Wesele · Stanisław Wyspiański

AKT II

AKT II

Świeczniki pogaszone; na stole mała lampka kuchenna

SCENA I

Gospodyni, Isia[173]

GOSPODYNI

1440
DzieckoTrza rozbirać dzieci spać,
już północno godzina.

ISIA

Mnie sie nie chce spać,
pokil[174] bedom grać,
a tamte dziecka śpiom,
1445
niech se lezom[175], tak jak som.

GOSPODYNI

Chodź tu zaraz.

ISIA

Matusiu,
jesce ino w kółko raz;
przyjrzę im sie z komina.

GOSPODYNI

1450
Nie bedzies kcieć[176] jutro wstać;
z łóżka trzeba wyganiać,
a do łóżka trzeba gnać.

ISIA

ObyczajeNie, nie póde[177], matusiu,
zaroz bedom[178] cepiny[179],
1455
muse widzieć cepiny,
matusieńku, matusiu,
ino dziś, ino dziś.

GOSPODYNI

Ocy[180] ci sie przymykają,
ślipki ci sie mruzom[181].

ISIA

1460
Chciałabym być duzom[182]:
jak cepiny przypinają,
jak druhny słuzom.

GOSPODYNI

A przynieś tu lampę haw[183],
pozakołysz dziecko,
1465
dobrze mi sie spraw,
to pódzies[184] w kółecko.

SCENA II

Gospodyni, Isia, Klimina

KLIMINA

w drugiej izbie
Juz cepiny, juz cepiny,
podciez[185] tam, podciez juz,
na mężatki szyćkie[186] mus.
Obiedwie zaświecają małe łojówki i z płonącymi świeczkami w rękach idą ku Weselu, gdzie się odbywają oczepiny. Po ich odejściu chwilę Isia sama bawi się rozkręcaniem i przykręcaniem lampki i patrzy we światło. Północ bije na zegarze w izbie.

SCENA III

Isia, Chochoł

Czary, Sen, WizjaCHOCHOŁ

1470
Kto mnie wołał,
czego chciał —
zebrałem się,
w com ta miał:
jestem, jestem
1475
na Wesele,
przyjedzie tu
gości wiele,
żeby ino wicher wiał.
Co się w duszy komu gra,
1480
co kto w swoich widzi snach:
czy to grzech,
czy to śmiech,
czy to kapcan[187], czy to pan,
na Wesele przyjdzie w tan.

ISIA

1485
Aj, aj, aj — aj, aj, aj,
a cóz to za śmieć?!

CHOCHOŁ

Tatusiowi powiadaj,
że tu gości będzie miał,
jako chciał, jako chciał.

ISIA

1490
A ty mi się przepadaj,
śmieciu jakiś, chochole,
huś ha, na pole!

CHOCHOŁ

Tatusiowi powiadaj…

ISIA

Huś ha, na pole,
1495
głupi śmieciu, chochole!

CHOCHOŁ

Szepnij w ucho mamusie…

ISIA

Wynocha, paralusie![188]

CHOCHOŁ

Kto mnie wołał,
czego chciał…

ISIA

1500
A, słomiany nygusie,
wynocha, paralusie!

CHOCHOŁ

Ubrałem sie, w com ta miał,
sam twój tatuś na mnie wdział,
bo się bał, bo się bał,
1505
jak jesienny wicher dął,
zaś bym zwiądł, róży krzak,
a tak, tak, a tak, tak,
skądże bym ja sam to wziął…

ISIA

Idź precz, idź precz, na pole,
1510
huś ha, hulaj, chochole!

CHOCHOŁ

Kto mnie wołał,
czego chciał,
. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA IV

Marysia, Wojtek

MARYSIA

Odpocnijze[189] haw[190], Wojtecku,
1515
bo i jo tańcem zmęcona.

WOJTEK

O mojaś ty, serce, zona,
moja duszo, tak mi smutno
o ciebie — idź ta ku muzyce,
hulaj…

MARYSIA

1520
Tak se ta znów nie zyce,
żebym wystoć nie mogła
przy tobie.

WOJTEK

Nagle mi się zawróciło w głowie,
jakby twoje to wesele było,
1525
nuci
„ale nie nase, Marysiu,
ale nie nase[191]…”

MARYSIA

Podź[192] hań[193], przy dzieciach se siądź,
pośpij, zaśpisz bolenie.

WOJTEK

1530
W głowie mi sie zamrocyło,
inom ku muzyce wszed[194],
Wizjai tak mi sie uwidziło,
ze łazom koło nos cienie…

MARYSIA

Czarno figura po ścienie
1535
ze światła — o, patrzajże sie,
widzis, jak po wszyćkim goni — ?

WOJTEK

nuci
„Pilnuj, parobku, koni,
pon ci dziewuchę zgoni…”
Przystaw gęby, żonisiu.

MARYSIA

1540
Smęcisz czego — ?

WOJTEK

Marysiu!
Gdy oboje idą do alkierza w głębi, Marysia zabiera lampkę ze stołu. Izba pozostaje ciemna — tylko alkierz oświetlony i od weselnych drzwi smuga światła.

SCENA V

WIDMO

Miałem ci być poślubiony,
moja ślubna ty.

MARYSIA

Bywałeś mój narzeczony,
1545
przyrzekałeś mi.

WIDMO

Byłaś dla mnie słońce złote,
w moim domku zimno mnie.

MARYSIA

Mróz jakisi od wos wionie,
zimnem ubiór dmie.

WIDMO

1550
Ogniem, żarem lico płonie,
zaś krew w tobie wre.

MARYSIA

Miałam ci być poślubiona
i mój ślubny ty.

WIDMO

Maryś, Maryś, narzeczona,
1555
długie moje sny.

MARYSIA

Ka[195] ty mieszkasz, kaś ty jest[196]?
Jechałeś do obcych miest,
czekałam cie długo, długo
i nie doczekałam sie.
1560
Kaś ty jest, kajś ty jest,
gdzie ty mieszkasz, gdzie?

Grób, TrupWIDMO

Goniłem do różnych miest,
rozhulaniec, pędziwiatr,
ażem gdziesi w ziemię wpad,
1565
gdzie mnie toczy gad.

MARYSIA

O mój Boże, Boże mój,
to juz ciebie tocy gad.

WIDMO

Zwabiło mnie echo z Tatr,
otom jest, otom jest,
1570
zwabiły mnie głosy z chat,
do myśli mi przyszedł gest
przypomnieć się z dawnych lat;
Ciało, Duch, Kondycja ludzkadomek mój, podobnoś grób,
nie jestem wymagający,
1575
przeszedłem niejedną z prób,
ale żebym ja był trup,
nie wierz, Maryś, bo to kłam;
żywie Duch, żywie Duch,
wytężyłem cały słuch,
1580
zwabiły mnie głosy z chat.

MARYSIA

Ka twój grób, ka twój grób?
Pono gdziesi zadaleko,
nie dobiegnie, nie doleci.
Ona przesłania oczy ręką, on zaś jej, nagły, dłoń odrywa.

WIDMO

Łzy mnie palą, łzy mnie pieką,
1585
licho bierz grób mój;
otom jest, otom twój;
czy pamiętasz jeszcze dzień,
jak nas gruszy cienił cień,
tu w tym sadzie, na zieleni,
1590
śród połednia, śród promieni,
przy mnie stałaś: w dłoni dłoń — ?

MARYSIA

Dawno, dawno, tyle lat.

WIDMO

Skłońże ku mnie główkę, skłoń.

MARYSIA

Hańśmy stoli[197] w dłoni dłoń —
1595
szedł od ciebie swat[198].

MarzenieWIDMO

Dawno, dawno, tyle lat.

MARYSIA

Miałabym tylo wesele,
co jak dziś, jak to dziś.

WIDMO

Potańcujmy raz dokoła,
1600
potem zaś znów mus mnie iść.

MARYSIA

Som tu twoi przyjaciele,
ostań chwile.

WIDMO

Raz dokoła,
— — — — — — — — — — — —
1605
potem to już mus mnie iść:
mus mnie woła, mus mnie woła.

MARYSIA

Ano dziś nasze wesele;
raz dokoła, raz dokoła.

Grób, TrupWIDMO

Taki smutek idzie z czoła…

MARYSIA

1610
Takie zimno wieje z ust…

WIDMO

Przytul mnie do twoich chust,
przytul mnie do piersi, rąk…

MARYSIA

Nie chytaj sie moich wstąg,
taki wieje trupi ciąg.

WIDMO

1615
Kochaj…!

MARYSIA

Precz, nie sięgaj lic.

WIDMO

Nie broń mi się — nic to, nic…

MARYSIA

Zimnem dołu wieje strój,
ty nie mój, ty nie mój!

WIDMO

1620
Mus mnie woła, mus mnie woła,
raz dokoła…

MARYSIA

Stój, ach, stój!

SCENA VI

Marysia, Wojtek

WOJTEK

Maryś — jakoześ ty blado[199] — ?

MARYSIA

To światła sie takie kładą
1625
po twarzy…

WOJTEK

Trzęsiesz się cała.

