Chmury · Arystofanes

PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)

PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)

(510–626)
Kommation, śpiew chóralny.

CHÓR

Starość, NaukaDalejże śmiało naprzód z radosną odwagą,
Mężny człowieku!
Niechaj cię wiedzie szczęście, iże z tą powagą
680
Późnego wieku
Imasz[235] się spraw młodzieńczych, barwami młodości
Starca niedolę
Krasząc: mądrości
Ucząc się w szkole!

POETA

685
Widzowie, do was ja teraz[236]
Prawdy słowami przemówię
Otwarcie, prze Dyjonysa,
Bożyca[237], co mnie hodował!
Obym zwycięstwo tak zyskał,
690
Obym tak przez was był uznan,
Jak was uważam za widzów
I sędziów sztuki wytwornych,
Jak wierzę, iż ta komedia
Jest pośród moich najlepsza
695
I najprzedniejsza. Dlatego
Jam się pokusił powtórnie
Rzecz tę zastawić przed wami,
Wszak pracy misternej to dzieło.
A jednak owym tam błaznom
700
Dank[238] przysądzono przede mną:
Jam był niegodzien! Że na to
Wyście zwolili, o znawcy!
Wprost wam przyganiam[239] do oczu
Ja, co me trudy wam niosę!
705
Mimo to nigdy, z mej woli,
Nie rzucę was, sędzie wytworni!
Od chwili bowiem, gdy ludzie,
Co poją serca prawością,
Poklaski dali tu memu:
710
Skromnemu przeciw Porubcy[240],
— Wtedym był jeszcze wżdy dziewką,
Nijakoż było mi rodzić;
Toć podrzuciłem to dziecię;
Ktoś inny podjął miłościw,
715
Wyście zaś dali opiekę
I wychowali dostojnie! —
— Odtąd porękę mam świętą,
Że sąd wasz trafny, bezstronny.
Teraz więc sztuka ta moja,
720
Jakoby owa Elektra,
Przyszła tu patrząc, czy najdzie
Znawców tak samo życzliwych:
Jeśli ich ujrzy wśród widzów,
To pozna brata po włosach[241]!
725
Patrzcie zaś, jako jest skromna
Z urody: wszak nie przyszyła
Wisielca o łbie czerwonym,
Wałka ze skóry, by śmieszyć
Gawiedź uliczną i młodzież!
730
Wszakże nie szydzi z łysego,
Ni wodzi tańce błazeńskie.
Sztuka, Przemoc, ŻartNi żaden stary dziadyga,
Gdy wiersz wygłasza, nie bije
Palicą po łbie nikogo
735
Z aktorów, aby tą sztuczką
Zasłonić nicość dowcipu.
Nie skaczą w niej z pochodniami,
Nie wrzeszczą: oj, dadada!
W siebie i własną poezję
740
Dufna — stanęła przed wami!
Acz jestem takim poetą,
Kędziorów jednak nie trefię,
Nie oszukuję was, dając
To samo dwakroć lub trzykroć,
745
Lecz zawsze nowe idee
Wprowadzam pełne pomysłów,
Nic nie podobne do siebie,
Odrębne, zawsze dowcipne.
Jam to Kleona, gdy panem
750
Był bezgranicznym, w brzuch kopnął;
Nie byłem jednak tak czelnym,
By deptać powalonego.
Lecz tamci, kiedy raz jeden
Hyperbol kozła wywinął,
755
Już po nicponiu wciąż jeżdżą.
Ba — matkę jego kalają!
Oto nasamprzód Eupolis
Dał Marikasa na scenie,
Rycerzy moich małpując,
760
W sposób szelmowski, sam szelma;
Babsko pijane mu przydał
Dla sprośnych tanów: ten pomysł
Dawno już Frynich wprowadził,
Smok potem babę pożera.
765
Następnie na Hyperbola
Hermippos napadł ze sceny,
A teraz wszyscy już inni
Nań ujadają gromadą,
Każdy zaś musi tam wsadzić
770
Mą o węgorzach przypowieść[242].
Kto się więc śmieje z tych błazeństw,
Tego ma sztuka zawiedzie,
Lecz jeśli szczerze was cieszą
Pomysły moje i duch mój,
775
Dacie tym dowód na przyszłość,
Na zawsze — żeście rozsądni!

