głębi, drugi u drzwi weselnych.
SCENA XXII
Gospodarz, Czepiec, Parobcy
Kobieta, Mężczyzna, NaródGOSPODARZ
do Kaspra
CZEPIEC
Któż to u was był — no kto?
Jeźli mos pon w sercu Boga,
to sie z nami zgódź.
Chłop, Mądrość, SzlachcicGOSPODARZ
CZEPIEC
Pon se ino serce ziębi
tym myśleniem, sumowaniem:
boby sie pon usroł na niem.
SCENA XXIII
Poprzedni, Pan Młody
PAN MŁODY
we drzwiach
KASPER
u drzwi weselnych
Nie trza Jagi.
3930Tu sie ważne grajom sprawy;
podź ta pon, boś tu ciekawy,
ino nie trza żadnych bab.
SCENA XXIV
Poprzedni, Panna Młoda
PANNA MŁODA
szarpła[517] drzwi silnie i wchodząc odpycha Kaspra
PAN MŁODY
Cóż ci o to?
KASPER
PANNA MŁODA
Wyście wszyscy niewyspani,
w izbach swąd, a we łbie dym.
SCENA XXV
Poprzedni, Poeta
Przeczucie, WizjaPOETA
wbiegając
GOSPODARZ
POETA
Na chmurach się dziwy stroją.
PAN MŁODY
ku oknu
Z daleka już widać róż;
przypatrz się, tak oczy zmruż:
co za gra tych pierwszych zórz!
POETA
CZEPIEC
Widzioł pon!
SCENA XXVI
Poprzedni, Gospodyni
GOSPODYNI
wchodząc żywo
Słyszcie, chłopy, podźcie patrzeć,
3960jakieś wojsko w ogniu stoi.
Całe pole pod Krakowem
od tych kosisków się roi.
GOSPODARZ
Ha! — już stoją!
POETA
odbiegł, wiodąc za sobą Gospodynię
SCENA XXVII
Poprzedni, prócz Gospodyni i Poety
PAN MŁODY
Cóż wy tutaj?
PANNA MŁODA
ciągnie go ze sobą
Podź sie patrz:
dają znaki, dają znaki!
PAN MŁODY
Wybiegają obydwoje.
SCENA XXVIII
Poprzedni, prócz Państwa Młodych, Poeta
POETA
wraca szybko
Słyszałem w powietrzu wrzawę,
coś jakoby głosy, śpiew,
ale wiatru zimny wiew
w coraz inną dmucha stronę
3975i co było już widome,
już, zdaje się, pojawione,
staje się nagle znikome;
umilka i cichnie śpiew,
przestaje się chylić krzew…
SCENA XXIX
Poprzedni, Pan Młody
PAN MŁODY
wraca pędem
SCENA XXX
Poprzedni, Panna Młoda
PANNA MŁODA
wraca pędem
SCENA XXXI
Poprzedni, Gospodyni
GOSPODYNI
wpada
do Czepca
idźcież, kumie, haw[524] do sieni,
boście całom noc nie spali.
KASPER
SCENA XXXII
Poprzedni, wielu Chłopów z kosami i różną bronią, poubieranych jak do drogi
GOSPODYNI
CZEPIEC
Broń!!
Dejcie, matka, spokój dziś,
trza nam iść.
GOSPODARZ
POETA
do Gospodarza
Co, bracie,
w tobie się szamoce ból.
Przeczucie, WizjaPAN MŁODY
do Panny Młodej
Mgły się już rozwłóczą z pól;
będzie ranek śliczny — Jaga,
4015wczoraj były wichry, burza,
dzisiaj wszystko się rozchmurza,
moja duszo, jużeś moja.
POETA
do Gospodarza
Mnie się w nocy zjawił duch:
na nim była czarna zbroja;
4020napadł na mnie tak obcesem,
krzyczał słowa, takie słowa,
wytężałem cały słuch.
GOSPODARZ
do Poety, a słuchany przez wszystkich
Tak mi cięży, cięży głowa.
To powietrza ranny wiew.
4025Czy to prawda, bracie drogi,
że oni tam jakiś śpiew
napowietrzny słyszą gdziesi?
POETA
PAN MŁODY
Na niebie ruch.
GOSPODARZ
do Poety
Mówisz, żeś wytężył słuch —
bracie — skądś te słowa znam:
„wytężać — wytężać słuch”.
SCENA XXXIII
Poprzedni, Haneczka, Zosia
HANECZKA
do Pana Młodego
ZOSIA
A powietrze takie wonne…
HANECZKA
Gonitwy po niebie konne;
4040rycerze jacyś ogromni
stoją równo w dwa szeregi
i dalekim łanem drzewców
godzą na się wielkim pędem.