MARYSIA

Uchyliłam drzwi i stamtąd powiała
jakaś zawieja — to nic —

WOJTEK

A to znów czerwoność do lic
1630
przyszła —

MARYSIA

Z twojego patrzenia;
Bieda, Małżeństwoprzytul mnie, Wojtecku, do siebie,
wole ciebie, wole ciebie.

WOJTEK

nuci
„Pójdze, Maryś, po niewoli
1635
na mój jeden zagon roli”.

SCENA VII

Stańczyk[200], Dziennikarz

STAŃCZYK

idąc
Ktoś się za mną włóczy wciąż.

DZIENNIKARZ

Ktoś przede mną ciągle stąpa.

Błazen, Ojczyzna, UpadekSTAŃCZYK

już był usiadł[201]
Domek mały, chata skąpa:
Polska, swoi, własne łzy,
1640
własne trwogi, zbrodnie, sny,
własne brudy, podłość, kłam;
znam, zanadto dobrze znam.

DZIENNIKARZ

Zacz kto? —

STAŃCZYK

Błazen.

DZIENNIKARZ

poznając
1645
Wielki mąż!

STAŃCZYK

Wielki, bo w błazeńskiej szacie;
wielki, bo wam z oczu zszedł,
błaznów coraz więcej macie,
nieomal błazeńskie wiece;
1650
Salve, bracie![202]

DZIENNIKARZ

Ojcze, Salve!
Szereg dobrych błaznów zrzedł,
przywdziewamy szarą barwę;
koncept narodowy gaśnie;
1655
gasną coraz te pochodnie,
które do hajduków ręku
przywiązane żarem płoną.
Skąpały, zżarły się świece,
a że do rąk przytroczone,
1660
więc jeszcze palą się ręce,
w tę samą zaklęte stronę. —
Trzeba by do służby narodu
błaznów całego zastępu;
palą się hajduki[203] w męce,
1665
z własnego bólu się śmieją;
gasną świece narodowe,
okropne rzeczy się dzieją,
śmiechem i szyderstwem biegu
obudzić, ośmielić zdolne
1670
serce spodlone, niewolne,
które naszą krew zaprawia.

Sen, UpadekSTAŃCZYK

A wolicie spać —

DZIENNIKARZ

To jedno!
Usypiam duszę mą biedną[204]
1675
i usypiam brata mego;
wszystko jedno, wszystko jedno,
tyle złego, co dobrego,
okropne rzeczy się dzieją.
MarzeniePatrzeć na przebiegi zdarzeń —
1680
dalekie, dalekie od marzeń,
tak odległe od wszystkiego,
co było wielkie w kraju;
że wszystko, co było, przepadło,
bezpowrotnie w mroku zbladło:
1685
to bajki o Trzecim Maju!
siostry i rodzinę całą;
ksiądz pokropił i poświęcił,
grabarze gruz przywalili;
1690
na stypie[206] się weselili
wesołością, co przeklina;
w pijaństwie duszę zabili,
a nie mogli zabić serca.
1695
Zostało serce, co woła,
spłakane u bram kościoła,
skrwawione u wrót świątyni
i jeszcze w męce okrutnej,
w czułej litości rozrzutnej
1700
samo siebie wini.

STAŃCZYK

Asan[207] jako spowiedź czyni,
spowiedź, widzę, cudzych grzechów;
duszę krwawi, serce krwawi;
1705
ale znać z Acana mowy,
że jest — tak — przeciętnie zdrowy;
jutro humor się naprawi. —
Gotów mi płakać najrzewniej,
rozczulać się cudzych grzechów,
1710
u bliskiego widzieć tramy[208],
zbrodnie, brudy, grzechy, plamy
i za swojego bliskiego
uczynić publiczną spowiedź. —
A! doprawdy! warte śmiechów —
1715
Może jeszcze rozgrzeszenie
wziąć kapłańskie z cudzych zbrodni —

DZIENNIKARZ

Ojciec, Ojczyzna, Syn, ZdradaWina ojca idzie w syna[209];
niegodnych synowie niegodni;
ten przeklina, ów przeklina —
1720
ród pamięta, brat pamięta,
kto te pozakładał pęta
i że ręka, co przeklęta,
była swoja[210]. — Rozbrat wieczny
duszy z ciałem[211], ciała z duszą;
1725
w nim się słabi kruszą —
miecz do walki obosieczny —
myśmy słabi. — Wielkość gniecie,
przekleństwo nosi na grzbiecie:
zbrodnie nosi, czarne kiry,
1730
szatę krwawą Dejaniry[212]
Wielkość: Zbrodnia; Małość: podła —
Jakaż nasza dzisiaj Wola?!
CzaryCzarodziejska dłoń ogrodła[213]
nasze pola.

STAŃCZYK

1735
Łzy ze źródła!
Tyle żalów o nieswoje!?
A cóż tobie niepokoje
tych, co w grobach leżą?
Myślisz — że się trupy odświeżą
1740
strojem i nową odzieżą —
a ty z trupami pod rękę
będziesz szedł na Ucztę-mękę
i jako potrawy żuł,
czym się tylko kiejś[214] kto truł;
1745
wsączał w siebie i pił,
czym tylko kto gdzie gnił;
czy to ma być twoja krew?!

DZIENNIKARZ

Morze, PtakMoja krew, moja krew —
czy ja wiem — okrzyk mew,
1750
gdy gonią ponad skały,
okrzyk mew osmętniały,
żałośliwy, straszny,
gdy od brzegu odbiegły daleko.
Morze ciche, strop się chmurzy,
1755
ale burza i orkan daleko.
Tylko głuchość i pustka bezmierna —
a tu skrzydła rozchwiane do lotu,
nie pragną, nie pragną powrotu
i wiedzą, że tam, gdzie dążą,
1760
wylądu szukać daremno;
Los, Śmierćprzekleństwu swojemu wierne,
lecą — i nie śmieją ustać,
aż krew do ust pocznie chlustać
ze znużenia — wtedy padną,
1765
łzą niepożegnane żadną,
bo śmierć ulga, ulga zgon.

STAŃCZYK

Zaśpiewałeś kruczy ton;
tobież tylko dzwoni w głuszy
pogrzebowych jęków dzwon?
1770
— — — — — — — — — — — —
A słyszałżeś kiedy, z wieży
jak dźwięczy i śpiewa On?

DZIENNIKARZ

Zygmunt, Zygmunt[215]

STAŃCZYK

Dzwon królewski: —
1775
Siedziałem u królewskich stóp,
królewski za mną dwór:
synaczek i kilka cór,
Włoszka[216] — a wielki chór
kleru zawodził hymny; —
1780
a dzwon wschodził.
Patrzali wszyscy w górę,
a dzwon wschodził —
zawisnął u szczytów
i z wyżyn się rozdzwonił:
1785
głos leciał, polatał,
kołysał się górnie,
wysoko, podchmurnie —
a tłum się wielki pokłonił.
Pojrzałem na króla,
1790
a król się zapłonił…
Dzwon dzwonił
— — — — — — — — — — — —

DZIENNIKARZ

A toć on nam tętni dziś,
jak grzebiemy[217], kto nam drogi;
1795
zwołuje nas, każąc iść
posłuchać kościelnych szumów,
w wielkim zamęcie rozumów,
w wielkim modlitew rozjęku,
On pan, ten dzwon królewski,
1800
nieustający w brzęku,
o pękniętym sercu:
nasz ton[218]. — Nad przepaścią stoję
i nie znam, gdzie drogi moje.

STAŃCZYK

Byś serce moje rozkroił[219],
1805
nic w nim nie najdziesz inszego,
jako te niepokoje:
sromota, sromota, wstyd,
palący wstyd;
jakoweś Fata[220] nas pędzą[221]
1810
w przepaść —

DZIENNIKARZ

Ty Wid!

STAŃCZYK

Ja Wstyd!!
Piekło wiem gorsze niż Dante[222],
piekło żywe.

DZIENNIKARZ

1815
Żyję w Piekle[223]!

STAŃCZYK

Społem w przepaść!

DZIENNIKARZ

Społeczeństwo!
Oto tortury najsroższe,
śmiech, błazeństwo —
1820
to my duchy najuboższe. —
„Społem” to jest malowanka,
„społem” to duma panka,
„społem” to jest chłopskie „w pysk”,
„społem” to papuzia kochanka,
1825
próżność, nadczłowieczeństwo —
i przy tym to maleństwo:
serce pęknione, co krwawi.

STAŃCZYK

Asan prawi —
jako najwalniejsi gębacze,
1830
odrośl od tych samych pni
z moich dni.

DZIENNIKARZ

Wolałbym już stokroć razy
policzone dni
niż ten bieg, bieg, pęd, gonitwa
1835
ku przepaści, otchłani, zawrotom!
Ach, kresu, ach, kresu lotom!
Stacza się sercowa bitwa,
opadam coraz na głazy,
mrze na ustach modlitwa,
1840
ach, kresu, ach, kresu lotom! —
Niechby się raz wszystko spali[224],
zetrze się, na proch się zsypie,
jak kolumny, na gruz się rozwali,
byśmy padli potruci
1845
jadami w pogrzebowej stypie;
niechajby się raz wszystko spali,
i te nasze polskie posty
dusz do polskich świętych[225],
i te nasze tęczowe mosty
1850
czułości nad pustką rozpiętych[226],
malowanki Częstochowskie[227]
w koronach — i wszystkie Wiary!
Nieszczęścia wołam!!