CHÓR

Strofa (Śpiew)
Niebem władnący bogów bóg,
Zeusie gospodnie[243] znijdź w ten próg,
Ciebie pierwszego zwę w mój chór!
780
I ciebie, o mocarny trozębu piastunie,
Ziem i fal słonych groźny opiekunie,
Wzywam w chór!
I ciebie, o chodzący w sławie ojcze mój,
Eterze święty,
785
Co wszystkim nam zesyłasz życiodajny zdrój.
Wzywam w chór!
I ciebie, rumaków słonecznych właście,
Co w ognia promieniach
Trzymasz niebios i ziem przepaście,
790
Wielki w bożych i w ludzkich wielki pokoleniach,
Wzywam w chór!

EPIRRHEMA (POBUDKA)

ARCYCHMURA PIERWSZA

O słuchacze cni, wytworni,
Raczcie skłonić ku nam uszy,
Wżdy o nasze ciężkie krzywdy
795
Żalim się przed wami z duszy.
Acz najwięcej z wszystkich bogów
Miastu temu dobra dajem,
Palnych ani płynnych ofiar
My, jedyne, nie dostajem.
800
My, co was, jak oczka, strzeżem!
Bo gdy wojnę — na agorze
Ot — tak z bzika — uchwalacie,
Grzmimy, lejem w tejże porze[244].
Owa, gdyście bogów wroga,
805
Paflagona, łupiskórę,
Wojewodą obierali,
Brwi zmarszczywszy — złe, ponure,
Zaczęłyśmy jawić wróżbę:
W blaskach ryczał grom po gromie.
810
Miesiąc[245] zboczył ze swych torów,
Nawet słońce swoje płomię[246]
Przydusiło[247], zaraz w siebie
Knot wciągnąwszy, i orzekło,
Że nie świeci, jeśli Kleon —
815
Wódz — i zaćmą się oblekło!
Wyście go i tak wybrali…!
Mądrzy mówią, że w tym grodzie
Rej bezgłowie cięgiem wiedzie,
Lecz bogowie w miłej zgodzie
820
Błędy i przecherstwa wasze
Pchną na gładsze tory snadnie[248];
Aby się i dziś powiodło,
Taka rada od nas padnie:
Gdyby tak Kleona kruka
825
Na kradzieży schwycić; gdyby
Dopaść nawet na łapówce
I zagłobić mu kark w dyby —
To znów, jako w dawne czasy,
Choćbyście co pobroili,
830
Łaska bogów szczęścia szalę
Ku nam zwróci i przechyli.

CHÓR

Antystrofa (Odśpiew)
Febie[249] mój, który dzierżysz łuk,
Kintu, podniebnej skały, róg,
Książę Delijski, rzuć — zejdź w chór!
835
I ty, szczęsna bogini, co złotą świątnicę
Rządzisz w Efezie, gdzieć Lidów dziewice
Dają cześć!
I ty, o boska ksieni nasza, przybądź w lud,
Pallas Ateno!
840
O pawęży[250] strażniczko, ty, co dzierżysz gród,
Aten gród!
Ty Bakchu, bożycu, książę parnaski,
Co łuną smolaków
Pośród Bakchantek siejesz blaski,
845
Wodząc delfickie pląsy przeświętych orszaków,
Przybądź w chór!

ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)

ARCYCHMURA DRUGA

Kiedyśmy się w drogę ku wam
Tutaj właśnie puszczać miały,
Księżyc spotkał nas w przestworach,
850
Dając do was odkaz[251] mały:
«Ateńczyków mi pozdrówcie
I Związkowych» — tak powiada —
«Lecz niech wiedzą, że się wściekam,
Bo dojedli[252] mi nie lada,
855
Acz ich wszystkich nie słowami,
Ale czynem wspieram godnie,
Każdy bowiem mniej o drachmę,
Już co miesiąc na pochodnie
Daje tak, że idąc wieczór
860
Na swą czeladź woła: »Dzieci,
Nie kupować mi pochodni,
Wżdy miesiączek cudnie świeci«.» —
Wypominał inne łaski,
Lecz wy nawet dni się jego
865
Nie trzymacie po dawnemu,
Nieład wnosząc do wszystkiego.
Mówił, że mu każdym razem
Grożą bogi już obuszkiem,
Kiedy minie ich biesiada
870
I w dom idą z pustym brzuszkiem,
Rozminąwszy się ze świątkiem
Wedle kalendarza daty[253],
Bo po sądach się włóczycie,
Gdy im trzeba bić obiaty[254]!
875
A tymczasem, gdy my, bóstwa,
Posty suszym w pewne doby,
Sarpedona czy Memnona
Opłakując dni żałoby,
U was kielich i śmiech dzwoni!
880
Za to na ten rok mianowan
Arcyksiędzem wasz Hiperbol,
Został z wieńca obrabowan
Przez nas, bogów! Niechże sobie
Zapamięta ten niecnota,
885
Jak to trzeba po księżycu
Naprawować[255] dni żywota!

SCENA XI

Sokrates, Wykrętowic, Chór.

SOKRATES

wychodząc z uczelni
Klnę się na Oddech, na Chaos, na Wiatry,
Że nie widziałem tak dzikiego chama,
Takiej ciemięgi, tumana i gapia,
890
Co, nim się kilku drobiazgów wyuczył,
Już ich zapomniał! Jednakże spróbuję
Wezwać go na dwór, tu — na światło dzienne.
bardzo głośno, zwrócony do uczelni
Hej! Wykrętowic! Sam tu, wynieś łoże!

WYKRĘTOWIC

odpowiadając z wnętrza
Cóż kiedy pluskwy ruszyć go nie dają!
Wykrętowic boso, tylko w chitonie, wynosi powoli i niezgrabnie tapczan nakryty baranicą.

SOKRATES

895
Żwawo! Kładź tutaj! Teraz czuj duch!

WYKRĘTOWIC

Baczę.

SOKRATES

Powiadaj, czego najpierw chcesz się uczyć
Z przedmiotów, których nie znasz jeszcze: rzeknij,
Czy chcesz o miarach, taktach czy imionach?

WYKRĘTOWIC

z werwą
900
O miarach, jużci. Co dopiero bowiem
Orznął mnie mączarz o dwie kwarcie[256] mąki.

SOKRATES

zniecierpliwiony
Nie to! Lecz którą z miar za najpiękniejszą
Mniemasz: potrójną czy poczwórną miarę[257]?

WYKRĘTOWIC

Ostatnią, bo też nie ma jako garniec[258].

SOKRATES

905
Człowieku, bredzisz!

WYKRĘTOWIC

Tak? Załóż się ze mną,
Że cztery kwarty mieści cały garniec!

SOKRATES

Niechże cię…! Jesteś dzik i tępa głowa.
Lecz może snadniej pojmiesz coś o taktach[259]?

WYKRĘTOWIC

910
Cóż to? Czy z taktów wypiecze się placek?

SOKRATES

Więc przede wszystkim już w obejściu z ludźmi
Będziesz wytworny, umiejąc rozróżnić
Każdy takt, czy to wojenny, czy daktyl[260]

WYKRĘTOWIC

przerywając, ze zdziwieniem
Daktyl?

SOKRATES

915
Tak, przebóg.

WYKRĘTOWIC

Przeć go znam.

SOKRATES

Więc opisz!

WYKRĘTOWIC

Po co? Wszak jadłem… no daktyl, jak daktyl.
Sokrates zaprzecza głową; wtedy pokazuje mu tak zwaną „figę”.
Gdym był chłopięciem, to brano za daktyl[261].

SOKRATES

z obrzydzeniem
920
Jesteś cham, tuman!

WYKRĘTOWIC

w pasji
A tyś co? Dziad, żebrak!
Tych bredni nie chcę się uczyć.

SOKRATES

Więc czegóż?