PAN MŁODY
Marzenie, SzaleństwoA to graniczy z obłędem,
4045tyle zwidzeń, dziwów tyle;
jak to człowiek z czego byle
wysnuje znaczące rzeczy.
Kobieta, MężczyznaHANECZKA
do Czepca
Ach, jaka to wielka kosa,
moiściewy, taka szczytna;
4050można by nią ciąć niebiosa
na płaty, jak sztukę płótna.
CZEPIEC
HANECZKA
Jacyście wy, moiściewi,
dajcie no mi ją do ręki.
CZEPIEC
GOSPODARZ
do Poety, a słuchany przez wszystkich
Sprawa, Sprawa!
Duch! — przez Boga — Duch — miarkuję:
Ta noc była: dziwna jawa —
4065miałem gościa — kto przeczuje? —
Była na dusze obława.
POETA
Widziałem rycerza w zbroi,
bracie, mówisz: Duch!
GOSPODARZ
STASZEK
który się przecisnął ku Gospodarzowi przez gromadę chłopów i bab w natłoku zebraną na izbie
Przyjechał, wim,
trzymaliśmy konia razem z nim;
koń był biały.
KUBA
tuż za Staszkiem
GOSPODARZ
Myśli zbieram, słuch naginam…
POETA
W siodle lira…
STASZEK
Dwa pistolce.
GOSPODARZ
CZEPIEC
do gromady otaczającej Gospodarza
Myśli zbira[532].
GOSPODYNI
O mój Boże, jakiś chory —
GOSPODARZ
WSZYSCY
Co ty mówisz, wszelki duch?!
GOSPODARZ
WSZYSCY
GOSPODARZ
Tego rana.
WSZYSCY
I cóż rozkaz — — ?!
GOSPODARZ
Wić posłana.
POETA
ku kosynierom
Boże, toście wy są z Wici?
CZEPIEC
STASZEK
Co sie szarpią, to kopała;
4110trzymaliśmy uzdki w łapach;
mnie i Kubie pyski sprała;
co za pon na takich śkapach!
GOSPODARZ
POETA
Lecieć?!
GOSPODARZ
Nie — tu w miejscu stać.
Czekać, jak zapieje kur,
wytężać, wytężać słuch,
4120aż się pocznie słyszeć ruch
od Krakowa na gościńcu.
GOSPODYNI
z drugiej izby
Tyle luda na dziedzińcu.
PANNA MŁODA
we drzwiach
Sami swoi!
GOSPODYNI
z drugiej izby
POETA
Jakaś złuda.
GOSPODARZ
Jakiś los.
POETA
PAN MŁODY
Jakiś błysk, jakiś dźwięk.
POETA
Jakieś serce krzyczy w głos.
CZEPIEC
A! pon słucho! A! pon zmięk!
POETA
Słuchać, słuchać, co to być ma — — ?
GOSPODARZ
POETA
Tętent konia.
HANECZKA
Kto przyjedzie?
GOSPODARZ
Nie tu, ale na gościniec
wjedzie stary lirnik siwy.
HANECZKA
GOSPODARZ
I przeżegna lirą niwy —
wtedy trzeba się pokłonić,
potem siąść na koń.
POETA
I gonić!
GOSPODARZ
POETA
CZEPIEC
Ma zapiać trzeci kur.
GOSPODARZ
Tak, na znak.
POETA
Te widma chmur
znaczą? — ?
GOSPODARZ
PAN MŁODY
Wzdęła się na chmurach wydma;
ucichło się, szumy zaszły.
POETA
Słuchać!
CZEPIEC
Słuchać.
HANECZKA
GOSPODARZ
Cóż…?
PAN MŁODY
u okna zasłuchany
Jakiś pęd, ile mój słuch —
szedł, lecz wplątał się w sad grusz;
drzewa go więżą.
POETA
wśród ogólnej ciszy
GOSPODYNI
szepce
Poklękali, luda tłum,
patrzajcie hań ku dworcowi.
PANNA MŁODA
z wykrzykiem
HANECZKA
między Gospodarzem a Czepcem; przez łzy
Czy on sam, czy jedzie społem
z kim — czy jest kto z nim? — ?
GOSPODARZ
POETA
Bracie, Duch!
GOSPODARZ
Natężać, natężać słuch.
HANECZKA
GOSPODYNI
Kaj?
PANNA MŁODA
Hań, daleko, słyszę.
PAN MŁODY
Gdzie?!
POETA
półgłosem
Spadły liście suche z drzew.
PAN MŁODY
szeptem
POETA
Zerwały się wrony dwie
ze sadu.
PAN MŁODY
Z ogrodu w sad.
PANNA MŁODA
Zajść do pola!
GOSPODARZ
HANECZKA
Cyt!