STAŃCZYK

Puszczyku[228]

DZIENNIKARZ

1855
Może by Nieszczęście nareście
dobyło nam z piersi krzyku,
krzyku, co by był nasz,
z tego pokolenia. —
Ach, Sumienia, Sumienia!
1860
Już było tych prawd bez liku
dla nas — Prawdy czy Fraszki??
Stoimy u polskich granic,
a mamy obecność[229] za nic,
od talentów zawisłe igraszki.

STAŃCZYK

1865
Puszczyku!
Zgrałeś się przy zielonym stoliku[230]
czy z kobietami w gorączce
opętałeś duszę mdłością
i w tej momentu palączce
1870
oślep gnasz we własne próchno.
A gdy na nie wichry dmuchną,
rozleci się zgasłe próchno,
zamurują się otchłanie
i krzyk i jęk, i wołanie
1875
zda ci się błazeństwem duszy,
które nikogo nie skruszy,
które zeżre siebie samo,
a trzewia mu gniciem cuchną. —
Serce, SprawiedliwośćZnam ja, co jest serce targać
1880
gwoźdźmi, co się w serce wbiły,
biczem własne smagać ciało,
plwać na zbrodnie, lżyć złej woli,
ale Świętości nie szargać,
bo trza, żeby święte były,
1885
ale Świętości nie szargać:
to boli.

DZIENNIKARZ

Tragediante

STAŃCZYK

Commediante[231],
dla ciebie błazeńska laska[232].

DZIENNIKARZ

1890
Piastujesz ją, piastun stary;
znasz tylko: status quo ante[233];
błazeństwo z tobą się zrosło.

STAŃCZYK

Oto naści[234] twoje wiosło:
błądzący w odmętów powodzi,
1895
masz tu kaduceus[235] polski,
mąć nim wodę, mąć.

DZIENNIKARZ

Fatum nas w obłędy wodzi:
u rozstajnych dróg zły Duch!
Tu moje rozstajne drogi;
1900
ty mój Duch-zły — demon, Szatan;
błazeństwem ja z tobą zbratan,
byłem ci duszą poswatan,
nim dusza stała się trup; —
a teraz mi pachnie grób,
1905
czuję trąd.

STAŃCZYK

Naści; rządź!
Masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.

DZIENNIKARZ

Nie chcę żadnych więcej prób.
1910
Serce miałem kiedyś młode,
porwałeś mi serce młode,
wlałeś jad goryczny w krew[236].
BłądzenieNie widzę, nie widzę dróg,
zaćmił mi się Bóg…

STAŃCZYK

1915
Fata pędzą, pędzą Fata —
Wielkość — Nicość — pusty dzwon,
serce strute —
uderzyłeś błazna ton:
moją nutę[237].
1920
Kłam sercu, nikt nie zrozumie,
hasaj w tłumie!
Masz tu kaduceus, chwyć!
Rządź!
Mąć nim wodę, mąć!
1925
Na Wesele! Na Wesele!
Idź!
Mąć tę narodową kadź,
serce truj, głowę trać!
Na Wesele! Na Wesele!
1930
Staj na czele!!!

SCENA VIII

Dziennikarz, Poeta

DZIENNIKARZ

Może z mętów się dobędzie człowieka;
może minie palączka i głód;
ot, kaleka ja, ot, ja kaleka:
każdy dzień piekielny trud.
1935
Młodość, PrzemijanieMłodości! wyrwi mię z cieśni[238],
oplatają mnie grzyby i pleśni;
o Młodości, jakożeś daleko,
a to jeszcze wczora, prawie wczora…

POETA

Cóżeś tak się rozżalił, rozpalił,
1940
czy cię jakie przemieniły cuda?

DZIENNIKARZ

A przeszedł tu koło mnie cień,
cień goryczy pełen wielkoluda
i ostawił mi laseczkę kaduczą[239].

POETA

Nie przeczę, że rozmyślania uczą,
1945
ale cóż tak sobie żalisz serce?

DZIENNIKARZ

Och, w okropnej jestem poniewierce;
po torturach mię duchowych włóczą,
więżą mnie konwenansowe szpangi[240]:
oto droga utarta do rangi,
1950
a ja gardzę, ja gardzę, ja plwam
na to wszystko, ze serca szczerego —
i nie zdołam rozerwać obroży,
a wstrętów coraz się mnoży
i cokolwiek słyszę, to mnie drażni.
1955
Przyjaźń farsą, Litość: kłam,
a słyszę, że gadają o przyjaźni.
Miłość farsą —
słyszę wkoło półszepty miłości.
Kłamstwo Szczerość, a widzę tu gości
1960
i muzyki słyszę swoje, polskie, nasze,
i po ścianach złożone pałasze[241],
obrazeczki, sceny narodowe.
To mnie drażni i męczy, i boli:
Czy my mamy prawo do czego?!!
1965
Czy my mamy jakie prawo żyć…?
My motyle i świerszcze w niewoli,
puchnąć poczniemy i tyć
z trucizny, którą nas leczą.
I tę naszą dolę kaleczą,
1970
widzieć i trupem gnić…

POETA

Rozżaliłeś się, działa muzyka,
to się koło widzeń zamyka
i działa na nerwy.

DZIENNIKARZ

Na nerwy!?
1975
Na nerwy działa te, na te sieci,
które mają duszę w uwięzi,
że gdy tak mi grają bez przerwy,
zdało mi się, że moja dusza
ze mnie wyszła i koło mnie świeci.

POETA

1980
Zdawało ci się — sam mówisz przez to,
że o jedno złudzenie więcej.

DZIENNIKARZ

PoezjaPoezjo! — tyś to jest spokojną sjestą[242];
chcesz mnie uśpić, znieczulić, zniewolić,
byle słówka nie wyrzec goręcej.
1985
Ach, nie ukrywaj — nie udawaj,
ty sameś w ogniu — to maska
ten pozorny spokój — to kłam.
A! ta muzyka tak brzęczy,
jak z ula dzwonienie pszczół —
1990
a my jak szerszenie:
to mi się rzuca do garła
ta duża wesołość narodowa,
to mi się rozszerza głowa
szumem, gwarnością, zawrotem
1995
i nawet mi jest wstrętny ból.

POETA

Daj rękę.

DZIENNIKARZ

Ech, daj mi pokój —
wyjdę za próg — jak wieje od pól…
Powietrza, powietrza!…

POETA

2000
Daj dłoń…

DZIENNIKARZ

Daj mi spokój!

SCENA IX

Poeta, Rycerz[243]

POETA

Upomina się o swoje Umarła.
Szumem, gwarnością, zawrotem
2005
idzie ku nam z powrotem;
jakaś Przemoc wrotom grobu się wydarła,
oto, słyszę, woła:

RYCERZ

Daj dłoń!!

POETA

Puszczaj!

RYCERZ

2010
Ty mój!

POETA

Puszczaj!

RYCERZ

Ty mój!!

POETA

Żelazem owita ręka,
żelazem zakryta skroń.

RYCERZ

2015
Zbieraj się, skrzydlaty ptaku,
nędzarzu, na koń, na koń,
przepadnie przekleństwo, męka!

POETA

Co mówisz, okropne widziadło,
na koń? — gdzie? — jak?
2020
Żelazna twoja dzwoni szczęka,
żelazna więzi mnie ręka.

RYCERZ

Na koń, zbudź się, ty żak,
ty lecieć masz jak ptak!
Bioręć w pętle.

POETA

2025
Na arkan mnie wiąże!

RYCERZ

Poznasz, ktom jest, gdy zaciążę —
Siła, Rycerz, Historiaty więzień mój, mnie służ;
biorę przemocą, Ja Moc:
za mną, przede mną
2030
ognia kurz;
po drogach, po których lecę,
drzewa się palą jak świece,
ciskają się błyskawice,
jak lecę, Duch:
2035
wytężaj, wytężaj słuch!

POETA

Puszczaj, przepadaj w Noc —
o, ręce, ręce martwieją…

RYCERZ

Ty mój!

POETA

Precz. —

RYCERZ

2040
Słysz grom…

POETA

Zatrzasnął się cały dom…

RYCERZ

Sen, Los, Poeta, ProrokA czy wiesz, czym ty masz być,
o czym tobie marzyć, śnić?

POETA

Sen, marzenie, mara, wid.

RYCERZ

2045
Jutro dzień! przede dniem świt!
Wiesz ty, czym ty mogłeś być?

POETA

Słowo, Widmo gończe!

RYCERZ

Zwiastun!!

POETA

Marzenie, RycerzGłos jak marzeń moich piastun;
2050
Rycerz, Widmo, urojenie
przyoblekło szatę żywą.

RYCERZ

Krew, WalkaKrwi, krwi pragnę, krwawe żniwo!
Wracam do dom w noc szczęśliwą,
w noc ponurych wichrów łkań.
2055
Niosę dań, orężną dań.

POETA

Wracasz do dom ze snów, z dali…

RYCERZ

Z dali, hen z zaświatów, z prochów. —
Przeszedłem ogień, co pali,
przeszedłem zapady[244] lochów.
2060
Ścigam, gonię, moc roztrwonię.
Niosę dań, orężną dań.