WYKRĘTOWIC

Jednej, jedynej rzeczy, kręcić prawem!

SOKRATES

925
Wpierw musisz innych rzeczy się nauczyć.
Któreż z czwórnogich męskie są z prawidła?

WYKRĘTOWIC

Dyć wiem, co męskie; jeszczem nie ogłupiał.
Byk, cap i baran, pies, kogut i gawron[262].

SOKRATES

ironicznie
A ślicznie, cudnie! Samicę też nazwiesz
930
Pewnie gawronem, tak samo, jak samca?

WYKRĘTOWIC

Jakoż to, jak to?

SOKRATES

No — gawron i gawron.

WYKRĘTOWIC

Tak, prawda, przebóg! Jako mam zaś mówić?

SOKRATES

«Gawron» na samca, na samkę «gawronka».

WYKRĘTOWIC

935
Gawronka?
uradowany
Dobrze, pięknie, klnę się Wiatrem![263]
Wiesz co? Już za tę jednę twoją lekcję
Sypnę ci mąki jęczmiennej w dzież hojnie.

SOKRATES

Patrz! Tu błąd znowu. «Dzież»[264] mówisz, toć żeńskie
940
Odmieniasz, jako męskie!

WYKRĘTOWIC

W jaki sposób?
Ja dzież przemieniam na męskie?

SOKRATES

Tak właśnie,
Jakbyś odmieniał Kleonyma.

WYKRĘTOWIC

ze zdumieniem
945
Jako?

SOKRATES

U ciebie jedno, czy dzież, czy Kleonym.

WYKRĘTOWIC

z urąganiem
Ależ Kleonym nigdy nie miał dzieży,
śmiejąc się
Wżdy ciasto miesił w kulistym moździerzu.
Na koniec jakże mam gadać?

SOKRATES

950
Chcesz wiedzieć?
Mówi się «dzieża» tak, jako «Sostrata».

WYKRĘTOWIC

Dzieża jak baba?

SOKRATES

Teraz dobrze mówisz!

WYKRĘTOWIC

do publiczności obrócony, mówi do siebie, jakby sobie wbijał w pamięć
Trza mówić dzieża i ta Kleonyma.

SOKRATES

955
Jeszcze ci trzeba nauczyć się, które
Są z imion własnych męskie, które żeńskie.

WYKRĘTOWIC

Wiem przecie, które żeńskie.

SOKRATES

Wymień kilka.

WYKRĘTOWIC

Lilia, Filinna, Klejgora, Demetria[265].

SOKRATES

960
Znasz jakie męskie imiona?

WYKRĘTOWIC

Tych krocie,
Jak Filoksenos, Melesjas, Amynias.

SOKRATES

Widzisz, ty drabie, wszak ci to nie męskie!

WYKRĘTOWIC

Te wam nie męskie?

SOKRATES

965
Nigdy w świecie. Jakże
Wołasz, spotkawszy, gdziekolwiek Amynię?

WYKRĘTOWIC

Jak bym miał wołać: «Hej, bywaj Amynio!»[266]

SOKRATES

Widzisz… wołałeś na babę Amynię!

WYKRĘTOWIC

Czyż on nie baba, co się boi wojny?
970
Uczysz wżdy tego, o czym wszyscy wiemy.

SOKRATES

pokazując na tapczan
Nie, przebóg! Teraz połóż się tu.

WYKRĘTOWIC

Po co?

SOKRATES

Masz tu wymyślić coś sam, samodzielnie!

WYKRĘTOWIC

ze wstrętem i strachem
Błagam cię, nie tu. Mamli[267] co wymyśleć,
975
To już na ziemi legnę, byle nie tu.

SOKRATES

Taki mój rozkaz!
usadza Wykrętowica przemocą na tapczanie, odstępuje na bok i staje w pozie ogromnie zamyślonej.

SCENA XII

Wykrętowic, Chór.

WYKRĘTOWIC

To ci los nieszczęsny!
Dziś mnie pchły, pluskwy, prusaki zagryzą!
Podczas następującego śpiewu rzuca się Wykrętowic na tapczanie, tocząc wojnę z pluskwami.