GOSPODYNI
śród milczenia
Może i słychać co — ?
POETA
rękę stulił przy uchu, głowę pochylił ku piersiom brata
Świt!
GOSPODARZ
Słychać, słychać…
POETA
pewny, z dłonią przy uchu
GOSPODARZ
Cicho!
PAN MŁODY
z uchem przy szybie okienka
Pędzi ktoś.
HANECZKA
zapatrzona przed siebie, osłaniając dłońmi twarz
ZOSIA
Tętni!
GOSPODARZ
Jedzie!
POETA
Goni!
CZEPIEC
cały w słuchu
GOSPODYNI
Tętni.
KASPER
Jedzie.
PANNA MŁODA
Dudni.
POETA
Pędzi! — — —
GOSPODARZ
4210
Duch, Marzenie, PrzywódcaCicho — świta, świta, zorze!
Prawie widno — to On — Boże!
On, On — cicho — Wernyhora. —
W pokłon głowy, prawda żywa,
Widmo, Duch, Mara prawdziwa.
POETA
PAN MŁODY
Tętni.
PANNA MŁODA
Jedzie.
GOSPODYNI
Tętni.
CZEPIEC
— Pędzi.
Wszyscy w nasłuchiwaniu, pochyleni ku drzwiom i oknu — w ogromnej ciszy, w przejęciu.
Anioł, Chłop, Marzenie, Matka Boska, SzlachcicGOSPODARZ
4220
— — — — — — — — — — — —
Słuchajcie, kochani, dzieci —
ażeby to była prawda:
że Wernyhora tam leci
z Aniołem, Archaniołem na czele;
4225że tej nocy, gdy my przy muzyce,
przy weselu, gdy my w tańcowaniu,
tam, kędyś, stało się tak wiele:
że Kraków ogniami płonie,
a MATKA BOŻA w koronie,
4230na Wawelskim zamkowym tronie
siedząca, manifest pisze[537]:
skrypt, co przez cały kraj poleci
i tysiące obudzi i wznieci. —
Słuchajcie, serce mi dysze,
4235ażeby to prawda była:
że Wernyhora tam leci,
a za nim tabunem konie!
PAN MŁODY
Coraz bliżej?
POETA
Klęknąć!!
CZEPIEC
GOSPODARZ
Strzymał, widać, z całych sił.
HANECZKA
w zachwyceniu
Gdyby to Archanioł był.
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wszyscy pochyleni, półklęczący, zasłuchani; silnie dzierżąc w prawicach kosy; to imając szable, ze ściany pochwycone; to znów jakieś flinty i pistolety; w tym zasłuchaniu jak w zachwycie duszy; dłoń do ucha przychylona. — Słychać było rzeczywiście tętent, który nagle bliski, coraz bliższy — tuż ustał — — słychać po chwili ciężkie kroki szybkie, gwałtowne, w sień, w drugą izbę, aże we drzwiach w głębi staje pierwszy drużba:
SCENA XXXIV
JASIEK
rozglądając się
Cóż wy — Hanka — Jaga — hej,
cóż wy — cóż to, Jaga — ej
— — — — — — — — — — — —
Cóż to, co to, czy zaklęci:
4250stoją wsyscy jak pośnięci;
słysta[538], Hanuś, Błażek, matuś,
panie młody, Czepiec, tatuś,
panie, cóż to — czy zaklęci;
stoją syscy[539] jak pośnięci;
4255— — — — — — — — — — — —
Aha; prawda, żywy Bóg,
przecie miałem trąbić w róg;
cyli mi sie ka[542] odwinoł —
4260kajsim zabył[543] złoty róg,
ostał mi sie ino[544] sznur.
— — — — — — — — — — — —
Z izby głębnej, od chwili, wszedł był, w tropy za Jaśkiem, kołyszący się słomiany Chochoł.
SCENA XXXV
CHOCHOŁ
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ci spadła czapka z piór.
JASIEK
CHOCHOŁ
Miałeś, chłopie, złoty róg,
miałeś, chłopie, czapkę z piór:
czapkę ze łba wicher zmiótł.
JASIEK
CHOCHOŁ
Ostał ci sie ino sznur.
JASIEK
CHOCHOŁ
Pod figurą ktosik stał[551].
JASIEK
Wybiega przez drzwi weselne, przeciskając się przez gromadę znieruchomioną; — słychać tupot jego kroków w sieni — to raz się zastanowi[552], to dalej biegnie; …w trop za nim kołysze się Chochoł, szeleszcząc słomą po potrącanych ludziach.