POETA

W noc ponurych wichrów łkań
wstajesz z lochów, z prochów, skał…

Historia, Obowiązek, Ojczyzna, RycerzRYCERZ

Na głos mój ty będziesz drżał:
2065
Grunwald, miecze, król Jagiełło!
Hajno[245] się po zbrojach cięło,
a wichr wył i dął, i wiał;
stosy trupów, stosy ciał,
a krew rzeką płynie, rzeką!
2070
Tam to jest!! Olbrzymów dzieło;
Witołd, Zawisza, Jagiełło,
tam to jest!! — Z pobojowiska
zbroica się w skibach przebłyska,
żelezce, połamane groty,
2075
drzewce powbijane do ciał,
z trupów zapora, z trupów wał,
rycerski zgotowiony stos:
Ofiarnica —
tam leć — tam chodź, tam leć!!!
2080
brać z tej zbrojowni zbroje.
kopije, miecz i szczyt[246]
i stać tam wśród krwi,
aż na ogromny głos
bladością się powlecze świt,
2085
a ciała wstaną,
a zbroje wzejdą
i pochwycą kopije, i przejdą!!!
Spiesz, tam leżą stosy ciał;
przeparłem trumniska wieko,
2090
czas, bym wstał, czas, bym wstał.

ŁzyPOETA

Łzy mnie pieką, łzy mnie pieką,
czymże bym ja tam być miał.

RYCERZ

Niosę dań, orężny szał.

Gotycyzm, GróbPOETA

Dech twój zimny, dech grobowy…

RYCERZ

2095
Patrzaj w twarz, patrz mi w twarz,
ślubuj duszę, duszę dasz.

POETA

Za przyłbicą pustość, proch;
w oczach twoich czarny loch,
za przyłbicą Noc;
2100
zbroja głuchym jękiem brzękła.

RYCERZ

Miecz, miecz, siła nieulękła;
patrzaj w twarz, patrzaj w twarz;
ty mnie znasz.

Rycerz, Śmierć, Upiór, WizjaPOETA

Ktoś jest?

RYCERZ

2105
Moc.

POETA

— — Przyłbicę wznieś!

RYCERZ

Rękę daj.

POETA

Duszę weź.

RYCERZ

Patrz!!

POETA

2110
Śmierć — — — Noc!

SCENA X

Poeta, Pan Młody

POETA

Potęga, wieczysta Potęga,
Moc nieprzeparta!!

PAN MŁODY

O czym mówisz — ?

POETA

Niedołęga
2115
byłem — a dzieła to mitręga
próżna — mgła nic niewarta.
Teraz naraz się koło mnie zapaliło
i gore — i piersi się palą;
zdaje mi się, że słyszę gdzieś górą,
2120
jak skały się padają
i w otchłań z łoskotem się walą.

PAN MŁODY

Będziesz sonet pisać czy oktawę?

Ojczyzna, Poeta, WizjaPOETA

Nie — przewiduję inszą zabawę;
poczułem na szyi arkan[247]
2125
Polska to jest wielka rzecz:
podłość odrzucić precz,
wypisać świętą sprawę
na tarczy, jako ideę, godło,
i orle skrzydła przyprawić,
2130
husarskie skrzydlate szelki
założyć,
a już wstanie któryś wielki,
już wstanie jakiś polski święty.

PAN MŁODY

Zajmujące.

POETA

2135
Ty tematem zajęty.

PAN MŁODY

Myślałżeś[248] ty co więcej
niż poemat?

POETA

Może ja to myślę goręcej
i w tej chwili to jeszcze się pali —
2140
jeszcze — a jutro się zawali
w gruz ten pożarny gmach.
A! chciałbym wstąpić w to Piekło
Ach!

PAN MŁODY

Rozpalony.

POETA

2145
Piekło żywe
w tej chacie, w zaklętym dworze:
Piekło gorze!

PAN MŁODY

A to coże?!

SCENA XI

Pan Młody, Hetman, Chór

Pieniądz, Szlachcic, ZdradaCHÓR

Hej, panie, panie Branecki[249],
2150
nie żałuj grosika, nie żałuj[250],
pocałuj się z nami, pocałuj,
nie żałuj dukacika, nie żałuj,
dajże[251] go nam z tej kieski!

HETMAN

Ha, szatańce, sztab moskieski[252],
2155
znajcie pana, bierzcie złoto,
nie stoję ja pan o złoto;
piekielna mnie dziś gospoda:
hulaj dusza, z wami zgoda.

CHÓR

Hulaj dusza, z nami w zgodzie,
2160
potańcujemy w gospodzie;
pocałuj się z nami, pocałuj,
nie żałujta[253], hetmanie, kieski,
braliśta[254] pieniążek moskieski,
hej, hetmanie, hetmanie Branecki!!

HETMAN

2165
Bierzcie złoto, pali złoto.

CHÓR

Pali pieniążek moskieski?

HETMAN

Cierpienie, Kara, Szatan, ZaświatyPiekielna mnie dziś gospoda:
diabły moją piją krew;
szarpają mi pierś, plecyska,
2170
psy zjawiska, łby ogniska;
szarpają, sięgają trzew!

PAN MŁODY

Wojewoda! Wojewoda[255]!

HETMAN

Puszczajcie, litości!

PAN MŁODY

Jezu!!

SCENA XII

Pan Młody, Hetman

Upiór, Pan, Szlachcic, Kara, Piekło, PieniądzHETMAN

2175
Ha, przepadli kędyś diabli,
ktoś się doli ulitował;
rana jeno straszna boli — —
puste żale, mnie nie szkoda,
bo ja pan, piekielny pan,
2180
drwię z serdecznych ran.
Setkę lat przez puszczę gnam,
przez bór gonię, gęsty las,
przez ugory, łąki, błoń —
upałami bije skroń,
2185
młotami serce wali,
ogień wnętrzności pali — — —
Każ muzyce dla mnie grać,
mnie na Piekło stać.
Ja pan, ćwierć kraju mam w ręku,
2190
a jak kto po cichuteńku
powie „Jezus” — ja wolny na chwilę,
powietrzem się zasilę:
odetchnąłem piersią całą;
bierz ty, ile złota zostało,
2195
patrz, oto niecki[256],
diabli mi to kazali nieść;
co noc tak świeżych nasypią,
a sztabowi, czerńcy przeklęci,
krzyczą za mną: panie Branecki,
2200
nie żałuj; — krew moją chlipią — —
Masz!

PAN MŁODY

Hetmaniłeś ty, hetmanie,
chocia byłeś łotr,
i sam król był tobie kmotr[257];
2205
przewodziłeś, przewodziłeś,
a my dzisiaj w psiej niewoli:
nie hetmany, strzęp, łachmany, gruz;
duszę ziębi mróz;
ciebie ogień, ogień pali —
2210
przecz już nic nas nie ocali,
ani król, ani ból,
ani żale, ni płakanie,
hej, hetmanie, hej, hetmanie

HETMAN

2215
Czepiłeś się chamskiej dziewki?!
Polska to wszystko hołota,
tylko im złota;
trza było do bękartów Carycy[258]
iść smalić cholewki[259]:
2220
byłać ta we mnie cnota.
Asan mi tu Polski nie żałuj,
jesteś szlachcic, to się z nami pocałuj,
jesteś wolny!

PAN MŁODY

Bierz cię diabli.

HETMAN

2225
Gębuj, widzęś nie przy szabli[260].

SCENA XIII

Pan Młody, Hetman, Chór

HETMAN

Ścigają psy, kąsają psy.

CHÓR

Przeklęty ty, przeklęty ty.

HETMAN

Sursum corda[261], serce żreją —
serce mi wyjmują z trzew.

CHÓR

2230
Zaprzedałeś kraj, ty lew;
złotem pysk ci zaleją!
Złoty pan, weselny pan,
pójdźże w tan, pójdźże w tan!

HETMAN

Złoto pali, złoto war;
2235
sursum corda, wiwat Car!

CHÓR

Lejcie mu do pyska żar,
sięgajcie mu dłońmi trzew.

HETMAN

Piją krew, żłopają krew,
cielsko drą po kawale!

CHÓR

2240
Złoty pan, weselny pan,
Pójdźże w tan, dalej w tan:
na Weselu hula Śmierć,
garniec pereł, złota ćwierć,
zaprzedałeś Czortu kraj.

Polak, RosjaninHETMAN

2245
Żłopią krew Czarty Moskale,
sursum corda, wiwat Car!

CHÓR

Huś ha, huś — haj go, haj[262]!
Pójdźże w tan, dalej w tan!
Złoty pan! weselny pan!

SCENA XIV

Pan Młody, Dziad

PAN MŁODY

2250
Tyle się przewlekło mar
z okropnym śmiechem Piekła…

DZIAD

Cóż wam to? cóż wam to?
Czy was panna młoda urzekła?

PAN MŁODY

Oj, tu Diabły, ze samego Piekła,
2255
włóczyły przede mną człowieka,
ach, powietrza, tchu…

DZIAD

Cóż pon[263] ucieka?

SCENA XV

Dziad, Upiór[264]

DZIAD

za Panem Młodym
Miałem rzec, cosi miałem rzec:
Szczęść Boże przy weselu.