CHÓR

Strofa
Teraz podumaj i wiercąc się w kółko, nieboże,
980
Skupiaj twe zmysły,
A skoro wpadniesz w dociekań bezdroże,
Na inne przeskocz pomysły,
A sen przesłodki niech krąży, daleki
Od twej powieki!

WYKRĘTOWIC

985
Rety! Ratuj mnie w niedoli!

ARCYCHMURA

bardzo poważnie
Co cię dręczy, co cię boli?

WYKRĘTOWIC

Ginę, nieszczęsny! Z tego pielecha
Wyłazi, żre mię
To pruskie plemię!
990
Obgryzują żywcem boki,
Wysysają z cielska soki,
Wywlekają mądze z miecha,
Zadek rąbią:
Na śmierć trąbią!

ARCYCHMURA

995
Nie przesadzaj zbyt w lamentach!

WYKRĘTOWIC

Jak nie biadać, gdy duch w piętach!
Poszły grosze, poszło zdrowie,
Siły poszły i chodaki,
A tu spać mi nie da mrowie,
1000
Bo stąd źganie, stamtąd darcie:
Zeżrą mnie już wnet robaki
Wrzeszczącego, jak na warcie!

SCENA XIII

Wykrętowic, Sokrates, Chór.

SOKRATES

jakby ocknąwszy się z głębokiej zadumy, zbliża się nagle do Wykrętowica.
Cóż ty wyrabiasz, dlaczego nie myślisz?

WYKRĘTOWIC

Na Posejdona, myślę.

SOKRATES

1005
Nad czym? Gadaj!

WYKRĘTOWIC

Czy pluskwy ze mnie zostawią choć flaczek!

SOKRATES

Zdychaj tu, leniu!

WYKRĘTOWIC

Duszo moja, zdycham!

SOKRATES

Nie pieść się, ale łeb tu zaraz nakryj
1010
I wynajdź pomysł jaki okpiszowski[268],
Jakowyś wykręt!
Obwija mu głowę baranicą i wchodzi do uczelni, aby dać pozór[269] na innych uczniów.

WYKRĘTOWIC

gdy tylko Sokrates zniknął — wysunął głowę spod baranicy
Kroćset…! Któż wydębi
Z tych tu run owczych jaką myśl frantowską[270]?

SOKRATES

wychodząc od siebie
Trzeba popatrzyć, co on tam porabia?
do Wykrętowica, który głowę schował w tejże chwili
1015
Hola! — śpisz znowu?

WYKRĘTOWIC

głowę wysuwając
Na Apolla, nie śpię.

SOKRATES

Masz co?

WYKRĘTOWIC

Nic, przebóg!

SOKRATES

Nie masz nic, nic zgoła?

WYKRĘTOWIC

1020
Nic… oprócz tego kusia[271] w prawej ręce.

SOKRATES

z gniewem, plując
Natychmiast okryj łeb i wymyśl sposób!!

WYKRĘTOWIC

Jaki? Toć ty mnie wskaż go, Sokratesie!

SOKRATES

Sam naprzód wymyśl, co chcesz, samodzielnie!

WYKRĘTOWIC

zniecierpliwiony
Tysiąc już razy słyszałeś, co ja chcę,
1025
Żeby nie oddać procentów nikomu!

SOKRATES

Dalej, nakryj się; swą lotną jaźń szczypaj
I punkt po punkcie rozważaj zadanie
Podług systemu, punkt za punktem!

WYKRĘTOWIC

nakrywając głowę
Losie!

SOKRATES

1030
Ani truń teraz! FilozofGdy się myśl twa zwikła,
Rzuć ją na razie; po chwili wróć, natrzyj
Myślą w to samo: taksuj[272], kładź na wagę!
Milcząc czeka chwilkę.

WYKRĘTOWIC

Drogi, mój złoty Sokratku!

SOKRATES

Cóż dziaduś?

WYKRĘTOWIC

1035
Mam, mam już pomysł okpiprocentowy!

SOKRATES

Wyjaw go!