Od sadu, od pola, we świetle szafiru, co idzie jak łuna błękitna — głosy się cisną przedrannych ptasich świergotań; niebieskie to Światło wypełnia jakby Czarem izbę i gra kolorami na ludziach pochylonych w pół-śnie, pół-zachwycie. — Przeze drzwi w głębi wraca Jasiek i patrzy dokoła, i oczom nie wierzy, i coraz się słania od grozy.
SCENA XXXVI
JASIEK
Juz świtanie, juz świtanie —
tu trza bydłu paszę nieść,
trza rżnąć sieczki, warzyć jeść; —
jakże ja se rade dam,
4280oni w śnie — ja ino[553] sam — ?
— — — — — — — — — — — —
Syćko[554] tak porozwierane —
syćko z rękami na usach,
dech im zaparło w dusach;
4285jako drzewa wrośli w ziem,
jak tu, co tu radzić jem — ?
— — — — — — — — — — — —
Kajsim zabył złoty róg,
u rozstajnych może dróg,
4290copke strasny wicher zwiał
bez tom wiechę z pawich piór;
żebym chocia róg ten miał —
ostał mi sie ino sznur.
— — — — — — — — — — — —
4295Straśnie sie zasumowali,
tak im czoła zmarszczek spion,
jakby ciężko pracowali…
SCENA XXXVII
Przez drzwi głębne od chwili wsunął się był za Jaśkiem tropiący Chochoł; a teraz na skrzynię malowaną się wygramolił i ze skrzyni tak do drużby poczyna:
Czary, Sen, TaniecCHOCHOŁ
JASIEK
Tak sie męcą, pot z nich ścieko,
bladość lica przyobleko; —
jak ich zwolnić od tych mąk?
CHOCHOŁ
JASIEK
który był uczynił rzecz
Ka te kosy złożyć — — ?
CHOCHOŁ
W kąt.
JASIEK
ciska za piec drzewca
Nik ich ta nie najdzie stąd.
CHOCHOŁ
JASIEK
który był uczynił wszystką rzecz
Już ni majom[561] kos.
CHOCHOŁ
JASIEK
Już ich odszedł Smęt.
CHOCHOŁ
Już nie mają pęt.
JASIEK
Chytajom sie w tan.
CHOCHOŁ
Już nie czują ran.
JASIEK
MuzykaCHOCHOŁ
To drugi CZAR!
A zaklęte słomiane straszydło, ująwszy w niezgrabne racie[562] podane przez drużbę patyki — poczyna sobie jak grajek-skrzypek — i — słyszeć się daje jakby z atmosfery błękitnej idąca muzyka weselna, cicha a skoczna, swoja a pociągająca serce i duszę usypiająca, leniwa, w omdleniu a jak źródło krwi żywa, taktem w pulsach nierówna, krwawiąca jak rana świeża: — melodyjny dźwięk z polskiej gleby bólem i rozkoszą wykołysany.
JASIEK
jest teraz kontent a dziwuje się
Tyle par, tyle par!
CHOCHOŁ
Tańcuj, tańczy cała szopka,
a cyś to ty za parobka?
JASIEK
z ręką do czoła, jakby se chciał na ucho nasunąć czapki
CHOCHOŁ
w takt się chyla a przygrywa
PtakKogut pieje.
JASIEK
jakby tknięty, przytomniejąc
Jezu! Jezu! zapioł kur!
4345Hej, hej, bracia, chyćcie koni!
chyćcie broni, chyćcie broni!!
Czeka was WAWELSKI DWÓR!!!!!
CHOCHOŁ
w takt się chyla a przygrywa
JASIEK
aże ochrypły od krzyku
Chyćcie broni, chyćcie koni!!!!
A za dziwnym dźwiękiem weselnej muzyki wodzą się liczne, przeliczne pary, w tan powolny, poważny, spokojny, pogodny, półcichy — że ledwo szumią spódnice sztywno krochmalne, szeleszczą długie wstęgi i stroiki[565] ze świecidełek podzwaniają — głucho tupocą buty ciężkie — taniec ich tłumny, że zwartym kołem stół okrążają, ocierając o się w ścisku, natłoczeni.
JASIEK
Nic nie słysom, nic nie słysom,
ino granie, ino granie,
jakieś ich chyciło spanie…?!
Dech mu zapiera Rozpacz, a przestrach i groza obejmują go martwotą; słania się, chyla ku ziemi, potrącany przez zbity krąg taneczników, który daremno chciał rozerwać; — a za głuchym dźwiękiem wodzą się sztywno pary taneczne we wieniec uroczysty, powolny, pogodny — zwartym kołem, weselnym —
Kogut pieje.
JASIEK
nieprzytomny
CHOCHOŁ
nieustawną[566] muzyką przemożny
Miałeś, chamie, złoty róg….
— — — — — — — — — — — —
Strona 1 z 1 · 100% utworu
Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.