UPIÓR

2260
Przyjacielu, przyjacielu…

DZIAD

Krew, Woda, Upiór, Piętno, Chłop, MorderstwoKto! ty we krwi! precz, piekielny!

UPIÓR

Ja weselny, ja weselny,
dajcie, bracie, kubeł wody:
ręce myć, gębe myć,
2265
chce mi się tu na Weselu
żyć, hulać, pić.

DZIAD

Precz, przeklęty, precz, przeklęty.

UPIÓR

Dajcie, bracie, kubeł wody:
gębe myć, ręce myć…

DZIAD

2270
Krew na sukniach, krew na włosach…

UPIÓR

Nie pyskuj, nie powtarzaj. —
Już, już wiedzą o tym w niebiosach.
nuci
„A stało się to w Zapusty”.

DZIAD

Precz, przeklęty, precz, przeklęty.

UPIÓR

2275
Jeno ty nie przeklinaj usty[265],
boś brat — drżyj! ja Szela!!
Przyszedłem tu do Wesela,
bo byłem ich ojcom kat,
a dzisiaj ja jestem swat!!
2280
Umyje się, wystroje się.
Dajcie, bracie, kubeł wody:
ręce myć, gębe myć,
suknie prać — nie będzie znać;
chce mi się tu na Weselu
2285
żyć, hulać, pić —
jeno ta plama na czole…

DZIAD

Cholera!

UPIÓR

Zaraza, grób.

DZIAD

Precz, precz, ty trup!

UPIÓR

2290
Widzisz, w orderach chodzę[266].

DZIAD

O! plamy na podłodze od nóg.

UPIÓR

To krew, obmyję próg,
dajcie ino, bracie, wody,
kubeł wody — gębe myć,
2295
suknie prać — nie będzie znać.

DZIAD

Przeklęty! Maryjo, strać!

UPIÓR

Gadu, gadu, stary dziadu,
trza się do roboty brać;
kubeł wody, gębe myć,
2300
nie bede próżno stać,
na Wesele, na Wesele,
podź[267] tańcować, bośma[268] brać.
. . . . . . . . . . . . . . . . . .

SCENA XVI

Kasper, Kasia, Jasiek

JASIEK

Kasiu —

KASPER

2305
Kasiu —

KASIA

Cóz ta, Jasiu?

JASIEK

Bo to widzis, Kasiu, że to —
tak mnie ciągnie bez pół[269].

KASPER

Pódź, Kasicko, ku mnie, cosi
2310
mom ci sepnonć[270].

KASIA

Co, że co — ?

KASPER

Radź, co z nami — ?

KASIA

Kiej na ogrodzie rosi.

KASPER

Kiejbyśmy[271] byli sami!…

JASIEK

2315
Kasper — idze[272] pod stodołę.

KASIA

Po co? — Idze ty.

KASPER

Wis[273], bracie,
idź ty pirwy[274] — namość słomę.

KASIA

Przyjdziewa[275].

JASIEK

2320
Cóz sie trzymacie,
lgnies[276] do niego — ?

KASPER

To sie zeń[277].

JASIEK

Do zeniacki[278] pirsy[279] leń,
a wpół chyci, zwyobraco.

KASPER

2325
Jest ta Kasie chycić[280] za co.

JASIEK

Juz bym do wos nic nie cuł —
ino ciągnie mnie bez pół.

KASIA

Przynieś wódki.

KASPER

Naści grosz.

JASIEK

2330
Zaros[281], juści racje mos,
lece!

SCENA XVII

Kasper, Kasia

Chłop, Flirt, Kobieta, MężczyznaKASIA

Powiedziałam tak na hece.

KASPER

Kasiu, dyć[282] to k'sobie[283] miło,
byśwa[284] poszli spolnie[285] ka[286].

KASIA

2335
Na ogrodzie sie zrosiło —
Pocałunekjak kces[287] gęby, na[288]

KASPER

Ino by najmilej było
k'sobie, Kasiu, byle ka.

KASIA

Juści[289], miło, Kaspruś — co?
2340
k'sobie —

KASPER

Ano —

KASIA

Juści…

KASPER

Zaś.

KASIA

Splezła mi się[290] wstązka kaś[291]

KASPER

2345
Wstązka od gorseta?

KASIA

Nie ta,
przewiązka spodnicki.

KASPER

Kabyśwa[292] pośli, Kasicko,
mojeś ty palące policki.
nuci
2350
„Ino mi się nie broń dziś,
jutro mozes sobie iść”[293].

SCENA XVIII

Kasper, Kasia, Nos

NOS

z flaszką i kieliszkiem
W twoje ręce.

KASPER

Podziękować.

PocałunekNOS

A dej Kasię pocałować.

KASPER

2355
W twoje ręce!

KASIA

Podziękować!

NOS

A teraz pocałuj z woli.

KASIA

Ej ta, cóz to — ?

NOS

Nie zaboli —
2360
Kasiu, dziwcze, co za dąs,
i on, i ja gołowąs[294];
chcesz go, to ci go nie bronię;
niedobrze ci w tej koronie.

KASIA

Pódzies pon, patrzcie go,
2365
ledwo przysed, juz by kcioł[295].

NOS

Adie, druhna, jak nie, to nie.

KASPER

Cało flaszkę bestia schloł.

SCENA XIX

Panna Młoda, Pan Młody

PANNA MŁODA

Och, mójeśty, juz nie mogę tańcować,
a tańce, nie chciałabym żałować
2370
jutro, że dzisiaj nie dosyć,
jak dzisiaj, że nie dość wczora,
ażem osłabła, aż prawie chora,
ino, że mi nie trza doktora,
ino tańca —

PAN MŁODY

2375
Jak paciorki różańca,
taniec jeden, jak drugi
jednaki,
a łańcuch taneczny długi,
do rana, a od rana do nocy.

PANNA MŁODA

2380
Pokiel[296] starcy piecywa i kołocy[297],
hulać, hulać w kółecko, tańcować…

PAN MŁODY

A pocałuj, bo będziesz żałować.

PANNA MŁODA

Tak ci mnie to granie tkliwi —

PAN MŁODY

Poczekaj, będziemy szczęśliwi —

PANNA MŁODA

2385
Mój ty Boże — !

PAN MŁODY

W jakim dworze;
postawimy se dwór modrzewiowy,
brzózek przed oknami posadzę.

PANNA MŁODA

Brzoza straśnie sybko pusco,
2390
het ściany we trzy roki ocieni.

PAN MŁODY

Będziemy se siedzieć w zieleni,
będziemy se siedzieć w maju[298],
we kwitnącym sadzie.

PANNA MŁODA

W paradzie.

PAN MŁODY

nuci
2395
„A jak będzie słońce i pogoda,
słońce i pogoda…”[299]

PANNA MŁODA

nuci
„Pójdziemy se razem do ogroda —
będziemy se fijołecki smykać…”

SCENA XX

Dziennikarz, Zosia

ZOSIA

Ach!

DZIENNIKARZ

2400
Aa! —

ZOSIA

Bardzo ciemno.

DZIENNIKARZ

Nie widno.

ZOSIA

Zmęczonam, wciąż w kółko, w kółko…

DZIENNIKARZ

I cóż? chłopy pani nie brzydną?

ZOSIA

2405
Nie wiem — nie; — patrzę na ludzi
jak na przeróżnych ludzi.

DZIENNIKARZ

A tak się serduszko budzi.

ZOSIA

Patrzę i usypiam serce;
to ładne — to bardzo górne,
2410
ale z tego co? — ja czuję,
muru głową nie przewiercę,
a jak widzę w lichej poniewierce
rzeczy górne i piękne, i czułe,
to mnie boli.

DZIENNIKARZ

2415
A ten ból przechodzi.

ZOSIA

A pan ma swoją bibułę[300],
żeby ból każdy przeszedł.

DZIENNIKARZ

Epidemia.

ZOSIA

Pan nie wierzy, co nieprzewidziane?
2420
OjczyznaA wie pan, ojczyzna to chemia;
serce, jak się czego uczepi,
to dynamit.

DZIENNIKARZ

Coraz lepiéj,
jeszcze jeden taniec w kółko,
2425
a edukacja skończona.

ZOSIA

Nie byłabym ja chłopu żona;
nikt mnie w śluby nie poprosi —
ale myślę, panie redaktorze,
że tam w tej wiejskiej komorze,
2430
w półblasku kuchennej lampy,
że tam mój taniec coś znaczy.

DZIENNIKARZ

Gdy sama to pani uznać raczy… —

FlirtZOSIA

Pan skąd się tu bierze?

DZIENNIKARZ

Ja się patrzę, lubię i nie wierzę,
2435
za to wierzę w panią.

ZOSIA

Za co?

DZIENNIKARZ

Za tę minkę, oczy, gest.

ZOSIA

Podobam się?

DZIENNIKARZ

W tym coś jest.

SCENA XXI

Poeta, Rachel

POETA

2440
To pani, o, proszę wejść.

PoezjaRACHEL

Idę za panem jak cień;
pan się może śmiać,
ale mnie się wymarzyło,
że się tu zaczyna coś dziać — ?