WYKRĘTOWIC

Powiedz, dobrodzieju…

SOKRATES

Cóż tam?

WYKRĘTOWIC

Gdybym tak wiedmę tessalską[273] podkupił
1040
I nocką ukradł miesiączek, a potem
Zawarł go szczelnie w puzdro okrąglaste
I jak zwierciadko schował za pazuchę?

SOKRATES

Cóż byś ty na tym zyskał?

WYKRĘTOWIC

Ba! i wiele!
1045
Przeć by już miesiąc nie wschodził na niebie,
Procentów płacić nie musiałbym.

SOKRATES

Jak to?

WYKRĘTOWIC

No tak: bo procent płaci się co miesiąc.

SOKRATES

Nieźle! Więc wtóre zadam rozmyślanie.
1050
Gdybyć skarżono o pięć talencików,
Jakbyś tej skardze zgrabnie kark ukręcił?

WYKRĘTOWIC

Jakby tu, jako? Nie wiem, trza pomyśleć.
Obwija głowę.

SOKRATES

FilozofNie kręć się wokół jednego systemu,
Lecz puszczaj w loty myśl w przestwór powietrza,
1055
Jak chrząszcza dzierżąc za nitkę u nogi!
Milczy przez chwilę.

WYKRĘTOWIC

wysuwa głowę
Mam ci już sposób świetny na twą skargę,
Sam przyznać musisz.

SOKRATES

Jakiż ten twój sposób?

WYKRĘTOWIC

Widziałeś kamień u tych olejkarzy,
1060
Taki prześliczny, przeźroczysty kamyk,
Co ogniem pali?

SOKRATES

A, szkło? Szkiełko takie?

WYKRĘTOWIC

Tak, szkiełko. Gdybych[274] takie szkiełko złapał,
I właśnie, kiedy pisarz skargę pisze,
1065
Z dala se stanął — o tak — popod słonko
I pismo do cna wysmalił ze skargi[275]?

SOKRATES

Na wdzięki Charyt[276], nieźle!

WYKRĘTOWIC

Jak się cieszę
Żem skręcił skargę pięciotalentową!

SOKRATES

1070
Dzielnie! Więc raźno rozwiąż mi…

WYKRĘTOWIC

lekceważąco
No — cóż ta?

SOKRATES

Sąd, SamobójstwoJakbyś zniweczył skargę i powoda[277],
Mając już przegrać wobec braku świadków?

WYKRĘTOWIC

Wróble już piszczą o tym.

SOKRATES

1075
Gadaj!

WYKRĘTOWIC

drwiąco
Owszem!
Gdy przedostatnią sprawę sądzą, zanim
Mnie wywołają, w te pędy się wieszam!

SOKRATES

To brednie!

WYKRĘTOWIC

1080
Klnę się na bogi, to prawda!
Wżdy nikt, gdy zdechnę, na sąd mnie nie pozwie!

SOKRATES

z gniewem
Drwisz sobie?! Precz stąd! Nie uczę cię więcej!

WYKRĘTOWIC

zrywa się z tapczana i przypada do kolan Sokratesa
Za co? Błagam cię, Sokratesie, daruj!

SOKRATES

Toć zapominasz zaraz, czego uczę:
1085
Mów, czegoś tu się najpierwej nauczył?

WYKRĘTOWIC

Już… zaraz mówię: najpierw… najpierw… było,
Co najpierw?… Aha! W czym się ciasto miesi…
Nie! Cóż to było?

SOKRATES

odwracając się z pogardą i gniewem
A niech ci kat świeci!
1090
Dziadu bezmózgi, stary trzopie[278], precz stąd!
Staje na boku i zamyśla się.

SCENA XIV

Wykrętowic i Chór.

WYKRĘTOWIC

Litości! Cóż ja, niebożątko, pocznę:
Zdechnę, jeśli się kręcić nie wyuczę!
zwraca się do Chóru błagalnie
O Chmury! Dyć wy dajcie mądrą radę!