POETA

2445
Może — a w tej chwili na dworze
pani mi się z dala pokazała,
jak płomieniste widziadło.

RACHEL

Byłam w ten szal owita cała
i w świetle ode drzwi, ot tak.

POETA

2450
Noc nasze przeinacza widzenia.

RACHEL

Ja prawie że jestem w trwodze —
a wie pan, że się zwróciłam w drodze,
bo mi w poprzek ścieżki przeszła
jakaś osoba…

POETA

2455
To są ludowe baśnie.

RACHEL

Chodzą hałaśnie
w huczącym wichrze; pan widzi,
jaki się huragan zrywa,
jak świszczy i drzewa szamoce —

POETA

2460
Zatrząsł szybami; — Rośliny, Jesień, Strójpatrz pani,
czego nie dostrzegam w ogrodzie…

RACHEL

Tak bardzo ciemno…

POETA

Ktoś wyrwał krzew różany.

RACHEL

Czy ten, co był w słomę odziany?

POETA

2465
No ten chochoł.

RACHEL

Ktoś połamał? —
a myśmy, cośmy to chcieli
z nim — ?

POETA

2470
na lep poezji — i teraz
dwór się od poezji trzęsie;
odbywa się wielkie darcie
piór wszelijakiego drobiu:
grunwaldzkie duchowe starcie,
2475
lecą pióra orle, pawie, gęsie,
wnet ujrzymy husarię i króla;
zatrzęsło się tu ze wszech jak do ula.

RACHEL

W powietrzu atmosferyczna zmiana:
chata stała się rozkochana
2480
w polskości — właściwa skala:
żar, co się duchem udziela,
co się na powietrzu spala
jak garść lnu[301].

POETA

Sen, Noc, WieczórDawno nie miałem snu,
2485
jak ten wieczór, jak ta noc.

RACHEL

Przedziwna, przedziwna Moc,
te potęgi walczące, ten wiatr,
jakieś prastare siły.

POETA

Hen z Tatr
2490
przylatują ku mnie przypomnienia!
Skrzydeł! — nad ten las z kamienia
lecieć — w górę —

RACHEL

Na szczyty!

POETA

Walküra[302]!

RACHEL

2495
SenDzisiejsze sny,
po tej nocy nieprzespanej,
będą cudne — bo oczy patrzące
stały się figurami ludne,
które się niełatwo zatrzeć dadzą.

POETA

2500
Chodźmy patrzeć!

SCENA XXII

Gospodarz, Kuba

KUBA

Jakiś pon, jakiś pon
zsiadają z siwka w podwórzu;
koń ogromniec[303]

GOSPODARZ

Weźcie konia
2505
razem ze Staszkiem ku szopie;
podrzućcie co żryć.

KUBA

A pon musi wielgi być:
ubiory na nim czerwone,
siwa broda a lira u siodła,
2510
jak te dziady z Kalwaryje[304]
co nosą lirę u pasa.
Niech pon wyjdą w sień.

GOSPODARZ

Bania się z gośćmi rozbiła
w ten weselny dzień;
2515
kogóż ta ciekawość przywiodła?
Latarkę zaświeć! —

KUBA

Jak żyje,
jeszczem takiego Polaka
nie ujzoł[305]

GOSPODARZ

2520
Bo żyjesz mało;
jeszcze duża[306] takich Polaków ostało,
co są piękni.

KUBA

A kaz[307] się to wszyćko[308] kryje? —
O, zaroz[309] będzie latarka,
2525
ino sie przypiece siarka[310].

SCENA XXIII

Gospodarz, Gospodyni, Kuba

GOSPODARZ

Słyszysz, ponoś ktoś w gościnę,
jakiś jakby wielki gość…

GOSPODYNI

Tu drzwi zawrzes[311] — tam se gwarzcie[312],
jo[313] już mom[314] tych tańców dość;
2530
a cóż ty mos[315] za tęgom[316] minę,
coś ty jakisik[317] niepewny — ?

GOSPODARZ

Ino, matuś, zaś nie swarzcie[318]
ja tak dziś przy Weselu rzewny;
jakiś gość nie lada jaki…

GOSPODYNI

2535
Tu drzwi zawrzes, tam se gwarzcie.

GOSPODARZ

Kto to taki, kto to taki — — ?

SCENA XXIV

Gospodarz, Wernyhora[319]

WERNYHORA

Sława, panie Włodzimierzu,
zjechałem tu gość.

GOSPODARZ

Spocznij, Wasza Mość;
2540
żona stroi się w alkierzu…

WERNYHORA

Ostań, panie Włodzimierzu.

GOSPODARZ

Żona stroi się w alkierzu;
niespodziany gość,
właśnie była przy pacierzu,
2545
bo się dziecka[320] kładło spać.

WERNYHORA

Niechajże żona w alkierzu[321]

GOSPODARZ

Bo się dziecka kładło spać,
a ci nie przestają grać:
jak wesele, to wesele,
2550
to nie będą w miejscu stać;
ot, tu żona jest w alkierzu.

WERNYHORA

Niechajże[322] żony w alkierzu,
niechże tańcuje Wesele.
Siądźże, panie Włodzimierzu,
2555
mam Asaństwu[323] nowin wiele:
Pomówimy o Przymierzu.

GOSPODARZ

Ano proszę, bardzo proszę.

WERNYHORA

Siadaj.

GOSPODARZ

Siadam — zacny gość —
2560
bardzo proszę, bardzo proszę;
ceremonii dość.

WERNYHORA

Ja z daleka — hen od kresów[324],
konia zgnałem.

GOSPODARZ

Podły czas.
2565
A do wszystkich spadłych biesów,
toście tu są pierwszy raz;
któż was zwabił w taki czas?
A do wszystkich spadłych biesów,
żeście tak niespodziewanie
2570
w noc i na to weselisko
zechcieli tu, Ichmość Panie?

WERNYHORA

Z daleka, a miałem blisko
Weselei wybrałem Weselisko,
boście som tu jakoś wraz[325],
2575
i wybrałem Ichmość Mości
dom, gdzie ludzie sercem prości.

GOSPODARZ

Wasza Mość mieliście blisko,
serceście zobligowali[326]
myśmy sobie prości — mali.

WERNYHORA

2580
Z daleka, a miałem blisko;
ledwom wymienił nazwisko,
a zaraz mi pokazali
tacy chłopcy, rześcy, mali.

GOSPODARZ

Co to u nich serce z miską[327];
2585
przybieżali, powiadali,
czego nie zjęzykowali[328]:
że pan stary, że Dziad stary,
że Dziad z lirą, brodą siwą…

WERNYHORA

Ot, dziadzisko z siwą brodą.
2590
Dawnoż było w duszy młodo;
żeście sobie prości, mali,
toście wielkich krzywd nie znali. —
Chudobę[329] macie szczęśliwą.

GOSPODARZ

A ot, takie złote żniwo,
2595
złote pola — pokoszone —
wszystko błoto[330] — zadyszczone; —
sady ciche — kwitną, rodzą,
jedne z drugich same wschodzą:
złote żniwo, serce z miską;
2600
nie trzeba szukać daleko,
kiedy było jakoś blisko.
Pokażę waćpanu żonę.

WERNYHORA

Złote żniwo, serce złote:
jeszcze u was w duszy młodo,
2605
żeście sobie prości, mali,
toście wielkich krzywd nie znali. —
Może żona ma robotę — ?

GOSPODARZ

Żona stroi się w alkierzu,
chce się wydać urodziwa,
2610
że to gość niespodziewany,
każe zaraz podać piwa.

WERNYHORA

Zostaw, panie Włodzimierzu,
że to chwila osobliwa…

GOSPODARZ

Lepiej gwarzy się przy szklenie,
2615
że to z drogi, tyle[331] błoto;
lepiej gada się przy wenie[332].

WERNYHORA

Kiej[333] się nie rozchodzi o to;
że to chwila osobliwa,
możemy na osobności
2620
porozmawiać.

GOSPODARZ

Słucham Mości;
a to chwila osobliwa.
Wolnoć[334] spytać o nazwisko… — ?

WERNYHORA

Nie poznałeś — ?

GOSPODARZ

2625
Ktoś mi znany,
ktoś serdeczny, ktoś kochany,
ktoś, co groźny — dawny, stary,
jak wiek cały…

WERNYHORA

Dawnej wiary.

GOSPODARZ

2630
Ktoś mi znany, niespodziany…

WERNYHORA

i jęk dzwonów, i pioruny,
i rzeź krwawą, krwawe rzeki?

GOSPODARZ

A sen, sen jakiś daleki,
2635
jeszcze w uszach mam te dzwony —
mieszają weselne grajki:
jakieś stare dumy, bajki.

WERNYHORA

Jeszcze w uszach mam te dzwony
ponad ich weselne grajki:
2640
jęk posępny, jęk męczony,
tyle krwi rzezanych ciał;
ja tam był, przy trupach stał;
jeszcze w uszach mam te dzwony.
Patrzyłem się na lud święty,
2645
jako upadał przeklęty,
przekleństwami potępiony:
kiedy ojce klną na synów,
kiedy syny przeklną ojce,
takie jęczące ogrojce
2650
łez krwawiących, łez serdecznych
słyszałem w tych głosach wiecznych:
w głosach dzwonów jęk szalony —
jeszcze w uszach mam te dzwony.