CHÓR

Radzimy tobie tak, o siwa głowo:
1095
Maszli[279] ty doma[280] dorosłego syna.
Poślij go w zamian za siebie w naukę!

WYKRĘTOWIC

Mam ci ja synka pięknego, dzielnego,
Alić się nie chce uczyć! Wżdy co czynić?

CHÓR

I ty to ścierpisz!

WYKRĘTOWIC

1100
Ha — cóż; śliczny, bujny,
Krew to po matce pańska, ba, książęca!
Ale poń pójdę: nie zechce mnie słuchać,
Wyścigam z domu, dalibóg, na zawsze!
Do Sokratesa
Zaczekaj chwilkę na mnie, tu w tym miejscu.
Wykrętowic wbiega do swego domu.

SCENA XV

Sokrates, Chór.

CHÓR

Antystrofa[281] (Śpiew)
1105
Czy ty uznajesz, że przez nas, jedyne boginie,
Zdrój łask ci płynie?
Ten człowiek gotów na twe skinienie
Oddać swe całe imienie[282].
Widzisz, jako stumaniał i nos zadarł w górę?
1110
Więc teraz do woli drzyj skórę,
A spiesz się, bo taki narodek jest zmienny,
Jak wiatr wiosenny!
Sokrates wchodzi do swego domu.

SCENA XVI

Wykrętowic, Odrzykoń, Chór.

WYKRĘTOWIC

popychając przed sobą syna i gwałtownie fukając
Klnę się na Mgliska, dłużej cię nie trzymam,
Idź precz, precz lizać słupy Megaklesa[283]!

ODRZYKOŃ

1115
Narwaniec! Jaki szał nosi cię, ojcze?
Masz bzika, klnę się Zeusem na Olimpie!

WYKRĘTOWIC

wybucha śmiechem
WierzeniaPatrzaj! Zeus, Olimp! Ale też to bałwan;
śmieje się
Wstyd! Tyli[284] drągal… wierzy w jakieś Zeusy!

ODRZYKOŃ

Ty szydzisz z tego?

WYKRĘTOWIC

1120
Tak: zwłaszcza gdy widzę,
Żeś dzieciak, skoro wierzysz w tę starzyznę.
Lecz zbliż się do mnie, a dowiesz się więcej!
Powiem rzecz taką, że od razu będziesz
Uczonym — tylko nikomu ni słówka!

ODRZYKOŃ

1125
No — no — więc słucham.

WYKRĘTOWIC

Przysięgasz na Zeusa?

ODRZYKOŃ

Tak, papo!

WYKRĘTOWIC

Nauka, BógWidzisz, co znaczy nauka?
tajemniczo, na ucho
Zeusa już nie ma.

ODRZYKOŃ

zdumiony
1130
Któż zań[285] jest na niebie?

WYKRĘTOWIC

Toć hań Wir królem, Zeusa napędziwszy.

ODRZYKOŃ

Ach, cóż ty bredzisz?

WYKRĘTOWIC

Tak ci jest naprawdę!

ODRZYKOŃ

Któż ci to mówił?

WYKRĘTOWIC

1135
Sokrates z Niedowiar[286]
Oraz Chajrefont, co pchle ślady zliczył!

ODRZYKOŃ

Więc już do tegoś stopnia zbziczał, papo,
Że tym szaleńcom wierzysz?

WYKRĘTOWIC

bardzo gwałtownie, oglądając się z trwogą
Jak pies, breszysz[287]:
1140
FilozofZłych słów nie miotaj na tych cwanych ludzi,
Pełnych rozumu. Z nich dla oszczędności
Żaden się nigdy nie strzyże, nie goli,
Oliwą nie trze, po łaźniach nie myje!
Tyś mnie jak trupa obmył już za życia
1145
Z dudków: więc zaraz idź mi tam w naukę!

ODRZYKOŃ

Któż się co od nich nauczył dobrego?

WYKRĘTOWIC

Wątpisz? Co tylko mądrym świat nazywa,
U nich jest. Poznasz, jakiś sam gbur, głuptas.
Ba! Czekaj tutaj na mnie małą chwilkę!
Wbiega do domu Sokratesa.
Odrzykoń, Chór.

ODRZYKOŃ

pokazuje palcem na czoło i puka
1150
Bieda! Wszak papa zbzikował! Co robić?
Czy skarżyć, by go sąd uznał za bzika,
Czy bzik ten leczyć trzeba u trumniarza?
Wbiega Wykrętowic z gawronami w ręku.
Wykrętowic, Odrzykoń, Chmury.

WYKRĘTOWIC

pokazując jednego gawrona
Zobaczym teraz: jak go zwiesz, mój synku?

ODRZYKOŃ

To? Gawron.

WYKRĘTOWIC

pokazując drugiego
1155
Ślicznie. No, a to, jak się zwie?

ODRZYKOŃ

Gawron.

WYKRĘTOWIC

Tak samo? Oba? Jesteś śmieszny!
Otóż od dzisiaj masz tu ją nazywać
Gawronką, samca zaś tylko gawronem[288].

ODRZYKOŃ

1160
Gawronką? Takich uczysz się mądrości,
W dom uczęszczając tych panów nadludzi?

WYKRĘTOWIC

Ba, dobrze uczą, lecz com się nauczył,
Zawszem zabaczył[289]. Toć nie dziw, bom stary.

ODRZYKOŃ

opatruje go ze wszystkich stron
Przez to, jak widzę, zgubiłeś opończę?

WYKRĘTOWIC

1165
Nic nie zgubiłem, tylkom[290] przemędrował.

ODRZYKOŃ

A ciżmy, gdzież są, gdzieś je podział, ciapo?

WYKRĘTOWIC

«Na cel konieczny» dałem, jak Perykles[291].
Lecz raz już chodźmy! Co tam; słuchaj ojca,
Nie żałuj mienia! Pomnę ja, gdyś ongi
1170
Sześć lat miał dopierz[292] i ledwoś szczebiotał[293]
Za pierwsze grosze, co wziąłem za sądy,
Jam tobie wózek kupił w świątko Diasjów[294].

ODRZYKOŃ

Pójdę — bylebyś potem nie żałował.

WYKRĘTOWIC

Ładnie, że słuchasz!
krzycząc w kierunku pomysłowni
1175
Bywaj Sokratesie!
Sokrates wychodzi
Wychodź, przywiodłem właśnie do cię syna,
Choć się przeciwił!

SCENA XVII

Wykrętowic, Odrzykoń, Sokrates, Chór.

SOKRATES

protekcjonalnie
Boć to mleczak jeszcze:
Nie zna zagadnień w powietrzu wiszących.

ODRZYKOŃ

opryskliwie
1180
Ty je sam poznasz, gdy cię wiszać przyjdą.

WYKRĘTOWIC

A do stu katów! Tu będziesz kląć mistrza!?

SOKRATES

z godnością
Patrzcie go: «wiszać» — paskudna wymowa:
Wargi masz chyba opuchłe? Mów: «wieszać»!
Jak taki zdoła przed sądem wykręcać
1185
Skargi lub pozwy, jak sędziów tumanić?
Choć i Hyperbol pojął, płacąc hojnie!

WYKRĘTOWIC

Moja rzecz płacić. Ucz go, ma on dowcip
Wrodzony. Gdy był tycim jeszcze bębnem,
Doma chałupki klecił, łódki strugał,
1190
Ze skóry wózki grzeczne[295] szył: co powiesz?
Z łupin granatu żaby nawet robił!
PrawoNiech się więc uczy obu tych wywodów,
Tego prawego i tego nieprawa,
Co nieprawością swą bije prawego;
1195
Nie da się obu — to wszelkim sposobem
Wyucz go tego nieprawa przynajmniej!

SOKRATES

Będzie się uczył od nich samych, od tych
Obu wywodów. Żegnam cię.
Odchodzi do siebie.

WYKRĘTOWIC

wołając za nim
Pamiętaj,
1200
By prawić[296] umiał wbrew prawu wszelkiemu!

Tekst: Wolne Lektury, domena publiczna lub wolna licencja. Spis treści i audiobook.