GOSPODARZ

Dawne czasy — dawne wieki,
2655
a sen, sen jakiś daleki,
jęki przygłuszają grajki;
jakieś stare dumy, bajki.

WERNYHORA

Ja stałem w pożarnej łunie
na siwym, na siwym rumaku,
2660
czekając Bożego znaku.
Za mną piorun po piorunie
bije z chmur, przez niebo łyska.

GOSPODARZ

Rzecz daleka — taka bliska,
ktoś mi znany, niespodziany;
2665
ktoś, o którym jeszcze wczora
tylko we śnie, tylko w marze:
Pan-Dziad z lirą[336]

WERNYHORA

Wernyhora.

GOSPODARZ

Pan-Dziad z lirą — Wernyhora!
2670
Wy mnie znany — spodziewany,
Wy, o którym jeszcze wczora
tylko we śnie, tylko w marze:
jak owi dawni mocarze,
Wy na koniu, siwym koniu,
2675
poprzed dom mój, z wieścią.

WERNYHORA

Słowem!

GOSPODARZ

Wy ze Słowem — Wy ze Słowem!

WERNYHORA

Ja z Rozkazem.

GOSPODARZ

Rozkaz-Słowo!
2680
Dawno serce już gotowo[337]
tem wezwaniem piorunowem.

WERNYHORA

Słowo-Rozkaz, Rozkaz-Słowo;
dla serca serce gotowo.
Słuchaj, panie Włodzimierzu:
2685
oto chwila osobliwa,
pomówimy o Przymierzu.

GOSPODARZ

To jak ze snu prawda żywa,
chwila dziwnie osobliwa.
Jakiż rozkaz?

WERNYHORA

2690
Trzy zlecenia.

GOSPODARZ

Chwila dziwnie osobliwa:
żem niejako jest wezwany.

WERNYHORA

Roześlesz wici przed świtem[338],
powołasz gromadzkie stany.

GOSPODARZ

2695
To jak ze snu prawda żywa;
prawie że są wszyscy społem
u mnie przez to weselisko.

WERNYHORA

Ma być jawne, co jest krytem;
co dalekie było — blisko.
2700
Dziś u Waści weselisko;
prawie że są wszyscy społem;
roześlesz wici przed świtem;
niech jadą we cztery strony.

GOSPODARZ

Porozsełam[339] konno gońce,
2705
roześlę wici przed świtem;
Mąż, Żonazaraz się poradzę żony —
ona swoim chłopskim sprytem.

WERNYHORA

Niech jadą we cztery strony!
Bądź gotów, nim wstanie słońce.
2710
Skoro porozsełasz gońce,
zgromadzisz lud przed kościołem,
jak są zdrowi, prości, mali;
ażeby godność poznali,
Bogiem powitasz ich kołem,
2715
a wtedy przykaż im ciszą[340],
niech żaden brzeszczot[341] nie szczęknie,
Przywódca, Powstaniea skoro rzesza uklęknie,
niech wszyscy natężą słuch:
czy tętentu nie posłyszą
2720
od Krakowskiego gościńca — ?

GOSPODARZ

Wytężam, wytężam słuch.

WERNYHORA

Ja wiem, żeś jest Asan zuch
Od Krakowskiego gościńca
czy tętentu nie posłyszą,
2725
czy już jadę z Archaniołem[342] — ?

GOSPODARZ

Wytężam, wytężam słuch —
choćby i największy zuch,
jak to, co to, rozpoczęcie — —?

WERNYHORA

Słuchać ślepo, wierzyć święcie;
2730
ja wiem, żeś jest Asan zuch.

GOSPODARZ

Ja mam stanąć przed kościołem?
to jak we śnie prawda żywa.
Któż mnie darzy tym zaszczytem;
któż śle ku mnie dawne gońce:
2735
chwila dziwno[343] osobliwa.

WERNYHORA

Bądź gotów, nim wstanie Słońce.

GOSPODARZ

Wstaną kosy w słońca świcie;
będę gotów!

WERNYHORA

Przysiąż Słowo.

GOSPODARZ

2740
Rzekłem.

WERNYHORA

Przysiąż.

GOSPODARZ

Rośnie życie.
Czyli marą Wy widmową,
czyliś Waść jest upiór grobów,
2745
czy ty próchno, czy ty czarem,
żeś ze słowem przyszedł starem,
żeś na mnie użył sposobów
i co we mnie tajemnicą,
ty mówisz jak rzecz prawdziwą;
2750
jako żywo, jako żywo — !

WERNYHORA

Mówię Słowo — rzecz prawdziwą;
chwila, chwila osobliwa:
wybrałem dziś weselisko,
twój dworek, dróżkę, zagrodę. —
2755
Słyszysz, jaki wicher wyje!
Słyszysz, wielki deszcz się pluszcze!
Słyszysz, chrzęszczą wielkie drzewa
i jako trzaskają kuszcze[344]:
to tam moja drużba[345] śpiéwa,
2760
tysiąc koni grudy bije
ze złotymi podkowami!

GOSPODARZ

Jezus, zmiłuj się nad nami — — !

WERNYHORA

Leć kto pierwszy do Warszawy
z chorągwią i hufcem sprawy,
2765
z ryngrafem[346] Bogarodzicy;
kto zwoła sejmowe stany,
kto na sejmie się pojawi
Sam w stolicy — ten nas zbawi!

GOSPODARZ

Jako żywo, jako żywo;
2770
Waść mi takie dziwa prawi,
i to jako rzecz prawdziwą.

WERNYHORA

Wszystko święte, wszystko żywo:
z daleka, a miałem blisko;
wybrałem twój dom, zagrodę
2775
i wybrałem Weselisko.
Dźwięk, Czary, LosWaszmość rękę miej szczęśliwą:
Daję Waści złoty róg.

GOSPODARZ

Złoty róg.

WERNYHORA

Możesz nim powołać chór.

GOSPODARZ

2780
Bratni zbór.

WERNYHORA

Na jego rycerny głos
spotężni się Duch,
podejmie Los.
Daję w twoje ręce róg.

GOSPODARZ

2785
Dziękuj Bóg.

WERNYHORA

Waść masz porozsełać wici,
lud zgromadzić przed kaplicą.

GOSPODARZ

Jutro? — skoro się zgromadzą?
mają radzić? — co uradzą?

WERNYHORA

2790
Jutro: wielką tajemnicą,
jutro skoro się zgromadzą,
niech nie radzą, nic nie radzą,
jednoś[347] niechaj w ciszy staną.
Jutro wielką tajemnicą.
2795
A ty wstawszy bardzo rano,
skoro zejdzie pierwsze słońce.
ku drogom natężaj słuch.

GOSPODARZ

Jutro?!

WERNYHORA

Jutro!!!

GOSPODARZ

2800
Wszelki duch!!!

SCENA XXV

Gospodarz, Gospodyni

GOSPODARZ

Żono, słuchaj no, żonisia,
pódź no, Hanuś!

GOSPODYNI

Cóz takiego?!

GOSPODARZ

Osobliwy ten dzień dzisia,
2805
tyle naraz wiem nowego.

GOSPODYNI

A złego co, cy dobrego?

GOSPODARZ

A wiesz, mama, tyle tego,
że mi w głowie huczy, szumi;
kto zrozumi, kto zrozumi?

GOSPODYNI

2810
Cóz takiego, cóz takiego?
możeś chory, któż ten stary?

GOSPODARZ

Kto ten stary: — Wernyhora;
jeno nie mów to nikomu,
to ci mówię po kryjomu,
2815
i on był tu w tajemnicy.

GOSPODYNI

Ka[348] już posed[349] — — ?

GOSPODARZ

Precz odjechał,
bardzo ważne mówił rzeczy:
trza się zbierać.

GOSPODYNI

2820
A co tobie?

GOSPODARZ

Trza się zbierać, pasy, torby,
moja flinta, pistolety
i te szable wezmę obie — — !

GOSPODYNI

O Jezusie, jakieś borby[350]
2825
po nocy, gdzież to, cóż znowu — — ?

GOSPODARZ

Mam być gotów.

GOSPODYNI

Gwałtu, rety!
Ledwo stoisz, jesteś chory.

GOSPODARZ

Zaraz konno jechać muszę.

GOSPODYNI

2830
Jeszcze spadniesz ka[351] do rowu…

GOSPODARZ

Poprzysiągłem się na duszę;
konno muszę — — !

GOSPODYNI

Cary[352], zmory,
jakaś siła?!

GOSPODARZ

2835
Od tej pory
żyć zaczniemy — coś wielkiego!

GOSPODYNI

Chowaj Boże czego złego.

GOSPODARZ

goniec, zwiastun, Wernyhora!
2840
Tam! już jakaś wielka Zgoda.
Z daleka jechał, miał blisko —
koniec i początek Sprawy.
Kazał. — Słowo. Słuchać muszę,
zaprzysiągłem się na duszę.
2845
Jego siła mnie urzekła:
Duch narodu!

GOSPODYNI

Widmo z Piekła!
gwałtu, rety, jesteś chory,
cosi, gdziesi, kajsi, ktosi –
2850
piłeś duza[353].

GOSPODARZ

Duch ponosi!

SCENA XXVI

Gospodarz, Jasiek

GOSPODARZ

Jasiek!!

JASIEK

Pon co!?

GOSPODARZ

Sam tu![354]

JASIEK

2855
Juści!

GOSPODARZ

Siodłać konia, dosiądź szkapy,
pojedziesz zwoływać chłopy!

JASIEK

Jechać, teraz, trzeba — — ?

GOSPODARZ

Musi!

JASIEK

2860
Zagubię się w tej celuści,
wszędy straszne błotne chlapy.

GOSPODARZ

Aleś Jasiek, co przeleci!

JASIEK

Konia se odwiąze z szopy!

GOSPODARZ

Musi! Ważne rzeczy.

JASIEK

2865
Nasza[355]?

GOSPODARZ

Przeleć, przeleć w cztery strony;
pukaj w okna, zakrzycz „musi”;
niech tu staną przede świtem,
niech tu staną przed kaplicą
2870
chłopy z ostrzem rozmaitem.

JASIEK

Chłopy z kosą — dobra nasza!

GOSPODARZ

Dobędzie się i pałasza.

JASIEK

Że pon wojak — dobra nasza!

GOSPODARZ

Dobra nasza!

JASIEK

2875
Lecę duchem[356]!

GOSPODARZ

Tajemnica!

JASIEK

Chłopy z kosą!
Same wichry mnie poniosą!

GOSPODARZ

Niech przed świtem staną.

JASIEK

2880
Musi!!

GOSPODARZ

A nie słuchaj, choć czart kusi,
jeno prosto.

JASIEK

Swego nosa.

GOSPODARZ

Nim na wrzosy padnie rosa,
2885
zanim ptaki zaświergocą…

JASIEK

Lecę duchem.

GOSPODARZ

A leć z mocą!

JASIEK

Hej!

GOSPODARZ

wręcza Jaśkowi złoty róg, który otrzymał był od Wernyhory
Masz w łapę, to jest dar.

JASIEK

2890
Szczyre złoto, cóż to?

GOSPODARZ

Czar!
Owiń se o szyję sznur
i dzierż mocno cięgiem[357] róg.
Bacuj[358] u rozstajnych dróg[359],
2895
by cię jaki czart nie zmóg[360].
Nie chylaj się nigdzie po nic,
ino leć.

JASIEK

Do samych granic!

GOSPODARZ

Wróć, nim trzeci pieje kur[361];
2900
wrócisz, to se staniesz tu;
wtedy zadmij tęgo w róg,
to się taki wzmoże Duch,
jaki nie był od lat stu —
bo wszyscy wytężą słuch.
2905
Dźwięk, Czary, PowstanieIno[362] nie zgub, bo róg złoty,
bo go zseła[363] Jasny Bóg.

JASIEK

Wolę goreć w Piekle poty.

GOSPODARZ

Bez tego złotego dźwięku
wniwecz pójdzie cały ruch.

JASIEK

2910
Opasę sie.

GOSPODARZ

Nie szarp w ręku!

JASIEK

Hajże — !

GOSPODARZ

Leć, krakowski zuch!

JASIEK

który był wybiegł, wraca, chylając się za czapką porzuconą na podłodze
Moja copka[364] z pawim piórem.

GOSPODARZ

2915
Stawaj tu przed trzecim kurem.

SCENA XXVII

Gospodarz, Staszek

STASZEK

Cy pon słyszą, co sie dzioło:
teraz sie tak wicher wzdon[365],
jak odjechał stary pon.

GOSPODARZ

Toś ty przywodził starego,
2920
tego pana w delii[366], w pąsach?

STASZEK

Kiela[367] tego, tela[368] tego,
złote iskry miał na wąsach,
a ta delijo pąsowa,
to jak ogień, jak płomieniec,
2925
Końa koń diabeł, czart, odmieniec[369].

GOSPODARZ

Koń siwy, czaprakiem kryty,
czaprak tkany, rozmaity.

STASZEK

U siodła pistolców dwoje.

GOSPODARZ

I lira przez siodło zwisła.

STASZEK

2930
Wszystko jakbyście widzieli…

GOSPODARZ

Gdziesi, kiedyś coś widziałem…

STASZEK

Przy samiuśkim koniu stałem;
szkapa jak ogonem świsła —
skąd ta u niej tako siła —
2935
to pysk Kubie osmaliła.

GOSPODARZ

Kuba strzymał?

STASZEK

A, psiawiara,
nijak strzymać się nie dała,
ino het ogonem prała,
2940
żeśmy oba sie chycili
uzdek — aż i dosiadł Stary.

GOSPODARZ

Siadł, pojechał —

STASZEK

A cy cary,
koń — jak ony[370] nań sie zwalił,
2945
jakby wągle w nim rozpalił:
ogniem piernół[371], ogniem łysnął[372],
jak się naroz[373] bez płot cisnął,
mnie i Kubie pysk osmalił.

GOSPODARZ

A wszelki duch Pana Boga:
2950
na zegarze po północku.

STASZEK

Została zguba u proga…

GOSPODARZ

Zguba!?

STASZEK

podaje Gospodarzowi złotą podkowę
Na!

SzczęścieGOSPODARZ

Złota podkowa —

STASZEK

2955
Błyskotała sie na błocku[374].

GOSPODARZ

Wymowniejsze niźli słowa:
znak widoczny, oczywisty,
że zawitał gość ognisty
na stepowym siwym koniu,
2960
z lirą dzwoniącą u siodła:
orły, kosy, szable, godła!

SCENA XXVIII

Gospodarz, Gospodyni, Staszek

GOSPODARZ

Patrzaj, Hanuś!

GOSPODYNI

Scęście w ręku!

GOSPODARZ

Szczęście, szczęście znalezione.

GOSPODYNI

GOSPODARZ

Pod progiem na przysieniu[376];
szczęście w ręku.

GOSPODYNI

Cała złota,
o mistyrna tyz robota.
2970
Któż to zgubił? — Schować trzeba.

GOSPODARZ

Zwołać ludzi — spadło z nieba;
trza pokazać zgromadzeniu.

SCENA XXIX

Gospodarz, Gospodyni

GOSPODYNI

Ni ma cego — Scęście w ręku;
tego z ręki się nie zbywa,
2975
w tajemnicy się ukrywa,
światom się nie przekazuje:
Scęście swoje sie szanuje!

GOSPODARZ

Złota!

GOSPODYNI

Prawda.

GOSPODARZ

2980
Rzuć do skrzyni!
Prawdziwieś do ręki wzięła;
szczęście swoje się szanuje,
czyli Piekła dar, czy z Nieba —
aleć[377] jensze[378] szczęście moje.

Kobieta, MężczyznaGOSPODYNI

2985
Cóz ty godos[379], ja sie boje.

GOSPODARZ

skończyć nędzę — zacząć dzieła.

GOSPODYNI

Jakie dzieła, co za dzieła?
cóżem to ja nie pojęła?

GOSPODARZ

2990
Orły, kosy, szable, godła,
pany, chłopy, chłopy, pany:
cały świat zaczarowany,
wszystko była maska podła:
chłopy, pany, pany, chłopy,
2995
szable, godła, herby, kosy,
aż na głowie wstają włosy,
wszystko była podła maska
farbiona — jak do obrazka:
cały świat zaczarowany.

GOSPODYNI

3000
A cóż tobie, cy gorącka?

GOSPODARZ

Snuło się to jak gorączka,
jak gorączka na wulkanie,
jak szumienie na organie:
takie figury w koronie,
3005
tacy pyszni szlachta w herbie,
pałace, zamczyska, wille,
tabunami gnane konie,
sześciu paradników w tyle:
hulaj dusza bez kontusza
3010
z animuszem, hulaj dusza!!
ani zbili pan w koronie,
że stoimy gdzieś na szczerbie[380],
ani zbili[381] szlachta w herbie,
ani zbili chłop przy roli,
3015
czy tam kogo gdzie co boli:
wół przy roli, świnia w ganku —
hulajże, panie kochanku.

GOSPODYNI

Połóżże sie, boś pijany.

GOSPODARZ

Świat pijany, świat pijany,
3020
cały świat zaczarowany
puść mnie, ja mam jechać, muszę,
poprzysiągłem się na duszę.

GOSPODYNI

Gwałtu, rety!!!

SCENA XXX

Gospodarz, Gospodyni, Goście z miasta[382]

WSZYSCY

Co się dzieje??
3025
Co się stało?

GOSPODYNI

Ot, szaleje!

GOSPODARZ

Maska, Nuda, Pozory, MiastoWy a wy — co wy jesteście:
wy się wynudzicie w mieście,
to sie wam do wsi zachciało:
3030
tam wam mało, tu wam mało,
a ot, co z nas pozostało:
lalki, szopka, podłe maski,
farbowany fałsz, obrazki;
Szlachcicniegdyś, gdzieś tam, tęgie pyski
3035
i do szabli, i do miski;
kiedyś, gdzieś tam, tęgie dusze,
półwariackie animusze:
kogoś zbawiać, kogoś siekać;
dzisiaj nie ma na co czekać.
3040
Nastrój? macie ot nastroje[383]:
w pysk wam mówię litość moje.
pluje

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.